2014-02-05.
gdyby przejęzyczenia były nagradzane – to nie ma facia we wsi! – nikt nie wykosi byłego, a od przyszłego roku może już powtórnego, a zatem bywałego premiera.
kilka tygodni temu pan jarosław zwierzył się publicznie ze swego snu. musiał to niezawodnie być sen, bo nie ma chyba polityka, który powiedziałby coś takiego na jawie. możemy więc przyjąć, że lunatykowi naszemu śniło się, iż był jeszcze mniej wysoki i znacznie młodszy niż teraz. różnica wieku była tak drastyczna, że został objęty obowiązkiem szkolnym i dostrzegł samego siebie w klasie.
– a teraz – odezwała się nauczyciel (ach jak ten dżęder miesza nam w pustakach!), jarek opowie nam o swych zeszłonocnych przeżyciach.
– szanowna panie pedagogu, drodzy chłopcodziewczynki (a odczep żesz się ty ode mnie dżędrze przeklęta!), no więc drodzy moi współklasowicze i ty nasz przewodniczko najroztropniejszy. śniło mi się, że odbyły się wybory, w wyniku których narut obalił bezprawną i niesprawiedliwą władzę. ze mną jako premierem nie będzie już dłużej tak jak jest – ja wam to mówię! i nie zlikwiduję demokracji i będę nawet tolerował publiczne wypowiedzi godzące we mnie…
można całkowicie polegać na tych słowach, no bo po to, żeby coś zlikwidować, czy obalić trzeba najpierw wiedzieć co to jest. jeżeli na przykład ktoś mówi, że nie obali nawet ćwiartki, to nie obali. a przecież pan jarosław bardziej już wie co to jest ćwiartka przezroczystej, niż to w jakim celu istnieje demokracja…
jak donosi „GW”, w ostatni poniedziałek sen miał nową odsłonę: panu jarosławowi śniło się, że przewodniczy konferencji w sejmie.
„W sferze kultury przegrywamy z opcją lewicowo-liberalną, instytucje kultury są opanowane przez lewicę, która realizuje plan „długiego marszu przez instytucje” włoskiego filozofa i komunisty Antonia Gramsciego. Ze środków publicznych finansowane są dzieła, które niszczą wspólnotę narodową i atakują wartości chrześcijańskie. Należy to zmienić.”
Politycy PiS zapewniali, że po przejęciu władzy przywrócą pluralizm w instytucjach kultury, dopuszczając do głosu prawicowych artystów. Jarosław Kaczyński podkreślił, że wolność sztuki jest fundamentalna, zarazem jednak przeprowadził podział sztuki na dobrą, która wzmacnia wspólnotę, oraz złą, destrukcyjną, która ją osłabia. Według polityka tylko ta pierwsza jest warta wsparcia publicznego. „Nie będziemy zakazywać sztuki destrukcyjnej, ale powinna ona pozostać w sferze prywatnej” – zapowiedział prezes Kaczyński…
sen był proroczy, bo po otwarciu oczu pan jarosław sam zdołał stwierdzić, że każdy może być prorokiem we własnym kraju i występować z proroctwami ma konferencji w parlamencie.
a my, wyborcy wiemy już, że nie ma czego się bać. nawet jak będziemy niezadowoleni z tego, że prezes został premierem, nie wsadzą nas do kicia. artystów też nie będą pakować do ostroga za malowanie tęczy – najwyżej odetną ich od pieniędzy.
ale z ręką na sercu – czy mamona winna być najważniejsza dla prawdziwego artychy?
*) wojtku, nie mogę cię wynagrodzić za posłużenie się tytułem twej piosenki, bo mi tutaj nic nie płacą. ale mogę pójść do synagogi i pomodlić się za ciebie, ok?
twój do imentu,
natan

Ja zwróciłam uwagę na ogłoszone podczas tej konferencji plany wysyłania wycieczek szkolnych na Ukrainę i Kresy wschodnie. Zapewne PiS, tak wspierający Wolną Ukrainę w Kijowie, licz,y że nasza dziatwa z czystej wdzięczności za ten gest będzie tam witana chlebem i solą.
Ciekawa jestem, czy orły Jarosława, gdy już obejmą wszystkie wyższe i niższe stanowiska, będą na opłotkach Gdańska, Szczecina, Olsztyna, Wrocławia itd. witać młodzież niemiecką zwiedzającą te miasta?
Być może to, sprzedany wcześniej, któryś z rozdziałów nieopublikowanej jeszcze książki prezesa. (Moja wolka, Moja wólka? – to moje propozycje na tytuł). Przerabialiśmy już socrealizm, co za zachodnią granicą nieco wcześniej nosił miano „artverwandt” (nie mam polskiego odpowiednika, szło o to, że to było przeciwieństwo do „entartet” – zwyrodniały.) Znając gust prezesa (nie pytajcie, skąd) wiem, że wspólnotę buduje tutaj każda forma, byle treść była czytelna. Która musi być wspólnotowa, oczywiście, nie destrukcyjna. Ergo – katolicka. Nazwa? przypuszczalnie Mistrealizm. (realizm mistyczny) Ma również dobre konotacje obcojęzyczne, więc będzie promował polską sztukę za granicą.
Mistrealizm to dobra nazwa; obawiam się jednak, że w praktyce konotacje obcojęzyczne zdominują składową realizmu…