nathan gurfinkiel: z punktu widzenia wieloryba4 min czytania

()

natan sepia2014-01-08.

pewien  amerykański absolwent studiów dziennikarskich został reporterem w niszowym miesięczniku wydawanym przez obrońców środowiska. redaktor naczelny znany był z tego, że ma pomysły i  najczęściej są one odwrotnością tych, z którymi  występują czołowi politycy z prezydentem na czele.

absolwent nasz zaproponował któregoś dnia, że zrobi reportaż o  zwalczaczach  połowów wielorybniczych. był to bowiem czas, kiedy upominali się oni ze szczególną siłą  o prawo do życia dla tych ssaków wodnych, dowodząc, że wieloryb jest zwierzęciem z rozumem einsteina i sercem matki teresy.
czy znajdzie się jakiś człowiek, godny tego miana, który targnąłby się na życie matki teresy i ojca współczesnej nauki? jasne, że nie, chyba że jest to degenerat jakiś.

kiedy reportaż był gotowy, redaktor przeczytał go i wypowiedział nawet na zebraniu kilka pochwalnych słów

– wiesz, zwrócił się do niedawnego gradiuejta, tekst jest dobry, ale mam pomysł, żeby stał się całkiem genialny. co by było, gdybyś napisał to wszystko jeszcze raz, wychodząc z punktu widzenia wieloryba?

jeżeli czegoś takiego nigdy dotąd  nie usłyszałem  od stefana, ani od bogdana, to tylko dlatego, że zarówno bratkowski, jak miś mają nieporównanie lepsze maniery niż ten  gruboskórny amerykański redaktor (ale bez megalomanii, dobrze? nie jest aż tak trudno górować kindersztubą nad jakimś potomkiem  oswajacza dzikiego zachodu). gdyby polscy mężczyźni nie byli tak dobrze ułożeni jak są, to redaktor terlikowski nie zostałby wyróżniony za najlepszy bon mot roku 2013: „skąd się biorą dzieci?- one rodzą się dzięki uprzejmości tatusia.” (co, terlikowski nie jest autorem? szkoda. to bardzo w jego w stylu i chyba lepsze od wszystkiego, co jak dotąd wyszłoby spod jego pióra).

jakem już wspomniał, jestem w gorszej sytuacji niż ten gradiuejt from en ameriken juniwersyti, więc muszę sam wcielać się w postaci ludzi i zwierząt, chcąc referować zagadnienia budzące powszechne zainteresowanie.

jednym z nich jest po raz już któryś aborcja, odkąd znana działaczka feministyczna, katarzyna bratkowska zaszokowała opinie publiczną, mówiąc, że jest w ciąży i usunie ją w wigilię bożego narodzenia. po świętach oświadczyła, że to zrobiła, a kilka jej koleżanek oznajmiło, że wybrały święto trzech króli na kontynuację pomysłu katarzyny. gdybym miał o tym napisać „z punktu widzenia wieloryba”, napisałbym:

„drogie moje współdziewczyny, mamy ciepłą zimę. wykorzystajmy ją, by każdemu polskiemu  macho, nie wyłączając premiera  i  ministrów tego samego co on dżenderu wreszcie zaskoczyło, że nasze brzuchy są naszą wyłączną własnością. dzięki łagodnej zimie możemy je odsłonić i umieścić na nich slogan: tu kończy się władza rządu i parlamentu!

sposób jej sprawowania wskazuje na dominację mężczyzn, mamy więc, biorąc zwłaszcza pod uwagę naszą liczebność prawo do okazywania obywatelskiego nieposłuszeństwa. historia odnotowała skuteczność takich akcji. wystarczy podeprzeć się lekturami, które łatwo odnaleźć choćby za pomocą wikipedii. jedną z nich jest „lizystrata” ( w polskim przekładzie Gromiwoja -n. g.) – „Komedia Arystofanesa, napisana w roku 411 p.n.e. podczas II wojny peloponeskiej. Opisuje zmowę kobiet, które postanawiają odstawić swoich mężów od łoża do czasu, aż ci zawrą między sobą pokój.”

jako „gromiwoje” naszych czasów jesteśmy w tej akurat kwestii mniej radykalne i zadowolimy się prawem decydowania kiedy chcemy się rozmnażać i z kim. bo państwo usiłuje nam wmówić, że rozmnażanie się jest obowiązkiem, nawet gdy istnieją medyczne przeciwwskazania, albo kiedy ciąża jest wynikiem gwałtu.  „uprzejmość tatusia” jak widać nie ma   granic.

proponowane wprowadzenie pojęcia „dziecka poczętego” do kodeksu karnego teologizuje  prawo niemal do rozmiarów szarijatu, mimo, że z mocy konstytucji polska jest państwem świeckim. zarodek nie jest dzieckiem. jeżeli któraś z nas silnie wierzy we wszystko co głosi kościół i chce  podporządkować się jego nakazom, to ma pełną swobodę, żeby tak postępować, ale nie można nikogo karać za ateizm, lub słabszy fanatyzm religijny. sprawa ta jest  (a  przynajmniej winna być) sprawą sumienia.

proponowane zmiany w prawie karnym są policzkiem dla każdej z nas,  zakładają bowiem  z góry, że każda kobieta postępuje niemoralnie, bo choćby  uprawiała seks z miłości,  pragnie uchylić się od powinności matkopolkowania, jak więc można   nam ufać?

wszystko jeszcze byłoby do wybaczenia, ale to że przeszkadzamy tatusiom okazywać uprzejmość jest niewyobrażalnym przestępstwem, dla przeciwdziałania któremu żaden paragraf kodeksu karnego nie jest dość surowy.

dziś, (7 stycznia) były, obecny i przyszły rzecznik PiS adam hoffman wypowiedział się w „kropce nad i”, że kierowcy, którzy są sprawcami  wypadków ze skutkiem śmiertelnym zasługują na surowe kary, łącznie z karą główną.

aż boję się pomyśleć jakiej domagałby się formy represji, gdyby takim kierowcą była kobieta po niedawnym usunięciu ciąży.

nathan gurfinkiel

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.