„Obawiam się, że wraz z odejściem MK „owce się rozpierzchną”. MK to opcja pacyfistyczna. Inny lider to ryzyko radykalizacji. Proporcje członków grup SKOD i KOD PP (66 403 do 861) pokazują, że ludzie chcą pokoju. Radykałowie źle oceniają swoje szanse, mimo to „dokręcają śrubę”. W najlepszym wypadku skończy się tak jak z głodówką Miszka, w najgorszym wojną domową. W tej sytuacji bezpieczniejszy dla KOD-u wariant to MK. I tak jak podpowiada Frasyniuk > Jak będzie trzeba „pojawi się kolejny lider”, ale „powinniśmy poczekać”. Nie ma dobrego wyjścia. Trzeba czekać, „robić swoje”, „być przyzwoitym” i słuchać Krzysztofa Łozińskiego i Władysława Frasyniuka”.
Powyższe to fragment komentarza pani, ksywka: PAT, pod moim artykułem w SO, pt. „Szkoda” (2017-01-060).
Teraz się wytłumaczę z tytułu.
Fugu to znana w Japonii ryba, spożywana przez amatorów w postaci sashimi, którego w Polsce nie dostaniecie, bo ta obrzydliwa Unia zabroniła jej sprowadzania. Zawiera ona – ryba nie UE- substancję zwaną tetrodotoksyną, przy której cyjanek może być uważany za kaszkę manną. Spożycie nawet niewielkiej ilości powoduje w większości przypadków koszmarną śmierć przez powolne uduszenie, przy zachowaniu pełnej świadomości smakosza. Bo tylko amatorzy decydują się na wydanie kolosalnych pieniędzy za ten japoński wariant rosyjskiej ruletki, bez możliwości wygrania czegokolwiek. To sashimi o – ponoć – niebiańskim smaku, ma prawo przyrządzać elita kucharzy o specjalnych, nabywanych latami i potwierdzonych egzaminami kwalifikacjach.
Byłem w Tokio na tyle dawno, że zapomniałem jaki to aktor, ulubieniec Japonii zmarł po sashimi z fugo, a o kucharzu wiem, że rwał się by popełnić seppuku i długo go pilnowano, bo wiele w niego zainwestowano, a prawdopodobieństwo nowej fatalnej pomyłki było niewielkie.
W naszej kulturze nie oczekuje się seppuku, wystarczy oddanie się do dyspozycji. O tym właśnie dyskutujemy. A konkretnie o tym co dysponent powinien zadysponować. I to jest teraz najważniejszy aspekt tego co określamy jako sprawa Kijowskiego. Co z KOD-em? Ocena tego jak postąpił Mateusz Kijowski i jakie ON powinien ponieść konsekwencje — to także sprawa bardzo ważna, ale nie najważniejsza. Co o niej wiem i myślę napisałem w tej ”Szkodzie” i miałbym satysfakcję gdybym wiedział, że czytelnicy niniejszego przeczytali i tamten tekst.
Kto pierwszy podniesie kamień
Wiem, że muszę się zastanowić, jeśli ludzie, których cenię i znam, niezależnie od tego jako osądzają Kijowskiego — przeważnie źle — twierdzą, że dobro KOD-u wymaga, aby jego przewodniczący ustąpił i już więcej nie kandydował.
Rozważam więc i taką możliwość; jak i tę, gorszą, że będzie kandydował, lecz nie zostanie wybrany. Ale też nie można wykluczyć, że z trudem bo trudem, lecz jednak wygra te wybory. Wtedy jakaś część członków KOD, sympatyków i okazjonalnych demonstrantów odmówi wyjścia na demonstracje z Kijowskim, nie wrzuci datku do puszki. Jaka to będzie część — tego nie wiemy. Teraz trwa wytężona praca nad tym, aby tych odmawiających było jak najwięcej i to nie zwolennicy władzy są w tej kampanii najskuteczniejsi.
Licząc się z tym, że PT Czytelnicy nie pamiętają tego co pisałem w „Szkodzie”, cytuję:”W tej sprawie trzeba odróżnić delikt od skutków. Czasem jeden nieostrożny ruch powoduje straszną w skutkach lawinę. Mateusz Kijowski nikogo nie zabił, nie pobił. Niczego nie zawłaszczył, nie ukradł. Pobrał umiarkowaną sumę – NIE 91 tysięcy; spółka to także koszty – którą ruch powinien mu był jakoś zapewnić, żeby mógł funkcjonować.”
Sąd opinii nie kieruje się kodeksem postępowania karnego. Niekoniecznie liczy się w nim prawda materialna, fakty, ale wyobrażenie o nich. Emocje wywoływane przez fakty, albo i bez nich. Opinia nie oczekuje wyjaśnień, dokumentów, rozliczeń. Technika damage control ma więc więcej wspólnego z praktyką kościoła niż z postępowaniem sądowym. Opinia czeka na przyznanie się do winy, żal za grzechy, skruchę, obietnicę poprawy i zadośćuczynienia. Wtedy może się rozczulić i odpuścić. A Kijowski nie daje jej takiej szansy. Wyjaśnia, tłumaczy się, wskazuje okoliczności, ogranicza swą winę, tak jakby stał przed zawodowym sądem.
Propaganda PiS nie przepuści takiej okazji. To dla niej ogromny plus dodatni. Takoż dla tabloidów. Dawno jednak nie widziałem takiej histerycznej nagonki, takiego moralnego wzmożenia ze strony szlachetnych z natury opozycjonistów.
Znowu cytuję siebie: „Powtarzamy sobie, my — opozycja, że tamci, PiS, sekta smoleńska, prawdziwi Polacy, kierują się emocjami. My zaś podchodzimy racjonalnie do rzeczywistości. To prawda, ale daleko nie cała. U nas też kipi, choć może nie aż tak bardzo. Każdym kieruje i racja i emocja. W różnych proporcjach i różnie w różnych okolicznościach.”
To niekoniecznie są tylko dobre emocje. Wyczuwam też, po trochu — podkreślam – poczucie sadyzmu i satysfakcji z cudzego upadku, w ramach moralnego oburzenia. Okazji do zobaczenia siebie samego w lepszym świetle. Oraz strachliwej gorliwości w oczekiwaniu kary. To my już sami…
I oczywiście: racjonalny argument. My nie PiS. Nasz lider ma być — parę razy widziałem — nieskazitelny. I znów ta cholerna żona Cezara!
Więc prosiłbym o wskazanie chociaż jednego nieskazitelnego w polityce, teraz i w historii. Święci Kościoła też nie byli nieskazitelni skoro w procesie kanonizacyjnym ma zajęcie advocatus diaboli. A jeśli już mamy — my; opozycja — korzystnie się różnić od PiS, to może choć brakiem hejtu wobec, owszem, grzesznika, który wszakże, jak dotąd, zrobił najwięcej dla obrony demokracji. Wystarczy, że hejtuje go PiS.
Cnota moralistów może być nagrodzona. KOD będzie miał nowego lidera. Pana A., panią B, kolegę C. Ilu ludzi pójdzie z kimś takim na demonstrację? Czy marka KOD okaże się ważniejsza od osobowości lidera? Tego nie wiem, ale nie mam zaufania do tych, którzy wiedzą na pewno jak zareaguje czuła społeczna materia. A już zupełnie nie zgadzam się z tymi, którzy uważają, że lepsza nas choćby garstka, byle było czysto moralnie. PiS też tak uważa.
Kto pierwszy ten gorszy
Jaki jest taki jest, ale wszyscy go znają. W KOD-zie i w narodzie, a także poza granicami. To wielki kapitał, który MK pomniejszył, pomniejszając zarazem społeczny kapitał jakim jest KOD. Nowy lider będzie musiał dopiero ten kapitał budować. Może mu się to udać, lecz niekoniecznie. A jeśli nawet, to kiedy? Jak będzie wybrany, na podstawie jakich kryteriów? Kandydaci — konkurenci będą się starali zwrócić na siebie uwagę. Najłatwiej radykalizmem, bojowością. Odsyłam do wstępnego akapitu, autorstwa pani PAT. Możemy mieć niewielki bojowy KOD, konkurujący z Obywatelami RP, blokującymi miesięcznice smoleńskie, ale możemy nie mieć wielkiego masowego ruchu, jeśli poniesiemy straty większe niż te, które mu zadał MK i które wciąż rozdymają jego krytycy.
Kijowski pozbywał się konkurentów w instancjach kierowniczych KOD — informują. Nie wiem jak to wyglądało. Wyrzucał? Tak jak Schetyna w PO? Odchodzili, bo nie zgadzali się? Ważne jest to co dawni kolejarze nazywali siłą na haku, gdy oceniali parowozy. To demonstracje KOD i jego powstające struktury. I zastanawia dlaczego w takiej Nowoczesnej widzimy drużynę Petru, a nie konkurentów. Świętych obcowanie? Pełna zgoda, harmonia? Nikt tam nie krytykuje szefa za narażenie na śmieszność tym wypadem do Portugalii? Najprawdopodobniej w tych ludziach istnieje przemożna świadomość wspólnoty celu, nadrzędnej w stosunku do wszystkiego innego, w tym czasie i w tym miejscu.
Pamiętam Stocznię Gdańską w sierpniu 1980, kiedy wicepremier Tadeusz Pyka jeździł po strajkujących zakładach Trójmiasta, obiecując złote góry za odstąpienia od strajku i izolację jego centrum z Wałęsą. Wokół Lecha byli tacy, którzy go znali razem z jego, powiedzmy, niedoskonałościami — i potem stali się jego wrogami. I prawdopodobnie nie wiedzieli, że to Napoleon powiedział, że zwycięża ten kto ma przewagę w decydującym czasie i decydującym miejscu. Ale starczyło im rozumu, by wtedy i tam, działać w oparciu o tę zasadę.
Wróćmy do Nowoczesnej. Powiedzmy, że Petru odchodzi. Od razu możemy wymienić kilka posłanek, z których każda by mogła go zastąpić i firma by nadal funkcjonowała. Nikt ich nie znał rok temu, lecz dały się poznać, tworząc zgraną drużynę swego lidera. Kalkuluje się, widać. A czy są znani konkurenci Kijowskiego z pośród których wyłoni się jego zastępca?
Oczywiście, każdy mógł podjąć pomysł Krzysztofa Łozińskiego o powołaniu KOD, ale jakoś – przypadkiem? – nikt oprócz MK tego nie zrobił. Panowie M., P., S. czy pani F. , podejmując działanie w kierownictwie ruchu założonego przez Mateusza Kijowskiego uznali widocznie, że muszą udowodnić, iż nie są od niego gorsi i zaczynali od forsowania własnych koncepcji. A gdyby, nawet uważając je za słuszniejsze, pracowali ramię w ramię z Kijowskim, nie podgryzając go, to każdy miałby pozycją zdobytą własnym działaniem. I to byłoby lepszą legitymacją do starań o przywództwo niż żerowanie na błędach MK.
Mateusz Kijowski nie zyskał, zwracając uwagę na to, że bombą stała się nie treść tej informacji, ale jej podrzucenie. Ktoś jednak zyskał. Kosztem nie tylko MK, lecz także kosztem KOD, największej i najważniejszej siły opozycyjnego społeczeństwa. I obciążył tym całe jej kierownictwo, w tym konkurentów do władzy, bo każdy robi się podejrzany. Ten ktoś umiejętnie zastosował napoleońską zasadę wyboru czasu i miejsca.
Po zrobieniu wydmuszki z Trybunału Konstytucyjnego, PiS robi to samo z Sejmem. Przewaga oparta o pięć mandatów i chwiejne poparcie Kukiza może być niepewna przy dużej, silnej opozycji. Trzeba więc rządzić nie wbrew opozycji, lecz bez niej. Przy takim układzie zamach na konstytucję nie wygląda na niemożliwy. Ale można to zrobić inaczej
Już się zaczęły przymiarki do decydującego dla dobrej zmiany ataku. Na ordynację wyborczą! Jest jakiś niewydarzony projekt jakiejś około-pisowskiej struktury. Wkrótce mogą być inne. Zmiana ordynacji stanie na porządku dnia i PiS wybierze projekt. Nie skrajny — Boże uchowaj! Optymalny, ale taki by rządzić długo. Spacyfikowany Sejm uchwali, Senat — wiadomo, prezydent podpisze, lub ewentualnie pośle do Trybunału Konstytucyjnego dla zaklepania. Możemy mieć standard Rosji, Turcji czy Białorusi.
To co się teraz dzieje nie jest pojedynkiem dżentelmenów, w którym przeciwnikowi daje się czas na podniesienie wytraconej mu szpady. I tak się jakoś dobrze składa dla naszych okupantów, że kiedy należałoby się spodziewać największych masowych protestów, które tylko KOD mógłby zorganizować, przeżywa on kryzys przywództwa i związane z tym kłopoty.
Przypadek?
Ernest Skalski


W całej tej sprawie PiS stara się zrobić wrażenie, że MK zrobił jakiś celowy przekręt żeby zagarnąć pieniądze dla spółki. To była może niezręczność, ale nie zła wola, a już na pewno nie przekręt. Jak się to porówna z przekrętami na miliony złotych, których dopuszczają się pisowcy na mieniu publicznym, albo z wpadkami różnych polityków różnych opcji, to dziw że w ogóle to jest temat. Niestety, w rozpętywaniu „afery” biorą udział też konkurenci MK z KODu. To typowe, że u nas nie ma konkurencji na programy ale tylko na pokazanie kto jest dobry a kto zły i nie nadaje się.
KOD powinien być bardziej pragmatyczny a nie stawiać sobie za wzór szlachetnych rewolucjonistów którzy życie i mienie poświęcali dla sprawy. To nie wstyd brać pieniądze i nie ma się czego obawiać zarzutów ze strony PiS, bo nawet gdyby JP II stanął na czele KODu to też by mu stawiali zarzuty.
Do MK mam jedno duże zastrzeżenie: dlaczego do cholery nie przyjęto tych tysięcy chętnych do KODu i wprowadzano jakieś ograniczenia przyjmowania, członków wprowadzających itp.? Ani MK ani nikt z KODu dotychczas nie odniósł się do tego faktu, a jest to bardzo zła rzecz. Może pan Łoziński wie coś na ten temat?
KOD i jego protesty jest potrzebny głównie ze względu na powstrzymanie PiS i jego zwolenników – inaczej by doszło do rozpasania obozu władzy i jego zwolenników. Nie musi mieć na sztandarze „Obalić PiS”, wystarczy że walczy o demokrację, a wiadomo że PiS jest niedemokratyczny. I chciałbym żeby walczył o demokrację także po zniknięciu PiS, bo PiS jest tylko wynaturzonym wyjątkiem, ale tendencje do łamania prawa rodzą się w każdej partii.
Pan Redaktor konkluduje, że po odejściu MK z KOD ruch się na tyle osłabi, że nie odegra roli zbawcy Polski, oraz że ten atak na MK nie jest przypadkowy jeśli idzie o czas i okoliczności. Ale po kolei:
1. MK rzeczywiście ma zasługi znaczące dla KOD – zabrał się za jego tworzenie natychmiast po opublikowaniu koncepcji przez Pana K. Łozińskiego. Tu pierwszy kamyczek do ogródka – MK sam nic by nie zrobił. Pomogło mu wielu ludzi, z których każdy narobił się co najmniej tak samo jak MK. MK wykreował się sam na lidera i większości swoich współpracowników z początkowego okresu tworzenia KOD „podziękował” w ten sposób, że albo ignorował ich uwagi, albo się za te uwagi obrażał, albo wręcz wyrzucał ich z ruchu jak Pana Miszka. Jak bardzo MK miał w nosie uwagi swoich współpracowników można było przeczytać na SO 19 listopada 2016 r. w „Oświadczeniu członków założycieli KOD….” Głównym zarzutem współpracowników nie był brak uczciwości ale kompletnie niedemokratyczny sposób działania MK – ignorowanie Zarządu i samodzielne, najczęściej nieprzemyślane lub błędne decyzje. Gdyby nie ci ludzie sam MK nic by nie wskórał i albo nie byłoby KOD albo ktoś inny by go założył.
2. MK wraz żoną pilnowali aby nie powstał w KOD jakikolwiek inny od MK program działania, co oznaczało że programu od początku nie było, nie ma i jeszcze długo nie będzie. Program zastępowany był działalnością demonstracyjną oraz pomysłami ad hoc w tym tak idiotycznymi jak własny projekt Ustawy o TK. Historia tego projektu pokazuje, że MK pojęcia nie miał pojęcia z kim i o co gra. Wszystkich, którzy próbowali rozmawiać o programie albo marginalizowano albo oskarżano o radykalizm i usuwano z ruchu. Najpoważniejszym błędem programowym MK była deklaracja ze stycznia 2016, że ruch KOD nie będzie działał na rzecz odsunięcia PiS od władzy, co najcelniej skwitował na SO Pan J.Łukaszewski: (cytuję z pamięci) „Zwalczamy morderstwa ale nie morderców”.
3. Z przyjmowaniem chętnych wstrzymywano się ponad 4 miesiące do czasu zarejestrowania KOD tak, że znacząca część entuzjastów straciła ochotę na działanie.
4. W kwietniu 2016, po zarejestrowaniu stowarzyszenia wymyślono na wniosek MK procedurę przyjmowania członków KOD jak w PZPR – z rekomendacji dwóch działaczy, których nikt nie znał. W rezultacie po 5 miesiącach rekrutacji, na początku września 2016 r. KOD liczył ok. 700 członków, samych działaczy.
5. Wtedy zmieniono zasady przyjęcia członków i zrezygnowano z rekomendacji dwóch działaczy – do końca roku 2016 przystąpiło do ruchu ok. 9000 członków. Dla porównania dodam, że po tygodniu od 19 listopada 2015 deklaracje przystąpienia do ruchu złożyło ponad 30 tysięcy osób a w ciągu miesiąca ok. 100 tysięcy.
6. MK zaczął coraz bardziej ignorować Zarząd Główny KOD i podejmować coraz bardziej nieprzemyślane decyzje do tego stopnia, że jeden z jego najbliższych współpracowników nie wytrzymał i w listopadzie 2016 r. dał temu publicznie wyraz na swoim blogu. (http://radomirszumelda.natemat.pl/194429,jestem-z-kod-z-nacjonalistami-nigdzie-nie-pojde)
7. Wreszcie na początku grudnia MK ujawnił części zarządu KOD swoje faktury informatyczne, a po krytycznych uwagach obraził się na Zarząd i nie zwoływał go.
8. Po ujawnieniu faktur kolejni współpracownicy wywlekają na wierzch prawdziwe lub domniemane grzeszki MK jak wystawny tryb życia, drogi sprzęt telekomunikacyjny i komputerowy, podejrzane interesy w organizacji zgromadzeń KOD, itp.
Zajmuję się analizą działalności MK od wielu miesięcy od wielu miesięcy wychodzi z tej mojej analizy, że ten gość nie nadaje się do kierowania takim wielkim ruchem, ze względu na brak elementarnych kwalifikacji lub jak kto woli ze względu na brak zdolności do współdziałania z zespołami kierowniczymi. Na to wszystko nałożyła się sprawa faktur i podejrzeń o inne ciemne interesy. Reasumując uważam, że im szybciej MK odsunie się od bieżącego kierowania KOD tym lepiej i dla niego i dla ruchu.
*
Analiza zachowania pana MK wskazuje, że nie ma on najmniejszego zamiaru odsuwać się od KOD, który uważa za swoją własność (co najmniej psychologicznie) i będzie walczył o swoje do ….ostatniego zwolennika KOD. Tę walkę będzie musiał prawdopodobnie stoczyć z prokuratura oraz pewnie niedługo, także z UKS.
*
W tej sytuacji rozważania, o tym że KOD miałby jeszcze jakąś poważną role do odegrania w polskim życiu publicznym, są tylko pobożnymi życzeniami nie tylko Pana Redaktora Skalskiego, ale także tysięcy zwolenników KOD, w tym także i moimi. Tyle, że ja staram się nie poddawać moim marzeniom nawet za cenę dysonansu poznawczego.
Od samego początku byłam uczestniczką wieców KOD we Wrocławiu. Prowadził te manifestacje pan Michał Korczak i robił to w sposób porywający. Jego elokwencja, kultura, osobiste zaangażowanie w idee KOD były ogromną wartością. Do tej pory figuruje w Wiki, jako przewodniczący wrocławskiego KOD-u.
https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwigxae0tr3RAhVoQZoKHfonAI8QFggjMAA&url=http%3A%2F%2Fwroclaw.wyborcza.pl%2Fwroclaw%2F1%2C142076%2C19391280%2Clider-wroclawskiego-kod-wolnosci-oddac-nie-umiem-wywiad.html&usg=AFQjCNEB-36iCGAm9xaVngxHGo2DK_oqLg
Bardzo prędko przestał być prowadzącym manifestacje, jakby się pod ziemię zapadł, choć był jeszcze widywany na kolejnych manifestacjach. Zadałam pytanie o jego sytuacje i uzyskałam odpowiedź jednego z redaktorów, że pan Michał był zbyt samodzielny, zorganizował we Wrocławiu manifestację w tym samym terminie, kiedy ogólnopolska odbywała się w stolicy i za samowolę został odstawiony na boczny tor – nawet z przystąpieniem do organizacji miał problemy, nie przyjęto go w pierwszym naborze. A ja uważam, że te osoby, które uczestniczyły we wrocławskim wiecu i tak nie pojechałyby do Warszawy z braku czasu albo pieniędzy, wiec był wg mnie wsparciem a nie konkurencją dla imprezy warszawskiej. To samo pytanie o pana Michała zadałam już po adresem wrocławskiego KOD i odpowiedziała mi pani z oficjalnego zarządu. Pan Michał jest człowiekiem zapracowanym zawodowo, nie udziela się więc w zarządzie, robią to jakieś bliżej nieznane panie. Dla mnie sprawa jest jasna. Nie pasował do obrazka.
Zaznaczam, że pana Michała Korczaka nie znam prywatnie ani też w jakichkolwiek okolicznościach nie poznałam go osobiście. Widziałam, że jest człowiekiem z charyzmą, potrafił porwać zgromadzonych, prezentował rzadką w dzisiejszych czasach kulturę osobistą.
Jestem od dawna emerytką, KOD wspierałam z własnej inicjatywy finansowo zarówno okolicznościowo, do puszek, jak też poprzez miesięczne, niewielkie ale regularne wpłaty na konto. Przestałam. Mam smutne przeczucie, że KOD po prostu nie przetrwa próby czasu. Obserwuję rozwój wydarzeń i mam wrażenie, że historia się powtarza, nie wyciąga się wniosków z przykładów niedalekiej przeszłości NSZZ Solidarność. A szkoda.
Ten wpis jak myślę nie pasuje do aktualnej dyskusji, piszę go do wiadomości Pana red. Skalskiego.
Kwestie jego publikacji pozostawiam do decyzji Pana Redaktora.
@Pani Nelu, to jak najbardziej ważny wpis, wpasowujący się w całą dyskusję, jakim orłem jest MK…
@NELA – Pani wpis jest bardzo cenny. Dokumentuje polskie piekiełko, z którym albo się uporamy jako społeczeństwo albo nas nie będzie. Nie warto się poddawać a popierać ludzi, o których wiemy, że są przyzwoici oraz otwarci na świat. Zawsze się tacy znajdują gdzieś obok nas. Warto śledzic losy KOD oraz czytać SO. Warto śledzić wydarzenia na sieci oraz na facebooku a zawsze coś znajdujemy. Pozdrawiam serdecznie. (Okropnie mi się mój wpis rozformatował) .
@Skalski i @PIRS po raz któryś tam usiłują tłumaczyć coś, co tłumaczenia nie wymaga, natomiast zupełnie ignorują clou sprawy.
Kto i gdzie powiedział, że lider KOD nie powinien brać pieniędzy? Nie pamiętam takiego głosu. Panowie pamiętają?
Większość z nas pisała, że powinien (sam pisałem, że nawet duże).
Natomiast nie powinien kłamać w żywe oczy kiedy go o to pytają, a pan MK robi to po dziś dzień.
Dlaczego przeszkadza panom brak demokracji w PiS, a w KOD nie?
Lider, który łże i mataczy i to nieumiejętnie ma być gwarantem demokratyzacji życia politycznego? Gratuluję optymizmu. I tego życia.
Pozostałe kwestie wyjaśnił p. @Sławek. Całkiem zresztą niepotrzebnie, bo i tak nikt na to nie zwróci uwagi.
Pan red. Skalski metodą „a u was Murzynów biją” przekonywać będzie, że bez MK wszystko się zawali.
Bardziej się boję gdzie poprowadzi ludzi KOD z MK. Wg p. Redaktora szybkość, z jaką MK zareagował na tekst p. Łozińskiego jest zasługą. Innego wariantu pan nie dopuszcza? Dziwne, bo ja mając znacznie mniejsze doświadczenie od pierwszej chwili widziałem w tym co innego. Teraz okazuje się, że miałem rację. Tylko co komu po racji, skoro u nas każdy ma swoją i nawet w obliczu twardych faktów jej nie odrzuci?
Przepraszam p. Ernesta, to tylko takie trochę gorzkie dywagacje.
Natomiast bardzo konkretnie zainteresowała mnie informacja o wysokości sum, których MK nie pobrał.
Skąd p. Redaktor ma takie informacje i to jeszcze przed zarządzonym audytem? Jest pan księgowym KOD? Ja bym takiego twierdzenia nie zaryzykował posługując się zwykłym rozsądkiem i odrzucając ślepą wiarę, której jak widzę, niektórym nie brakuje.
J.LUK
– Co do brania pieniędzy to jest jak z tym ojcem co mówił „mój syn nie umie pić, nie umie palić” itd.”, ale potem dodawał: ”ale on pije, pali itd.”. Nikt nie mówił że lider i władze KOD nie powinni brać pieniędzy, ale jakoś nie zorganizowali tego i o to mam pretensje. Nie postuluję rzeczy oczywistych.
– Nie mówiłem o tolerowaniu braku demokracji. MK nie jest papieżem, a nawet papież może ustąpić. KOD to nie MK. Dlaczego nie zebrał się Zarząd i nie wyczyścił spraw? Są nieporadni.
Mnie chodzi o to, że zamiast konkretów robi się szum wokół kilku faktur, niejako zastępczo, a członkowie władz KOD raz mówią że są wstrząśnięci bo nic nie wiedzieli, innym razem że wiedzieli ale nie wszystko. Niestety, nie mają talentów do zarządzania taką organizacją, choć zapewne najlepsze chęci.
P.S. MA rację Pan Jerzy Łukaszewski, kiedy pisze, że moje argumenty merytoryczne zgłaszam „….zresztą niepotrzebnie, bo i tak nikt na to nie zwróci uwagi.” Też tak myślę, ale jeśli zadaję sobie pracę i to po raz kolejny, robię to świadomie i celowo. Merytoryczna strona umiejętności przywódczych jest decydująca dla przydatności konkretnej osoby. Co prawda doktryny zarządzania od lat 70-tych XX wieku wskazują, że uczciwość i przyzwoitość, słowem wysokie normy moralne są istotną składową kwalifikacji kierowniczych. W konkretnym przypadku kwalifikacje fachowe są warunkiem k o n i e c z n y m dla przywództwa w KOD, a kwalifikacje moralne są warunkiem w y s t a r c z a j ą c y m. Sposób zachowania MK w sprawie jego wynagrodzenia, płaconego pośrednio na konto firmy rodzinnej skłania do następującej refleksji:
– pierwotnie MK potępił samo ujawnienie faktu, który dość bagatelizująco określał niezręcznością,
– później tłumaczył się, że nie wie o co chodzi bo przecież faktury były jawne i dlaczego wyszły na jaw dopiero teraz,
– potem sugerował, że to jego konkurenci z KOD zrobili mu „przysługę” tak, jakby to oni brali kasę a nie on,
– wreszcie ponad głowami organów kolegialnych zaczął się zwracać do zwolenników KOD o poparcie i ubezwłasnowolnienie organów kolegialnych KODu.
Całość tych oraz innych zachowań wskazuje, że MK jest jakimś skrzywdzonym chłopcem a w pełni świadomym, cynicznym graczem który jak mawiają w Poznaniu „mataczy i wichłaczy” jak tylko się da. (Ostatni jego komunikat na stronach KOD jest taki, że niczego nie będzie wyjaśniał, bo jego pełnomocnik prawny mu zakazał w związku z zainteresowaniem prokuratury.)
Pan Redaktor Skalski stara się bronic MK, cytując samego siebie z wcześniejszej wypowiedzi na SO : „…..Mateusz Kijowski nikogo nie zabił, nie pobił. Niczego nie zawłaszczył, nie ukradł. Pobrał umiarkowaną sumę – NIE 91 tysięcy; spółka to także koszty – którą ruch powinien mu był jakoś zapewnić, żeby mógł funkcjonować.”, z czego wynika, z nie jest zbrodniarzem ani bandytą a pobrał tylko kasę jakoś mu należną. Z czego ma wynikać, że w zasadzie nic się nie stało, to pewna niezręczność, że MK w zasadzie jest tylko ….trochę nieuczciwy. Członkowie Zarządu KOD wspominali, że kilkakrotnie na zarządzie stawiali kwestie wynagrodzenia ich pracy, czym MK nie był zupełnie zainteresowany. Innymi słowy sam „pobrał” co mu się należało a ich praca nie zasługiwała na takie samo pobieranie. Nie będę się dłużej znęcał nad MK bo nie lubie kopać leżącego. Powiem tylko tyle – jeżeli lider takiego ruchu nie jest jak „żona cezara” to natychmiast powinniśmy mu podziękować. Inaczej zniszczymy nie tylko ruch ale idee i entuzjazm tysięcy ludzi. Jak słusznie zwrócił uwagę jeden z internautów na wpis entuzjasty MK, który napisał, że nie wyobraża sobie KOD bez MK: a wyobrażasz sobie KOD z MK ?
*
To wszystko co tutaj piszemy nie ma większego znaczenia bo KOD już podzielił się na dwie części – zwolenników MK i przeciwników. MK zrobi wszystko, żeby zostać na czele ruchu bo to projekt jego życia. Czy taki KOD może odegrać jeszcze jakąkolwiek rolę?
P.S. 2 – życie jest bogatsze od wyobraźni. Po moim ostatnim wpisie P.S. zaglądam na Onet a tam okazuje się, że z pisma Skarbnika KOD wynika, że są kolejne faktury http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/kolejne-faktury-kijowskiego-ujawniamy-pismo-skarbnika-kod/ykkdlk5
Jednak „Mateusz Kijowski nikogo nie zabił, nie pobił. Niczego nie zawłaszczył, nie ukradł. Pobrał umiarkowaną sumę …”, pobrał uczciwie a kwoty nie były aż tak bardzo uczciwe…..
Ciekawa informacja. Wzajemna spychologia panów Króla i Chabora szczególnie warta uwagi. Teraz już Ziobro nie popuści.
Wyżej PIRS – ale wcześniej już inni – zastanawia się czemu miało służyć zablokowanie przyjęć członków do KOD. Może to było działanie zmierzające do wyczyszczenia aktywu KOD z niepokornych i wstawiania swoich ludzi na kluczowe stanowiska. W kilkudziesięciotysięcznej organizacji nie byłoby to proste. Teoria spiskowa? Pewnie tak, samemu trudno mi w to uwierzyć ale jakoś tak to wszystko mi się układa i nie zdziwiłbym się gdyby za jakiś czas się okazało, że ktoś jeszcze pobierał kasę w dziwny sposób.
A ja swoje… Z PiSem nie wygra KOD, tylko wygra koalicja partii PO+.N+PSL+SLD. Każda z tych partii ma swoje metody wybierania lidera, natomiast liderem całej opozycji powinien być ten lider, którego partia ma największe poparcie w sondażach. Wysiłek KOD-owy powinien się rozpłynąć po tych czterech partiach, tak aby one były jak najsilniejsze. Osoba MK, skądinąd bardzo sympatyczna (syn mojego profesora ze studiów) jest bez znaczenia.
@HAZELHARD zgadzam się z jednym zastrzeżeniem – na czele takiej koalicji powinien stać komitet koordynacyjny, zaakceptowany przez kierownictwa wszystkich podmiotów tworzących koalicję gdyż inaczej ambicje osobiste liderów rozsadzą taki twór. Widać jak ambicje osobiste Schetyny i Petru rozwaliły kruche porozumienie koalicyjne z 16 grudnia 2016.
Wsadził Pan kij w mrowisko, Panie @Erneście. I chyba rzeczywiście ignoruje Pan teksty @Sławka. A szkoda. Posługując się Pańskim rozumowaniem powinniśmy uniewinnić i przywrócić do obowiązków parlamentarnych tych, którzy złożyli swoje mandaty po aferze podsłuchowej… Ich winy to pikuś. Szkoda, że wtedy nie znalazł się żaden obrońca.
@Hazelhard: ma Pan wiele racji. Jeśli KOD opadnie z sił po obecnych perturbacjach i nadal będzie optował za nie odsuwaniem PiS od władania Polską, wtedy sam się na dobre „osunie” i Pańska sugestia stanie się aktualna. Jednak jest jedno ale: nie ma w opozycji tylko jednego na prawdę silnego lidera. Zmieniają się co rusz w kolejnych badaniach opinii publicznej. Może zatem warto sięgnąć do kogoś spoza parlamentu i osadzić jako solidne spoiwo całej opozycji?
Jajeczko częściowo nieświeże, w wianuszku z wapniaków. A Twoja wizja, Hazelhard, to czyste chciejstwo. N. jest „jak to jabłko niespliku, zgniłe zanim dojrzeje”. (Szekspir) Pozostali jakimi byli, takimi pozostali, daremno czekać na „przełom w bulwie” (Swinarski, „Parodie”). „Opo” też marzą tylko o „wadzy”, więc ten ich bieg bezkierunkowy, ale na wyprzódki zakończy się – jak poprzednio – w szambie. Przykro być Kassandrem, ale już zaczynam przywykać.
Przykro też przyznawać się do kiksa pamięci. Ale trzeba. Bo mógłby się obrazić J. Osęka, rzeczywisty autor „Przełomu w bulwie”. A pamiętacie Mrożka: „O ty, małorolny, prosty i oddolny, nie siejesz, nie orzesz a odstawiasz…” kogo? No właśnie, rolnika. W przyszłości mam wizję nowych takich, zmodyfikowanych haseł Peerelu. Np. „zbieraj złom z Jezusem!”.
– KIJOWSKI. Komentarze; jest jeszcze gorszy. A ja chciałem przedstawić dylemat; osłabiony KOD z osłabionym Kijowskim czy KOD bez niego. To jest najważniejsze. Dyskusja o skutkach, a nie głównie o zaszłościach, jak dotąd.
A wyobrażacie sobie, że miejsce MK zajmie ten co go załatwił donosem?
– OPOZYCJA. Pomysł Kaczyńskiego, żeby powołać lidera/reprezentanta opozycji był obliczony na jej rozbicie, ale mógłby posłużyć jej jednoczeniu. Partie: Platforma, Nowoczesna, PSL, nie kłócą się o stanowisko, bo reprezentuje je LIDER ROTACYJNY. Przez miesiąc (ew. może być inny okres) każda partia ma swojego, niezależnie od aktualnego stanu poparcia w sondażach. Nieodzowne się staje jakieś ciało (zespół, komisja, komitet, rada) koordynacyjne – zalążek koalicji, przez chwilę rodzącej się via facti, w działaniu.
Jeśli Kukiz 15 uzna się za opozycję i zechce się przyłączyć – brać! Odklei się nieco bardziej od PIS, otworzy sobie jakąś szansę na przyszłość – wskazówka dla koalicjantów PiS.
KOD, jaki będzie, niech popiera, ale nie wchodzi, nie jest opozycją parlamentarną.
„A wyobrażacie sobie, że miejsce MK zajmie ten co go załatwił donosem?”
Donosem. I wszystko jasne. Ktoś kto mówi prawdę to donosiciel, a ten o kim powiedział to „ofiara donosu”.
Z takim rozumowaniem daleko zajdziemy. Tak daleko aż sobie pięty poobcieramy.
KOD z Kijowskim już nigdzie nie pójdzie, tym bardziej nie dojdzie.
Pan Redaktor kunsztownie rozgrywający grę planszową pod tyt. „polityka” zbyt wielu elementów nie bierze pod uwagę, m.in. reakcji tzw. zwyczajnych ludzi (w pańskiej grze to tylko pionki, wiem).
A na dziś jest ona skrajnie nieprzychylna Kijowskiemu co przekłada się na KOD jako taki.
Wolę, by się ten projekt zawalił teraz, niż miał nadal mamić tysiące ludzi oszustwami i blagą.
Ryzyko działania KOD bez Kijowskiego jest niewielkie, bo z nim zawali się bez najmniejszych wątpliwości. Bez niego – może przetrwa, może nie. Zawsze jest 50% szans. Z Kijowskim nie ma nawet 10. Przyjmie pan Redaktor zakład?
@ ERNEST SKALSKI -Panie Redaktorze Kochany.
1. MK nie załatwił ten czy ci, który/rzy wysłał/li donos/y. MK załatwił się sam goląc po cichu kasę za fikcyjne prace, bo nie chciał się nią dzielić z Zarządem Głównym KOD. Moralność nie polega na tym, żeby się nie wydało. Moralność polega na tym, żeby nie miało się co wydać! MK sam się skreślił z listy ludzi przyzwoitych. To właśnie dyskusja o przyczynach mających swoje skutki.
2. Po MK powinien być zarząd kolegialny bez wodzostwa, choć moim zdaniem będziemy jeszcze świadkami gorszącej przewalanki, bo MK wiele pozycji w strukturach centralnych i regionalnych obsadził posłusznymi miernotami – bmw.
3. Pomysły na rotacyjne reprezentowanie koalicji opozycyjnej oraz komisje koordynacyjną czy jak ja tam zwą popieram 20 palcami u rąk i u nóg.
4. Kukiz nie przyjdzie bo „wie lepiej” i walczy ze wszystkimi poza PiS bo ceni PiS za destrukcje.
5. KOD jeśli się ostanie powinien popierać a nie kandydować.
Moim skromnym zdaniem działania KODu powinny przebiegać dwutorowo.
1. Organizacja demonstracji itd. czyli to co dzieje się do tej pory. Jeżeli/dopóki nie wyłoni się inny lider MK w tej i tylko tej roli mógłby się sprawdzić.
2. Nacisk na partie opozycyjne w celu zbudowania wspólnego frontu. Tutaj trzeba kogoś kto zna i rozumie rozgrywki partyjne, ma autorytet, nie jest jednoznacznie utożsamiany z żadną z partii i – ważne – nie ma aspiracji partyjnych. Jego rola polegałaby właśnie na naciskach w imieniu społeczeństwa na liderów partii, pacyfikowanie ich egoizmów, arbitraż w spornych sprawach itp. Tutaj MK nie nadaje się w ogóle. Ciśnie mi się na usta Frasyniuk ale nie wiem czy nie jest zbyt ostry w wypowiedziach, może Olechowski…
Poza tymi dwoma albo nad nimi – „głównodowodzący” wybrany w wyborach i obstawiony doradcami-fachowcami.
@ERNEST SKALSKI
P.S. Ponieważ uczciwość i przyzwoitość są trywialne i nudne, bankierzy brytyjscy tłumaczą ją młodym pracownikom w sposób następujący: w bankowości należy pracować tak, że jeśli ktoś do ciebie do domu zapuka o 6 rano, to może to być tylko mleczarz!
A pewien bankier rosyjski, z którym miałem okazję pracować tak tłumaczył swoją odmowę przyjmowania łapówek : „W pierwoje nie liubliu, wtaroje – bojus priwyknut”!
@Zima wasza, wiosna nasza: to hasło sprzed 36 lat może stać się szybko aktualne. To co się teraz dzieje pokazuje, że poseł K syn Rajmunda się zużywa (znowu szpital dwa dni temu) i zaczyna się spieszyć. Stąd coraz większy chaos i brutalność w jego ugrupowaniu skierowane przeciwko opozycji. Nastał czas, aby cała opozycja szybko się zjednoczyła i lepiej aby pod jednym ciałem, bez rotacji. Jak zaczniemy rotować ten nadmiar demokracji, to będzie bezhołowie typu nie wie prawica co robi lewica. Polskę trzeba ratować przed samozniszczeniem. Wszystkie siły bez zbytniego kalkulowania powinny się połączyć i wraz z KODem wreszcie zacząć mówić jednym głosem. Problem w tym, że ani Schetyna ani Petru nie zechcą się podporządkować komukolwiek. W sumie cała inicjatywa zjednoczenia opozycji leży teraz w ich rękach, jak ten przysłowiowy złoty róg…
@ ANDRZEJ POKONOS myślę bardzo podobnie o budowaniu wspólnego frontu opozycji. Dla rozluźnienia nastrojów przypominam drugą część hasła sprzed 36 lat: „Zima wasza, wiosna nasza a ….lato Muminków”. W stanie wojennym było wiele haseł, które dobrze pamiętam, np. „Demokracja – tak, referendum – nie”. Albo „Zgaś żarówkę, świeć przykładem”. U nas lokalnie popularne było: ” Z przodu tak, z tyłu nie – ład i porządek potrzebą chwili. ” lub napis na plakacie z d.pą Jaruzelskiego z której spadają barchany: „Wojtek, gdzie twoje reformy?” Na uniwersytecie gdzie pracowałem dwa dni po wprowadzeniu stanu wojennego, zarządzeniem rektora zarekwirowano nam wszelkie urządzenia powielające , co było jakoś logiczne i zrozumiałe. Tydzień później zarządzeniem tegoż rektora mieliśmy obowiązek zdać wszystkie kalkulatory. Na zebraniu katedry zachodziliśmy w głowę po co odbierają nam te urządzenia, ale wówczas najwybitniejszy spośród nas (jedyny prawdziwy uczony do dziś) skonstatował: „Proszę państwa, to proste – żebyśmy nie mieli na co liczyć!”
Piękne!
Kukiz nie przyjdzie bo „wie lepiej”
Od Kukiza jak najdalej, bo jest nieodpowiedzialny i niepoważny. To co mówił ostatnio o siłowym rozwiązaniu sejmowego konfliktu dyskwalifikuje go ostatecznie, jako partnera w jakiejkolwiek koalicji. On poprze jedynie tego, kto ma aktualnie władzę i przewagę.
Olechowski jest wprawdzie mądry i wyważony, ale polityczną karierę to on już dawno zrobił i może co najwyżej podzielić się swoim doświadczeniem, ale nie wejdzie do czynnej polityki.
Czas na trzydziesto i czterdziestolatków, którzy mają motywacje do własnej kariery, a także perspektyw dla swoich dzieci i przyszłych wnuków, których przyszłość widzą w kraju. Nie szukajmy wśród starszego pokolenia wojowników za sprawę młodych. Oni swoje już zrobili; mogą służyć radą, ale nie pójdą na barykady. A tu trzeba odważnych, wykształconych i zaangażowanych. Starszych wykorzystajmy w przyszłych władzach lokalnych, państwowych, w sejmie i senacie. Będą potrzebni i to bardzo.
Dawno nie pisałam – poniosło mnie.
@Nela
'Kukiz nie przyjdzie bo „wie lepiej”
Od Kukiza jak najdalej, bo jest nieodpowiedzialny i niepoważny. To co mówił ostatnio o siłowym rozwiązaniu sejmowego konfliktu dyskwalifikuje go ostatecznie, jako partnera w jakiejkolwiek koalicji. On poprze jedynie tego, kto ma aktualnie władzę i przewagę.”
Nie do końca się zgadzam. Nieodpowiedzialny…. niepoważny… zgoda; poprze tego kto ma przewagę – zgoda, więc trzeba zdobyć przewagę. Proszę zauważyć, że w sali kolumnowej było TYLKO 2 posłów z KUKIZ’15. Moim zdaniem to jeszcze idealiści. Zawsze twierdzą, że reprezentują obywateli i to trzeba wykorzystać. Przy zjednoczonej opozycji oraz silnym KOD łatwo im wskazać gdzie stoją obywatele a gdzie ZOMO.
@Nela
„Olechowski jest wprawdzie mądry i wyważony, ale polityczną karierę to on już dawno zrobił i może co najwyżej podzielić się swoim doświadczeniem, ale nie wejdzie do czynnej polityki.”
Właśnie o to chodzi. Liderzy partyjni nie mogą kogoś takiego odbierać jako rywala.
Już widzę jak Schetyna będzie rozmawiał z niedoświadczonym 40-latkiem i jeszcze będzie się go słuchał :))
No tak, Schetyna to stara szkoła. Ale @Nela ma rację, że polska polityka potrzebuje świeżej krwi. Jak na razie, młode pokolenie słabo angażuje się w ten konflikt Kaczyński – cała reszta opozycji. Zraziły ich rządy Platformy oferującej jedynie chwilówki dla młodych. Aby pozyskać młodych wyborców, trzeba im pokazać młodych polityków z młodymi pomysłami. Starsi świetnie się przydadzą jako doradcy. Ale czas skończyć z posolidarnościową kohortą.
Młodzi już się pokazują. Praktycznie wszyscy protestujący z ramienia PO to młode pokolenie. Wczoraj widać było wyraźnie, że zakończenie/zawieszenie protestu było im nie w smak. Najdobitniej wyraził to Nitras ale z przekazów wynika, że podobne zdanie miały panie Pomaska, Mucha, także pan Trzaskowski i pewnie wielu innych. Podporządkowali się decyzji Schetyny ale z oporami.
Tak sobie odsłuchałem, co do powiedzenia na temat MK ma jeden z współzałożycieli – Jacek Parol.
https://soundcloud.com/medium-publiczne
(aktualnie trzecie od góry nagranie)
.
W komentarzach pojawił się Kukiz.
Fenomen Kukiza polega na tym, że „anytPiS” i PiS zachowują się podobnie. Jest ten instynkt stadny nakazujący bronić „swoich”. Jeśli „nasz” ma coś na sumieniu, to najlepiej przemilczeć, zamieść pod dywan itp. A jak się już nie da to wskazać, że „oni” robią to samo, a nawet bardziej. I rzeczywiście różnice to tylko kwestia skali.
Areszty wydobywcze, uległośc wobec KRK, głupawa polityka historyczna, rozrost administracji państwowej (co wcale jej nie usprawnia), arogancja władzy itp.
Cóż – kiedy się próbowało zwracać uwagę przez kilka lat, to pojawiali się natychmiast uciszacze zabraniający krytykowania z koronnym argumentem: „a co? wolisz PiS?” I tak istnienie PiS usprawiedliwiało wszystkie niedociągnięcia, błędy, szwindle, a nawet ładjdactwa.
I wtedy pojawia się Kukiz i zgarnia głosy wszystkich zniesmaczonych. Przkaz ma prostacki – „ONI wszyscy są tacy sami. My – obywatele musimy odebrać im tę władzę.”
Przez 10 lat politycy PO i PiS dzielili ludzi na „My” i „oni” – Kukiz tylko inaczej zdefinował te zbiory.
.
Widać jednak że ten instynkt stadny pozostał nadal silny. Nadal wielu chce za wszelką cenę bronić „swoich”, zamieść pod dywan, nie rozliczać.
Mnie się wydaje, że jeżeli my sami nie będziemy uczciwie się rozliczać z błędów, to PiS z Kukizem zrobią to za nas.
.
Wspomniaełm tu o efekcie skali. Może się wydawać, że ona ma ogromne znaczenie. Tak naprawdę nie ma.
Albo się jest wiarygodnym, albo nie. Św. Łukasz, rozdział 16/10: „Każdy bowiem, kto jest wierny w rzeczach małych, jest też wierny i w rzeczach największych; a kto jest niegodziwy w małych rzeczach, również i w wielkich pozostaje niegodziwcem. ”
Mało tego mnie się wydaje, że ta skala działa na „naszą” niekorzyść. Być nieuczciwym w sprawie 90.000 złotych – to jest coś, co działa na wyobraźnię. 3 miliardy ze SKOKów to suma tak abstrakcyjna, że nawet nie bardzo można ją na cokolwiek życiowego przeliczyć.
Jak powiedział wielki językoznawca: „śmierć jednej osoby to tragedia, śmierć miliona to statystyka”.
I jeszcze dla zobrazowania kwestii skali – stary dowcip:
Podczas tańca pan zwraca się do partnerki:
– czy przepałaby się pani ze mną za milion dolarów?
– no co też pan…!
– ale niech pani pomyśli. Milion dolarów. Cały świat u pani stóp.
– no może… zgoda!
po dówch minutach pan występuje z inną propozycją:
– czy przespałaby sie pani ze mną za 15 dolarów?
partnerka oburzona przerywa taniec:
– za kogo pan mnie ma!
– to już ustaliliśmy. Teraz targujemy się o cenę.
Problem z KOD polega na tym, że wdrukowano jego członkom i sympatykom przekonanie „graniczące z pewnością”, że bez Kijowskiego wszystko się skończy. Ba, nawet na ścianie KOD-u na FB jedno z hasełek w obrazku w tle, na samej górze brzmi #tylkoKOD. Otóż nie tylko.
To ogromny sprzeciw obywateli przeciw łamaniu Konstytucji przez PiS, po dojściu do władzy tej partii, został sformalizowany w postaci ruchu społecznego. Innymi słowy to nie nie Kijowski stworzył ruch a ruch stworzył Kijowskiego lidera. Brak KOD-u, czy Kijowskiego nie spowoduje, że to napięcie zniknie. Tak naprawdę KOD to narzędzie a nie przedmiot westchnień i reduta, którą należy bronić. Nie wiem skąd biorą się te rozpaczliwe utyskiwania i dramatyczne działania mające na celu reanimację trupa.
Kijowski pracował sobie na to, co go spotkało. Nie zgadzam się z tezą autora, że nic nie zrobił takiego. Prawnie jest wszystko jak najbardziej prawidłowe. Wielu to jednak czuje, ja również, że w tym spełnieniu brak ducha. Coś jest nie tak. A nie tak jest to, że wrzucając do puszki nikt nie spodziewał się, że finansuje Kijowskiego. Ja bym nie wrzucał.
Napięcie istnieje i jest alternatywa dla „niekierowniczej roli” KOD-u. KOD jako brand, jako idea z pewnością przetrwa. Wokół niego powinny się skupiać inne stowarzyszenia i obywatele ale na zasadach równości a nie pod „przywódczą rolą”. KOD jest organizacją zamkniętą, czym szkodzi sobie i przeczy idei, którą wygłasza. Jeśli to się zmieni to jestem całym sercem za. Jeśli nie, nie ma się co łudzić, trzeba poszukać innego narzędzia. Być może rzeczywiście poczekać…
zbliżają się wybory w organizacji która jest ruchem społecznym niepokojącym się o polską demokrację, jako ruch jest to organizacja naturalnie różnorodna: część zainteresowana pozostaje przede wszystkim formułą protestu ulicznego, części bliżej do określenia się programowego i aktywności społeczno-politycznej, część widzi w ruchu szanse na reprezentatywność w ramach różnych instytucjonalnych form wpływu, także międzynarodowych, część szukałaby skuteczności w odniesieniu się do grup zawodowych a część jeszcze niewiele widzi lecz zaniepokojona chciałaby coś dobrego zrobić. To wszystko określa potencjał, który można rozwijać, wykorzystywać lub marnować. Wybory to także zebrania delegatów i dyskusja programowa nad przyszłością ruchu. Lecz jakie sprawy wydają się dominować obecną dyskusję, przynajmniej (oby przynajmniej) w percepcji publicznej, udało się zdaje się zdefiniować powyżej.
Czy potencjał, który reprezentuje ruch jest pozytywny czy negatywny ? Jeżeli pozytywny należałoby go nie marnować, nie wykorzystywać instrumentalnie i rozwijać. Wybory określą reprezentację zarządczą i najprawdopodobniej nadadzą także kierunki jej formowania i ewolucji ruchu, wobec różnych funkcji jakie stara się podejmować. Taki potencjał należałoby adresować przede wszystkim efektywnie i wobec różnorodności określić priorytety działania, reaktywność pozostaje tylko jedną z jego form, twórcza aktywność wydaje się pozostawać nie mniej ważna.
Moje intuicje idą w kierunku zasadności zbudowania zarządu kolegialnego, nie tyle opartego o postać lidera, co wypełniającego swoją rolę w oparciu o kolegialnie reprezentowany autorytet. Intuicje wobec priorytetów idą w kierunku budowy świadomości społecznej wobec przyszłych wyborów parlamentarnych, prawnych form postępowania i budowy reprezentacji społecznej „bottom-up” odnosząc się do różnych środowisk zawodowych, a więc podejmujących także sprawy bezpośrednio ich tyczące.
Szanowny Panie Skalski, jest dużo racjonalnej analizy w Pana tekście, z którą się zgadzam. Jednak nie da się ukryć faktu, że Kijowski jest słabym przywódcą (co najmniej słabego charakteru). Pana analiza to apel o wybranie mniejszego zła. Ta rozbudowana argumentacja relatywizująca nieprawidłowość w zachowaniu szefa KODu w porównaniu do wielomilionowych nadużyć PISowców może być uznana za próbę wzmocnienia i wsparcia dla obecnego szefa KODu. Jednak z takim przywódcą KOD ani opozycja, której liderzy to również średniacy, nie wygra z obecnym rządem. Liczyć należy raczej na erozję obecnego układu, spowodowaną nieudolnością kadr niż jego porażkę w demokratycznym starciu poglądów.
PS. Nasze matki zawsze rodzą tyle samo mądrych, średniaków i głupców. Najwięcej jest średniaków i głupców, dlatego najbardziej rzucają sie w oczy.
Za radą i linkiem @ MR E odsłuchałem wywiadu z kilkoma panami w radio: https://soundcloud.com/medium-publiczne/20170106-1900-debata-polityczna-kasprzak-parol
Naprawdę informacje, które podał w audycji p. Jacek Parol były wcześniej dostępne. Ciekawsze co mówili panowie o samym KODzie oraz o innych kwestiach, w tym zwłaszcza o konfrontacji społeczeństwa obywatelskiego z obecnym układem rządzącym. Ciekawe co mówił pan Paweł Kasprzak o działalności „Obywateli RP” oraz potrzebie działania w ogóle. To dużo ważniejsze i ciekawsze niż roztrząsanie sprawy MK. Warto posłuchać.
@Skalski
„chciałem przedstawić dylemat; osłabiony KOD z osłabionym Kijowskim czy KOD bez niego. ”
Drodzy Państwo
Toczy się wojna. Przegrywamy kolejne bitwy, przeciwnik zastawia na nas zasadzki, a my dywagujemy czy iść za generałem (jakikolwiek jest), czy w opozycji do niego. „Generał” jest nie-święty i co chwilę zalicza wpadkę. „Sprawiedliwi” „demaskują” generała, oczekują że ustąpi, czekają na poklask.
Jakie są szanse na to, że generał z łapanki, albo generał z demokratycznego wyboru będzie lepszy niż generał samozwaniec? Żadne!
A prawa wojny są bezlitosne. Musi być generał i musi być wojsko. A wojsko musi słuchać generała. Ujawnianie grzechów i słabości generała w trakcie trwającej bitwy jest szkodliwe, jest dywersją, nastawia wojsko przeciwko generałowi. Na rozliczenia będzie czas wtedy kiedy wygramy.
„Sprawiedliwy” gra znaczonymi kartami. Gdyby grał o Polskę i o demokrację, rozumiałby, że nie robi się tego co zrobił „w tym miejscu i w tym czasie”. „Sprawiedliwy” gra na siebie (chcę wierzyć, że nie gra na dwa fronty).
A my zachowujemy się jak „Trzy wilczki” – „ja rzadki, ja gładki..”. Realizujemy scenariusz przeciwnika. Gramy jak nam zagra, ochoczo mu akompaniujemy.
Stawiając sprawy tak jak w komentarzach dowodzicie państwo, że największym zagrożeniem dla demokracji w Polsce jest Mateusz Kijowski. Najwyższy czas by zmienić punkt koncentracji uwagi. Mateusz jest „muletą”, (czasem bywa pikadorem), torreadorem jest Ruch SKOD. Sprawny matador (stowarzyszenie) może zakończyć walkę, niestety zamiast walczyć z bykiem walczy z muletą. A byk fika.
@ PIRS
„To była może niezręczność, ale nie zła wola, a już na pewno nie przekręt.” A Zarząd „jest nieporadny” –
MK i Zarząd są nieporadni – podobnie jak cały nasz sort, łącznie z nami.
„dlaczego do cholery nie przyjęto tych tysięcy chętnych do KODu i wprowadzano jakieś ograniczenia przyjmowania, członków wprowadzających itp.?”
Stawiając to pytanie wychodzi Pan (podobnie jak inni) z błędnego założenia, że tysiące sympatyków KOD miało zamiar zostać członkami stowarzyszenia.
Spróbuję odpowiedzieć (to hipoteza)
Nie jestem członkiem stowarzyszenia, podobnie jak większość znanych mi sympatyków. Nie dlatego, że ktoś mi to utrudniał, ale dlatego, że nigdy nie zamierzałam być członkiem tego stowarzyszenia. Dołączyłam do KOD, aby wyrazić niezadowolenie, by pokazać, że mam obawy, by okazać solidarność z osobami, które myślą i czują podobnie, by wspólnie z innymi ratować statek, który tonie.
KOD ma tysiące sympatyków i kolejne tysiące ukrytych sympatyków. Większość z nich (99%) pragnie pozostać niezależna. Sympatycy pokazują w ten sposób, że są odpowiedzialni. Obecni na manifestacjach, wspierający finansowo, pomagający lokalnie, nie chcą podejmować zobowiązania, któremu nie będą mogli sprostać.
KOD to duże zobowiązanie, to pożeracz czasu i energii. Widzimy jak zachowują się ludzie, którzy wykonali taki spontaniczny gest, nie przemyślawszy wcześniej jego konsekwencji dla własnego życia zawodowego i osobistego. Widzimy, na co są narażeni i z jakimi muszą się mierzyć problemami.
KOD NGO jest potrzebny jako struktura formalna, do zdobywania środków, do reprezentowania Ruchu na szerszym forum, do negocjowania z przeciwnikiem, do pozyskiwania sprzymierzeńców, itp. Stowarzyszenie powinno być jak centrum dowodzenia, i nie każdy musi chcieć być w tym centrum.
Kto nie chce być w „centrum dowodzenia” wpisuje się w scenariusz jaki zaproponował Krzysztof Łoziński w swoim pierwszym artykule „Trzeba założyć KOD”
https://studioopinii.pl/krzysztof-lozinski-trzeba-zalozyc-kod/.
„…Druga grupa to współpracownicy, ludzie formalnie nie zrzeszeni, ale pomagający, zajmujący się zbieraniem informacji (legalnym, żadnego wykradania, szpiegowania, podsłuchiwania itp), kolportażem materiałów, pozyskiwaniem środków. Ci ludzie celowo nie powinni być zrzeszeni w formalnej strukturze, bez jakiejś podległości, kierownictwa, wydawania poleceń.”
Kto chce być w „centrum dowodzenia”, ale zrobiłby wszystko inaczej niż proponuje MK może stworzyć własny ruch. Przykładem są Obywatele RP.
Paweł Kasprzak budzi mój szacunek. Oto co pisze w oświadczeniu: ”5. Powody, które rok temu przesądziły o tym, że działamy osobno – różnice co do celów, strategii i metod działania, a także sposób widzenia demokratycznego pluralizmu ruchu – pozostają aktualne również dzisiaj. Niemniej zawsze w przeszłości i także dzisiaj Obywatele RP czują się częścią tego samego ruchu na rzecz demokracji, Ruchu, który obejmował setki tysięcy obywateli wylegających na ulice w proteście przeciw niweczeniu podstawowych wartości demokracji i humanistycznej cywilizacji.”
Jeszcze rok temu, pewnie oprotestowałabym strategię ORP, dziś im sekunduję, bo mnie przekonują. Są spójni, co nie znaczy, że cały KOD mógłby iść ta drogą. To ważne, że są Obywatele RP i że mówią mądrze, a swoimi czynami potwierdzają to, co mówią. I to ważne, że jest KOD, taki a nie inny.
http://konstytucjarp.org/kryzys-przywodztwa-w-kod-oswiadczenie-obywateli-rp/
Kto uważa, że trzeba działać demokratycznie jest w błędzie. Dyktaturę może pokonać wyłącznie inna dyktatura, lub wojsko. Ruch musi być jak armia. Zdyscyplinowany i gotowy do działania na każdy sygnał. To nie jest sytuacja kiedy najlepszą opcję wybieramy poprzez głosowanie.
Ktoś podejmuje decyzję i bierze za nią odpowiedzialność. Kiedyś zostanie oceniony. Teraz, musi zdobyć nasze serca.
Z tego co opisuje Sławek widzę, że „centrum dowodzenia” to zespół egocentryków. Żaden nie ustąpi, każdy (w imię demokracji) musi postawić na swoim.
Jedyną osobą, która ma prawo stawiać na swoim (w KOD) jest Mateusz (nawet jeśli to „Mateusz niedoskonały”). Każdy inny potencjalny lider, aby przejąć stery musi wygrać z Mateuszem w bezpośrednim starciu, a nie w wyborach. Musi stworzyć frakcję, która będzie miała większość (sympatyków, a nie członków stowarzyszenia). Musi stworzyć większą grupę na FB (to na początek).
Tymczasem teraz odbywa się podstawianie nóg i umywanie rąk. A Mateusz nadal ma większość. Wygląda na to, że aby go pozbawić tej większości, ambitni (i rzekomo odpowiedzialni) potencjalni liderzy, postawią na szali nie tylko SKOD, postawią też demokrację, bo „cel uświęca środki”. Na złość Mateuszowi, odmrożą nam uszy.
@ PAT – „Z tego co opisuje Sławek widzę, że „centrum dowodzenia” to zespół egocentryków. Żaden nie ustąpi, każdy (w imię demokracji) musi postawić na swoim.
Jedyną osobą, która ma prawo stawiać na swoim (w KOD) jest Mateusz (nawet jeśli to „Mateusz niedoskonały”). Każdy inny potencjalny lider, aby przejąć stery musi wygrać z Mateuszem w bezpośrednim starciu, a nie w wyborach. Musi stworzyć frakcję, która będzie miała większość (sympatyków, a nie członków stowarzyszenia). Musi stworzyć większą grupę na FB (to na początek).”
*
Czy mam rozumieć, że akceptuje Pani działanie KOD jako armii kierowanej twardą ręką dyktatora, która to armia ma pokonać armię pn. PiS? Zamiast wyborów proponuje Pani „bezpośrednie starcie” czyli kto ma więcej zwolenników? Kto założy większą grupę na FB. A potem może kto wystawi większe lewe faktury i chapnie większą kasę? To przypomina „kupy swawolne” w prozie Sienkiewicza, lub bandę Janosika. Wygrywa większy macho. Dobre. I w ten sposób „barany” będą popierały „wilka” a on je będzie bezlitośnie strzygł z kasy! Będzie to Janosik a rebours: „zabrać biednym i dać bogatym”! Tylko przepraszam, co to ma wspólnego z obroną demokracji? Chyba, że czegoś nie rozumiem, czyżby to był projekt na Prima Aprilis?
„Czy mam rozumieć, że akceptuje Pani działanie KOD jako armii kierowanej twardą ręką dyktatora, która to armia ma pokonać armię pn. PiS?”
– twarda ręka nie jest tożsama z dykturą, tylko z dyscypliną i akceptacją hierarchii.
Słuchamy lidera, a nie każdy sobie. Skoro MK jest liderem słuchamy MK, nawet jeśli popełnia błędy. Jego błędy będą kosztowne, ale brak dyscypliny będzie kosztował więcej.
„Zamiast wyborów proponuje Pani „bezpośrednie starcie” czyli kto ma więcej zwolenników?”
Tak działa polityka. Wybory to rodzaj podsumowania, ale żeby kandydować, trzeba mieć przewagę. To MK zdobył przewagę, więc wyeliminowanie go z wyborów uważam za nieprzyzwoite. Każdy kto chce to zrobić powinien najpierw zdobyć porównywalne poparcie. Jedynym uprawnionym rywalem jest Jarek Marciniak (jego strona ma 251 tys lajków).
„A potem może kto wystawi większe lewe faktury i chapnie większą kasę? … Wygrywa większy macho. Dobre. I w ten sposób „barany” będą popierały „wilka” a on je będzie bezlitośnie strzygł z kasy!”
Takie postawienie sprawy jest podłe, nieetyczne i niezgodne z wciąż obowiązującym prawem. Pan sugeruje nieuczciwość MK. Nie mamy prawa ferować wyroków. Wyjaśniam to w komentarzu poniżej. No i nikt nas nie zmuszał do zrzutek i składek. To też wina Mateusza?
„Tylko przepraszam, co to ma wspólnego z obroną demokracji? Chyba, że czegoś nie rozumiem…”
Nie znam MK, rozważam wszystko czysto teoretycznie. Oto fakty:
1. MK jest właścicielem grupy na FB – ma 66 tys. członków.
2. Nikt nas nie zmuszał do dołączenia, nie trzyma na siłę. Nikt nikomu nie kazał niczego opłacać, wpłacać. Robiliśmy to na własne ryzyko i na własną odpowiedzialność.
3. Właściciel grupy rządzi grupą. Komu nie po drodze może odłączyć.
4. NGO powstało na bazie potencjału grupy i strony, nie wcześniej. MK i JM to jedyni kandydaci na liderów.
5. Faktury: To sąd orzeka winę, nie ja/my.
6. Dopóki nie orzeknie winy Mateusz jest NIEWINNY.
7. Skłanianie MK do rezygnacji jest nieetyczne, to zakamuflowana kradzież. MK włożył w KOD ponad rok x 24/24. Jeśli przyjąć, że pracował na rzecz KOD tylko przez 12 godzin dziennie przez 410 dni to jego godzina była warta 18 zł. Pracował więcej, a wartość jego wkładu była o wiele większa. Gdyby zrobić uczciwą wycenę jego pracy, powinien był otrzymać wielokrotnie więcej.
Cała ta sytuacja to skandal. Ktoś się angażuje, a my mu pokazujemy figę, bo coś robi nie tak, jak nam się wydaje, że powinien.
@ Nela
„KOD wspierałam … Przestałam. Mam smutne przeczucie, że KOD po prostu nie przetrwa próby czasu.”
Podobnie jak Pani wspierałam KOD. Robiłam to z pełną świadomością tego, że część pieniędzy się „rozpłynie” (oczekiwałam, że tak będzie, bo rozumiem, że ci ludzie muszą za coś żyć, a bez formalnej struktury trudno to załatwić inaczej, zwłaszcza kiedy jest się „nieporadnym” i spontanicznym amatorem).
Inaczej niż Pani, nie wycofałam wsparcia, mimo, że nie jestem członkiem stowarzyszenia. Dla mnie nic się nie zmieniło, bronię idei (demokracji), bronię swoich praw obywatelskich, bronię lidera SKOD (bronię KOD), a nie Mateusza czy kogoś innego. Tak definiuję lojalność (na dobre i na złe).
Niestety tak jak przewidywałem M.Kijowski nie przyjmuje żadnej odpowiedzialności za swoje działania i moimo wezwania Zarzadu Głównego nie zamierza ustępować ze stanowiska: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/mateusz-kijowski-nie-widze-powodu-zeby-ustepowac/2vlvpfy
W ten sposób potwierdzają się moje najgorsze obawy, że MK uwłaszczył się na KOD, który traktuje jako swoja własność. Interesy demokracji są mniej ważne niż osobiste niestety. Może teraz Pan Krzysztof Łoziński zobaczy, że oświadczenie założycieli KOS z listopada 2016 r. to było bardzo wyważone stanowisko.
Sławku – i tyle są warte analizy Pana Skalskiego. To samo pisałem we wszystkich wpisach dotyczącej tej postaci. I prawdę mówiąc bez nadmiernej kokieterii – miło mi, że miałem rację. Krzyż temu Panu (Kijowskiemu) na drogę. Oraz trochę faktur. Pan Łoziński powinien przełożyć tego „Pana” przez kolano i włoić parę klapsów na goły tyłek . Jakoś nie mogę się doszukać na SO polemiki obrończej Kontekstów – z Jej „człowiekiem bez genu agresji” i zapewnień o uczciwości i moralności tego „Pana”.
@ SIR JAREK – Redaktor Skalski należy do ludzi reprezentujących środowiska i generacje w których honor i przyzwoitość były wartościami elementarnymi, bezdyskusyjnymi. Takim ludziom nie mieści się w głowie, że człowiek mimo blamażu może się upierać, że to wina wszystkich innych oprócz niego samego. Pan Krzysztof Łoziński jest podobnie wyrozumiały dla MK mówiąc, że jest porządnym człowiekiem tylko się pogubił …w bałaganie. Nieważne, że MK ten bałagan sam powodował i skutecznie podtrzymuje do dzisiaj.
MK wyraźnie gra na rozłam wierząc, że jego zwolennicy (tzw. murarze) będą się dobrowolnie składać na jego (lewe) faktury, a on pozostanie wiecznym prezesem „towarzystwa walki o demokrację”. W tym sensie trzeba kibicować heroicznym wysiłkom Zarządu Głównego zasilonego przez Krzysztofa Łozińskiego aby udało się uratować ten ruch przed całkowitą porażką.
P.S. Przepraszam za literówkę – chodzi o KOD naturalnie.
„Kto jest bez winy, niech rzuci kamieniem”
Jakie mamy prawo oceniać i osądzać?
Jakie zarzuty stawiamy Mateuszowi?
1. Że działa interesownie?
2. Że faktury są „lewe”?
3. Że ukradł 90 tys.?
Odpowiem:
1. Gdyby był interesowny, działałby jak osoba nastawiona na zysk, czyli zgodnie z „zasadą racjonalnego gospodarowania” [Roman Milewski, „Podstawy ekonomii”], zasadą która każe działać tak by osiągać „największy zysk minimalnym kosztem, lub największy zysk przy określownym koszcie”. Koszty jakie ponosi MK są nie do przecenienia – przez ponad rok 24/24 – ile w tym czasie mógłby zarobić pracując na etacie?. Daje wielokrotnie więcej niż uzyskuje.
2. Tak się w Polsce opisuje faktury i przestrzega procedury. To norma, a nie wyjątek. Taka jest nasza kultura prawna. Ilu z Was ma czyste sumienie i nigdy nic na lewo?
3. Gdyby chciał ukraść zrobiłby to bez dowodów.
Tak MK pwinien był wiele rzeczy wyjaśnić, zrobić inaczej (pisałam o tym gdzie indziej). Ale każdy komu się wydawało że MK jest aniołem (albo, że nim musi być), jest naiwny i nie patrzy w lustro.
Każdy kto uważa, że te pieniądze mu się nie należały, że powinien żyć powietrzem jest zakłamany i nieludzki. Sposób w jaki mu je przekazano jest mi obojętny. Dołączając do grupy rozumiałam, że takie sytuacje będą miały miejsce.
Zależało mni na tym, żeby były pieniądze na Ruch. Jak będą dystrybuowane, to nie moja sprawa. Ja robię to, co do mnie należy. Zakładam, że inni postępują podobnie i wiem, że nie wszystko jest takie jak się wydaje, że jest. Nie zakładam, że inni kradną. Wierzę w ich uczciwość.
Był silny Ruch – KOD, który nie dosyć, że ma silnego przeciwnika, to teraz ktoś go próbuje rozwalić od środka. Okazuje się, że to nie działania władzy, ale zaległości alimentacyjne i niejasne faktury MK zagrażają demokracji w Polsce.
Tak, teraz kiedy ktoś zasiał zwątpienie, te słabe punkty MK zagrażają demokracji, wolności i równości, ale nie dlatego, że MK zgrzeszył, ale dlatego, że to my wątpimy i orzekamy winę, zanim zapadł wyrok. Takie postępowanie ma niewiele wspólnego z prawem, z kulturą prawną o jaką podobno walczymy.
Ten kto wystawił Mateusza, nie rozumie, że stowarzyszenie bez Mateusza będzie jedynie wydmuszką. Ten ktoś nie zamierza „nadstwaiać karku” na ulicy. Chce zarządzać „przejętą masą”. Ale to ten rodzaj masy, którą się da zarzadzać. Masa dołączyła do Mateusza (ale nie dla Mateusza, a dla sprawy). Mateusz zjednał sobie „masę”. Teraz „masę” ogarnęło zwątpienie.
Bez Mateusza, Zarząd będzie sobie zarządzał papierową organizacją. Masa się rozproszy. KOD traci impet, bo trudno odpierać ataki, kiedy i przeciwnik i swoi odbierają Ruchowi dobre imię i MOC.
To, co piszę nie znaczy, że usprawiedliwiam Mateusza, że jestem ślepa na jego winy, wpadki i nieporadność. Mimo to uważam, że jeśli odmówimy Mateuszowi wsparcia nie dosyć, że zachowamy się nieprzyzwoicie (podle), to jeszcze pogrążymy sprawę.
https://www.facebook.com/janusz.kijowski.9/posts/955173164584943?comment_id=955502111218715&comment_tracking=%7B%22tn%22%3A%22R9%22%7D
Krzysztof (Łoziński) z konta Agnieszki: Szanowny Januszu (Kijowski), rozumiem Twoje emocje, ale sytuacja nieco inaczej wygląda. Zarząd nie jest „tymczasowy” i nie popełnia sepuku, tylko stara się ratować KOD. W przestrzeni publicznej fruwa obecnie spora ilość FAŁSZYWYCH informacji o całej sytuacji i krokach zarządu. My nie kwestionujemy dokonań Mateusza i nie apelujemy do niego o stałe odejście, tylko o czasowe wycofanie się, co byłoby lepsze także dla niego, bo on niestety w tej chwili brnie i robi kolejne błędy, które pogarszają jeszcze bardziej jego sytuację. To nie zarząd, tylko zwolennicy PiS, skierowali wnioski do prokuratury. Powiadomienie złożone przez Chaborę nie dotyczyło Mateusza, tylko innej osoby, która nakłaniała go do udziału w fałszerstwie dokumentu. Służby PiS oczywiście działają, ale to nie one wpakowały nas w to bagno. Niestety wpakował nas w nie Mateusz, co dla mnie jest szalenie przykre. Jak mamy go ratować, jeśli on sam co chwila robi kolejne rzeczy, które coraz bardziej go pogrążają, i nie słucha rad, jak z tego bagna wyleźć?
Agnieszka Łozińska (dalej):
A co wtedy, gdy te faktury sa fałszywe? Bo nie było usług na pokrycie tych faktur?
——————————————————————————–
Zacznijmy od początku:
1. Krzysztof Łoziński pisze „Trzeba założyć KOD”
2. Mateusz Kijowski zakłada grupę do której dołącza ponad 60 tys. ludzi
3. Jarek Marciniak zakłada stronę – ma kilkaset tysięcy polubień.
4. Mateusz jest jaki jest (alimenty), Janusz Kijowski w wywiadzie mówi jaki jest Mateusz.
– i wszyscy oczekiwali, że sprawy potoczą się w inny sposób.???
5. Mateusz został twarzą (i muletą) KODu. Jego cel: doprowadzić nas do zwycięstwa (Manifest KOD).
6. I CING: Małpa i Strzelec: „Łatwa we współżyciu wśród sobie podobnych, wyróżnia się niebywałą potrzebą niezależności… nie zastanawia się tyle co inne Małpy, skupia całą uwagę na tym, co może osiągnąć … unikaj tej Małpy jak zarazy, połamiesz sobie zęby, tak bardzo jest twarda. …Do szczęścia są jej potrzebne okna szeroko otwarte.
7. Myślę, że MK usunie się w cień tylko kiedy go docenimy, kiedy go tam ukryjemy, jak największy skarb. W każdej innej sytuacji jego astrologiczny profil zaprowadzi nas do katastrofy. I to nie MK będzie temu winien. Trudno oczekiwać, że kot zaszczeka. MK jest jaki jest.
KŁ: „Służby PiS oczywiście działają, ale to nie one wpakowały nas w to bagno. Niestety wpakował nas w nie Mateusz, co dla mnie jest szalenie przykre. Jak mamy go ratować, jeśli on sam co chwila robi kolejne rzeczy, które coraz bardziej go pogrążają, i nie słucha rad, jak z tego bagna wyleźć?”
Panie Krzysztofie, Mateusz taki jest (Małpa/Strzelec), o czym było wiadomo od samego początku. Ktoś z nas (Was) powinien był uregulować kwestie finansowe, sprawę alimentów, tak, żeby miał za co żyć, a nie zostawiać tego naturszczyka na pastwę okoliczności. Piszę o tym tu:
https://studioopinii.pl/ernest-skalski-szkoda/#comments
Agnieszka Łozińska:
„A co wtedy, gdy te faktury sa fałszywe? Bo nie było usług na pokrycie tych faktur?”
Jakie są realia? Faktury były jedynym legalnym sposobem wsparcia MK. Inne by nie „przeszły”, albo byłoby z nich tyle samo bagna. Dlatego zapewne ktoś wymyślił, że kiedy zostaną opisane w taki sposób, to sprawa przejdzie.
Moim zdaniem:
1. Pieniądze należały się Mateuszowi, niestety nasze społeczeńswto uważa, że działacz społeczny ma obowiązek pracować za darmo, że bezinteresowność oznacza pracę bez prawa do honorarium. Ponieważ każdy kto otarł się o NGO to rozumie, wystawiono faktury na prace informatyczne. W Polsce takie „obejścia” to chleb powszedni wszelkich działań, a nonszalancki stosunek do prawa, to ulubiony styl Polaków, więc takie faktury zostały wystawione, bo zawsze „jakoś to będzie”.
2. Czy takie faktury są fałszywe? Co zrobić jeśli należy się komuś zapłata, ale nie można na fakturze napisać prawdy, bo społeczeńswto tego nie przełknie?
3. Może należy zrobić korektę faktury(nie wiem czy można – napisać za co naprawdę są te pieniądze). Niestety jeśli to zostanie zrobione, wyleje się na Mateusza kolejna fala hejtu: że żyje z naszych skałdek i zrzutek – (ad. Owsiak i WOŚP), a mówił, że nigdy … I w ten sposób Służby, i my sami będziemy temu winni.
Dla mnie nie ulega wątpliwości, że te pieniądze (i jeszcze większe) należą się Mateuszowi, że Mateusz jest uczciwy i że NAPRAWDĘ zależy mu na Sprawie.
Mateusz jest jak kłódka na tym obrazku. Atakowany z każdej strony, skupił się na obronie łańcucha (celu – „na ochronie Sprawy – „łączy, nie dzieli” jest wierny własnym przekonaniom). Poddany ogromnej presji stracił dystans i trzeźwy ogląd sytuacji. Nacisk i atak tylko pogorszy sprawę (wystarczy zapytać pierwszego z brzegu psychologa).
Musimy wierzyć w Mateusza i dać temu wyraz. A sąd rozstrzygnie na czym polega jego wina. Sąd, nie my. My nie mamy prawa tego robić. My musimy stać murem za Mateuszem, a Zarząd powinien wyczyścić pole (obok Mateusza), bo inaczej „owce się rozpierzchną”.
@ PAT prowadzi Pani wielopiętrowe, bardzo humanitarne dla MK rozumowanie, które jest zbyt skomplikowane a w dodatku zawsze wychodzi na korzyść MK. To obniża wiarygodność rozumowania. Pani rozumienie demokracji jest wodzowskie – takim wodzowskim stylem Tusk nam załatwił Kaczyńskiego a teraz MK takim wodzowskim stylem próbował kierować KODem. Nie da się takim stylem walczyć o demokrację i własnie MK padł ofiara własnej wiary w wodzostwo, lub mówiąc wprost brakiem podstawowych kwalifikacji zarządczych:
– – MK nic sam nie stworzył – nawet nie wiedział jak obsługiwać FB, to wszystko za niego zrobili współpracownicy, a on podstawił tylko swoją twarz, więc Pani przekonanie o jego przewagach jest nieuprawnione,
– cały rok stawiał się ponad zarządem, którego był członkiem (primus inter pares to pierwszy wśród równych a nie ponad równymi),
– gdyby współpracował i rozmawiał z kolegami zamiast ich obrażać, wypinać się na nich, rozgrywać między sobą, to być może udałoby się kwestie wynagrodzeń uregulować oficjalnie, co zarząd kilka razy proponował; tylko wtedy trzeba by było wynagradzać także innych co pracowali po wiele godzin dziennie na co MK nie miał ochoty, bo to przecież była jego „prywatna” firma,
– to wszystko co Pani napisała starałem się przedstawić w polemice z Redaktorem Skalskim, którego Pani natchnęła, żeby nadal popierał MK,
– gwoli ścisłości uchwała zarządu nie wzywała MK do rezygnacji z kandydowania a jedynie zawieszenia sie lub rezygnacji z zarządu do czasu wyborów,
– to, że zlekceważył niezwykle życzliwego mu i przyzwoitego Pana Krzysztofa Łozińskiego to jest błąd za który zapłacimy wszyscy i KOD i MK,
—–
Moje zdziwienie polega na tym, że Pani dość autorytatywnie wypowiada się o rzeczach o których albo nie ma Pani dokładnego rozeznania albo celowo pomija Pani wiedzę niewygodną dla argumentowania. W każdym razie pojęcie „leadership” jakie Pani proponuje jest bardzo dalekie od współczesnego minimum kwalifikacji lidera. W kategoriach umiejętności lidera MK popełnił więcej błędów niż wynika z jego metryki.
Panie Sławku, „napisała” mi się odpowiedź zbyt długa, żeby nią dręczyć czytelników SO.
Nie jest tak, jak się wydaje, że jest. Jestem inna, podchodzę do tematu CZYSTO TEORETYCZNIE i nie jestem przywiązana do żadnej myśli. Szukam wyjścia z pułapki, w którą sami się pakujemy. Moim jednym celem jest Sprawa, może mnie prowadzić dowolna osoba, nawet pani Zosia z kiosku, jeśli tylko jej celem jest Sprawa, a nie podkręcenie sprzedaży marchewki. Każdemu mówię „sprawdzam”. Mam wypracowane metody analizy, błędy popełniam wtedy, kiedy odrzucam wyprowadzone wnioski.
Tu moja odpowiedź. https://www.facebook.com/notes/pisz%C4%85/teoria-decyzji/252391588518639
Nie jest doskonała, bo to wymaga czasu i wsparcia intelektualnego. Ja praktykuję „burzę mózgu w jednym (własnym) mózgu”, więc siłą rzeczy kręcę się wokół własnego mózgu 😉