Mylą się wszyscy ci, którzy powtarzają jak mantrę, że musimy wytrzymać przez 3,5 roku i potem odzyskamy naszą Polskę. Dlaczego? Uważam, że za 3,5 roku nie będzie co zbierać z naszej demokracji, o czym pisałem już kilkukrotnie; szkoda zmuszać czytelników do ponownego czytania tego samego. Generalnie po 3,5 roku takich radosnych rządów będziemy gospodarczo i politycznie przypominać Białoruś, a dzisiejsi marzyciele będą odpracowywać swoją beztroskę w obozach pracy albo na przymusowej emigracji na zaprzyjaźnionej Syberii.
Znacznie ciekawsze jest to, że nie wierzy w to również Jarosław Prezes Polski. Podczas ostatniej miesięcznicy pod Pałacem Prezydenckim wygłosił znamienne zdanie, które przeszło prawie bez echa. A nie powinno.
Prezes Polski wezwał swoich zwolenników do mobilizacji na wiosnę w związku z koniecznością walki o Polskę wolną i niepodległą. Brzmi to podobnie jak zwykle i pojawiało się w wielu przemówieniach prezesa, więc jesteśmy trochę znieczuleni na taką retorykę, ale…
PiS pod przewodnictwem Kaczyńskiego wygrał wszystko co było do wygrania. Ma swojego człowieka w Pałacu Namiestnikowskim, ma większość w Sejmie i Senacie, sparaliżował TK i pracowicie demontuje trójpodział władzy. Odbił telewizje publiczną i ma jeszcze wiele programów naprawczych, które do wiosny wprowadzi korzystając z bandyckiego prawa siły i braku konieczności negocjacji z kimkolwiek.
W tym świetle stwierdzenie, że na wiosnę zwolennicy PiS będą musieli walczyć o Polskę brzmi inaczej niż zwykle i co innego musi znaczyć niż zwykle.
Od razu napiszę: nie wiem co oznacza. Prawdopodobnie nie wiemy czegoś, co wie prezes. Scenariuszy może być parę. Być może PiS szykuje na wiosnę coś, o czym wie, że spowoduje zdecydowany protest społeczny. Kaczyński już wcześniej powoływał się na wzorce białoruskie czy rosyjskie w kwestii masowych wieców poparcia dla rządzących. Być może będziemy świadkami mobilizacji wyznawców w celu poparcia działań rządu i potępienia dla warchołów z KOD, Nowoczesnej i PO.
Co może być takim działaniem? Na przykład delegalizacja partii lub organizacji opozycyjnych poprzedzona działaniami służb mającymi udowodnić antypolskość wyżej wymienionych. Być może wprowadzenie stanu wojennego pod pretekstem zagrożenia terrorystycznego. Oczywiście do tego trzeba będzie najpierw jakiejś tragedii…
No cóż, cel uświęca środki.
Być może prognoza nie musi być taka dramatyczna. Może Kaczyński wie, że do wiosny rozejdą się w szwach wszelkie obietnice, programy z niebieskiej teczki i przede wszystkim ludzie popierający dobrą nocną zmianę. Być może do wiosny pęknie najsłabsze ogniwo tego kajdaniarskiego łańcucha biało-czerwonej drużyny w postaci ludzi Gowina i Ziobry.
Niektóre scenariusze mogą jeżyć włosy na głowie, inne wywoływać uśmiech satysfakcji. Wszystkie są prawdopodobne, ale najistotniejsze jest to, że Kaczyński wie, że na wiosnę dojdzie do zderzenia jego Polski z naszą Polską. I Kaczyński nie jest pewien wyniku tego zderzenia.
Skoro rywal polityczny sam sygnalizuje swój ruch, to może nie dajmy się zaskoczyć?
Jacek Parol



Spróbuję zastanowić się nad łagodniejszym wyjaśnieniem. Kaczyński od lat dba o swój elektorat, podsyca ducha itp. Czy jest u władzy czy nie, to ma swoich wyborców. Po to chyba są m.in. te miesięcznice. Rządy PiS rodzą opór, krytykowane są kolejne posunięcia i wpadki rządu, pojawił się KOD, zagranica jest krytyczna. Trzeba podtrzymać ducha wśród swego elektoratu żeby nie zwątpił. Mając forsę i dużą część mediów, można dużo zrobić i pokazać zwolennikom że ci odsunięci od władzy, nieudacznicy, liberałowie i życzący ludziom źle, chcą zatrzymać dobrą zmianę, więc trzeba ich napiętnować i dać odpór. Jarosław bardzo lubi zamieszać.
Panie PIRS,
UE rozpada się,Putin militaryzuje Rosję,grozi djihad i terroryzm różnej maści,wojny w Syrii,w Iraku,rakieta Kim Dzon Una koziołkuje gdzies tam nad naszymi głowami,odradzają się nacjonalizmy i inne -izmy,ekonomia zaczyna kuleć,ocieplenie klimatyczne,ocipienie polskich wyborców,którzy/leniwi i nierozsądni/ dali rządy destruktorom z PiS i przyg.upom od Kukiza.Do tego dochodzi panaprezesowe nawoływanie do „utrzymania gotowości bojowej swoich zastępów”- na co słusznie zwraca uwagę Szanowny Autor powyższego artykułu.
—
Boję się wiosny…
Mozna byc optymistą. Na potrzeby tej dyskusji wymysliłem przykład optymizmu. Wsiadam do samochodu, ktory prowadzi moj znajomy. Czuję silny zapach alkoholu. Optymistycznie zakładam, ze nic się nie stanie. Po paru minutach samochod ląduje na drzewie, a ja w szpitalu.
.
Jak zakwalifikowac taki optymizm? Własciwą nazwą byłaby po prostu głupota.
.
Kaczynski jest pijany swoimi wizjami. To jest bardzo pijany kierowca. Nie nalezy wierzyc w jego zdolnosci prowadzenia bez spowodowania katastrofy. Moze katastrofy nie będzie. Ale bezpieczniej jest szykowac się na czarne scenariusze i starac sie im zapobiegac zawczasu.
JK świetnie wie, że to co robi jest złe, a on sam i jego ludzie są wyrzutkami na ciele zdrowego, choć mającego wiele nierozwiązanych problemów społeczeństwa polskiego. Głębokie badania socjologiczne pokazują, że „dobra zmiana” okazała się oszustwem i znaczna część wyborców odwraca się od PiS. Ponadto opór UE i USA zupełnie zbił JK z tropu – on po prostu nie rozumnie Zachodu. Tak jak nie rozumie Polaków a jedynie wąskie grono wyznawców sekty smoleńskiej. Duża część jego popleczników nie chce i nie będzie umierać za „Smoleńsk” a ich perspektywa życia o kilkadziesiąt lat dłuższa niż JK podpowiada im, że nie chca spędzić jego reszty jako „politycy wyklęci” tym bardziej, że zamiast idei przyświeca im zwyczajny cynizm połączony z hipokryzją. Ostatnie wydarzenia pokazują, że obóz władzy nie może być pewien ani policji ani innych służb siłowych. Stąd zapowiadane marsze w obronie suwerenności, której oprócz fatalnej polityki JK i PiS nikt dzisiaj nie zagraża.
PiS i Kukizy pracują nad zmianą Konstytucji. Na wiosnę referendum?