W listopadzie 1933 r. Osip Mandelsztam napisał wiersz o Stalinie:
Żyjemy tu, nie czując pod stopami ziemi,
Nie słychać i na dziesięć kroków, co szepczemy,
A w półsłówkach, półrozmówkach naszych
Cień górala kremlowskiego straszy.Palce tłuste jak czerwie, w grubą pięść układa,
Słowo mu z ust pudowym ciężarem upada.
Śmieją się karalusze wąsiska
I cholewa jak słońce rozbłyska.Wokół niego hałastra cienkoszyich wodzów:
Bawi go tych usłużnych półludzików mozół.
Jeden łka, drugi czka, trzeci skrzeczy,
A on sam szturcha ich i złorzeczy.I ukaz za ukazem kuje jak podkowę –
Temu w pysk, temu w kark, temu w brzuch, temu w głowę.
Miodem kapie każda nowa śmierć
Na szeroką osetyńską pierś.
Za ten wiersz poeta na osobisty rozkaz Stalina został zesłany na Kołymę. Zwolniony w 1937 r., w maju następnego roku ponownie został zaaresztowany. W grudniu 1938 r. poeta zmarł z wycieńczenia. Jego ciało wrzucono do zbiorowej mogiły. Wódz poczuł się usatysfakcjonowany.
Nadieżda Mandelsztam utwory męża przechowywała w ukryciu. W obawie przed stratą nauczyła się ich na pamięć. Wiodła życie koczownicze, zmieniając wielokrotnie miejsce zamieszkania i utrzymując się z dorywczych zajęć.
Początek światowej sławy Osipa rozpoczął się w latach siedemdziesiątych XX w. Wielka w tym zasługa Nadieżdy. W Polsce wiersze Mandelsztama znamy dzięki świetnym przekładom Stanisława Barańczaka.
Ukazały się „Wspomnienia” żony poety. Niezwykły to zapis. To nie jest książka o tym, jak to dawniej bywało. Jest to dramatyczny dokument czasów nienawiści i zbrodni. Ale jest to zarazem przestroga. Przed najdrobniejszym dyktatem jednostki i jego wiernych pretorianów.
Temu w kark, temu w brzuch, temu w głowę.
Jerzy Klechta



Jeszcze nie biją, nie aresztują…
Kiedy zaczną ?