nathan gurfinkiel: lekcja z roskilde

natan sepia2014-05-20.

w danii, podobnie jak w szwecji w latach 90. dochodziło do ostrych starć pomiędzy nazistami a lewackimi antyfaszystami. mimo diametralnego przeciwieństwa ideowych deklaracji i haseł  na publicznych zgromadzeniach,  jedni i drudzy byli jak syjamscy bracia i żywili się sobą nawzajem, bo bez tej symbiozy szybko by zwiędli i odeszli w niepamięć.
kiedyś duńscy naziści zapowiedzieli marsz w roskilde, niedaleko kopenhagi – historycznej stolicy danii, a obecnie miasta rozsławionego przez międzynarodowe festiwale muzyki rockowej.  w odpowiedzi na tę zapowiedź, burmistrz wystosował odezwę do mieszkańców, by w miarę możności nie wychodzili z domów, lub miejsc w których przebywali w porze przemarszu manifestantów.
apel został wysłuchany i naziści, eskortowani  przez gotową do akcji policję, musieli odbyć upokarzający pochód ulicami wyludnionego  miasta. stare kamienice powitały maszerujących zaryglowanymi okiennicami.  nieliczni przechodnie odwracali się do manifestantów plecami…

epizod ze spektakularną klęską nazistowskiego pokazu siły stanął mi przed oczami w związku  z wyborami do europarlamentu.

media w wielu krajach europy poświęcały ostatnimi czasy sporo uwagi wzbierającej fali nacjonalizmu, antyeuropejskości i prawicowego radykalizmu ze strony takich ugrupowań jak “partia szwedów”, walcząca ze zniewoleniem szwecji przez biurokratów z brukseli “brytyjska partia narodowa”, utrzymująca, że UE i NATO dążą do wojny z rosją, francuski “front narodowy”, kierowany przez marine le pen, niemiecka NDP, węgierski “jobbik”, “flamandzki interes” w belgii, szowinistyczne partie w słowacji, i bułgarii, zwalczające mniejszości narodowe i religijne.
propagandę wszystkich tych partii da się sprowadzić do kilku prostych, by nie powiedzieć prymitywnych, haseł. państwa europejskie oddają zbyt dużą część suwerenności instytucjom unijnym. masowy napływ imigrantów sprawia, że budowane wysiłkiem powojennych  pokoleń państwa opiekuńcze są systematycznie drenowane przez hordy przybyszów  z zacofanych krajów pozaeuropejskich, europa na naszych oczach przekształca się w “eurabię” i staje się wylęgarnią islamskiego terroryzmu.
kontynent nasz zatraca swój chrześcijański rodowód i roztapia się w ateistyczno-lewacko-hedonistycznym, bądź islamskim morzu. to ostatnie hasło wpisuje się w tak popularną u nas od wieków ideologię polski jako przedmurza chrześcijaństwa. tyle tylko, że chrześcijaństwo, o które mamy walczyć bardziej kojarzy się się ze stosami inkwizycji i wyprawami  krzyżowymi, niż z miłością bliźniego. nic zatem dziwnego, że nawet tak  umiarkowany polityk jak donald tusk mógł zostać ostatnio obwołany wrogiem chrześcijaństwa.
ta erupcja lokalnych  nacjonalizmów w wielu krajach europy daje pożywkę proroctwom, że stoimy w obliczu faszystowskiego przewrotu w przewidywalnej przyszłości. analogie z historią są jednak najczęściej zawodne. za ekstremistycznymi ruchami nie stoją – tak jak w latach 30. w niemczech – wielkie korporacje przemysłowe i finansjera. istnienie UE (i NATO) sprawiło, że od 75 lat nasza część świata świata nie była ogarnięta wojną. europa może  być nadal kontynentem pokoju , jeżeli 25 maja odwrócimy się  plecami do fanatyków i propagatorów nienawiści.

nathan gurfinkiel
Print Friendly, PDF & Email

5 komentarzy

  1. PIRS 2014-05-20
  2. Pałasiński 2014-05-20
  3. W.Bujak 2014-05-20
    • A. Goryński 2014-05-20
  4. W.Bujak 2014-05-20
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com