2015-12-04.
glossa:
w okopach nie ma napuszoności
wolne żarty, drogi autorze… odezwa, rozpoczynająca się od zwrotu szanowni państwo nie będzie miała żadnej siły przebicia, bo mieć nie może, choć gotów jestem podpisać się pod nią oburącz, angażując w ten podpis wszystko co noszę w sercu i mam w głowie. jeżeli intuicja nie podpowiada ci, jaki zwrot byłby bardziej adekwatny do sytuacji, możesz zapytać dowolnego behawiorystę, antropologa, psychologa, jakiegokolwiek specjalistę od zbiorowych reakcji – każdy z nich powie, że ten wstęp jest najgorszy ze wszystkiego, czym można by zmobilizować ludzi do oporu. zwracając się do ludzi, z którymi chcesz wspólnie bronić najbardziej fundamentalnych wartości, stawiasz się na koturnie i manifestujesz (choćby mimowolnie) że jednak nie jesteś jednym z nich.Szanowni Państwo, jesteśmy o krok od sytuacji, w której będzie można powiedzieć, że demokracji w Polsce już nie ma, że naszym krajem rządzi dyktatura (…)
no, bo i jaką tożsamość da się zbudować nazywając towarzyszy walki szanownym państwem? jaka może powstać wokół tego wersalu, tej napuszoności wspólnota?
pozostawmy dętą elegancję takich zwrotów PAD-owi, bo my, myślący i kierujący się sumieniem obywatele, nie chcemy już spoufalać się z prezydentem, choć okazujemy szacunek urzędowi głowy państwa. PAD, który mógł przecież być prezydentem nas wszystkich, nie zasługuje już z naszej strony na nic więcej, niż uprzejmą i chłodną rezerwę.
jeżeli on sam i wspierająca go parlamentarna większość, zaczadzona sukcesem wyborczym, okazuje nam pychę, nie naśladujmy ich, bo zniżając się do tego poziomu, czynimy ich zwycięstwo większym, niż jest ono w rzeczywistości…
to tylko tak, na marginesie. tych kilka uwag nie umniejsza w żaden sposób ważności apelu krzysztofa łozińskiego. bądźmy razem, przyjaciele i nie dajmy się podzielić, bo bez naszej wspólnoty nie ma już nawet nadziei.
natan gurfinkiel


Nadziei na co, Natan? Jakaś jest zawsze, problem tylko czy to na co jest nadzieja będzie nam odpowiadało.
Kaczołape kiedyś padną, a co po nich? Na powrót do tego co było nie liczyłbym. Wybacz mój pesymizm.
w największym skrócie (tylko najpierw pytanie do firmy – teraz, w chwili rozpoczęcia, jest 02.25 AM. jak to się stało, że twój kommentarz został dodany 0 02.35? mieszkamy w tej samej strefie czasowej)
a teraz zapowiedziane dwie słowie, które dla ciebie są „dościem” – mniemam:
żeby państwo było przewidywalne, nie traktowałoby obywatela jakǫ swoją własność (zdobycz – jeżeli wolisz), bez którego mogłoby spokojnie funkcjonować, gdyby nie konwenans wyborów i płacenie podatków.
żeby zwycięzca nie brał wszystkiego w razie ich wygrania.
żeby zmiana opcji politycznej u steru państwa nie wywoływała bojaźni i obywatel mógł sobie pozwolić na luksus bycia apolitycznym.
żeby państwo nie było ideologoczne i nie miało ambicji uprawiania inżynierii społecznej, by nie narzucało mi jakiegoś jednego obowiązującego systemu wartości, nie decydowało za mnie jakie mam mieć upodobania w dowolnej dziedzinie i żeby nie wymuszało na mnie patriotycznych deklaracji…
redukując wszystko, co teraz mówię do jednego zdania – żeby wszystko, co nie jest zabronione nie stawało się przymusem
No i tu się podpisuję czterema łapami.
Kaczołape kiedyś padną, a co po nich?
To zalezy, jak gwałtowne beda „wydarzenia”. W Polsce jest tradycja „wydarzen” co jakies dziesiec lat. W czasie „wydarzen” wymieniano hurtem I Sekretarza, premiera, i tzw. ekipe. I tak sie stało takze tym razem.
.
W intencji wyborcow nastapiła wymiana I Sekretarza Tuska (bo to o niego chodziło) na I Sekretarza Dude i II Sekretarza Szydło. Te wybory to były własnie „wydarzenia” po osmiu latach rzadow poprzedniego I Sekretarza. Bunt bezsilnych, ktorzy nie wyszli na ulice, tylko poszli głosowac z podobnymi motywacjami, jakie mieli bezsilni za PRLu. Obecni bezsilni nie domagali sie szynki, bo szynka jest. Bezsilni chcieli godnej płacy i dostali obietnice podwyzek i po piecset na smoczek. Bezsilni chcieli nadziei, ze nowy I Sekretarz bedzie młody, elokwentny, i bedziemy go lubic. A nowa premiera bedzie super. A nowa ekipa sypnie groszem, pogoni brodatych zanim przyjada, otworzy kopalnie, wypnie sie na EU, i dokona kilku innych cudow.
.
Natychmiast po wyborach wyborcy dostali towar drugiej swiezosci. Nie dosc, ze po otworzeniu pudełka wyskoczyły stare upiory, to jeszcze obietnice ekonomiczne zaczynaja sie rozwiewac. A do tego awantura. Awantura niby dobra rzecz, ale jednak nie dla kazdego. Kombinacja jednego z drugim i trzecim moze znacznie przyspieszyc cykl „wydarzen”. Sprezyna tak naprawde nie uległa zluzowaniu. Moze na troche. Ale jesli nie bedzie prezentow, a zamiast nich bedzie awantura plus ZOMO, to moze dojsc do wydarzen w starym stylu jak kiedys.
.
Nie ma szynki, nie ma serka.
Nie lubimy wujka Gierka.
Gdy nie starczy na kotlecik
podpalimy komitecik.
Raz, dwa, trzy.
Po zapałki idziesz ty!
Patrzę z boku i przekrzywiam głowę jak pies. Przypomina mi się Okudżawa: „Wazmiomsa za ruki druzja…
No to moja wersja początku odezwy:
„”Ludu ciemny,
Oto znowu dałeś się oszwabić cwanemu hochsztaplerowi i bezkrytycznie oddałeś się w ręce mafii, która od początku swoich rządów cofa Polskę do czasów rządów bolszewickich…””
Ktoś pociągnie dalej ???