2017-06-08.
Sędziom Trybunału Konstytucyjnego:
Leonowi Kieresowi, Małgorzacie Pyziak–Szafnickiej, Stanisławowi Rymarowi, Piotrowi Tuleji, Sławomirze Wronkowskiej-Jaśkiewicz, Markowi Zubikowi
tekst niniejszy dedykuję.
Szanowni Sędziowie,
Każde z Was było członkiem składów orzekających Trybunału Konstytucyjnego w sprawach o sygnaturach akt K 34/15 i K 35/15 rozpatrywanych w grudniu 2015 roku. Trybunał orzekł wtedy, między innymi, że trzy osoby – Henryk Cioch, Lech Morawski, Michał Warciński – zostały powołane na stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez Sejm obecnej kadencji w sposób sprzeczny z Konstytucją, nie wywołujący skutków prawnych. Trybunał orzekł również wtedy niezgodność z Konstytucją znacznej części ustawy nowelizujące ustawę o Trybunale Konstytucyjnym, a w szczególności przewidziany w nowelizacji nowy tryb powoływania Prezesa Trybunału.
W świetle tamtych orzeczeń obecna instytucja, zwana Trybunałem Konstytucyjnym, nie spełnia przewidzianych norm konstytucyjnych ani w zakresie poprawności składów orzekających, ani w zakresie jej kierownictwa. Mówiąc inaczej – tak zwany Trybunał Konstytucyjny jest obecnie atrapą swego konstytucyjnego wzorca. Wydaje on wyroki, które mogą być uznawane za nieistniejące z uwagi na zasiadanie w składach orzekających osób, które nie spełniają wymogów konstytucyjnych – co zostało stwierdzone w swoim czasie prawomocnymi orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego.
Uczestniczenie w tej grze pozorów sędziów Trybunału, którzy wydawali orzeczenia o nieprawności działań doprowadzających do obecnego stanu rzeczy, może być interpretowane jako oportunistyczne wyrzeczenie się swego zdania i uwiarygodnianie skutków bezprawnych działań.
Uczestniczenie w owych pozorach rozpraw i zadawalanie się ewentualnym składaniem zdań odrębnych jest tylko samooszukiwaniem się. Jest niczym zgodzenie się do pełnienia roli krupiera w kasynie wiedząc, że rozdawane karty są znaczone, kości do gry sfałszowane, a koło ruletki „podrasowane”. Nie ma tu innego wyjścia poza rezygnacją z współuczestniczenia w tym oszukańczym procederze – nawet mając świadomość, że kierownictwo kasyna swych praktyk nie zmieni.
Błędy niewłaściwych ludzi działających w dobrym systemie są stosunkowo łatwe do skorygowania – w przeciwieństwie do błędów spowodowanych niewłaściwym systemem realizowanym do tego przez bezrefleksyjnych fanatyków, posłusznych koniunkturalistów i elastycznych oportunistów.
Ludwik Turko

Zgadzam się z Autorem mam jednak trochę inną koncepcję jak sędziowie powinni sie zachować. Nie należy moim zdaniem namawiać w/w prawdziwych sędziów do rezygnacji z mandatu sędziego. Raczej warto byłoby aby Państwo sędziowie składali przy każdej możliwej okazji oświadczenia woli, że każdy z nich jako pełnoprawny sędzia uważa:
– obecny TK jako działający na niekonstytucyjnych podstawach,
– wybranych sędziów tzw. dublerów pisowskich jako osoby nielegalnie wybrane,
– osoby sędziów pisowskich jako niegodnie sie zachowujących w przypadku kierowania sie przez nich wytycznymi partyjnymi a nie literą prawa.
Moim zdaniem sędziowie powinni dażyc do tego aby pis ich wyrzucił z TK i nie powinni sami rezygnować.
Dwóch autorów, dwa pomysły ale sens jeden. Zgadzam się całkowicie z autorem tekstu „Po imieniu i nazwisku” – tak jest, takie przyszły czasy, że nie wystarczy uczestniczyć w mniej lub bardziej masowych marszach i demonstracjach, trzeba, a zwłaszcza gdy zajmuje się takie miejsca sygnowane własnym nazwiskiem, dać świadectwo… Taka jest logika procesów rewolucyjnych.
Autor proponuje jednorazowy, spektakularny gest, niech wszyscy prawi sędziowie podadzą się do dymisji, będzie głośno, będzie fala komentarzy, będzie i co ? I nic ! Nowe pomysły rządów „dobrej zmiany” szybko przesłonią taki gest a TK będzie już całkowicie „umeblowany” przez Pana Zbyszka i Prezesa Polski.
Zdecydowanie lepiej dla sprawy gdyby robić to tak jak proponuje Sławek – długo i uporczywie, przy każdej okazji, zachowując swój status sędziego TK. Wyrzucenie przez PiS sędziów za trwanie przy rządach prawa to jeszcze większy spektakl niż złożenie przez nich urzędu.
Zawód sędziego, funkcja sędziego Trybunału Konstytucyjnego to szczyt sędziowskiej kariery. Od tych sędziów należy oczekiwać zachowań wyznaczających standardy dla całej wielotysięcznej armii polskich sędziów – to jest potrzeba w tej historycznej chwili, tak myślę…
Już o tym była mowa na łamach SO, że cała opozycja powinna publicznie zapewnić, że po utracie władzy przez PIS, wszyscy ludzie, którzy utracili stanowiska na skutek politycznych działań PIS, zostaną przywróceni lub zrekompensowani. (Inna rzecz, czy jest jakiś solenny sposób takiego zapewnienia; taką rolę gwarancyjną mógłby pełnić KOD, gdyby miał siłę, na którą się zanosiło). Daleka jestem od przypisywania sędziom TK pobudek materialistycznych, lecz może to być jeden z ważnych czynników nie pozwalających im na podjecie swobodnej decyzji. Sędzia TK po zakończeniu kadencji przechodzi w stan spoczynku i otrzymuje dożywotne uposażenie (wysokie, jak na polskie warunki). To jest element gwarancji niezawisłości, aby nie musieli – pełniąc funkcję – myśleć o tym, co potem. Rezygnacja z mandatu przed upływem kadencji ten przywilej znosi. Sędzia Wróbel trafił w moment i przeszedł na wole miejsce w Sądzie Najwyższym, lecz nie wszyscy mogą na taki traf liczyć.
Aha. Trwanie na stanowisku w TK niczego nie zmieni. Nie uratuje ani powagi tej instytucji ani nie obroni praworządności. TK został doszczętnie zdewastowany, tak, że nie da się zwykłymi ustawami przywrócić stanu ante bellum. Prof. Łętowska już wiele miesięcy temu powiedziała, że jedynym sposobem przywrócenia porządku prawnego co do TK jest uchwalenie nowej Konstytucji i tym samym, likwidacja obecnego TK i powołanie od początku nowego TK.
Sęk w tym, że żadne środowisko w Polsce nie jest i nie będzie solidarne. Świadczy o tym choćby kilka wywiadów jakich udzieliła znana sędzina Piwnik, ongiś ministra sprawiedliwościa, których słuchałem do połowy ze zdumieniem, a od połowy już z zażenowaniem.
Pomarzyć dobra rzecz, ale …