Kilka dni temu popełniłem artykuł, w którym rozważałem jak daleko może teoretycznie posunąć się Jarosław Kaczyński w realizacji swojej misji naprawienia Polski. Ostatnie pytanie dotyczyło stanu wojennego i tego, czy Kaczyński może go wprowadzić.
Otóż po dwóch tygodniach, po urośnięciu w siłę KOD, po zniszczeniu Trybunału z bolszewicką determinacją i dbałością o niuanse – muszę napisać, że to się musi tak skończyć.
Kaczyński otwiera kolejne fronty. Po zgwałconym środowisku prawniczym, przyjdzie czas na media i kulturę. Zblazowana bohema, medialni filozofowie i przedstawiciele inteligencji głoszący, że PO i PiS to jedno zło, poczują że jednak jest pewna subtelna różnica między ofertą kulturalną narodowych socjalistów, a wstrętnej PO niedbającej o artystów i media.
Potem dojdzie realizacja obietnic w wersji dla baranów, czyli obiecaliśmy, ale platforma zostawiła taką ruinę, że się nie da niestety.
Mówi się, że nowa władza ma rok na przeprowadzenie reform ze względu na naturalny wzrost i utrzymywanie się dobrych notowań dawanych awansem, jako kredyt zaufania i premia za skuteczność w zdobywaniu władzy.
Ta władza nie ma nawet kwartału. Po dwóch miesiącach poparcie dla PiS spada dramatycznie, w sposób niespotykany w naszej historii. Opozycja już dziś mogłaby rządzić jako koalicja, a za miesiąc będzie miała większość konstytucyjną. Z każdym dniem PiS traci nabranych wyborców centrowych, ale traci też własny elektorat. Poza dość wąską grupą anarchistów, większość ludzi potrzebuje poczucia, że Państwo jest stabilne i sytuacja z trybunałem, nawet, jeśli nie zrozumiała daje poczucie dyskomfortu i zraża do PiS-u.
Zabawne, ale zdjęcie wpisu z Twitter jakiejś zwolenniczki PiS-u jest bardzo dobrym sygnałem mimo całej swojej obrzydliwej wymowy. Tekst zawiera prośbę o wystrzelanie tej hołoty żeby nie trzeba było na okrągło słuchać o łamaniu konstytucji. Tekst głupi i podły, ale też dający pewien wyraźny sygnał. Przekaz o łamaniu Konstytucji dociera do najtwardszego elektoratu. Drąży skałę. Oczywiście są umysły, do których nie przebije się żaden rozsądny komunikat; tych ludzi można otoczyć opieką socjalną i psychiatryczną, ale nawet niewyrobiony roszczeniowy elektorat z czasem będzie czuł przez skórę, że dzieje się zło. Do tego trzeba robić manifestacje i programy, trzeba autorytetów i artystów. Trzeba mówić, trzeba krzyczeć, trzeba pisać.
Kropla drąży skałę
Kaczyńskiego nie zatrzyma spadek notowań. Najpierw usłyszymy, że badania są sfałszowane, a potem jak będzie trzeba zostaną zakazane, albo będą robione przez Niezależną. Autorytety, bredzące o demokracji będą go irytowały, a tłum skandujący wywrotowe hasła wkurzał. Będzie się czuł nierozumiany i coraz bardziej osaczany. Człowiek z jego fobiami ma szanse pod taką presją wpaść w paranoję. Otoczenie się ludźmi, których paranoja nie budzi wątpliwości od dawna – doprowadzi go w końcu do decyzji o wzięciu tego niewdzięcznego motłochu za twarz.
Wcześniej czy później – a patrząc na dynamikę wydarzeń raczej wcześniej – otaczający Kaczyńskiego ludzie podpowiedzą mu rozwiązania siłowe. Nie dopuszczając nikogo trzeźwo myślącego, bo ci zostaną już utrąceni – jako szpiedzy, sabotażyści albo tchórze – wmówią mu, że Naród Go Kocha i będzie MU wdzięczny za zaprowadzenie porządku.
Wmówią mu, że całkowicie panują nad armią i policją, bo wymienili wszystkich dowódców na swoich. Że Naród zmęczony sabotażystami i zaplutymi karłami reakcji przywita czołgi na ulicach kwiatami i herbatą.
I Kaczyński to zrobi. Wyda polecenia, każe przyjechać do willi na Żoliborzu i premier, i prezydentowi – i każe im podpisać stosowne dokumenty. J
eśli nie podpiszą, zaczekają w areszcie domowym na stosowne rozwiązania. Padnie rozkaz wyjścia wojska na ulicę.
I tak skończy się pajacowanie.
Wojsko i policja dziś to nie beneficjenci starego układu w 1981 dowodzący przestraszonymi chłopcami z poboru. Dzisiejsze służby to nie komunistyczne UB. W wojsku i w policji służą nasi sąsiedzi, chłopcy, synowie naszych znajomych, ludzie o poglądach będących odzwierciedleniem poglądów społeczeństwa. Ani Wojsko Polskie ani Polska Policja nie wykona rozkazu godzącego w Polaków. Nikt nie wjedzie na czołgach do „Wujka” nikt nie będzie Scottami rozjeżdżał demonstracji.
I w takim sensie rozwiązanie siłowe zakończy czas „dobrej/nocnej zmiany „
A potem trzeba będzie sprzątać.
Jacek Parol



Kaczyńskiemu nie grozi paranoja.
On już od lat ją ma…
Na jakiej podstawie Autor opiera przekonanie, że wojsko i policja nie wykonają rozkazów ? A niby czemu nie ? Przecież w ZOMO, wojsku, milicji też byli nasi synowie, bracia, mężowie, sąsiedzi, koledzy. W ZOMO był mój kolega z podstawówki. Kiedy zapytałam go kiedyś o to, w tamtym czasie, z fanatyzmem w oczach opowiadał jaki to naród durny i niewdzięczny, występuje przeciw władzy i ściąga na Polskę nieszczęście ze wschodu …
.
I te zastępy IRCHY, kto dziś pamięta …. ehhh
.
A co Autor sądzi o nagłej przemianie liczby demonstrantów sobotnich w statystykach policyjnych ? Czy to nie było działanie na rozkaz ? Ktoś powie, no, ale strzelanie do ludzi to co innego … A skąd!
Naboje się rozda, choćby kule gumowe, armatki wodne się wyprowadzi, czołgi na postrach, zarządzi godzinę policyjną, zamknie internet, otworzy internat, telewizję zlikwiduje poza Trwam, radio poza RM (bez F), itd.
.
Aksamitne metody marszowe tego nie powstrzymają, to prawda.
Co zatem Autor radzi robić ? Jak przeciwdziałać nieuniknionemu ?
@Junona, na podstawie czysto polskiej. To się nazywa chciejstwo. Wersja fabularna: błądzę nosem w chmurach i tak mi się wydaje.
Kaczyński jest karłem nie tylko fizycznym – także politycznym. Te wszystkie zachwyty nad jego geniuszem strategicznym są powtarzaniem pochlebstw dworu go otaczającego. Facet jako klasyczny paranoik nikomu nie wierzy, spala go mania zdrady i
kontrolowania wszystkiego i wszystkich. Działa z pobudek czystego rewanżu i zemsty, podobnie jak znacząca część jego (p)osłów. To że dał się wpuścić w wojnę o Trybunał Konstytucyjny to kuriozalny błąd. Już dawno nie widziałem kogoś, kto bierze udział w nie swojej grze i na nie swoim polu. On tę batalie przegrał jeszcze przed jej podjęciem. Z przemęczenia popełnia oraz będzie popełniać coraz więcej błędów. Jedyne co go ratuje przed upadkiem to pora roku i wola pewnych polityków aby maksymalnie się skompromitował.
Cierpliwości – dajmy mu szansę upaść? Musi tego dokonać z kretesem, oraz w bajkowej scenerii. Niech najpierw ustawią właściwe dekoracje.
beneficjenci starego układu w 1981 dowodzący przestraszonymi chłopcami z poboru.
.
Frazes. Autor nie wie, co pisze. Zawodowi wojskowi nie byli i nie sa zadnymi „beneficjentami”. To zawodowcy, ktorym panstwo płaci i wydaje rozkazy. Wojsko to machina, z nie zbieranina „beneficjentow”. Tak było wtedy i tak jest teraz. Ideologii w tym za grosz. Szkolenia polityczne wtedy, albo religijne teraz, zawodowcy olewaja tak samo. Pracuja w mundurach, nie kłapia dziobami, i pobieraja za to wynagrodzenie. To nie znaczy, ze nie maja sumienia. Oczywiscie maja. Ale maja sporo do stracenia za wyrazanie swoich pogladow. Jakichkolwiek. Ich rola jest spełniac polecenia. Do pewnej granicy, ale ta granica lezy dalej, niz to sie autorowi wydaje.
.
Uprzejmie przypominam, ze ja byłem w LWP w czasie stanu wojennego. Od 13-go grudnia bylem skoszarowany, podobnie jak wszyscy woskowi od szeregowca wzwyz. W tych samych koszarach stacjonowało ROMO (rezerwy ZOMO, z powrotem powołane do słuzby). Widywałem ich na stołowce. Ludzie w srednim wieku, niektorzy z brodami. Mieli niebieskawe mundury. Oprocz tego brałem udział w patrolach i stałem przy koksowniku przy wjezdzie na most w Zegrzu. Poczyniłem obserwacje. An przykład takie, ze najlepiej bawili sie zołnierze słuzby zasadniczej. Młodzi chłopcy. Nikt ich nie zmuszał, zeby celowali swoimi karabinami w strone pasazerow samochodow osobowych, ktore mi kazano zatrzymywac. Robili to z własnej inicjatywy, zas oficerowie zawodowi patrzyli na to rozbawieni. Mnie to nie bawiło ani troche. Ale nikt mnie nie pytał o opinie.
.
Mysle, ze teraz bedzie mniej wiecej podobnie.
„Mysle, ze teraz bedzie mniej wiecej podobnie.”
Nie będzie!
Każdy ma kilka żyć tak jak w grach komputerowych.
Można użyć helikopterów, dronów i innych fajnych rzeczy i przenosić się z poziomu na poziom.
Wojna to fajna zabawa, może być domowa…
Stan wojenny’81 pod względem logistycznym i operacyjnym był majstersztykiem. Przez wiele miesięcy pracowało nad nim wielu ludzi. Za uszami czuli oddech nie tylko swoich bezpośrednich przełożonych, ale i ZSRR. Zachowali absolutną tajemnicę. Czy da się to teraz powtórzyć? Podobnie jak @narciarz2 byłem wtedy w LWP i widziałem jednak oficerów – peerelowskich ideowców. Ale racja też, że w 1989 karnie pomaszerowali do kościółka.
Sytuacja rozwija sie szybko i dynamicznie. Z punktu widzenia rozwiazania siłowego w tym jest najwieksza słabosc najezdzcow, poniewaz rozwiazanie siłowe trzeba przygotowac psychologicznie i logistycznie przez długi czas. Po to, zeby uzyc wojska i policji przeciwko społeczenstwu, trzeba by zrobic gruntowne czystki gdzies tak do szczebla dowodcow batalionow. Tego jeszcze nie zrobiono, bo bysmy juz o tym słyszeli. Na razie najezdzcy pacyfikuja dziesieciu starszych panow i jeszcze nie maja decydujacego sukcesu. Z naszego punktu widzenia idzie im szybko, ale z punktu widzenia militarnej pacyfikacji całego kraju tempo nie jest imponujace. A poza tym najezdzcy narobili mnostwo hałasu, co mobilizuje. Moi rownolatkowie wyciagneli z pudełek oryginalne oporniki noszone trzydziesci lat temu. Autentyk. Ofiara została ostrzezona zawczasu, co nie jest najlepszym przygotowaniem do mocnego uderzenia.
.
Zwolennicy wolnosci powinni wykonac uderzenie uprzedzajace, jasno stawiajac sprawe na forum publicznym. Przydało by sie kilka artykułow z jasnym pytaniem do generałow, pułkownikow, i kapitanow: czy na rozkaz obecnej władzy zrobicie to samo, co poprzednicy zrobili w roku 1970? Jasne postawienie sprawy spowoduje straszliwy jazgot jarkacza, poniewaz niesłychanie utrudni mu robienie ofiary z samego siebie. A on uwielbia robic z siebie ofiare przesladowan, po czym na tej podstawie formulowac oskarzenia i stawiac ultimatum. (Klasyczna technika demagogow.) Jasne postawienie sprawy znacznie osłabi te manipulacje. No, i wojskowi beda musieli spojrzec prawdzie w oczy: czy beda strzelac do wspołobywateli na rozkaz jarkacza i jego kolegow? To moze miec spory efekt psychologiczny.
To prawda – w czasie stanu wojennego nagle objawili sie nasi sasiedzi- znajomi – z przyjemnoscia wrecz biorący udział w tepieniu ówczesnej „gorszej sorty”.Poczuli się lepsi,ważniejsi .Teraz Kaczynski dysponuje narodowcami i kibolami – dał im ideologie – popiera ich Kosciól- co wiecej trzeba do spałowania nastepnej manifestacji zdrajcow na pasku banków ,obroncow finansjery i.t.p. ? hejty w internecie jasno pokazuja do czego szeoko pojęta prawica jest zdolna- a on podkłada ogień .
@Bogda1935 – spałowanie pierwszej manifestacji wszystko jedno czy przez narodowców czy kogokolwiek innego to będzie koniec JK. Obywatele uśmiechnięci i wyluzowani przekształca się wtedy w „gniew ludu” a to rozpocznie dużo poważniejszą fazę kryzysu.
@slawek:
Obecna sytuacja zaczęła się niewinnie od przegranych wyborow. Potem bylo kilka zdumiewajaco bezczelnych posunięc. Szczegoł do szczegołu i pokazuje sie zagrozenie. Macierewicz niszczył polski wywiad, teraz niszczy związki z NATO. PiS probuje zainstalowac w Polsce satrapę. Pod jego rządami ustroj kraju juz nie będzie pasował do Zachodu, ale będzie znakomicie pasował do Wschodu. To tak sobie przypadkiem? Nagły atak PiSu mozna zinterpretowac jako pierwszy etap wojny hybrydowej. KOD postawił opor. Za zwalczanie KODu natychmiast wzięło sie ugrupowanie prorosyjskich dywersantow. PiS probuje rozluznic związki z Unia, a pro-putinowscy dywersanci atakują ruch społeczny przeciwstawiający sie PiSowi. To jeszcze nie wojna hybrydowa? To tylko taka sobie rozpierducha robiona przez jednego starszego pana?
.
Takie pytanie stawia Piotr Sobieski. Wczesniej to samo sugerował Stefan Bratkowski. Moim zdaniem trzeba to nagłasniac, bo chyba nie chcemy sie zbudzic z Putinem u bram. Zywiołowy rozwoj KOD bierze sie chyba stąd, ze to zaczyna docierac do swiadomosci. Nagle sie okazuje, ze to jest znowu gra o niepodległosc kraju. Powazniejsza sprawa, niz tylko jeden podstarzały własciciel kota i jeden kelner zamiast prezydenta.
.
Skoro sprawa jest powazna, to stawka moze byc wysoka dla wszystkich zaangazowanych. Z jednej strony, dla całego kraju nie jest obojętne, czy będzie w Unii Europejskiej czy Euroazjatyckiej. Ta alternatywa będzie miała konsekwencje na parę pokolen. Jest sporo do stracenia. A z drugiej strony, trzeba uswiadamiac rozmaitym pozytecznym idiotom, ze w Polsce sa pewne tradycje, i to nie od wczoraj. Krotko podsumowane w wierszach niejakiego Adama Mickiewicza (skoro oni tacy patrioci, to moze kiedys czytali). „Zemsta, zemsta na wroga…”. To nie jakis członek KOD napisał te słowa. Zarty sie konczą, gdy na horyzoncie pojawiają sie Rosjanie. Taki kraj. Jak przyjdzie co do czego, to poplecznicy Rosjan mogą miec trudnosci z ukryciem się w mysiej dziurze. Nie wiem, czy oni wszyscy zdają sobie sprawe, w co sie własnie pakują. Moze warto im pokrotce przypomniec, od czego rozpoczęło się Powstanie Listopadowe. Zeby nie było potem niepotrzebnego narzekania.
” spałowanie pierwszej manifestacji wszystko jedno czy przez narodowców czy kogokolwiek innego to będzie koniec JK. Obywatele uśmiechnięci i wyluzowani przekształca się wtedy w „gniew ludu” a to rozpocznie dużo poważniejszą fazę kryzysu.”
Aaa-ha, widać to po sąsiedzku na Ukrainie.
Istotą każdej rewolucyjki jest zrównanie poziomu życia do gleby.
Amerykanie o tym wiedzą i tłuką się wyłącznie na obcych terenach.
Prezesa można pocałować wyłącznie w d.. za nic nie odpowiada, tylko gada.
Jest jakiś wyrok za gadanie?
Jest jakiś wyrok za gadanie?
.
Będzie.
Doceniam zagrożenie „wschodnie”, nie przeceniam znaczenia manifestacji KOD /w których biorę udział/. Ale jeden z promyczków zmiany na lepsze widzę w tym, że nieudacznikowi nic jeszcze naprawdę, porządnie się nie udało. Taka jego karma…
I jeszcze – stan wojenny? Nawet gdyby w planowanie zaangażowali się wschodni doradcy, to czy te wszystkie smętne figury z PiS potrafię coś więcej niż przysłowiowe „coś tam, coś tam” /jak w chwili pijackiej szczerości powiedziała kiedyś pani Kruk/?