Smutny Krasnoludek: PiS czyli PRL bis4 min czytania

()

prl2015-11-01.

Wyobraź sobie, Drogi Czytelniku, że w Wielkiej Brytanii wygrywają wybory konserwatyści pod wodzą Davida Camerona, a premierem zostaje jakiś John Brown albo Jimmy Smith. Śmieszne? A w takiej dokładnie sytuacji znalazła się dziś Polska.

PiS wygrało wybory i zabiera się do rządzenia. Trzeba przyznać, że robi to w przedziwny – jak na demokrację – sposób. Jak na demokrację, bo w rzeczywistości taki model rządzenia znamy bardzo dobrze z czasów, które pamiętają już tylko najstarsi publicyści, blogerzy i krasnoludki.

Prezes wygrywającego PiS nie chce zostać premierem, nie chce przyjąć na siebie odpowiedzialności i wyznacza na to miejsce panią, która z pewnością jest sprawną organizatorką festynów ludowych, ale nie ma najmniejszych kompetencji potrzebnych szefowi rządu. Dlaczego tak się dzieje? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musimy się cofnąć o kilkadziesiąt lat –  do zamierzchłych i zapomnianych czasów komuny i porównać je z obecnymi działaniami Prawa i Sprawiedliwości.

PRL był następujący podział władzy: rządząca PZPR, wyłoniony przez nią rząd oraz wybieralny sejm. Ten ostatni służył do przyklepywania decyzji podjętych przez PZPR i rząd. Sejm także wyłaniał Radę Państwa, której przewodniczący pełnił rolę „prezydenta”. Czy nie przypomina to struktury, którą PiS właśnie buduje? Już wyjaśniam, skąd takie skojarzenie.

Zaraz po wygranych wyborach, gdy media zaczęły się interesować, jaki będzie skład nowego rządu, nie zobaczyliśmy przyszłej premier Szydło, która opowiedziałaby o swoich planach dotyczących nowego rządu, ale za to zobaczyliśmy całą rzeszę polityków komitetu politycznego partii. Tłumaczyli oni, jak to kolektywnie (ładne i też zapomniane słowo) ustalany jest skład nowego gabinetu. Czyli de facto to nie premier dobierze sobie współpracowników i obsadzi stołki ministerialne, ale KP PiS. Zupełnie, jak w zamierzchłej przeszłości robiło to KC PZPR.

Teraz przyjrzyjmy się nowej pozycji prezesa. Jak już wspominałem, nie zamierza on zostać premierem, ale chce pozostać szefem partii rządzącej. Identyczną pozycję miał kiedyś pierwszy sekretarz KC PZPR. Nie kierował rządem, a wyłącznie partią, ale było to jednoznacznie z rządzeniem Polska Rzeczpospolitą Ludową. Dlaczego? Bo to pierwszy sekretarz i KC PZPR decydowali o wszystkim, co się wówczas działo w Polsce.

Pierwszy sekretarz był potężny, miał właściwie władzę nieograniczoną, a w razie problemów razem z KC mógł wymienić premiera i udawać, że coś się zmieniło. Zmiany na stanowisku pierwszego sekretarza był rzadkie, wystarczy powiedzieć, że w ciągu 44 lat było ich zaledwie siedmiu, a premierów dziesięciu. Do dziś mówi się o erze Gomułki lub erze Gierka.

prl 2Najwyraźniej dzisiaj nadeszła era nowego pierwszego sekretarza, czyli prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który chociaż kilka razy z rzędu przegrał wybory, nadal pozostaje na stanowisku szefa partii. Dla przypomnienia: kiedyś pierwszy sekretarz KC także był nieusuwalny, jeśli sam nie zrezygnował ze stanowiska (lub nie usunięto go siłą).

Nowy partyjny prezydent Andrzej Duda, inaczej niż kiedyś przewodniczący rady państwa, wygrał wybory i został na to stanowisko niejako mianowany przez wyborców, a nie przez sejm. Ale jaka jest w tej chwili pozycja nowego prezydenta? Przecież został na to stanowisko namaszczony przez prezesa PiS.

Bardzo podobnie kiedyś pierwszy sekretarz KC namaszczał kandydata na przewodniczącego rady państwa. Gdyby PiS przegrało wybory, prezydent z pewnością byłby ich języczkiem u wagi, ale dziś? Przypadnie mu dokładnie taka sama rola, jaką miał przewodniczący rady państwa w czasach PRL, czyli ozdobnika. Kompetencje, które miał jeszcze do niedawna, nagle straciły na znaczeniu i on sam nie będzie chciał z nich korzystać.

Dokąd to wszystko zmierza, skąd takie analogie? Bardzo wielu działaczy dzisiejszego PiS oraz ich medialnych orędowników jest – mówiąc kolokwialnie – „umoczonych” w dawnym systemie. Ich osobowość ukształtowała się w okrasie PRL, więc trudno się dziwić, że dziś partia dąży do odtworzenia tamtego stylu zarządzania Polską.

System, który wkrótce zmaterializuje się na naszych oczach. będzie centralistyczny, oparty na silnym przywództwie partii na czele z jej pierwszym sekretarzem, podległym mu parlamentem oraz prezydentem pełniącym funkcje reprezentacyjne. Taki podział, sztuczny i sprzeczny z wszelkimi regułami demokracji utrzymywał się w Polsce przez kilkadziesiąt lat. Czy sprawdzi się i dziś?

Smutny Krasnoludek

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

16 komentarzy

  1. Marian. 01.11.2015
  2. Obirek 01.11.2015
    • SAWA 02.11.2015
    • pablobodek 02.11.2015
  3. otoosh 02.11.2015
  4. Marian. 02.11.2015
  5. Stary outsider 02.11.2015
  6. Magog 02.11.2015
    • A. Goryński 02.11.2015
      • zenjk 03.11.2015
  7. Ernest Skalski 03.11.2015
  8. Jacek Arkuszewski 03.11.2015
  9. slawek 03.11.2015
  10. Anna-Maria Malinowska 03.11.2015
  11. Magog 04.11.2015