Piotr Rachtan: Prezydent niesymetryczny3 min czytania

()

komorowski2015-08-01.

Dobiegła końca kadencja prezydenta Bronisława Komorowskiego. Muszę szczerze wyznać, że żałuję, iż skończył na jednej. Przez pięć lat miałem poczucie solidnego zakotwiczenia Polski w stabilnej demokracji z perspektywą na spokojny rozwój w przyszłości.

Tę pewność miałem właśnie dzięki B. Komorowskiemu, który nie jest może do końca człowiekiem z mojej bajki, ale różnice nie wywoływały u mnie niechęci, lecz zrozumienie, że odmienność jest cechą każdej wspólnoty; wiem, że nie ma bytów idealnych, że marzenie o polityku wyposażonym w same przymioty to dziecinada i naiwna utopia.

Polacy nie bardzo mogą sobie poradzić z tą usterką rzeczywistości, przez którą każdy polityk odbiega od wyidealizowanego wzorca. Komorowski też parę wad, dostrzegalnych gołym okiem, ma – czy to go jednak dyskwalifikowało, jako prezydenta?

Wielu jego przeciwników, a w szczególności jeden rywal i jego środowisko widzieli w polityce spokojnej nawigacji wyłącznie wady i słabości, a nawet – celowe szkodnictwo (że też ten termin nie odszedł z poprzednią epoką do lamusa historii!), lub jeszcze gorzej – zdradę.

Nie mogę zaakceptować takiej retoryki, za którą kryją się wyłącznie negatywne emocje. Niestety, niektórzy pożyteczni idioci znajdowali wyjaśnienie: trzeba zrozumieć drugą stronę, symetria obowiązuje, bo tu chodzi o walkę polityczną i tak dalej. Przytoczę na to świetną frazę pewnego uczonego, który powiedział, że nie ma symetrii między sensem i nonsensem, bo to nonsens.

Niezależni od rozumu i przyzwoitości szydercy wyśmiewali chętnie gafy i błędy ortograficzne prezydenta. Nie pojmuję takiej złości i złośliwości – Bronisław Komorowski w niczym im nie uchybił, pisząc „bul”. Ortografia polska jest trudna, wiedzą o tym ci wszyscy, którym sprawia kłopot. Dla mnie ten „bul” był sympatyczny, dowodził, że czasem niezgrabny prezydent nie wynosił się ponad ogół, nie udawał, że jest z tej lepszej, górnej półki, na której kiedyś – wielu Polaków to jeszcze pamięta – stał tylko ocet spirytusowy, kwaśny jak dowcipy wsieci, wpolityce czy we Frondzie.

Bronisław Komorowski nie angażował się w bieżącą politykę. Spokojnie sterował państwem, myślę, że mniej dbając o swój wizerunek i chyba jednak nie licząc się z kosztami politycznymi, które przyszło mu zapłacić. Był przewidywalny i – co zwłaszcza dla stosunków z zagranicznymi partnerami ma wartość szczególną – dawał pewność, że Polska płynie według wyznaczonego przed 25 laty kursu. I że nie ma zamiaru stawać bokiem do fal.

Prezydent nie był wygodnym partnerem dla własnego obozu politycznego właśnie z powodu swojej powściągliwości wobec doraźnego interesu swojej dawnej partii. Był jej partnerem, ale takim samym, jak dla innych podmiotów. Denerwowało to pewnie jego niedawnych kolegów z ław sejmowych i rządu, często zresztą dawali swojemu rozczarowaniu tą wstrzemięźliwością wyraz nie broniąc Komorowskiego przed niesprawiedliwymi atakami, nie reagując na obelgi i haniebne pomówienia, jakby mieli schadenfreude.

Mam do nich o to pretensję i żal, bo taka postawa rozzuchwaliła tylko środowiska nienawistników, zachęcając ich do większej aktywności w parlamencie, mediach, internecie i w kościołach. Co doprowadziło Bronisława Komorowskiego do przegranej.

Żegnam więc odchodzącego prezydenta, życząc mu spokojnego przejścia na polityczną emeryturę, a sobie – jego obecności w życiu publicznym mojego kraju.

Liczę, że w ważnych sprawach i trudnych chwilach, a zdaje się, że przyszłość nam ich nie oszczędzi, zechce wypowiedzieć swoje zdanie.

Piotr Rachtan

Obserwator Konstytucyjny

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

12 komentarzy

  1. sasanka 02.08.2015
  2. slawek 02.08.2015
    • Marian. 02.08.2015
      • slawek 02.08.2015
        • Marian. 03.08.2015
  3. Alina Kwapisz-Kulinska 02.08.2015
  4. W. Bujak 02.08.2015
  5. tuciu 03.08.2015
  6. Alina Kwapisz-Kulinska 03.08.2015
  7. Magog 03.08.2015
  8. j.Luk 04.08.2015
    • tuciu 04.08.2015