nathan gurfinkiel: lewy bankowy3 min czytania

()

natan sepia2014-02-10.

jak można było przeczytać w „GW” w gliwicach dokonano napadu na bank. nie byłoby w tym nic dziwnego, bo ta kategoria przestępstwa jest nieodłącznym składnikiem cywilizacji w której żyjemy. tym razem jednak zajście miało dość nietypowy. przebieg. kasjerka czynnie przeciwstawiła się żądaniu napastnika. zamiast wypłacić rabusiowi łup, ugodziła go lewym sierpowym, wygrywając mecz w pierwszej rundzie, napastnik rzucił się bowiem do ucieczki. choć epizod opisany jest zwięźle, można w tej rzeczowej i oschłej z pozoru relacji wyczuć podziw dla dzielności damskiego personelu.

ten właśnie z trudem tajony podziw najbardziej mnie niepokoi, bo nie mogę opędzić się natrętnemu pytaniu czy pracownicy banku winni narażać życie dla pieniędzy. tak uważano w PRL, bo – jak to się wówczas mówiło – własność społeczna była niemal świętością, w przeciwieństwie do prywatnej na którą władze spoglądały czujnym okiem. kiedy pracownik banku czy sklepu stawiał opór przestępcy ukazywano go w mediach jako bohatera, ratującego wspólne dobro z narażeniem życia, a jeżeli była to kobieta, to zachwyt nie miał granic.

w moim od wielu lat kraju zamieszkania taka pogarda dla życia jednostki nie miałaby szans na akceptację opinii publicznej. kiedy osiedliłem się w kopenhadze, napady na banki były chlebem powszednim (dziś są rzadsze, bo zmieniły się metody monitorowania). personel bankowy miał wyraźne instrukcje, by wypłacać pieniądze i nie stawiać oporu. kiedy spacerowało się po mieście można było dość często zauważyć wywieszki z napisem: „bank chwilowo nieczynny z powodu rabunku”. przy takiej częstotliwości incydentów temat nie był medialnym hitem i był eksponowany przez media tylko jeżeli okoliczności napadu odbiegały od codziennej rutyny.

kiedyś zdarzyło się, że pochwycony obrabowywacz banku powiedział na przesłuchaniu, że motywem czynu był dług podatkowy i gazeta, w której naonczas pracowałem dworowała sobie z obywatelskiej świadomości mieszkańców danii – tak silniej, że nie wahali SIȩ nawet przed zbrodnią, byle tylko uwolnić się od koszmaru nieuiszczonego podatku.

innym razem napastnik zaprezentował niecodzienną elegancję stylu. podziękowawszy wylewnie kasjerce za wsparcie finansowe, wyjął pistolet i oddał pożegnalną salwę w kryształowy żyrandol. zdarzył mu się wszelako wypadek przy pracy, bo najwidoczniej w obmierzłym kapitalizmie mniej niż w PRL przeszkalano po linii BHP. odłamki kryształów ugodziły go w dłoń i dżentelmen-bandyta krwawił.

w następstwie epizodu prefekt kopenhaskiej policji zwrócił się z radiowym apelem do lekarzy, by w ciągu najbliższych godzin zgłaszali przypadki opatrywania kłutych ran dłoni. apel spotkał się z natychmiastową ripostą prezesa Izby Lekarskiej. oznajmił on, że zaapelował do kolegów o zignorowanie żądania policji i niezdradzanie tajemnicy lekarskiej. zaufanie pacjenta do lekarza – powiedział – jest ważniejsze od wygody policji.

wiem od znajomej z kraju, zatrudnionej w banku, że w czasie szkoleń pracownicy upominani są o niestawianie oporu w razie napadu.

kasjerka gliwickiego banku, mimo szlachetnych intencji, nie zasługuje na pochwałę. lewy sierpowy mógł się skończyć całkiem inaczej, lepiej więc by popisywała się swą odwagą i sprawnością w jakimś klubie sportowym.

bank da sobie jakoś radę bez jej brawury.

nathan gurfinkiel

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

7 komentarzy

  1. A. Goryński 10.02.2014
  2. nathan gurfinkiel 10.02.2014
  3. W.Bujak 10.02.2014
  4. nathan gurfinkiel 11.02.2014
    • kuba 11.02.2014
  5. A. Goryński 11.02.2014
    • kuba 11.02.2014