Przyśpieszyło. Tego nie trzeba udowadniać. To widać. Nie tylko na trasie: Trybunał –Sejm – Pałac, ale szeroko po kraju. Przyczyny były omawiane już wiele razy. A mimo to przypomnijmy:
Determinacja, zaciekłość, ograniczenie, arogancja i indolencja – wszystko potrzebne, nie skreślać – prezesa. Jeśli mamy dyskutować o roli jednostki, to ta jest trzecią taką w naszej nowoczesnej historii. Tylko Piłsudski i Gomułka mieli porównywalnie wielki wpływ na rzeczywistość. Ale żaden z tej trójki nie był/jest aż tak wielki, by nie bać się i mieć wokół siebie ludzi wybitnych, chociaż kontrowersyjnych i trudnych. Takimi się posługiwał Napoleon i niektórzy, pewni swych tronów, monarchowie. Kaczyński otwarcie przyznał, że jego ludzie nie muszą być najzdolniejsi, lecz mają być lojalni. Są zatem wokół niego albo zdolni inaczej, albo sprytni oportuniści, patrzący swego.
Popaprańcy
Tak Jarosława i Lecha, braci mniejszych, nazwał kiedyś Wałęsa. To pasuje do całego tego zespołu.Wiemy już, że Jarosław Kaczyński, zgodnie z zaleceniami Carla Schmitta, politologa III Rzeszy, prowadzi politykę i rządzi za pomocą konfliktów. Ale to też trzeba umieć robić. Umiał kiedy dążył do władzy. W roku 2005 wyciągnął wnioski z tego, że konflikt postkomuna contra postsolidarność jest od jakiegoś czasu anachroniczny i już mało kto się poczuwa do tożsamości z jedną z tych dwóch kategorii. Wcześniej, Porozumienie Centrum Kaczyńskiego, w założeniu nowoczesne, dynamiczne, „amerykańskie”, nie znalazło w społeczeństwie swoich umotywowanych klientów Trafny natomiast okazał się uchwycony przez Kaczyńskiego podział na Polskę liberalną i solidarną.
Ci solidarni mieli się werbalnie, hasłowo, odnosić do Solidarności. Ukonstytuowała ich wszakże frustracja. To są ci, którzy się poczuli pominięci, poniżeni i obrażeni przez rzeczywistość III RP. Nie tylko ze względów rzeczowych, materialnych, lecz także godnościowych. Oba te zakresy – materia i godność – pokrywają się w znacznym stopniu, ale nie całkowicie. Przy czym, jeśli „liberalni” głosując na PO wybierali sobie administratora „od ciepłej wody”, to „solidarni” doznawali iluminacji, nawracali się na religię sekty, głoszoną przez charyzmatycznego – dla amatorów – guru.
Tu powiedzmy sobie otwarcie, że na tych ludzi demokracja nie ma co liczyć w dającej się przewidzieć przyszłości. To są ludzie kierowani emocjami i rzeczywistość im w tym nie przeszkadza. Do nich zapewne trafiło przemówienie pani premier, jeśli je wysłuchali. Wyliczanka obiecanych posunięć, których każde przybliża Polskę do sytuacji Grecji. W tym, na szczęście dla kraju, obietnice niewykonane czy zgoła niewykonalne, co nie przeszkadza liczyć na nie twardemu elektoratowi PiS. Na te dwadzieścia parę procent całego elektoratu wciąż może zaś liczyć Jarosław Kaczyński. To jest stały element gry. A niekoniecznie stanowi go całe trzydzieści parę procent, które popiera partię w sondażach. O tych kilku procentach różnicy – dalej.
23 października zeszłego roku, na dwa dni przed feralnymi wyborami, opublikowaliśmy w naszym SO artykuł Mateusza Kijowskiego o tym jak – dysponując nieprzekraczalną mniejszością – JK zdobywał władzę nad całością. Wykorzystywał i podtrzymywał podziały w nieprzychylnej mu większości. To w dużym stopniu tłumaczy dzisiejszą sytuację. I zmiany, które są bardzo istotne.
Kaczyński w opozycji stosował popularną wśród ambitnych polityków zasadę, którą już ponad wiek temu stosował Lenin: mieć zawsze własną, niechby nawet małą, słabą, ale dyspozycyjną, partię. Może być technokratyczne PC, może być bogoojczyźniany PiS, co chwyci. Z tym narzędziem okazał się sprawnym i skutecznym manipulatorem. Teraz jednak, z kwalifikacjami sternika szybkiego kuterka, znalazł się na mostku transatlantyku, płynącego przez niebezpieczny akwen, przy psującej się pogodzie. A załogę ma jaką miał. Nie stać go na postawę Piłsudskiego, który zostawszy premierem sporządził notatkę: „Będę pracował tylko z ministrami, tylko w najważniejszych sprawach”.
Wygląda na to, że JK nie dowierza niczego nikomu. Według relacji Kosiniaka-Kamysza, w rozmowie z nim marszałek Kuchciński gotów był wycofać się z konfliktu we wczesnym stadium, lecz po rozmowie z Kaczyńskim zaparł się i mamy co mamy. Rządzenie konfliktami przestało prezesowi wychodzić, przerasta go.
Mistrzem był Stalin. Jak potrzebował kolejnego konfliktu, by skupić ludzi przeciw wrogowi i zastraszyć tym, że każdy może się wrogiem okazać, to sam ten konflikt wymyślał. Typował wroga i mordował go. Wzmagał terror, zapełniając wakaty, umiejętnie luzował co nieco, tworząc ułudę bezpieczeństwa, znowu nasilał… Zagrożeni nie tworzyli spisku tchórzy, który obalili Robespierre’a, lecz liczyli na kolejne poluzowanie. Gdzie Kaczyńskiemu do tej maestrii! Długo by wyliczać różnorakie grupy społeczne, z którymi PiS zdążył się skonfliktować. Często nawet nie uderzając ich jeszcze, lecz tylko przymierzając się. A to już starczy by trwale utracić zaufanie.
Mnie podpadł dodatkowo zapowiedzią opłat uderzających w ponad milionową rzeszę żeglarzy i w źródło dochodów województwa z najwyższym w kraju bezrobociem. Polski Związek Żeglarski może nie organizować demonstracji z tego powodu – choć powinien, bo to w niego uderza – lecz zapewne wśród tych pod Sejmem znalazło by się parę osób dodatkowo wkurwionych z powodu groźby dla ich pasji czy hobby.
– Rebe, mój syn nie umie pić.
– To ty się ciesz.
– Ale on pije.
Prezes nie zakończył żadnego konfliktu, ale upiera się przy wzmaganiu podstawowego. Z opozycyjną częścią społeczeństwa. Może nawet sam go wymyślił.
Platformo, wróć? PiS–ie, odejdź!
Aktualnie obywatele protestują:- w obronie prawa do informacji,
- w związku z pacyfikacją Trybunału Konstytucyjnego,
- przeciw reformie oświatowej PiS.
Na demokrację „w ogóle” składa się bowiem wiele czynników. A w odwodzie jest kolejny czarny protest. Niech no tylko znów oficjalnie PiS zagrozi czymś „parasolkom”! Przypuszczam jednak, że protestujący w tej czy innej sprawie, zdają już sobie sprawę, że w gruncie rzeczy chodzi o całokształt. O zrozumienie, że PiS staje się źródłem wszelkiego zła.
Przypuszczam, że wśród protestujących obecnie w różnych partykularnych sprawach, jak i wśród, broniących demokracji w ogóle, teraz i w demonstracjach KOD 11 listopada i 13 grudnia, nie wszyscy w zeszłym roku głosowali na Komorowskiego, Platformę, Nowoczesną, lewicę i PSL. Sądząc choćby z wypowiedzi na portalach kodowskich i prokodowskich – jak nasz – są tam ludzie głosujący żeby ukarać PO, ci którzy nie chcieli głosować na mniejsze zło, ci którzy nie mieli na kogo głosować, ci którzy nie mieli po co głosować, bo jest OK i sobie sami radzą. Ich głosów zabrakło, aby PiS nie miał absolutnej większości w parlamencie, abyśmy nadal byli państwem prawa, szanowanym i liczącym się członkiem wspólnoty europejskiej i byśmy dysponowali gospodarką, której rząd programowo nie szkodzi. I to są głosy do odzyskania, po to byśmy znowu stawali się takim państwem. A to wymaga odsunięcia od władzy PiS.
PiS jest jak Platforma. PiS jest jeszcze gorszy niż Platforma. Takie głosy coraz częściej można zobaczyć na forach. Są one wywołane głównie przez bezinteresowne zgorszenie chciwością PiS przy obsadzaniu stanowisk. W miarę przybywania świadomych tego, że PiS zagraża ich interesom, czy już je narusza, mogą zacząć się pojawiać wypowiedzi: W gruncie rzeczy, Platforma nie była taka zła. Za Platformy można było to i owo czego nie można teraz. To nie musi prowadzić do konkluzji, że trzeba przywrócić władzę Platformy, lecz do tego, że trzeba odsunąć od władzy PiS. Tak było w roku 2007, kiedy tę decydująca o wyniku część centrum nie tyle zachwycił Tusk ile zbrzydził Kaczyński. Tak było w roku 1989 gdy bardziej zbrzydziła PZPR niż zachwyciła „Solidarność” i w roku 2015 gdy chciano się pozbyć Platformy, niechby nawet miał rządzić PiS.
Uogólniając. Nie tylko rewolucja, kontrrewolucja, lecz wszelka istotna zmiana władzy wynika z dwóch motywacji: pierwsza – żeby zmienić to co jest, a to utożsamia władza, czyli usunąć władzę, druga – żeby było dobrze, co ma nastąpić gdy się tę władzę usunie. Kiedy w spokojnych czasach zmieniali się Demokraci z Republikanami, SPD z CDU/CSU, torysi z Partią Pracy, czy AWS z SLD/PSL, obie te motywacje mogły być z grubsza wyrównane, może ze wskazaniem na tę negatywną: odsunąć! Kiedy jednak zmiana ma charakter rewolucji, kontrrewolucji, przewrotu, wówczas zdecydowanie dominuje tendencja: obalić!
Partie polityczne, dążąc do władzy, czują się zobowiązane do opracowania i rozpropagowania programów. Potrzebuje i domaga się ich szeroko rozumiana klasa polityczna, której partie są częścią. Jest przekonana, że oczekują tego wyborcy przed dokonaniem wyboru. Jeśli są to spokojne demokratyczne wybory, w których chodzi głównie o proporcje między poziomem opodatkowania i socjalnym zaangażowaniem władzy publicznej, to świadoma część elektoratu, owo centrum, rozważa kogo poprzeć i przeważnie decyduje o wyniku. A większość wyborców głosuje na tych, do których ma tradycyjne zaufanie. W latach 2005, 2007, 2011, 2015, PiS korzystał nawet nie z zaufania, lecz wręcz z oddania swojego elektoratu. Jego przeciwnicy, bez entuzjazmu, popierali głównie Platformę, a owo faktycznie wybierające centrum głosowało raz tak, raz inaczej, albo nie głosowało wcale, oddając pole walkowerem.
W zeszłym roku, szeroko rozumiany anty-PiS zachowywał się tak jak by to było kolejna, spokojna rozgrywka polityczna, mimo jasności, że dla Kaczyńskiego była to walka o wszystko i nie trzymał on asa w rękawie, ale pistolet na stole. Z wejściem smoka, według recepty Hitchcocka na scenariusz: „Na wstępie pożar w burdelu, a potem akcja się stopniowo ożywia”, tacy jak Kaczyński sieją wiatr. Burzę będziemy zbierali wszyscy.
Przejaskrawiam, przesadzam. Ale tak może być, choć lepiej, żeby nie było:
Deus vult i tłumy ciemnego, żądnego krwi rycerstwa ruszają wyzwalać Jerozolimę, mordując jej mieszkańców.
Liberte, egalite, fraternite i walec wojny toczy się od Malagi do Moskwy przez ponad dwadzieścia lat.
Вся власть Советам!, a wkrótce Ein Volk, ein Reich, ein Fuhrer! i jeszcze dziś czujemy skutki tego co było potem. A chodzi o to, że prezes rządząc przez konflikt, celowo go dramatyzuje, prowokując do tego druga stronę. Wychodzi ze sprawdzonego założenia, że dysponuje waleczną drużyną, a przeciw sobie ma niezborną masę dyskutantów, co to tylko sobie pokrzyczą.
W technice rządzenia społecznością, z którą władza jest w strukturalnym konflikcie, mieszczą się prowokowane zaostrzenia, a nawet bunty. Zanim potencjalni buntownicy będą gotowi i kiedy władza czuje, że ma przewagę. Formy takich tolerowanych czy prowokowanych wystąpień mogą być różne. Kończą się pokazową rozprawą, po której przegrani liżą rany, pokornieją, a władza ma jakiś okres spokoju.
Wiem, że nie powinienem. Z góry przepraszam. Ale nie mogę się oprzeć przypomnieniu starego dowcipu z serii o milicjantach ancien regime’u: „Czytać to ja może nie tego…ale jak przyp…ę”!
Krakałem wiosną, że PiS może zrobić przyśpieszone wybory po lecie, w którym zaliczy plusy dodatnie w postaci szczytu NATO i pobytu Franciszka. Lecz może władzy brakowało elementu buntu – opozycja urlopuje – oraz rozprawy. Teraz robi się to bardziej prawdopodobne. Elementy prowokacji stają się bardzo widoczne. Jacek Parol dopuszcza możliwość, że pretekstem może się stać nawet naruszenie miru świątecznego i należy to uznać za możliwe.
A jeśli tak, to – patrz: Kijowski – może w dalszym ciągu gramy wszyscy według scenariusza Jarosława Kaczyńskiego.
Fortuna variabilis
Kaczyński też będzie zbierał burzę. Jego kolejne zagranie może się udać, lecz niekoniecznie.Żelazny elektorat wciąż stoi za nim murem, a grudniowe zaostrzenie konfliktu wzmacnia go w wierze i w determinacji. Czy ideowcy są pewni? Pamiętam naprawdę ideowych zakapiorów komunizmu, w tym tak zwane ciotki rewolucji, przy których Stalin był prawicowym odchyleńcem (choćby dla trockistów) a którzy po XX zjeździe KPZR stawali się równie zaciekłymi dysydentami. I niekoniecznie z wyrachowania. Niektórzy ludzie tak maja. Potrafią tylko kochać i nienawidzić. Nieraz przemiennie. Ma takie ciotki i PiS, jako ugrupowanie radykalne. Ale to ciekawostka, która chyba w naszym bilansie politycznym nie zaważy.
Między zdecydowanym elektoratem PiS a ścianą hula ruch narodowy. Jest on po części konkurentem dla PiS, ale jeśli chodzi o rozprawę z wrogami ojczyzny to można na niego liczyć. Nieliczny, rozproszony, ale bojowy i odważny gdy funkcjonuje wespół w zespół z władzą. Problemem dla PiS może być grupa obecnych koniunkturalnych zwolenników, dających w sondażach do 10-12 procent całości ponad twardą masę wyznawców. Koniunkturaliści kombinują kogo poprzeć i w ostrych momentach zwlekają. Sam prezes co rusz przypomina, że innym zwycięskim partiom poparcie po wyborach rosło bardziej niż Prawu i Sprawiedliwości.
Naiwniacy, którzy chyba chcieli być oszukani, ale przejrzeli na oczy, pani profesor Staniszkis, pan profesor Bugaj, wysoko postawieni politycy obozu rządzącego, krytykujący go teraz, to nieprzyjemność, ale nie zagrożenie. Zagrożeniem w momencie próby mogą się stać ludzie z otoczenia prezesa. Tam raczej nie ma ideowców. Może Mariusz Kamiński, zaś Macierewicz może być źródłem kłopotów. Poza ta dwójką wszyscy od góry do dołu będą kombinować, w zależności od rozwoju sytuacji, jeśli będzie naprawdę poważna. Czyli wtedy gdy opozycja nie pozwoli się ustawić jako poręczny obiekt do bicia. Jeśli mając nawet – a ma – więcej zwolenników niż władza, będzie silna, bo zjednoczona.
W tych dniach daje się zauważyć jej jedność w działaniu. Przerwa w konkurowaniu o wpływy. Jeśli władza wygra to przesilenie, zacznie się kłótnia o przyczyny porażki. Przegrać go władza raczej nie może. Teraz.
Optymalnym rozwiązaniem dla opozycji byłoby zawieszenie akcji pod wygodnym pretekstem – Święta – i zajęcie się budowaniem trwałej jedności partii politycznych, wykorzystaniem poparcia jakie oferuje KOD, wciąż największa wartość jaka ma społeczeństwo. Pokazawszy swoją siłę i determinację, nie pomagać władzy, szukającej pretekstu do jakiejś formy rozprawy. Pozwolić jej zużywać się, co już idzie szybciej niż za czasów PO/PSL.
Czyli: rób swoje, a patrzaj końca.
Ernest Skalski



Podzielam opinię Pana Redaktora kiedy mowa o konieczności bliskiej współpracy opozycji. Moim zdaniem powinien powstać komitet koordynacyjny organizujący stałą współpracę – PO, Nowoczesnej i PSL, wszystkich zainteresowanych partii pozaparlamentarnych oraz wszystkich zainteresowanych NOG’s począwszy od KOD, wszystkich zainteresowanych samorządów terytorialnych. Koalicja powinna wypracować strategię oraz sposoby jej realizacji zależnie od okoliczności.
*
Czy opozycja ma przerwać czy kontynuować protest w Sejmie nie umiem powiedzieć. Za mało mam danych. Mam nadzieję, że decyzja będzie wszechstronnie przemyślana.
*
Zamiast rozważań kto wygrał lub wygra przedświąteczne przesilenie, po stronie opozycji ważna jest rozmowa i uzgodnienia dotyczące przyszłości.
Już coś takiego istnieje. Nazywa sie Koalicja Wolnośc, Równość, Demokracja
panie Erneście! ale Pan się nakręca! jestem pod wielkim wrażeniem Pańskiej erudycji, lecz zapewniam Pana, że los KOD i tych tzw. demonstracji zależy tylko i wyłącznie od PiS, jeśli powtórzą czeskie błędy z 16-17/12, to może KOD coś ugra.
W PiS aż tak głupi nie są i wiedzą, czego można się po KOD spodziewać ( a musi Pan przyznać, że KOD jakoś nie przejmował się nieegzekwowaniem wyroków TK za czasów PO, pałowaniem demostrantów o orientacji prawicowej, czy szeregu afer jakie regularnie i często dopadały PO).
Rozłożenie KOD odbędzie się jedynie dwoma metodami- całkowitym „olaniem” lamentu totalnej opozycji, która od przegranej nie pokazała społeczeństwu, że ma konstruktywne alternatywy dla rozwiązań PiS, bądź w wyniku dalszego podgrzewania atmosfery i prowokowania PiS.
Pokłosiem tych „zaczepek” jest pogorszenie wizerunku na arenie międzynarodowej, opozycja apeluje do wspólnoty międzynarodowej o pomoc, bo rzekomo prawa obywateli, dziennikarzy i emerytury biednych esbeków są zagrożone, gdyż pretorianie przyszłego szeregowego Jaruzelskiego i Kiszczaka nie wyobrażają sobie, by żyć za dwa tysiące PLN!
Wielu znajomych obcokrajowców, którzy często goszczą w PL, pyta się mnie dlaczego opozycja nie umie pogodzić się z szeregiem klęsk politycznych, które są owocem 8 lat radosnego rządzenia PO?
Wydaje mi się, że egzystencja KOD całkowicie zależy od PiS. To bardzo toksyczna relacja, gdyż PiS, dzięki KOD zwiera szeregi szerokorozumianej prawicy i wskazuje, że KOD to zbieranina ludzi, którzy nie potrafią pogodzić się z faktem, że swoimi działaniami przez 8 lat nie zrobili nic, by zapewnić sobie polityczne bezpieczeństwo i pewne miejsce we władzach na wszystkich szczeblach. KOD, tytani z Nowoczesnej, zawsze zatroskane losem PSL swoimi słowami i działaniami pokazują, że demokracja jest dobra, jeśli służy ich interesom.
Naród generalnie czuje, że cała ta zadyma, to taki pic na wodę fotomontaż. Od roku nikt nie widział i nie słyszał o propozycji, by wspólnie rozwiązać palące problemy.
Ja uważam, że ład okrągłostołowy zbankrutował moralnie i politycznie, a KOD upiera się walczyć obstawiając złe konie.Takim koniem jest TK- płód prawniczej działalności prawników okresu stanu wojennego.
tego nie rozumiem, jak można twierdzić, że organ powołany przez zakapiora stoi na straży demokracji, której nikt nie zagraża (kto z opozycji siedzi, jaka gazeta została najechana przez ABW (jak to robiono za PO)?
Jeśli PiS nie da się sprowokować to do wiosny będzie po KOD. Poza tym nie widzę Petru ani skompromitowanych posłów PO jako wodzów opozycji, oni nie mają poparcia w społeczeństwie, jedynie co są w stanie robić z poświęceniem to jeździć ze skargami i żalami po całym świecie, tym samym wystawiając nam jako Polakom świadectwo.
Zamiast skarżyć pokażcie, że jesteście w stanie stworzyć alternatywę dla polskiej prawicy, a tego jeszcze przez wiele lat nie zrobicie, chyba że zaczniecie dążyć do zaangażowania potęg we sprawy Polski, ale wtedy zastanówcie się czy warto iść na tak daleko posunięte konsekwencje, o których przeszłe pokolenia Polaków nie zapomną.
Apeluję do Pana i innych redaktorów SO o zmianę podejścia, to nie jest tragedia, że PiS wygrał, a jedynie konskwencja ignorancji i bufoniady 8 lat PO. PiS wcześniej czy później się też wyłoży bo tak to jest w polityce.
Psy szczekają a wózek zwany Polską należy pchać razem i wolę, byśmy robili to razem jako Polacy, z dumą, ochotą i radością. Niechaj dziennikarze w PL promują właściwe postawy i wzorce, bo głęboko wierzę, że w naszym kraju jest wielu kompetentnych, myślących propaństwowo fachowców, działaczy i zwykłych obywateli.
Bądźmy życzliwi sobie i pogodni. Idą święta i Nowy Rok.
Odwagi i uśmiechu w tych dziwnych i śmiesznych czasach!
„Na pierwsze publiczne spotkanie sympatyków KOD, które odbyło się w Warszawie 26 listopada 2015 w sali Sceny Przodownik Teatru Dramatycznego, przyszło ponad dwieście osób[22]. Podczas spotkania podjęto decyzje o powołaniu stowarzyszenia oraz utworzono robocze sekcje m.in. akcji, mediów, prawa, edukacji, programu, promocji i zagranicy.”
Panie Lechita proponuję:
1. zapoznać się z kalendarzem, także tym zeszłorocznym.
2. jeżeli Pana inteligencja i rozum na to pozwala, a nie ogranicza się do zwykłego ctr+C, ctr+v to proponuję, aby przynajmniej zadał jej Pan trud zrozumienia, gdzie, na jakiej stronie, dokonuje Pan ctr+C.
3. obawiam się, że trudno wymagać od Pana zrozumienia tekstu, który pan potem opublikuje.
4. gorąca prośba do Szanownej Redakcji o wprowadzenie nowego zakresu oceny: zamiast od 1 do 10 nowa wersja powinna obejmować zakres od -10 do +10.
5. Panu Lechicie w uznaniu jego troski o Naszą Wspólną Ojczyznę i dbania o dobro Wszystkich jej Obywateli, a nie tylko Suwerena proponuję przyznać za ten komentzrz -10 pkt., słownie minus dziesięć punktów.
@Lechita: tego plusa dostałeś ode mnie za podniesiony wizjer przyłbicy, oraz wdzięk i bezpretensjonalność. Wydaje mi się jednak, że żyjesz na świecie, lecz Ach! nie dla świata, bo myśl twoja, zbyt skrzydlata, nie ma odniesienia do kalendarza. KOD-u, tego paskudnego tworu Kucyka i byłych ubeków nie było na świecie za rządów PO/PSL. Ja byłem, i już dwie kadencje sejmowe temu posłałem BM (nasz Gospodarz) tę ilustrację co tu załączam. Wcale nie kochając pretendującego wtedy do władzy duetu (Niewiele się różnią od PiS) uważałem już wtedy świeżą próbkę czwartej republiki za zapowiedź znacznie większego zła. Tak i większość z nas, tutaj, co nie znaczy, że nie możemy Ci czegoś przyznać. Możemy każdemu. I jak widzisz, każdy nam może, bo Twój komentarz tu stoi jak skała.
Nie mam się do czego przyczepić, świetna merytoryczna analiza.
@LECHITA
Patrzy Pan na świat przez dziurkę od klucza do domu. A, że ta jest zwykle jedna i mała, nie pozwala na dobrą obserwację. Widzi Pan jedynie to, co najbliżej – np. płot. W tej sytuacji trzeba włączyć telewizor, a ponieważ lubi Pan ten kanał, który potwierdza Pana obserwacje, nie szuka Pan innego. Widzi Pan płot zwieńczony drutem kolczastym, w TVP mówią „KOD buduje zasieki”. Wszystko do siebie pasuje.
Cały tekst tu: https://www.facebook.com/notes/konteksty/przez-dziurk%C4%99-od-klucza/1736982013218035
Zachęcam do obejrzenia tego filmu. W prosty sposób podsumowuje obecną sytuację.
https://www.youtube.com/watch?v=9-irNOmNHLY&app=desktop
.youtube.com/watch?v=9-i…Na zdjęciu letnie bojówkarki KOD 4.05.2016 – „świnie oderwane od koryta”, komuniści i złodzieje.
@Lechita
I ja życzę aby udało się nam dogadać, życzę Dobrych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku.
Moja odpowiedź tu, wcześniejsza w poczekalni ;(
https://www.facebook.com/notes/konteksty/przez-dziurk%C4%99-od-klucza/1736982013218035
Boję się otworzyć lodówkę.
Do kogo/czego Pan pije?
W sali kolumnowej „uchwalono” nie tylko budżet i ustawę dezubekizacyjną, ale i taką:
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,412423,sejm-znowelizowal-ustawe-o-instytutach-badawczych.html
Szanowny Autorze, i tradycyjnie, ani słowa o narodowej sile politycznej – Kościele. A o czym mówią z ambon poza miastami? Kogo wskażą jako wroga? Jak urabia się umysły tymi kanałami? 27 lat propagandy pozostało bez wpływu na świadomość społeczną, na rozniecane konflikty, na agitację wyborczą? To jest POLITYCZNA siła, w normalnych ustrojach nazywana po imieniu, dlaczego w Polsce udajemy że nie istnieje?
.
Bez publicznego przedyskutowania TEGO problemu nie posuniemy się o krok. Chowanie głowy w piasek jest infaltylne. Milczące liczenie, że interes korporacji z Watykanu pokryje się z interesem obywateli i Polski, to mżonka.
W diagnozie brakuje elementu kolki religijnej, mamy prawicowe zaparcie i lewicowe rozwolnienie… Pomimo słusznych uwag brak kostruktywnych propozycji programowych – JK+KrK – swój program konsekwentnie prezentują (Radio Maryja) i realizują bez wahania a opozycja?
Kim tak naprawdę jest opozycja? Poza niezadowoloną ze zmian większością Miast i Wsi, kim są politycy, jaki mają program, do kogo jest on adresowany i jakie emocjonalne, wizerunkowe i konkretne zmiany będą realizowane konsekwentnie po przejęciu władzy?
Czy Pan zna odpowiedzi na powyższe pytania? Jak na razie „opozycja” serfuje na zaskoczonym lawiną zmian społeczeństwie nie mając pomysłu jak tę frustrację zagospodarować…
Świat się zmienia – potrzebna jest nam wizja odwołująca się do polskiej tradycji, praworządności, gospodarności, tolerancji i budowania Imperium (Polska w EU) z pożytkiem dla wszystkich zainteresowanych.
Bez wizji frustracja jest bezproduktywnym narzekaniem a to pomaga tylko ambitnym manipulatorom. Powtarzamy scenariusz, który już dwukrotnie zrujnował nasz kraj…
Bez planu powstanie tylko chaos.