nathan gurfinkiel: „nowsze ateny” (wyd.2114)

natan sepia2013-12-28.

jedną z moich ulubionych książek literatury ojczystej są „nowe ateny” księdza benedykta  chmielowskiego. usłyszałem o niej w czasie lekcji polskiego w klasie maturalnej. mój polonista,  człowiek wielce poważny i solidny, zadał sobie trud żeby porobić fotokopie fragmentów dzieła, które następnie odczytał nam na lekcji, by zilustrować straszliwą ciemnotę, panującą w epoce sasów.

książka była naonczas szacownym zabytkiem, dostępnym jedynie w kilku głównych bibliotekach. dopiero w r. 1968 ukazało się rozchwytane na pniu i nigdy nie wznowione bibliofilskie wydanie, złożone stylową czcionką i wydrukowane na papierze pakowym, z ilustracjami szymona kobylińskiego…

wówczas na lekcji zafascynował mnie już sam tytuł :

NOWE ATENY

ALBO AKADEMIIA WSZELKIEJ SCIENCYI PEŁNA,
NA RÓŻNE TYTUŁY JAK NA CLASSES PODZIELONA,
MĄDRYM DLA MEMORYJAŁU,
IDIOTOM DLA NAUKI, POLITYKOM DLA PRAKTYKI,
MELANKOLIKOM DLA ROZRYWKI ERYGOWANA

ALIAS
O BOGU, BOŻKÓW MNÓSTWIE, SŁÓW PIĘKNYCH WYBORZE,
KWESTYJ CUDNYCH WIELE, O SYBILLÓW ZBIORZE,
O ZWIERZU, RYBACH, PTAKACH, O MATEMATYCE,
O CUDACH ŚWIATA, LUDZI RZĄDACH, POLITYCE,
O JĘZYKACH I DRZEWACH, O ŻYWIOŁACH, WIERZE,
HIEROGLIFIKACH, GADKACH, NARODÓW MANIERZE,
CO KRAJ KTÓRY MA W SOBIE DZIWNYCH CIEKAWOŚCI,
CAŁY ŚWIAT OPISANY Z GRUNTU W SŁÓW KRÓTKOŚCI.

CO WSZYSTKO STAŁO SIĘ WIELKĄ PRACĄ AUTORA TU ENIGMATICE WYRAŻONEGO:
IMIĘ WIOSNA ZACZYNA WIELKIEJ NOCY BLISKO
GŁOWĘ W PIWIE I MIODZIE ZAWRACA NAZWISKO.

TO JEST
PRZEZ XIĘDZA BANEDYKTA CHMIELOWSKIEGO
DZIEKANA ROHATYŃSKIEGO, FIRLEJOWSKIEGO,
PODKAMIENIECKIEGO PASTERZA

polonista mój odczytywał fragmenty dzieła i w czasie przytaczania któregoś z kolejnych przykładów   powszechnego upadku obyczajów i zaniku  ostatnich resztek rozsądku, wyrwało mi się westchnienie: boże, jakie piękne!

wielce uczony pedagogissimus (dyrektor – znaczy) mego liceum, spojrzał na mnie z pełnym wyrzutu zdziwieniem. ja, który zawsze otrzymywałem najwyższe noty mogłem do tego stopnia postradać rozsądek i wyczucie tego co jest słuszne…

marzy mi się, żeby za sto lat od teraz, w roku 2114  jakiś potomek mego wnuka bartka siedział na lekcji polskiego  i żeby jego polonista (o ile język polski będzie nauczany w szkołach, w przypadku gdyby one jeszcze istniały), odczytywał fragmenty „jeszcze nowszych aten” co to byłyby „mądrym dla memoryjału, idiotom dla nauk, czyli politykom dla praktyki, melankolikom, alias wyborcom dla rozrywki…

mój któryś tam praprawnuk dowiedziałby się, że w lesie smoleńskim brzoza bardzo skutecznie zamachnęła się na polskiego prezydenta, a ten w patriotycznym porywie zginął  za ojczyznę i spoczął na wawelu,  zamiast bohatersko wymknąć się brzozie, sztucznej mgle, ekspertom macierewicza, eksplozjom na pokładzie  i  wylądować na zapasowym lotnisku…
a gdy po uporaniu się z OFE, ZUS, NFZ, IPN, CBA i innymi nonsensami sprzed stu lat zabierze się za odczytanie hasła: jaki gender   jest każdy widzi i kiedy mój prapotomek będzie pokładał się ze śmiechu,  nauczyciel odezwie się do niego: pora żebyś wreszcie zrobił porządek na dysku…

appendix:
chciałem już – było – z rozpędu pomarzyć sobie o tym, że te „nowsze ateny”, którymi tak zachwycał (zachwyci) się mój praprapotomek były (będą) dziełem jakieś praprapotomka xiędza benedykta, ale mój własny praprapra, będąc jeszcze w wstanie przedembrionalnym, już jął mnie interchronologicznie pouczać , że sobór watykański znoszący celibat księży, odbył (odbędzie) się dopiero w 2055 roku.

postęp jest dobry, ale żeby aż  w takim pędzie? dajmy historii nabrać odrobinę powagi…

nathan gurfinkiel

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. angor 2013-12-28
  2. Jerzy Łukaszewski 2013-12-28
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com