Ernest Skalski: W grudniu gorąco13 min czytania

()

2016-12-21.

Przyśpieszyło. Tego nie trzeba udowadniać. To widać. Nie tylko na trasie: Trybunał –Sejm – Pałac, ale szeroko po kraju. Przyczyny były omawiane już wiele razy. A mimo to przypomnijmy:

Determinacja, zaciekłość, ograniczenie, arogancja i indolencja – wszystko potrzebne, nie skreślać – prezesa. Jeśli mamy dyskutować o roli jednostki, to ta jest trzecią taką w naszej nowoczesnej historii. Tylko Piłsudski i Gomułka mieli porównywalnie wielki wpływ na rzeczywistość. Ale żaden z tej trójki nie był/jest aż tak wielki, by nie bać się i mieć wokół siebie ludzi wybitnych, chociaż kontrowersyjnych i trudnych. Takimi się posługiwał Napoleon i niektórzy, pewni swych tronów, monarchowie. Kaczyński otwarcie przyznał, że jego ludzie nie muszą być najzdolniejsi, lecz mają być lojalni. Są zatem wokół niego albo zdolni inaczej, albo sprytni oportuniści, patrzący swego.

Popaprańcy

Tak Jarosława i Lecha, braci mniejszych, nazwał kiedyś Wałęsa. To pasuje do całego tego zespołu.

Wiemy już, że Jarosław Kaczyński, zgodnie z zaleceniami Carla Schmitta, politologa III Rzeszy, prowadzi politykę i rządzi za pomocą konfliktów. Ale to też trzeba umieć robić. Umiał kiedy dążył do władzy. W roku 2005 wyciągnął wnioski z tego, że konflikt postkomuna contra postsolidarność jest od jakiegoś czasu anachroniczny i już mało kto się poczuwa do tożsamości z jedną z tych dwóch kategorii. Wcześniej, Porozumienie Centrum Kaczyńskiego, w założeniu nowoczesne, dynamiczne, „amerykańskie”, nie znalazło w społeczeństwie swoich umotywowanych klientów Trafny natomiast okazał się uchwycony przez Kaczyńskiego podział na Polskę liberalną i solidarną.

Ci solidarni mieli się werbalnie, hasłowo, odnosić do Solidarności. Ukonstytuowała ich wszakże frustracja. To są ci, którzy się poczuli pominięci, poniżeni i obrażeni przez rzeczywistość III RP. Nie tylko ze względów rzeczowych, materialnych, lecz także godnościowych. Oba te zakresy – materia i godność – pokrywają się w znacznym stopniu, ale nie całkowicie. Przy czym, jeśli „liberalni” głosując na PO wybierali sobie administratora „od ciepłej wody”, to „solidarni” doznawali iluminacji, nawracali się na religię sekty, głoszoną przez charyzmatycznego – dla amatorów – guru.

Tu powiedzmy sobie otwarcie, że na tych ludzi demokracja nie ma co liczyć w dającej się przewidzieć przyszłości. To są ludzie kierowani emocjami i rzeczywistość im w tym nie przeszkadza. Do nich zapewne trafiło przemówienie pani premier, jeśli je wysłuchali. Wyliczanka obiecanych posunięć, których każde przybliża Polskę do sytuacji Grecji. W tym, na szczęście dla kraju, obietnice niewykonane czy zgoła niewykonalne, co nie przeszkadza liczyć na nie twardemu elektoratowi PiS. Na te dwadzieścia parę procent całego elektoratu wciąż może zaś liczyć Jarosław Kaczyński. To jest stały element gry. A niekoniecznie stanowi go całe trzydzieści parę procent, które popiera partię w sondażach. O tych kilku procentach różnicy – dalej.

23 października zeszłego roku, na dwa dni przed feralnymi wyborami, opublikowaliśmy w naszym SO artykuł Mateusza Kijowskiego o tym jak – dysponując nieprzekraczalną mniejszością – JK zdobywał władzę nad całością. Wykorzystywał i podtrzymywał podziały w nieprzychylnej mu większości. To w dużym stopniu tłumaczy dzisiejszą sytuację. I zmiany, które są bardzo istotne.

Kaczyński w opozycji stosował popularną wśród ambitnych polityków zasadę, którą już ponad wiek temu stosował Lenin: mieć zawsze własną, niechby nawet małą, słabą, ale dyspozycyjną, partię. Może być technokratyczne PC, może być bogoojczyźniany PiS, co chwyci. Z tym narzędziem okazał się sprawnym i skutecznym manipulatorem. Teraz jednak, z kwalifikacjami sternika szybkiego kuterka, znalazł się na mostku transatlantyku, płynącego przez niebezpieczny akwen, przy psującej się pogodzie. A załogę ma jaką miał. Nie stać go na postawę Piłsudskiego, który zostawszy premierem sporządził notatkę: „Będę pracował tylko z ministrami, tylko w najważniejszych sprawach”.

Wygląda na to, że JK nie dowierza niczego nikomu. Według relacji Kosiniaka-Kamysza, w rozmowie z nim marszałek Kuchciński gotów był wycofać się z konfliktu we wczesnym stadium, lecz po rozmowie z Kaczyńskim zaparł się i mamy co mamy. Rządzenie konfliktami przestało prezesowi wychodzić, przerasta go.

Mistrzem był Stalin. Jak potrzebował kolejnego konfliktu, by skupić ludzi przeciw wrogowi i zastraszyć tym, że każdy może się wrogiem okazać, to sam ten konflikt wymyślał. Typował wroga i mordował go. Wzmagał terror, zapełniając wakaty, umiejętnie luzował co nieco, tworząc ułudę bezpieczeństwa, znowu nasilał… Zagrożeni nie tworzyli spisku tchórzy, który obalili Robespierre’a, lecz liczyli na kolejne poluzowanie. Gdzie Kaczyńskiemu do tej maestrii! Długo by wyliczać różnorakie grupy społeczne, z którymi PiS zdążył się skonfliktować. Często nawet nie uderzając ich jeszcze, lecz tylko przymierzając się. A to już starczy by trwale utracić zaufanie.

Mnie podpadł dodatkowo zapowiedzią opłat uderzających w ponad milionową rzeszę żeglarzy i w źródło dochodów województwa z najwyższym w kraju bezrobociem. Polski Związek Żeglarski może nie organizować demonstracji z tego powodu – choć powinien, bo to w niego uderza – lecz zapewne wśród tych pod Sejmem znalazło by się parę osób dodatkowo wkurwionych z powodu groźby dla ich pasji czy hobby.

– Rebe, mój syn nie umie pić.
– To ty się ciesz.
– Ale on pije.

Prezes nie zakończył żadnego konfliktu, ale upiera się przy wzmaganiu podstawowego. Z opozycyjną częścią społeczeństwa. Może nawet sam go wymyślił.

Platformo, wróć? PiS–ie, odejdź!

Aktualnie obywatele protestują:

  1. w obronie prawa do informacji,
  2. w związku z pacyfikacją Trybunału Konstytucyjnego,
  3. przeciw reformie oświatowej PiS.

Na demokrację „w ogóle” składa się bowiem wiele czynników. A w odwodzie jest kolejny czarny protest. Niech no tylko znów oficjalnie PiS zagrozi czymś „parasolkom”! Przypuszczam jednak, że protestujący w tej czy innej sprawie, zdają już sobie sprawę, że w gruncie rzeczy chodzi o całokształt. O zrozumienie, że PiS staje się źródłem wszelkiego zła.

Przypuszczam, że wśród protestujących obecnie w różnych partykularnych sprawach, jak i wśród, broniących demokracji w ogóle, teraz i w demonstracjach KOD 11 listopada i 13 grudnia, nie wszyscy w zeszłym roku głosowali na Komorowskiego, Platformę, Nowoczesną, lewicę i PSL. Sądząc choćby z wypowiedzi na portalach kodowskich i prokodowskich – jak nasz – są tam ludzie głosujący żeby ukarać PO, ci którzy nie chcieli głosować na mniejsze zło, ci którzy nie mieli na kogo głosować, ci którzy nie mieli po co głosować, bo jest OK i sobie sami radzą. Ich głosów zabrakło, aby PiS nie miał absolutnej większości w parlamencie, abyśmy nadal byli państwem prawa, szanowanym i liczącym się członkiem wspólnoty europejskiej i byśmy dysponowali gospodarką, której rząd programowo nie szkodzi. I to są głosy do odzyskania, po to byśmy znowu stawali się takim państwem. A to wymaga odsunięcia od władzy PiS.

PiS jest jak Platforma. PiS jest jeszcze gorszy niż Platforma. Takie głosy coraz częściej można zobaczyć na forach. Są one wywołane głównie przez bezinteresowne zgorszenie chciwością PiS przy obsadzaniu stanowisk. W miarę przybywania świadomych tego, że PiS zagraża ich interesom, czy już je narusza, mogą zacząć się pojawiać wypowiedzi: W gruncie rzeczy, Platforma nie była taka zła. Za Platformy można było to i owo czego nie można teraz. To nie musi prowadzić do konkluzji, że trzeba przywrócić władzę Platformy, lecz do tego, że trzeba odsunąć od władzy PiS. Tak było w roku 2007, kiedy tę decydująca o wyniku część centrum nie tyle zachwycił Tusk ile zbrzydził Kaczyński. Tak było w roku 1989 gdy bardziej zbrzydziła PZPR niż zachwyciła „Solidarność” i w roku 2015 gdy chciano się pozbyć Platformy, niechby nawet miał rządzić PiS.

Uogólniając. Nie tylko rewolucja, kontrrewolucja, lecz wszelka istotna zmiana władzy wynika z dwóch motywacji: pierwsza – żeby zmienić to co jest, a to utożsamia władza, czyli usunąć władzę, druga – żeby było dobrze, co ma nastąpić gdy się tę władzę usunie. Kiedy w spokojnych czasach zmieniali się Demokraci z Republikanami, SPD z CDU/CSU, torysi z Partią Pracy, czy AWS z SLD/PSL, obie te motywacje mogły być z grubsza wyrównane, może ze wskazaniem na tę negatywną: odsunąć! Kiedy jednak zmiana ma charakter rewolucji, kontrrewolucji, przewrotu, wówczas zdecydowanie dominuje tendencja: obalić!

Partie polityczne, dążąc do władzy, czują się zobowiązane do opracowania i rozpropagowania programów. Potrzebuje i domaga się ich szeroko rozumiana klasa polityczna, której partie są częścią. Jest przekonana, że oczekują tego wyborcy przed dokonaniem wyboru. Jeśli są to spokojne demokratyczne wybory, w których chodzi głównie o proporcje między poziomem opodatkowania i socjalnym zaangażowaniem władzy publicznej, to świadoma część elektoratu, owo centrum, rozważa kogo poprzeć i przeważnie decyduje o wyniku. A większość wyborców głosuje na tych, do których ma tradycyjne zaufanie. W latach 2005, 2007, 2011, 2015, PiS korzystał nawet nie z zaufania, lecz wręcz z oddania swojego elektoratu. Jego przeciwnicy, bez entuzjazmu, popierali głównie Platformę, a owo faktycznie wybierające centrum głosowało raz tak, raz inaczej, albo nie głosowało wcale, oddając pole walkowerem.

W zeszłym roku, szeroko rozumiany anty-PiS zachowywał się tak jak by to było kolejna, spokojna rozgrywka polityczna, mimo jasności, że dla Kaczyńskiego była to walka o wszystko i nie trzymał on asa w rękawie, ale pistolet na stole. Z wejściem smoka, według recepty Hitchcocka na scenariusz: „Na wstępie pożar w burdelu, a potem akcja się stopniowo ożywia”, tacy jak Kaczyński sieją wiatr. Burzę będziemy zbierali wszyscy.

Przejaskrawiam, przesadzam. Ale tak może być, choć lepiej, żeby nie było:

Deus vult i tłumy ciemnego, żądnego krwi rycerstwa ruszają wyzwalać Jerozolimę, mordując jej mieszkańców.

Liberte, egalite, fraternite i walec wojny toczy się od Malagi do Moskwy przez ponad dwadzieścia lat.

Вся власть Советам!, a wkrótce Ein Volk, ein Reich, ein Fuhrer! i jeszcze dziś czujemy skutki tego co było potem. A chodzi o to, że prezes rządząc przez konflikt, celowo go dramatyzuje, prowokując do tego druga stronę. Wychodzi ze sprawdzonego założenia, że dysponuje waleczną drużyną, a przeciw sobie ma niezborną masę dyskutantów, co to tylko sobie pokrzyczą.

W technice rządzenia społecznością, z którą władza jest w strukturalnym konflikcie, mieszczą się prowokowane zaostrzenia, a nawet bunty. Zanim potencjalni buntownicy będą gotowi i kiedy władza czuje, że ma przewagę. Formy takich tolerowanych czy prowokowanych wystąpień mogą być różne. Kończą się pokazową rozprawą, po której przegrani liżą rany, pokornieją, a władza ma jakiś okres spokoju.

Wiem, że nie powinienem. Z góry przepraszam. Ale nie mogę się oprzeć przypomnieniu starego dowcipu z serii o milicjantach ancien regime’u: „Czytać to ja może nie tego…ale jak przyp…ę”!

Krakałem wiosną, że PiS może zrobić przyśpieszone wybory po lecie, w którym zaliczy plusy dodatnie w postaci szczytu NATO i pobytu Franciszka. Lecz może władzy brakowało elementu buntu – opozycja urlopuje – oraz rozprawy. Teraz robi się to bardziej prawdopodobne. Elementy prowokacji stają się bardzo widoczne. Jacek Parol dopuszcza możliwość, że pretekstem może się stać nawet naruszenie miru świątecznego i należy to uznać za możliwe.

A jeśli tak, to – patrz: Kijowski – może w dalszym ciągu gramy wszyscy według scenariusza Jarosława Kaczyńskiego.

Fortuna variabilis

Kaczyński też będzie zbierał burzę. Jego kolejne zagranie może się udać, lecz niekoniecznie.

Żelazny elektorat wciąż stoi za nim murem, a grudniowe zaostrzenie konfliktu wzmacnia go w wierze i w determinacji. Czy ideowcy są pewni? Pamiętam naprawdę ideowych zakapiorów komunizmu, w tym tak zwane ciotki rewolucji, przy których Stalin był prawicowym odchyleńcem (choćby dla trockistów) a którzy po XX zjeździe KPZR stawali się równie zaciekłymi dysydentami. I niekoniecznie z wyrachowania. Niektórzy ludzie tak maja. Potrafią tylko kochać i nienawidzić. Nieraz przemiennie. Ma takie ciotki i PiS, jako ugrupowanie radykalne. Ale to ciekawostka, która chyba w naszym bilansie politycznym nie zaważy.

Między zdecydowanym elektoratem PiS a ścianą hula ruch narodowy. Jest on po części konkurentem dla PiS, ale jeśli chodzi o rozprawę z wrogami ojczyzny to można na niego liczyć. Nieliczny, rozproszony, ale bojowy i odważny gdy funkcjonuje wespół w zespół z władzą. Problemem dla PiS może być grupa obecnych koniunkturalnych zwolenników, dających w sondażach do 10-12 procent całości ponad twardą masę wyznawców. Koniunkturaliści kombinują kogo poprzeć i w ostrych momentach zwlekają. Sam prezes co rusz przypomina, że innym zwycięskim partiom poparcie po wyborach rosło bardziej niż Prawu i Sprawiedliwości.

Naiwniacy, którzy chyba chcieli być oszukani, ale przejrzeli na oczy, pani profesor Staniszkis, pan profesor Bugaj, wysoko postawieni politycy obozu rządzącego, krytykujący go teraz, to nieprzyjemność, ale nie zagrożenie. Zagrożeniem w momencie próby mogą się stać ludzie z otoczenia prezesa. Tam raczej nie ma ideowców. Może Mariusz Kamiński, zaś Macierewicz może być źródłem kłopotów. Poza ta dwójką wszyscy od góry do dołu będą kombinować, w zależności od rozwoju sytuacji, jeśli będzie naprawdę poważna. Czyli wtedy gdy opozycja nie pozwoli się ustawić jako poręczny obiekt do bicia. Jeśli mając nawet – a ma – więcej zwolenników niż władza, będzie silna, bo zjednoczona.

W tych dniach daje się zauważyć jej jedność w działaniu. Przerwa w konkurowaniu o wpływy. Jeśli władza wygra to przesilenie, zacznie się kłótnia o przyczyny porażki. Przegrać go władza raczej nie może. Teraz.

Optymalnym rozwiązaniem dla opozycji byłoby zawieszenie akcji pod wygodnym pretekstem – Święta – i zajęcie się budowaniem trwałej jedności partii politycznych, wykorzystaniem poparcia jakie oferuje KOD, wciąż największa wartość jaka ma społeczeństwo. Pokazawszy swoją siłę i determinację, nie pomagać władzy, szukającej pretekstu do jakiejś formy rozprawy. Pozwolić jej zużywać się, co już idzie szybciej niż za czasów PO/PSL.

Czyli: rób swoje, a patrzaj końca.

Ernest Skalski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

12 komentarzy

  1. slawek 21.12.2016
    • Dobek 24.12.2016
  2. lechita 21.12.2016
    • wawxx 22.12.2016
  3. A. Goryński 21.12.2016
  4. Konteksty 22.12.2016
  5. Konteksty 22.12.2016
  6. j.Luk 22.12.2016
    • jmp eip 22.12.2016
  7. hazelhard 22.12.2016
  8. jureg 22.12.2016
  9. Poltiser 22.12.2016