Marian Marzyński: Amerykański nauczyciel filmu (2)5 min czytania

()

marzynski 32015-06-16. 

Film Steve’a

Steve był sfrustrowanym studentem ostatniego roku i zdecydował się rzucić studia. „Lubię kręcić filmy, ale nie znoszę przychodzić na zajęcia”, powiedział mi. Obejrzałem jego materiały i zawarliśmy umowę: on będzie robił filmy w domu, a ja zajmę się jego dyplomem. Steve dostał dyplom i wrócił do domu, aby pomagać ojcu sprzedawać używane samochody. Zostawił jednak przeslanie innym studentom: filmy musza być robione z tego, co nas dręczy.

Trening filmowców z mojego polskiego filmu “Być”.

Nauczyłem się tego w Polsce, gdzie bylem częścią ruchu artystycznego pochodzącego z francuskiej cinema verite. Moj film pokazywał codzienne zmagania cyrkowców by utrzymać się w formie i wywoływane stąd konflikty międzyludzkie. Młodzi obciążali za swoje błędy starych, mężowie torturowali żony za niepoddawanie się ich woli we wspólnych „numerach”. Fikcja filmowa nigdy do mnie nie przemawiała, ale również określenie „film dokumentalny” do mnie nie pasowało. Radziłem studentom, żeby filmowali to, co ich zadziwia, bawi, wzrusza, zmusza do myślenia.

W klubie gejowskim chłopcy przebrani za dziewczyny śpiewają „Mothers of Tomorrow”.

Namawiałem ich, żeby wyprowadzali się z akademików i z obserwacji potocznego życia czerpali pomysły na filmy zanim zabiorą się za wymyślone historie.

  • To my, jutrzejsze matki!
  • Domagamy się naszego miejsca w świecie. 
  • Nauczymy mężczyzn jak być doskonałymi żonami. 
  • To my, jutrzejsze matki!

Party

Listopadowy wieczór 1972, gdy Nixon został ponownie wybrany prezydentem, spędziliśmy z grupa studentów u rodziców jednego z nich, w bogatym mieszkaniu na Manhattanie, gdzie na wyborcze party przyszło ponad 50 znajomych. Bylem zaskoczony jak łatwo było wejść do życia tych ludzi. Nakręciliśmy tam film, który nazwaliśmy Silent Majority Party.

– Głęboko wierze, ze pan Nixon jest inteligentnym gentelmanem, a pan McGovern w ogóle nie zna się na rzeczy.

– Myślę, że ludzie w tym kraju, nie zdaja sobie sprawy czyich interesów broni Nixon, nie są to interesy przeciętnych ludzi.

 

Helikopter instaluje statuę na kopule budynku parlamentu stanu Rhode Island. Pani Gunny wysiada z samochodu

Gdy figura Independent Man, wieńcząca kopułę, wracała po renowacji na swoje miejsce, filmowaliśmy pod Kapitolem panią Gunny. Która później stała się nasza maskotką, występując w wielu studenckich filmach. Jej zachwyt nad Independent Man stal się motywem tego filmu.

– Uwielbiam tego „niezależnego człowieka”, któremu przyglądam się od ponad pół wieku. Czy mogłoby mnie tu dziś zabraknąć?

Scena z filmu „To live in Providence” Scotta Sorensona

Kiedy policja zaczęła podejrzewać, że w salonach masażu w Providence uprawiana jest prostytucja, mój student Scott Sorensen odwiedził właściciela jednego z takich klubów, któremu zaproponował, aby napisał scenariusz filmu, przekonywującego widzów, że oskarżenia o prostytucje są fałszywe, obsadzając w nim swoje pracownice i ich klientów, a on wszystko to sfilmuje. Scena ta stała się potem częścią godzinnego filmu „To Live in Providence” – o jednym roku (1973) w życiu miasta.

  • Cześć, jak się masz? Byleś już w „Bachelors”?|
  • Oprowadzić cię?
  • Bardzo chętnie.
  • Jak masz na imię?
  • Tu przesiaduje większość dziewczyn; tutaj się poznajemy. 
  • Ile dziewczyn tutaj pracuje?
  • 5-6 na jedną zmianę. 
  • Pokaż mi pokoje zabiegowe.
  • W tym pokoju wykonujemy podstawowy głęboki masaż szwedzki. Dziewczyna nakłada rozgrzany balsam, który otwiera pory, co umożliwia głębokie wprowadzenie balsamu  do ciała. Jest to bardzo odprężający zabieg. Jakie to jest uczucie, proszę pana?
  • Bardzo relaksujące. 
  • Mężczyzna wydaje się zadowolony. Jeżeli chcesz, to pokażę ci co jest na górze, mężczyźni biorą tam kąpiele, to już jest pełnia szczęścia, jeżeli tak można powiedzieć; jak widzisz, klient jest bardzo odprężony. 

Na kanapie z synem, Bartkiem

Nasz amerykański dom był otwarty dla moich studentów, żeby obserwacji uczyli się na naszej rodzinie.

W ogrodzie z dwuletnia Anyą. Ja udaję reportera telewizyjnego

– Na żywo z 50 Summit Avenue, tutaj w ogrodzie spotykam moją żonę Grażynę, a to moja ekipa filmowa: Jean deSegonzac i Ned Bastille. Bohaterką naszego filmu jest Anya.

Moja zabawa z Anyą w jej sypialni

Zastawaliśmy sobie pytanie „co filmować”? Powielać pomysły z innych filmów czy też czerpać z własnych doświadczeń tych 20-latkow? Ze wspomnień własnego dorastania. Chciałem, aby stali się Hitchcockami, Bergmanami i Fellinimi, dostrzegali poezję w codziennym życiu, elementy komedii i dramatu wokół siebie.

 

Jean de Segonzac schodzi ze schodów domu rodziców

Jean był synem francuskiego dziennikarza pracującego w Waszyngtonie. Gdy rodzice wyjechali na wakacje, przekształcił ich dom w plan filmowy, a siebie samego siebie w aktora. Naomi, studentka malarstwa, zagrała jego dziewczynę.

Jean i Naomi siedzą przy barze w kuchni

Naomi:

– O, chłopaku, jak ja kocham wódkę. Masz szczęście, mój ojciec zamyka ją przede mną.

Jean, naśladując swoich rodziców:

– Naomi! 20 lat i nic nie potrafisz. Mam nadzieje, że zdajesz sobie sprawę, że nie będziemy się tobą wiecznie opiekować. Nie mogę na ciebie patrzeć! Muzyka z dżungli! Czy tylko tego możesz słuchać? Zgłupiejesz od tego jeszcze bardziej! Muzyka z dżungli! Ludzie, którzy tak się poruszają jak ty – albo się onanizują, albo dłubią w nosach. Co za sens mieć dzieci?

Marian Marzyński

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.