Ernest Skalski: Ultima ratio11 min czytania

()

onr2016-04-25.

Pretorianie, Oprycznina, ORMO – ZOMO, SA i SS, Berkut Janukowycza, gwardia Putina, irańscy strażnicy rewolucji, iracka gwardia republikańska etc. – przytaczam wykaz, od którego zacząłem poprzedni ([link id=’150932′]) – tekst i dodaję: Obrona Terytorialna w dyspozycji PiS, a bezpośrednio – Antoniego Macierewicza.

Bać się?

Tak się gra jak przeciwnik pozwoli –

te słowa Trenera Tysiąclecia, Kazimierza Górskiego, mają uniwersalne zastosowanie. W rządzeniu takim tworem jak państwo, tym przeciwnikiem jest materia gospodarcza i społeczna, otoczenie zewnętrzne, opór przeciwników politycznych, stopień lojalności i efektywności aparatu, do tego interesy sojuszników, a nawet zapał i gorliwość zwolenników. Zapał czasem zbyt duży i kłopotliwy, w tym przypadku – aktywność prolajferów, czy zbyt mały, który nie starcza na milionową demonstrację.

Na wstępie, materia bryknęła PiS-owi, gdy przed zrealizowaniem jakiejkolwiek obietnicy socjalnej, udało mu się doprowadzić do świadomości ogółu istnienie Trybunału Konstytucyjnego i do tego, że zdecydowana większość stanęła po stronie TK.

Pozachwycaliśmy się już – i zasadnie – nieoczekiwanym oporem społecznym, który wyraża się w powstaniu i funkcjonowaniu KOD. Czterdzieści procent poparcia dlań to więcej niż ma Prawo i Sprawiedliwość. Największa i najsilniejsza, motywowana ideowo struktura społeczna. Do tego funkcjonujące partie opozycyjne, mające łącznie większe poparcie niż PiS. Nie wiadomo czy stworzą one koalicję wyborczą, ale PiS musi się z czymś takim liczyć.

Reakcja Europy, która nie słabnie i Stanów Zjednoczonych, na które naiwnie PiS liczył, jako oponenta Unii Europejskiej. Tak jakby dziś był ten czas kiedy decydowano o inwazji na Irak. Wiernym wyborcom PiS takie wstawanie z kolan musi się podobać, ale proeuropejskiej większości społeczeństwa nie bardzo. Zapewne przykro odczuwać to musi prezydent Duda, skazany na częste kontakty w świecie. A już widać, że w Międzymorze i w obóz wyszechradzki z Polską na czele, nie da się tchnąć ducha i mieć w tym oparcie. A i tak lideruje tam Orban.

W kraju Prezes potyka się o pomysł całkowitego zakazu aborcji i nie jest to pierwsze potknięcie. PiS nie wie jak z tego wybrnąć i gra na zwłokę. Naraził się Kościołowi, któremu obiecał i obietnicy nie spełnił. Nie wywiązał się z długu, a wie, że KK mu będzie jeszcze potrzebny. Wściekłymi prolajferami już też się musi przejmować, a większość, która jest przeciw bezwzględnemu zakazowi pozostaje w stanie napięcia.

Gimnazja miały być zlikwidowane. Potem ”nad tym nie pracowano”. Teraz decyzja ma zapaść po skończeniu roku szkolnego, kiedy nauczyciele, przy zamkniętych szkołach, będą bezbronni. Nie wiadomo czy sto tysięcy nauczycieli straci pracę, ale pół miliona, wraz z rodzinami, się denerwuje. Bo jeśli nawet gimnazja zostaną, to nie wiadomo czy i na jak długo. A we wrześniu będą mieli problemy rodzice sześciolatków i trzylatków. Dla Kaczyńskiego, podobnie jak przy problemie aborcji, jest to rozgrywka polityczna i figura statystyczna. Dla setek tysięcy ludzi są to dramaty życiowe.

Wściekli maja prawo być  frankowicze, którym obiecano dać,  nie wiadomo ile, jak i z czego. I wściekli się robią ci, do których dociera, że to oni będą, per saldo, dokładać do frankowiczów. Podobna sytuacja jest z górnikami i wokół górników. To paskudny problem, którego Platformie udało się nie rozwiązać i zostawić go w spadku PiS-owi.

Podatek bankowy, w opinii wielu, należy się niedobrym banksterom, ale wielu jest takich, którzy odczują to na własnej skórze w kontaktach z bankiem. A już podatek handlowy łatwiej przemówi do wyobraźni gdy przyjdzie do porównywania cen, przed i po. Na razie zaniepokojeni i wściekli są drobni przedsiębiorcy, którym PiS programowo miał robić dobrze. Tych żaden podatek nie zachwyci. A  uszczelnienie systemu podatkowego oznacza w praktyce więcej męczących kontroli, większą czepliwość i mniejszą wyrozumiałość urzędów skarbowych. Pewna ilość biznesów nie wytrzyma minimalnej stawki godzinowej w wysokości 12 złotych, przymusowej zamiany umów o dzieło i zleceń na etaty. Jakaś ilość pracowników  trafi do czarnej strefy lub na zasiłek, albo też i tu i tu.

Jak na razie nie wiadomo skąd rząd weźmie 22 miliardy złotych na program 500+ w przyszłym roku. Tym, którzy pieniądze dostają  podoba się to przedsięwzięcie,  lecz jednocześnie ów program pozostawia masę rozczarowanych. Biednych z jednym dzieckiem, chociażby.

Z czego pokryje się obiecane przechodzenie na wcześniejsze emerytury? O podniesieniu kwoty wolnej o podatku nie mówi się językiem konkretów, bo też niczego konkretnego nie ma i być nie może. I żeby nam się w  głowach nie poprzewracało od dobrej zmiany, znowu wraca pomysł zakazu handlu w niedziele. Mimo, że Orban właśnie się z tego wycofuje. Zachwyt bratankami nie pozwala wyciągnąć wniosku z faktu, że Fidesz przejął władzę przy fatalnym stanie gospodarki. Głównie dlatego, że rządzący socjaliści mieli rozbudowany program socjalny, jak PiS. Ale na Węgrzech go zrealizowali. A na to nałożył się kryzys 2008 roku. Niewiele było trzeba by zacząć się z tego dna wydobywać. Polskę przejmuje PiS z dobrze funkcjonującą gospodarką. Na skutek jego polityki może się ona  tylko pogarszać.

W tym zaś, co bardo istotne, pogorszyć się może dostęp do publicznej służby zdrowia. Tu, w ramach dobrej zmiany, obiecana jest zdecydowana poprawa. Coś na co bardzo się liczy, gdyż obecny stan wszystkim niesłychanie dolega. Żyje zaś z niego – odważę się stwierdzić – chyba większość lekarzy, którzy w jeszcze większej ilości wyemigrują, jeśli zacznie się tam wprowadzać porządek. NFZ jako dystrybutor środków może być zastąpiony, lecz jego zapowiedziana likwidacja musi oznaczać, niechby przejściowe, zwiększenie bałaganu. A generalnie, na służbę zdrowia jest zasadniczy brak pieniędzy. Tych samych, których zabraknie na 500+ i inne cuda welfare state Prawa i Sprawiedliwości.

Kolej na ”środki bogate”?

– Chyba nikt nie zakładał, że będzie krwawym tyranem – pisał mój przyjaciel, Jacek Maziarski – a przecież tylu ich było!

Tego ”krwawego tyrana”, w odniesieniu do polskich realiów w XXI wieku proszę nie traktować dosłownie. Chodzi o ukazanie uniwersalnego mechanizmu, który tworzy opresyjne reżimy. Najczęściej ważną rolę odgrywa w nim, charyzmatyczny dla wielu, lider o silnym ego. Nieraz nawet szlachetny idealista, jakim w młodości zapewne był Fidel Castro. Lecz gdy już taki zdobędzie władzę i wie jak zrobić ludowi dobrze, to nie wychodzi mu. Wszelaka materia stawia opór, lud okazuje się głupi, nie wie co dlań jest dobre, wrogowie – wewnątrz i zewnątrz –  czyhają i szkodzą, a najbliżsi towarzysze, są głupi i przebiegli zarazem, zaś do tego zapewne szykują zdradę.

No i w ten sposób, w miarę sukcesów sanacji/socjalizmu/dobrej zmiany mamy nasilającą się ”walkę klasową”.

Taką groźbę  widzą: Krzysztof Łoziński, Aleksander Hal i wielu innych. W  tym, Jacek Żakowski, który mógłby się zastanowić na ile swoimi tekstami o III RP przyczynił się do powstania obecnej sytuacji. W IV RP, w latach 2005 -2007, mieliśmy próbkę tego co może nas czekać w niedalekiej przyszłości. Można było się zastanowić czy warto pracować nad zamianą niedoskonałej rzeczywistości na taką jaką mamy obecnie i taką jaką możemy mieć już po lipcu tego roku. Bo dopóki nie przeminie warszawski szczyt NATO i nie wyjedzie papież Franciszek, nie będzie w Polsce -mówiąc słowami pani premier – problemów z demokracją. Nie zakazuje się, póki co i nie rozpędza masowych demonstracji KOD i partii opozycyjnych, toleruje się ostrą krytykę władz ze strony mediów o szerokim zasięgu.

Jarosław Kaczynski nie pofolguje. Zapowiada reformy, reformy i jeszcze raz reformy, a z każdym posunięciem – kolejny konflikt. Powstaje nawet wtedy gdy jest to tylko takie sobie pohukiwanie. Jeśli nie ma konkretów, to na wszelki wpadek mogą się denerwować wszyscy. Jak zalecał politolog Hitlera, Carl Schmitt, prezes rządzi metodą ciągłych konfliktów, lecz jak widzimy, daleko nie wszystkie wygrywa, przy czym żadnego nie jest w stanie zakończyć. Nie jest w stanie powiedzieć; narodzie, nie chcesz to nie, zdejmujemy z agendy, nie ma sprawy. Chyba nie jest w stanie zaakceptować kompromisu, bo prawdziwy oznacza jakieś ustępstwo, również z jego strony. W cokolwiek się zaangażuje, to robi się z tego walka o wszystko. Nie zdystansuje się nawet od kompromitujących posunięć ministrów; Szyszko z wycinką w Puszczy Białowiejskiej czy Jurgiela ze skokiem na stadniny w Janowie i Michałowie.

Jego żelazny elektorat zaaprobuje wszystko co prezes zrobi i powie. Dzięki tej niecałej jednej piątej obywateli i nieco ponad jednej trzeciej wyborców, PiS zdobył władzę. Coraz trudniej jednak będzie ją z tym tylko oparciem utrzymywać jeśli będzie rosło niezadowolenie wśród większości społeczeństwa, gdy kolejne posunięcia władzy, czy ich zapowiedzi, będą  w kolejnych grupach budzić niepokój i gniew. Wtedy może  nadejść kolej na użycie ”środków bogatych”.  W kościelnym nazewnictwie był to przymus, w  tym tortury i stosy.

W latach 2005 – 2007 próbki już były. I potwierdziło się, że siłowe elementy w aparacie władzy, w każdym państwie lepiej się czują przy władzy restrykcyjnej, a nie przesadnie liberalnej. Lecz ich lojalność, nawet wobec represyjnych decydentów ma swoje granice.  Wyczytałem w jednym z rosyjskich portali, że niedemokratyczna władza zmniejsza swoje poczucie stałego zagrożenia kiedy dysponuje formacją zbrojną, o której wie, że na pewno będzie strzelać  do własnych obywateli.  A było to napisane w związku z montowaniem przez Putina, bezpośrednio mu podporządkowanej, gwardii narodowej.

Formacja pod dowództwem zaufanego szefa ochrony prezydenta, obecnie generała, Wiktora Zołotowa, licząca 350 tysięcy luda, zebranego z  wszelakich jednostek wewnętrznych, wyposażona w czołgi, artylerię, lotnictwo  i nawet okręty, ma być w stanie wygrać wojnę z własnym narodem. Mieści się ona w szeregu wymienionych na wstępie tego tekstu, prototypów naszej Obrony Terytorialnej. Chwilowo jeszcze głównie w projektach i zalążkach.

Wśród różnych pomysłów wyróżnia się struktura 380  powiatowych kompanii, liczących po sto osób.  A wśród licznych pomysłów na jej funkcjonowanie  pojawiło się między innymi zwalczanie zagrożeń wewnętrznych, pod kierownictwem MSW, choć w zasadzie ma  to być wojsko Macierewicza. To było sprawdzanie reakcji na zasadzie: pytamy Polaków – jakoś dziwnie zanikło określenie: obywatele – o różne rzeczy. Demokratycznie.

Czy jest to groźne? Tak, ale to nie jest nieuchronne, w przeciwieństwie do trzęsienia ziemi, czy wybuchu wulkanu. Są bowiem różne modele opresyjnego działania państwa. Zależy to, podobnie jak wiele przestępstw, nie tylko od oprawcy, lecz również od potencjalnej ofiary. Terror jako element rządzenia też potyka się o opór materii. A paraliż społeczności, jej poddanie się nie zawsze rozbraja opresyjną władzę. Częściej ułatwia rozprawę z poddanymi. Aktywne, zorganizowane społeczeństwo, które protestuje, chroni i pomaga, pozostaje w kontaktach ze światem  jest trudne do ujarzmienia. Prokuratorzy i policjanci mogą wówczas przeżywać rozterki. Powiatowi gwardziści, nawet ci z ONR, mogą mieć opory przy otwieraniu ognia do ziomków.

Dygresja? Pławiący się w uwielbieniu Stalina, XVII Zjazd WKP(b), w roku 1934, nazywano ”zjazdem zwycięzców”. Zakończono bowiem makabryczną kolektywizację rolnictwa, podsumowano pierwszą Pięciolatkę (plan gospodarczy) z sukcesami industrializacji, zwalczono wszelakie frakcje i odchylenia.

1966 delegatów tego zjazdu, przed następnym, XVIII, w roku 1939, rozstrzelano 1108. Z wybranych 139  członków i kandydatów KC rozstrzelano 97, a pięciu popełniło samobójstwo.

Terror i to masowy, był nieodłączną cechą władzy radzieckiej od 1917  roku do śmierci Stalina w roku 1953. Lecz rozstrzelani uczestnicy tego zjazdu nie pasowali do pojęcia ”masy”. To była elita państwa. Dysponenci jego siły, struktur partyjnych i administracyjnych organów władzy, w tym wysocy dowódcy wojskowi i szefowie policji. Organizatorzy i apologeci terroru wiedzieli do czego on prowadzi. Nie podjęli próby uratowania się. Każdy, widać, założył, że uległość pozwoli uniknąć gniewu  Stalina. Rozstrzelany w roku 1938 marszałek Bluecher rok wcześniej był członkiem trybunału, który skazał na rozstrzelanie marszałka Tuchaczewskiego.

Sapienti sat.

Ernest Skalski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

34 komentarze

  1. hazelhard 25.04.2016
  2. j.Luk 25.04.2016
  3. Ernest Skalski 26.04.2016
  4. j.Luk 26.04.2016
  5. j.Luk 26.04.2016
  6. narciarz2 26.04.2016
  7. narciarz2 26.04.2016
  8. narciarz2 26.04.2016
  9. j.Luk 26.04.2016
  10. Mariusz Malinowski 26.04.2016
  11. narciarz2 26.04.2016
  12. hazelhard 26.04.2016
  13. j.Luk 26.04.2016
  14. Ernest Skalski 26.04.2016
  15. j.Luk 26.04.2016
  16. Ernest Skalski 27.04.2016
    • Marian. 27.04.2016
      • Marian. 27.04.2016
    • j.Luk 28.04.2016
  17. Mr E 28.04.2016
  18. Mr E 28.04.2016
  19. Marian. 28.04.2016
    • BM 30.04.2016
  20. j.Luk 28.04.2016
  21. Mr E 28.04.2016
  22. j.Luk 28.04.2016
  23. jmp eip 28.04.2016
  24. j.Luk 28.04.2016
  25. Mr E 28.04.2016
  26. jmp eip 29.04.2016
    • Mr E 30.04.2016
  27. jmp eip 29.04.2016
    • BM 29.04.2016
  28. jmp eip 29.04.2016