Pretorianie, Oprycznina, ORMO – ZOMO, SA i SS, Berkut Janukowycza, gwardia Putina, irańscy strażnicy rewolucji, iracka gwardia republikańska etc. – przytaczam wykaz, od którego zacząłem poprzedni ([link id=’150932′]) – tekst i dodaję: Obrona Terytorialna w dyspozycji PiS, a bezpośrednio – Antoniego Macierewicza.
Bać się?
Tak się gra jak przeciwnik pozwoli –
– te słowa Trenera Tysiąclecia, Kazimierza Górskiego, mają uniwersalne zastosowanie. W rządzeniu takim tworem jak państwo, tym przeciwnikiem jest materia gospodarcza i społeczna, otoczenie zewnętrzne, opór przeciwników politycznych, stopień lojalności i efektywności aparatu, do tego interesy sojuszników, a nawet zapał i gorliwość zwolenników. Zapał czasem zbyt duży i kłopotliwy, w tym przypadku – aktywność prolajferów, czy zbyt mały, który nie starcza na milionową demonstrację.
Na wstępie, materia bryknęła PiS-owi, gdy przed zrealizowaniem jakiejkolwiek obietnicy socjalnej, udało mu się doprowadzić do świadomości ogółu istnienie Trybunału Konstytucyjnego i do tego, że zdecydowana większość stanęła po stronie TK.
Pozachwycaliśmy się już – i zasadnie – nieoczekiwanym oporem społecznym, który wyraża się w powstaniu i funkcjonowaniu KOD. Czterdzieści procent poparcia dlań to więcej niż ma Prawo i Sprawiedliwość. Największa i najsilniejsza, motywowana ideowo struktura społeczna. Do tego funkcjonujące partie opozycyjne, mające łącznie większe poparcie niż PiS. Nie wiadomo czy stworzą one koalicję wyborczą, ale PiS musi się z czymś takim liczyć.
Reakcja Europy, która nie słabnie i Stanów Zjednoczonych, na które naiwnie PiS liczył, jako oponenta Unii Europejskiej. Tak jakby dziś był ten czas kiedy decydowano o inwazji na Irak. Wiernym wyborcom PiS takie wstawanie z kolan musi się podobać, ale proeuropejskiej większości społeczeństwa nie bardzo. Zapewne przykro odczuwać to musi prezydent Duda, skazany na częste kontakty w świecie. A już widać, że w Międzymorze i w obóz wyszechradzki z Polską na czele, nie da się tchnąć ducha i mieć w tym oparcie. A i tak lideruje tam Orban.
W kraju Prezes potyka się o pomysł całkowitego zakazu aborcji i nie jest to pierwsze potknięcie. PiS nie wie jak z tego wybrnąć i gra na zwłokę. Naraził się Kościołowi, któremu obiecał i obietnicy nie spełnił. Nie wywiązał się z długu, a wie, że KK mu będzie jeszcze potrzebny. Wściekłymi prolajferami już też się musi przejmować, a większość, która jest przeciw bezwzględnemu zakazowi pozostaje w stanie napięcia.
Gimnazja miały być zlikwidowane. Potem ”nad tym nie pracowano”. Teraz decyzja ma zapaść po skończeniu roku szkolnego, kiedy nauczyciele, przy zamkniętych szkołach, będą bezbronni. Nie wiadomo czy sto tysięcy nauczycieli straci pracę, ale pół miliona, wraz z rodzinami, się denerwuje. Bo jeśli nawet gimnazja zostaną, to nie wiadomo czy i na jak długo. A we wrześniu będą mieli problemy rodzice sześciolatków i trzylatków. Dla Kaczyńskiego, podobnie jak przy problemie aborcji, jest to rozgrywka polityczna i figura statystyczna. Dla setek tysięcy ludzi są to dramaty życiowe.
Wściekli maja prawo być frankowicze, którym obiecano dać, nie wiadomo ile, jak i z czego. I wściekli się robią ci, do których dociera, że to oni będą, per saldo, dokładać do frankowiczów. Podobna sytuacja jest z górnikami i wokół górników. To paskudny problem, którego Platformie udało się nie rozwiązać i zostawić go w spadku PiS-owi.
Podatek bankowy, w opinii wielu, należy się niedobrym banksterom, ale wielu jest takich, którzy odczują to na własnej skórze w kontaktach z bankiem. A już podatek handlowy łatwiej przemówi do wyobraźni gdy przyjdzie do porównywania cen, przed i po. Na razie zaniepokojeni i wściekli są drobni przedsiębiorcy, którym PiS programowo miał robić dobrze. Tych żaden podatek nie zachwyci. A uszczelnienie systemu podatkowego oznacza w praktyce więcej męczących kontroli, większą czepliwość i mniejszą wyrozumiałość urzędów skarbowych. Pewna ilość biznesów nie wytrzyma minimalnej stawki godzinowej w wysokości 12 złotych, przymusowej zamiany umów o dzieło i zleceń na etaty. Jakaś ilość pracowników trafi do czarnej strefy lub na zasiłek, albo też i tu i tu.
Jak na razie nie wiadomo skąd rząd weźmie 22 miliardy złotych na program 500+ w przyszłym roku. Tym, którzy pieniądze dostają podoba się to przedsięwzięcie, lecz jednocześnie ów program pozostawia masę rozczarowanych. Biednych z jednym dzieckiem, chociażby.
Z czego pokryje się obiecane przechodzenie na wcześniejsze emerytury? O podniesieniu kwoty wolnej o podatku nie mówi się językiem konkretów, bo też niczego konkretnego nie ma i być nie może. I żeby nam się w głowach nie poprzewracało od dobrej zmiany, znowu wraca pomysł zakazu handlu w niedziele. Mimo, że Orban właśnie się z tego wycofuje. Zachwyt bratankami nie pozwala wyciągnąć wniosku z faktu, że Fidesz przejął władzę przy fatalnym stanie gospodarki. Głównie dlatego, że rządzący socjaliści mieli rozbudowany program socjalny, jak PiS. Ale na Węgrzech go zrealizowali. A na to nałożył się kryzys 2008 roku. Niewiele było trzeba by zacząć się z tego dna wydobywać. Polskę przejmuje PiS z dobrze funkcjonującą gospodarką. Na skutek jego polityki może się ona tylko pogarszać.
W tym zaś, co bardo istotne, pogorszyć się może dostęp do publicznej służby zdrowia. Tu, w ramach dobrej zmiany, obiecana jest zdecydowana poprawa. Coś na co bardzo się liczy, gdyż obecny stan wszystkim niesłychanie dolega. Żyje zaś z niego – odważę się stwierdzić – chyba większość lekarzy, którzy w jeszcze większej ilości wyemigrują, jeśli zacznie się tam wprowadzać porządek. NFZ jako dystrybutor środków może być zastąpiony, lecz jego zapowiedziana likwidacja musi oznaczać, niechby przejściowe, zwiększenie bałaganu. A generalnie, na służbę zdrowia jest zasadniczy brak pieniędzy. Tych samych, których zabraknie na 500+ i inne cuda welfare state Prawa i Sprawiedliwości.
Kolej na ”środki bogate”?
– Chyba nikt nie zakładał, że będzie krwawym tyranem – pisał mój przyjaciel, Jacek Maziarski – a przecież tylu ich było!
Tego ”krwawego tyrana”, w odniesieniu do polskich realiów w XXI wieku proszę nie traktować dosłownie. Chodzi o ukazanie uniwersalnego mechanizmu, który tworzy opresyjne reżimy. Najczęściej ważną rolę odgrywa w nim, charyzmatyczny dla wielu, lider o silnym ego. Nieraz nawet szlachetny idealista, jakim w młodości zapewne był Fidel Castro. Lecz gdy już taki zdobędzie władzę i wie jak zrobić ludowi dobrze, to nie wychodzi mu. Wszelaka materia stawia opór, lud okazuje się głupi, nie wie co dlań jest dobre, wrogowie – wewnątrz i zewnątrz – czyhają i szkodzą, a najbliżsi towarzysze, są głupi i przebiegli zarazem, zaś do tego zapewne szykują zdradę.
No i w ten sposób, w miarę sukcesów sanacji/socjalizmu/dobrej zmiany mamy nasilającą się ”walkę klasową”.
Taką groźbę widzą: Krzysztof Łoziński, Aleksander Hal i wielu innych. W tym, Jacek Żakowski, który mógłby się zastanowić na ile swoimi tekstami o III RP przyczynił się do powstania obecnej sytuacji. W IV RP, w latach 2005 -2007, mieliśmy próbkę tego co może nas czekać w niedalekiej przyszłości. Można było się zastanowić czy warto pracować nad zamianą niedoskonałej rzeczywistości na taką jaką mamy obecnie i taką jaką możemy mieć już po lipcu tego roku. Bo dopóki nie przeminie warszawski szczyt NATO i nie wyjedzie papież Franciszek, nie będzie w Polsce -mówiąc słowami pani premier – problemów z demokracją. Nie zakazuje się, póki co i nie rozpędza masowych demonstracji KOD i partii opozycyjnych, toleruje się ostrą krytykę władz ze strony mediów o szerokim zasięgu.
Jarosław Kaczynski nie pofolguje. Zapowiada reformy, reformy i jeszcze raz reformy, a z każdym posunięciem – kolejny konflikt. Powstaje nawet wtedy gdy jest to tylko takie sobie pohukiwanie. Jeśli nie ma konkretów, to na wszelki wpadek mogą się denerwować wszyscy. Jak zalecał politolog Hitlera, Carl Schmitt, prezes rządzi metodą ciągłych konfliktów, lecz jak widzimy, daleko nie wszystkie wygrywa, przy czym żadnego nie jest w stanie zakończyć. Nie jest w stanie powiedzieć; narodzie, nie chcesz to nie, zdejmujemy z agendy, nie ma sprawy. Chyba nie jest w stanie zaakceptować kompromisu, bo prawdziwy oznacza jakieś ustępstwo, również z jego strony. W cokolwiek się zaangażuje, to robi się z tego walka o wszystko. Nie zdystansuje się nawet od kompromitujących posunięć ministrów; Szyszko z wycinką w Puszczy Białowiejskiej czy Jurgiela ze skokiem na stadniny w Janowie i Michałowie.
Jego żelazny elektorat zaaprobuje wszystko co prezes zrobi i powie. Dzięki tej niecałej jednej piątej obywateli i nieco ponad jednej trzeciej wyborców, PiS zdobył władzę. Coraz trudniej jednak będzie ją z tym tylko oparciem utrzymywać jeśli będzie rosło niezadowolenie wśród większości społeczeństwa, gdy kolejne posunięcia władzy, czy ich zapowiedzi, będą w kolejnych grupach budzić niepokój i gniew. Wtedy może nadejść kolej na użycie ”środków bogatych”. W kościelnym nazewnictwie był to przymus, w tym tortury i stosy.
W latach 2005 – 2007 próbki już były. I potwierdziło się, że siłowe elementy w aparacie władzy, w każdym państwie lepiej się czują przy władzy restrykcyjnej, a nie przesadnie liberalnej. Lecz ich lojalność, nawet wobec represyjnych decydentów ma swoje granice. Wyczytałem w jednym z rosyjskich portali, że niedemokratyczna władza zmniejsza swoje poczucie stałego zagrożenia kiedy dysponuje formacją zbrojną, o której wie, że na pewno będzie strzelać do własnych obywateli. A było to napisane w związku z montowaniem przez Putina, bezpośrednio mu podporządkowanej, gwardii narodowej.
Formacja pod dowództwem zaufanego szefa ochrony prezydenta, obecnie generała, Wiktora Zołotowa, licząca 350 tysięcy luda, zebranego z wszelakich jednostek wewnętrznych, wyposażona w czołgi, artylerię, lotnictwo i nawet okręty, ma być w stanie wygrać wojnę z własnym narodem. Mieści się ona w szeregu wymienionych na wstępie tego tekstu, prototypów naszej Obrony Terytorialnej. Chwilowo jeszcze głównie w projektach i zalążkach.
Wśród różnych pomysłów wyróżnia się struktura 380 powiatowych kompanii, liczących po sto osób. A wśród licznych pomysłów na jej funkcjonowanie pojawiło się między innymi zwalczanie zagrożeń wewnętrznych, pod kierownictwem MSW, choć w zasadzie ma to być wojsko Macierewicza. To było sprawdzanie reakcji na zasadzie: pytamy Polaków – jakoś dziwnie zanikło określenie: obywatele – o różne rzeczy. Demokratycznie.
Czy jest to groźne? Tak, ale to nie jest nieuchronne, w przeciwieństwie do trzęsienia ziemi, czy wybuchu wulkanu. Są bowiem różne modele opresyjnego działania państwa. Zależy to, podobnie jak wiele przestępstw, nie tylko od oprawcy, lecz również od potencjalnej ofiary. Terror jako element rządzenia też potyka się o opór materii. A paraliż społeczności, jej poddanie się nie zawsze rozbraja opresyjną władzę. Częściej ułatwia rozprawę z poddanymi. Aktywne, zorganizowane społeczeństwo, które protestuje, chroni i pomaga, pozostaje w kontaktach ze światem jest trudne do ujarzmienia. Prokuratorzy i policjanci mogą wówczas przeżywać rozterki. Powiatowi gwardziści, nawet ci z ONR, mogą mieć opory przy otwieraniu ognia do ziomków.
Dygresja? Pławiący się w uwielbieniu Stalina, XVII Zjazd WKP(b), w roku 1934, nazywano ”zjazdem zwycięzców”. Zakończono bowiem makabryczną kolektywizację rolnictwa, podsumowano pierwszą Pięciolatkę (plan gospodarczy) z sukcesami industrializacji, zwalczono wszelakie frakcje i odchylenia.
Z 1966 delegatów tego zjazdu, przed następnym, XVIII, w roku 1939, rozstrzelano 1108. Z wybranych 139 członków i kandydatów KC rozstrzelano 97, a pięciu popełniło samobójstwo.
Terror i to masowy, był nieodłączną cechą władzy radzieckiej od 1917 roku do śmierci Stalina w roku 1953. Lecz rozstrzelani uczestnicy tego zjazdu nie pasowali do pojęcia ”masy”. To była elita państwa. Dysponenci jego siły, struktur partyjnych i administracyjnych organów władzy, w tym wysocy dowódcy wojskowi i szefowie policji. Organizatorzy i apologeci terroru wiedzieli do czego on prowadzi. Nie podjęli próby uratowania się. Każdy, widać, założył, że uległość pozwoli uniknąć gniewu Stalina. Rozstrzelany w roku 1938 marszałek Bluecher rok wcześniej był członkiem trybunału, który skazał na rozstrzelanie marszałka Tuchaczewskiego.
Sapienti sat.
Ernest Skalski



Diagnoza, z którą się w 100% zgadzam, ale co zrobić, żeby czarny scenariusz się nie ziścił? Na razie Nowoczesna rośnie kosztem PO, a PSL już chyba umarł. Czy jednak nie należy apelować o koalicję Petru-Schetyna-Nowacka-Kosiniak-Kamysz-Czarzasty?
„wyborcom PIS takie wstawanie z kolan musi się podobać, ale proeuropejskiej większości społeczeństwa nie bardzo…”
A jak pan tę większość wyliczył? Ma pan jakieś wiarygodne dane?
W wyborach PiS i Kukiz15 (czyli partie antyeuropejskie) zdobyły łącznie 7 050 781 głosów, partie proeuropejskie z PSL włącznie – 5 596 729 głosów.
Mowa o tych, które weszły do parlamentu.
Gdyby zliczyć razem z tymi, które nie weszły, przewaga „antyeuropejczyków” byłaby jeszcze większa.
Gdzie więc jest ta większość? Nie pytam dlaczego nie poszła do wyborów, choć w moim odczuciu to też rodzaj deklaracji, ale gdzie ona w ogóle jest?
Jest gorzej, niż pan myśli. Najmłodsza grupa wyborców, z tych głosujących uważa Unię za wcielenie zła wszelkiego i nie trafiają do niej żadne racjonalne argumenty. A w każdym razie te, które uchodziły dotąd za racjonalne.
Dlatego konieczna jest natychmiastowa zmiana retoryki w stosunku do niej, inaczej na długo możemy się pożegnać z Europą.
Co do SA (Siły Antoniego) to też nie taka prosta sprawa. Gdyby to byli tylko łysi kibole – sprawa prosta i stosunkowo łatwa do załatwienia. Ale nie są. Wystarczy głębiej zainteresować się tematem.
I właśnie dlatego, że to nie kibole wiodą prym w tych bojówkach, są one niebezpieczne.
Hazelhard;
APELOWAĆ!
j.Luk; maj 2015. Za członkostwem Polski w EU – 81proc,
przeciw 16proc.
Po prostu, szanowny panie Jerzy, jeśli chodzi o stosunek do EU, podział nie pokrywa się podziałem politycznym w wyborach.
@Ernest Skalski przepraszam, ale skąd te dane?
A po drugie, jeśli są prawdziwe (prawie w nie wierzę) to jak się to zjawisko nazywa? Schizofrenia?
Być za Unią i głosować na partie antyunijne.
To się, za przeproszeniem, kupy nie trzyma.
Albo więc nasze sondaże są kiepskie, a to kwestia metodologii, albo coś z naszymi umysłami dzieje się niedobrego.
Chyba, że wyjaśnienie jest prostsze i polega na PiSowskim spojrzeniu na świat. Unia ma dać kasę i nie wtrącać się do nas.
Wtedy nawet 100% będzie za Unią.
KOmentarz oczekuje na moderację, więc dodam tylko, że władzę daje kartka wrzucona do urny, a nie nasz stosunek, cokolwiek nim jest.
Do Autora: skąd Pan wziął liczby przytoczone w Dygresji na koncu artykułu?
władzę daje kartka wrzucona do urny
.
Dawała.
to nie kibole wiodą prym w tych bojówkach
A kto? Czy mógłby Pan uchylic rąbka, Panie Jerzy?
Mógłbym.
Podstawową cechą inteligenta jest wątpić. Kiedyś opisywałem tu jak przyjaźnie rozmawiam z zaprzyjaźnionym faszystą na podwórku. Walter Chełstowski skrzyczał mnie wtedy, że nie wolno. A tymczasem to nasza najsilniejsza broń: zarazić ich wątpliwościami, albo choć uświadomić, że myślą. Zgodnie ze znanymi zasadami komunikacji można to robić skutecznie jedynie na stopie prywatnej i żartobliwie. Mówimy, że zabijemy ich śmiechem. Chyba lepiej, żeby oni sami śmiechem się zabili. Nie bez powodu sowieci bali się swoich żartobliwych pisarzy: Zoszczenki, Bułyczowa.
j.Luk pisze: 2016/04/26 o 09:12 Mógłbym.
Poproszę o uchylenie.
Tak się zastanawiam… Oni nas nazywają „lewakami”, a my ich „kibolami”. Oba określenia mają agresywny, obraźliwy charakter. Może warto się zastanowić, czy lepiej na agresję słowną (na razie słowną) odpowiadać też agresją, czy może nastawiać drugi policzek?
Kiedy ostatnio oświadczyłeś, że wraz z p. Ernestem uznaliście te organizacje za istotne niebezpieczeństwo sądziłem, że zgłębiliście temat. W takim przypadku ani jedno, ani drugie nie wchodziłoby w rachubę, bo i po co?
Między agresją, a nadstawianiem policzka jest jeszcze wiedza.
Z artykułu dowiedziałem się sporo o siłach tego typu u Putina, o naszych niewiele. Oni mają całe strony internetowe, na kilku wrzała ostatnio dyskusja nt. ustawy o OT z propozycjami tego aktu prawnego włącznie. Tamże można zasięgnąć informacji o składzie społecznym organizacji, które są dziś podporą i nadzieją Antoniego (a on ich).
Członkowie hitlerowskich bojówek też nie rekrutowali się spośród kiboli. Tu zachodzi zdumiewające podobieństwo.
wal
j.Luk i narciarz2
To nie jest wiedza tajemna. O tym,ze jesteśmy najbardziej prounijnym krajem w Unii pisze się dużo. Wystarczy przejrzeć google.
Być za UE i głosować na PIS to niekoniecznie schizofrenia.Oprócz wyznawców, dla których wszystko w sekcie jest święte, są ludzie którzy bilansują plusy i minusy każdej opcji. PIS może mieć dla nich więcej zalet.Nie napisałem, ze prounijni obalą PIS, lecz że ich niezadowolenie może się łączyć z ogólną sumą dyskomfortu w społeczeństwie.
Dane odnośnie ofiar terroru w ZSRR powtarzają się w wielu publikacjach, do znalezienia choćby w google.ru. Praźródło to chyba tajny referat Chruszczowa na XX Zjeździe KPSS, ale nie chce mi się teraz szukać i sprawdzać.
@Ernest Skalski z całym szacunkiem, ale to ma być konkret? „…O tym,ze jesteśmy najbardziej prounijnym krajem w Unii pisze się dużo…”
Pisać można sobie rzeczy dowolne (póki co), polskie zachwyty nad sobą zawsze były mocno przesadzone.
Poszukam jakichś w miarę wiarygodnych wyników badań nad tą sprawą, bo naprawdę chciałbym, by mnie przekonano do Pańskiej tezy.
Widzi pan, wśród moich znajomych też przeważają zwolennicy naszego członkostwa. Staram się jednak widzieć świat nie poprzez okulary mojego środowiska, ale spojrzeć nieco szerzej. I wtedy już ten obraz nie jest tak jednostronny i wyraźny.
Co do wyborów politycznych ma pan rację, wielu z wyborców PiS złapałoby się za głowę (i nie tylko) gdybyśmy z Unii wyszli i ponieśli wszystkie tego konsekwencje.
Jak jednak tłumaczyć poparcie dla „wstawania z kolan”?
Nie umiem zrozumieć psychologii takiego rozumowania. Za prosty chłopak jestem.
A rzecz naprawdę jest warta rzetelnego i fachowego zgłębienia, co może przydać się w przyszłości.
Szanowny Panie Jerzy,
Czy przy pana zdolności do operowania źródłami historycznymi tak trudno jest kliknąć choćby Google’a?
Nie pamiętam – demencja! – pod jakim adresem widziałem liczne materiały z odnośnymi danymi. Więc teraz wpisałem i kliknąłem z głupia frant: ”Prounijne społeczeństwo”, a tam od razu ”Polacy najbardziej prounijni i antymuzułmańscy”. Materiał Mariusza Zawadzkiego opisujący badania Pew Research Center w Waszyngtonie. Z czerwca zeszłego roku, lecz wielkich zmian w świadomości nie było.
Jak się w miarę regularnie czyta, choćby prasę, to często się na tę naszą prounijność trafia.
Z poważaniem.
Panie Erneście Szanowny,
a może Pan Jerzy idzie tokiem rozumowania cysorza i jego mafii?
A więc:
UE dawała eurosy no to my za…Ale wkrótce przestanie dawać no to my nie…
A może to tylko ciągotki erystyuczne Pana Jerzego?-nie wiem.
—
Poważnie / ad rem/:
Donald Tusk jest przykładem,że Europa postrzegała Polskę jako kraj Obywateli prounijnych,jako kraj niosący nadzieje dla UE.
W roku 2008 Pascal Rivière tak m.in.pisał:
La Pologne, un grand partenaire européen – Polska to ważny/wielki/ partner europejski http://www.insee.fr/fr/ffc/docs_ffc/cs124b.pdf
—
Europa nie spodziewała się tego,że Nadwiślanie 12 lat po akcesji do UE pokażą tejże UE figę…
Będzie to ciężko naprawić.Nie wierzycie? Zobaczycie…
…miało być erysty/uli/czne… Pardon…literówka…nie litrówka Panie J.Luk.
@Ernest Skalski takie wyniki oczywiście znajdę bez trudu. Chodzi mi jednak o coś zupełnie innego, bo analizując to o czym pan mówi, nietrudno zauważyć, że są to badania bardzo płytkie, bo „bieżące”, w wyniku mające błąd w postaci reakcji na aktualne wydarzenia. Natomiast gdy przychodzi do szczegółów, sprawa się komplikuje.
Gołym okiem np. widoczna jest różnica między stosunkiem do Unii naszego pokolenia, a ludźmi nie pamiętającymi PRL. Ich ocena Unii jest często druzgocąca. A ponieważ to oni są pokoleniem wstępującym, a nie my, tendencja jest dość jednoznaczna. Pytanie: czy w miarę dorastania i zwiększania posiadanej wiedzy będą stawać się bardziej prounijni czy wręcz przeciwnie? Relacje między Unią, a państwami członkowskimi są dziś przedmiotem sporów w wielu krajach, u nas w tym wszystkim jest pozorny brak konsekwencji.
Co do mniejszości wszelakich też wygląda to gorzej, niż w badaniach. Szperałem ostatnio w grajdołkach wszelkiego typu narodowców i zaskoczyło mnie to, że to nie oni są np. największymi antysemitami w naszym kraju. „Antysemityzm bez Żydów” jest, moim zdaniem, dlatego właśnie niebezpieczny, że reprezentują go środowiska wcale nie uważane za skrajne. Skrajne zawsze łatwiej zneutralizować, „cichej większości” nie. Bełkot pana Andrzeja D**y na spotkaniu z mniejszościami wyraźnie to pokazuje. Spotkanie musiał odbyć, ale wiedział, że nie mówi do nich. I co wybełkotał?
„Najbardziej prounijne” społeczeństwo jakoś nie chce zaakceptować konsekwencji płynących z jego własnego wyboru. Wspólna europejska odpowiedzialność jest mu z gruntu obca.
Dlatego nie przekonują mnie optymistyczne wyniki tych badań.
Oczywiście, mogę się mylić. Nawet chciałbym.
Trochę mnie przestraszył ten artykuł.
Z jednej strony odnosze wrażenie, że autor bardzo słusznie ocenił to, co sie może wydarzyć. Organizowanie bojówek, postepującą radykalizację jednowładcy i chęć skorzystania ze „środków bogatych” gdy propaganda TVPiS zawiedzie.
Pocieszeniem ma być łączenie się i organizowanie ludzi by stawić opór.
Ale, jak czytam przekonania autora, to mam wrażenia, że nic z tego nie wyjdzie. Już kiedyś Jan Maria Rokita organizował „inicjatywę 3/4” twierdząc że większośc społeczeństwa nie chce prezydenta komunisty. (swoją drogą Kwaśniewski, bohater memów – nie mylić z człowiekiem, pewnie polubiłby inicjatywę trzy czwarte). Takie same zaklinanie rzeczywistości przejawia się w tym artykule.
Milcząca większośc, przez sam fakt sowjej bierności i milczenia, popiera władzę, nie oopozycję, nie KOD, a juz na pewno nie Trzecią najjaśniejszą ciepłokranowodną RP, której grzechy tę większość zniechęciły (a nie fakt, że Żakowski je dostrzegał i wzywał do eliminowania).
.
Zupełnie na marginesie – nie wiem, czy jest możliwość ingerencji w tekst artykułu. Zauważyłem literówkę.
„Nie zdystansuje się nawet od kompromitujących posunięć ministrów; Szyszko z wycinką w Puszczy Białowiejskiej czy Jurgiela ze skokiem na stadniny w Janowie i Michałowie.”
Otóż Szyszko wycina puszczę wokół Białowieży, a nie białej wśi. Głupia literówka dość niepoważnie wyglada w tym dość ważnym tekście. Dobrze by było, gdyby się dało poprawić tekst, a potem wyciąć tę część komentarza.
„białej wŚi”. Nie ma to, jak zwrócić komuś uwagę i samemu popisać się takim błędem… ech
.
A pozatym szkoła powinna uczyć zadawania pytań
@j.Luk
Najłatwiej jest być „przeciw” a potem trochę „za” albo „nie zrozumieliście mnie”.To takie erysty(uli)czne: „a co ty tam wiesz ja wiem lepiej” są żenujące.
Nie na tym Panie Jerzy Szanowny polega dialog,to nie jest dyskusja w wyniku której dochodzi się do wspólnych wniosków.
Pan,Panie Jerzy,jesteś mądrym Człowiekiem-temu nikt tu nie zaprzeczy.Tylko po co Pan swoją wiedzę używa jak kija basebollowego?
Po co Pan w niegrzeczny sposób czepiasz sie Ludzi,którzy mieli wielki udział osobisty w wejściu Polski do cywilizacji europejskiej? Czemu Pan traktujesz wybiórczo Autorów a nie odnosisz się do treści artykułów przez Nich pisanych?
—
Pan identyfikujesz się z Kaszubami.
To pisz Pan o tym.
Historia Kaszub jest bardziej budująca niż nałożnice Mieszka I czy rysy na twarzy MB częstochowskiej….
Napisz Pan-proszę-o ZPwN,napisz Pan o Zakrzewie,o Patronie ks.dr Domańskim.
Uważa się Pan za Kaszuba. Pośrednio jestem związany z tym regionem.
A wie Pan,że polski duch w czasach III Rzeszy sięgał poza geograficzne Kaszëbë.
Dużo pisał o historii owych miejsc i czasów Edmund Osmańczyk. Czy dotarło to do Rodaków?Chyba nie.Węc wspomóż Go Pan.
Czy nasi Rodacy znają Pięć Prawd Polaków?
Wątpię.
Oto one:
/-Jesteśmy Polakami
-Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci
-Polak Polakowi Bratem!
-Co dzień Polak Narodowi służy
-Polska Matką naszą – nie wolno mówić o Matce źle!./
—
Panie @Bogdanie,Misiu Szanowny,
proszę długo nie moderować mojego postu.
Jego treść jest skierowana do nas wszystkich-do mnie też- a nie tylko do jednego spośród nas…
Ten portal -tak myślę- jest portalem dyskusyjnym a nie portalem ANTY- ….
Anty- wszystkim tym,którzy nie podzielają mojej opinii,mojego punktu widzenia,nie akceptują moich opcji politycznych.
—
I jeszcze do Pana,Panie Jerzy…
Mam nadzieję,że w wielkiej zgodzie kiedyś spotkamy się w Zakrzewie,w Domu Ludowym,obejrzymy freski Pani Kłopockej.
POzdrawiam Pana.
Ten portal nie jest portalem dyskusyjnym. Jest rodzajem gazety, propagującej stanowiska, wartości i opinie bliskie punktowi widzenia redakcji – i tym samym usuwającym wszelkie niezgodne z nimi komentarze i nieprzyjmującym do publikacji nieodpowiadającym nam tekstów. Proszę to raz przyjąć do wiadomości. Przy okazji: usuwamy również (choć nie wszystkie – roboty byłoby niestety za dużo) wszelkie uwagi po prostu niegrzeczne lub drażniące czy niemerytoryczne, w jakich pan zresztą celuje. I jeszcze jedno: w szczególności nie mamy nic wspólnego z patriotyzmem – takim jak pan, zdaje się, go rozumie. W naszym mniemaniu patriotyzm równa się płacenie podatków w kraju, w którym się mieszka i przestrzeganie innych jego praw. Nie ma on nic wspólnego z narodowością i etnicznym spojrzeniem na rzeczywistość.
@Mr E no mnie też zastrzeliły te pretensje do Żakowskiego 🙂
Okazuje się, że wszystko było wspaniale, tylko ten wstrętny Żakowski.
Panie Erneście, coś panu opowiem z życia moich sąsiadów.
Bidule wzięli jakiś kredyt, potem okazało się, że warunki są inne, niż doczytali, na dodatek pożyczkodawca zmienił je po jakimś czasie itd. Sytuacja z tego co wiem, dotyczy kilkuset tysięcy ludzi, jeśli nie więcej.
Kredyt trzeba spłacić, to nie ulega wątpliwości. Tyle, że kredytodawca nie poczuwał się do niczego i po prostu oddał sprawę do sądu, który to sąd, w moim przekonaniu, złamał podstawowe prawo obywatela do obrony uznając tzw. „bankowy tytuł egzekucyjny” czy jak to się tam nazywa. Kredytobiorcy nie mieli możliwości przedstawić swoich racji, bo nikt ich nie pytał. Bank mając wyrok sprzedał dług jednej firmie, ta następnej, ta jeszcze następnej itd. Każda z doliczeniem sobie zysku. Ostatecznie gdy nakaz płatniczy dotarł do moich sąsiadów suma była niemal trzykrotnie wyższa od kredytu, choć minęło zaledwie ok. 3 lat od wzięcia.
Tak wyglądała III Rzeczpospolita, o której pan wolałby niczego złego nie słyszeć, a przynajmniej nie mówić głośno (super!)
Przyszedł PiS, zniósł bankowy tytuł egzekucyjny jako automat (od stycznia tego roku) i dołożył po 500.
PO jakoś nie przyszło to przez 8 lat do głowy, mieli „ważniejsze” sprawy.
Jak pan sądzi – kogo moi sąsiedzi poprą w najbliższych wyborach?
Teraz to oni mają „ważniejsze” sprawy, niż jakaś tam demokracja, TK czy inne fanaberie. (TK też jakoś nie protestował przeciw łamaniu prawa człowieka do uczciwego sądu, dziwne, nie?)
Nie fruwajmy zbyt wysoko w obłokach, bo gdy się dotknie konkretnych małych spraw małych ludzi, to nagle rzeczywistość zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.
PiS jadąc na tych „małych” sprawach zrobi co zechce i nie ma póki co takiej siły, która by im w tym przeszkodziła. Bo tych „małych”, którzy czują się skrzywdzeni i odrzuceni przez państwo jest masa. Prawdziwa, a nie taka liczona na demonstracjach tysiąc w tę czy w tę.
A jak im się wciśnie, że to co robi złego to „wymóg unijny” to zobaczy pan oblicze „najbardziej prounijnego społeczeństwa”.
Przyglądam się tym moim sąsiadom, bo takich jak oni jest w naszym kraju zdecydowana większość. I czasem zastanawiam się nad tym co (i dlaczego) oni mówią.
Warto.
@ j.Luk,
Tu mnie Pan trochę zdziwił.
Mnie się wydawało, że bankowy tytuł egzekucyjny został zakwestionowany przez Trybunał Konstytucyjny rok temu, i jeszcze Sejm poprzedniej kadencji uchwalił jego zniesienie (być może z data wejścia w życie 1.stycznia 2016).
.
Ale to tez nie ma znaczenia, bo tak czy siak pokazuje obraz działań a w zasadzie zaniechań siedmiu lat rządów Donalda Tuska. Ewa Kopacz w rok próbowała jakoś działać, ale już było za późno a i PO wydawała się bardziej zainteresowana wojenkami podjazdowymi różnych frakcji niż rządzeniem.
.
A i jeszcze to zasłanianie się prawem unijnym przy każdej głupiej zmianie prawa – wyjątkowo źle się utrwaliło w świadomości wielu osób.
@Mr E wszystko możliwe, nie jestem aż tak „wciągnięty” w sprawę. Wiem tylko od sąsiadów, że „za PISu przestał obowiązywać.
I tak to się w ludzkich głowach utrwala, a potem są efekty.
Dochodzę do wniosku, że bardzo wielu jest takich, których PIS lub Kukiz bardzo pociąga, tylko wstydzą się do tego głośno przyznać. Na kogo głosowali trudno powiedzieć, ale właściwie od jawnego poparcia tylko jedna rzecz ich trochę wstrzymuje: Kościół Katolicki. Gdyby nie te związki PIS-u z KK i całe to pseudo pobożne szołmeństwo PISowców, od pochlebców „dobrej zmiany” nie można byłoby się opędzić nie tylko w TVPis.
Wynika to z oczywistego faktu – z bolszewizmu PISu, który jest naprawdę przez wielu zacnych obywateli (publicystów, felietonistów, dziennikarzy, analityków, politologów, historyków itd.) bardzo ceniony. Mało kto się do tego oficjalnie przyznaje, ale to widać, słychać i … czuć. Daleko nie szukając, chociażby taki Żakowski. Ma rację pan red. Skalski podpierając się jego nazwiskiem. Ostatnio spodobała mu się nawet nowa ustawa medialna, ale i przedtem miał całą masę wypowiedzi, które wpisywały się w „dobrą zmianę”, a potępiały w czambuł „letnią wodę w kranie”. A czy „razemowcom” daleko jest od PIS-u? No, również gdyby nie ta kościółkowość, to kto wie? Demagogiczne hasełka okraszone socjalistycznym bełkotem o sprawiedliwości społecznej (socjalistycznej?), o odbieraniu bogatym i rozdawaniu biednym, o wszechstronnej trosce państwa nad obywatelem, o licznych programach wspierających prostego człowieka, o konieczności rozbicia korporacji sędziowskich, adwokackich, notariackich, lekarskich, farmaceutycznych i innych, o wysokich zapomogach i zasiłkach socjalnych, o zarządzaniu społecznym, o wyeliminowaniu kapitału prywatnego z obiegu publicznego, o darmowej służbie zdrowia, o darmowym szkolnictwie podstawowym, średnim i wyższym, o wyzysku pracowników przez krwiopijnych pracodawców, o zapewnieniu przez państwo pracy każdemu i o … zrobieniu wszystkiego tak, żeby wszystkim było dobrze i przyjemnie itd. itp.
Na pewno jest jeszcze kilka innych czynników różnicujących „kryptobolszewików” od PIS-u, ale nie są to progi nie do przeskoczenia. Łączy ich na pewno chęć odwetu za minione czasy krzywd i upodlenia, sądzą zgodnie, że mimo wszystko trzeba jakoś ukarać realizatorów „ancien régime”, Może nie zaraz karą śmierci (och, skądże, to takie mało postępowe), ale przecież jest tyle innych, sprawiedliwych metod, w tej sprawie można iść na kompromis, podobnie jak w innych, mniej istotnych dla sprawy. Może nie ze wszystkim im po drodze z PISem, ale protestować nie będą.
A czy np. taki Trybunał naprawdę wart jest aż takiej awantury? Wczoraj w tvn24 dwóch mecenasów (jeden bardzo znany i szanowany, drugi nieco mniej) zgodnie zaapelowali, żeby skończyć ten skandaliczny spór polityczny i wszystkie jego strony powinny znaleźć kompromisowe rozwiązanie. KOMPROMISOWE ROZWIĄZANIE!!!
A czy to tak źle, że władza jest nieporównywalnie bardziej niż poprzednia, skoncentrowana i zintegrowana, jednoznaczna, działająca szybko i skutecznie? Czy to źle, że tak mocno scala ich ideologia i cel? Ile to się naczytaliśmy i nasłuchaliśmy donośnych głosów mędrców-intelektualistów o braku u Tuska (i w PO) jasnego celu, braku idei, o niemyśleniu strategicznym na sto lat, o niepochylaniu się nad zwykłym człowiekiem, o nierespektowaniu praw mniejszości, o skandalicznie małym finansowaniu antykoncepcji i in vitro, o za małym finansowaniu kultury, sztuki i czytelnictwa, o arogancji i wyalienowaniu się, o obnoszeniu z nieopodatkowanym zegarkiem, o ingerencji w prawa dziennikarzy, o nachodzeniu bogu ducha winnej redakcji, o faszystowskim i skandalicznym zatrzymaniu dziennikarzy uczestniczącym w zajeździe na Państwową Komisję Wyborczą („… straciliśmy do pana zaufanie, panie premierze …” krzyczała gwiazda dziennikarstwa) itd. itp. Albo te ośmiorniczki, niby pikuś, ale jednak przecież jak można, tak na widoku, czemu drażnić zwykłego człowieka, co to nie ma do garnka, … itd. Albo ten roczny urlop macierzyńsko-tacierzyński, toż to właściwie wbrew i na przekór zwykłym ludziom, a szczególnie na złość kobietom. A te becikowe i jeden tysiąc za urodzenie dziecka to niech sobie włożą, bo to jawna dyskryminacja kobiet i zmuszanie ich do … aż strach pomyśleć.
To teraz mamy – namyślili się, pochylili, finansują i respektują. Od ośmiorniczek są z daleka, raczej pasztetówka i boczek. Do tego wpuścili gorącą wodę w sieć i dali po pińset. I fajnie, jak mówi głupiutka reklama czegoś tam.
–
PS1
Uczestnik tut. forum: „TK też jakoś nie protestował przeciw łamaniu prawa człowieka do uczciwego sądu, dziwne, nie?”
W podobnym tonie – wczoraj pani Gosiewska na temat „grupy kolesi”. DZIWNE, NIE?
–
PS2
„Bidule wzięli jakiś kredyt, potem okazało się, że warunki są inne, niż doczytali …”
„… suma była niemal trzykrotnie wyższa od kredytu, choć minęło zaledwie ok. 3 lat od wzięcia.”
Przyszedł PiS, zniósł bankowy tytuł egzekucyjny.
PO jakoś nie przyszło to przez 8 lat do głowy, mieli „ważniejsze” sprawy.
Że co? Że PO, a nie PIS, cofnęła bankowy tytuł egzekucyjny? Może, może, dokładnie nie wiadomo, „nie jestem aż tak „wciągnięty” w sprawę.” Wiem to od sąsiadów. ŻENADA.
Prezydent Niezłomny obiecał wspomóc „biednych” frankowiczów. I zrobi to. Nie rzuca słów na wiatr jak Platforma Obywatelska. Kto wie, może wspomoże też innych „oszukanych” kredytobiorców? Na przykład tych z Amber Gold? A co, im się nie należy?
–
PS3
Ostry protest znamienitej przedstawicielki świata uczonych (etyk, filozof, publicystka, feministka, doktor habilitowana nauk humanistycznych, profesor nadzwyczajna ) przeciwko otwartemu listowi trzech byłych prezydentów, szefów MSZ, byłych premierów i innych autorytetów RP o przywrócenie demokratycznego państwa prawa.
Taki tam list, trywialnie patriarchalny po prostu. TRYWIALNIE PATRIARCHALNY!!!
A pani Witek, szefowa gabinetu politycznego Beaty Szydło, nazwała list „tematem absurdu”. TEMATEM ABSURDU!!!
Czy aby na pewno nie ma tu jakiejś platformy porozumienia między tymi paniami? Ja taką widzę.
*
Przyglądam się tym naszym mędrcom (filozofom, etykom, redaktorom, historykom, publicystom, profesorom itp.), bo jest ich w naszym kraju całkiem sporo. I czasem zastanawiam się nad tym co (i dlaczego) oni mówią i piszą.
Nie warto.
@jmp eip pan udaje, że nie rozumie co czyta czy tak naprawdę?
Jeśli naprawdę, a mimo to zabiera pan głos to dopiero jest żenada.
Napiszę więc powoli (z wiadomych powodów) – pan Skalski ma pretensje nie do rządzących, że źle robili tylko do Żakowskiego, że o tym napisze. Ergo- nie jest winny złodziej, tylko policja, która go złapała.
Co do bankowego tytułu egzekucyjnego, szczegóły naprawdę nie są dziś istotne, mogę zapytać i sprawdzić daty, ale co to panu da? Ja piszę o JEDNEJ NAJWAŻNIEJSZEJ rzeczy – łamaniu prawa obywatela do uczciwego procesu. Nie przesądzam jaki byłby wyrok, ale prawa obywatela były przez lata łamane i nikt nie reagował.
Dziś nagle wszyscy tacy wrażliwi się zrobili?
I ma pan rację, jeśli w tym tonie wypowie się pani Gosiewska (numer obojętny) to trafi do ludzi.
Sądzi pan, ze wszystko co powie tamta strona jest nieprawdziwe?
Niestety, nie. I to jest cały dramat, że myślimy schematami.
@Jim eip,
Cały dramat polskiej polityki polega na tym, że plemię PiS i plemię PO (umownie) nie ocenia słów tylko mówcę. Dla Pana i reszty POplemieńców wszystko, co mówi Kaczyński z definicji jest kłamstwem, nawet jeśli ten (się pomyli i) nazwie białe białym. Natomiast zwrócenie uwagi, że coś się nie udaje uznawane jest za akt zdrady i zwracajacy uwagę okreslany mianem kryptopisowca. Co do zasady niczym się POplemieńcy nie różnią od PiSluda.
To jeszcze jeden z powodów, dla których wiele osób odpuściło sobie głosowanie, albo wybrało Kukiza czy Razem. Pańska wypowiedź (jeśli ktoś taki czyta) może tylko utwierdzić w przekonaniu, że słusznie uczynili.
Mr E, nazywam się eip, jmp eip.
*
Pisze Pan: „… wiele osób odpuściło sobie głosowanie, albo wybrało Kukiza czy Razem. Pańska wypowiedź … może tylko utwierdzić w przekonaniu, że słusznie uczynili.”
W przekonaniu, że słusznie uczynili utwierdza ich z pewnością kilkumiesięczna „dobra zmiana”. Sobie raczej bym nie przypisywał takich zasług, ale mimo wszystko dziękuję za uznanie.
A cały dramat Polski polega na zupełnie czymś innym, niż Pan uważa. Ale to oczywiście tylko moim zdaniem, wyłącznie moim zdaniem i niech nikogo nie utwierdza to w żadnym przekonaniu.
*
Panie j.Luk. Po raz n-ty suponuje mi Pan nieumiejętność czytania ze zrozumieniem.
Za pierwszym razem gwałtownie się zjeżyłem. Za drugim uznałem, że Pan żartuje, za trzecim, że może rozumiem, ale nie do końca. Tym razem chyba mnie Pan przekonał i wyznaję, że kompletnie nie pojmuję za czym się Pan opowiada, bo chyba nie za ustrojem kukizowej sprawiedliwości ludowej i zandbergowej demokracji socjalistycznej, chociaż wg mnie wszystko w pańskich tekstach i komentarzach na to wskazuje. Ale ja przecież jestem bez umiejętności rozumienia.
I jeszcze jedno.
Nie sądzę, że wszystko co powie tamta strona jest nieprawdziwe. Sądzę inaczej. Uważam, że bardzo wiele piramidalnych bzdur wypowiadanych jest przez tzw. naszą stronę. I nie przez polityków opozycji sejmowej, którzy jeszcze jakoś trzymają fason z małymi tylko wpadkami. Mam na myśli komentatorów, publicystów, felietonistów, dziennikarzy, blogerów itd.
I są to idiotyzmy tak rażąco głupie, nieroztropne, a często również podłe i niesprawiedliwe, że trudne jest, a wręcz przestaje być możliwe mówienie o jakiejś naszej stronie, co staram się od jakiegoś czasu udowadniać i nawoływać (kompletnie bezskutecznie) do opamiętania.
Nie mam z tego żadnej satysfakcji, bo wiem aż za dobrze kto na tym korzysta i władzy nigdy nie odda, nawet gdyby chciał, bo nie będzie miał komu.
I są już skutki: ogłupiały suweren znów dodał 4 punkty swemu zbawcy.
Jmp eip,
Przepraszam za przekręcenie Pańskiego miana. Tym razem bardziej się przylożyłem do kontrolowania autokorekty i uparłem przy jmp chociaż urządzenie chciało wstawić „jap”.
Razem protestuje przy zakładach pracy przeciwko zwolnieniom (np. Polski Bus), zamykaniu teatru w Gliwicach. Kukiz piętnuje fakt, że kwota wolna od podatku dla posłów jest znacznie wyższa niż dla obywateli. A obóz IIIRP roztrząsa niestosowność nazwania sędziów „kolesiami”.
To naprawdę nie Żakowski Kukiz i Razem sprawiają, że większość społeczeństwa niespecjalnie przejmuje się upadkiem państwa, które temu społeczeństwu raz za razem okazywało brak zainteresowania; wyższość a nawet pogardę. Stąd poparcie (choćby bierne) dla dobrej zmiany. III RP sama ją wyhodowała
Jeśli tzw. moderacja (he, he, he …) krótkiego tekstu trwa ponad 15 godzin to jakakolwiek dyskusja na tut. forach pozbawiona jest sensu.
Kiedy to w końcu p. Miś zrozumie?
Obawiam się, że nigdy.
Istotnie, nigdy. Proszę pamiętać, że robię to, co robię: a) bezpłatnie, b) jednoosobowo. Powtarzam raz jeszcze: poza mną nikt się formalnie i techniczne nie zajmuje Studiem; ja na to poświęcam 4-5 godzien dziennie (redakcja tekstów, dobór ilustracji, umieszczenie tekstów w witrynie, moderacja komentarzy). Ponadto choć to może dziwne – mam życie prywatne, a także miewam np. katar. Jeśli komuś się to nie podoba – to przykro mi, ale mam jedną propozycję: iść gdzie indziej i tam błyszczeć intelektem. Jeśli – nie daj Losie – złamię nogę, to Studio zamilknie całkowicie na długi czas. A jak zejdę, to w tym samym momencie – zniknie.
Mam pomysł. Myślę, że świetny, bo bardzo praktyczny. Oto sprawę moderacji można rozwiązać w prosty sposób: poprzez ustalenie nowych zasad regulaminu SO.
Na przykład pod tekstami Łukaszewskiego komentarze mają prawo wpisywać: Łukaszewski, Pirs, Hazelhard, Obirek, Rachtan, Gurfinkiel, Koraszewski, Kwapisz-Kulińska, Skalski, Bratkowski, Miś.
Pod tekstami Rachtana komentarze mają prawo wpisywać: Rachtan, Łukaszewski, Pirs, Hazelhard, Obirek, Gurfinkiel, Koraszewski, Kwapisz-Kulińska, Skalski, Bratkowski, Miś
Pod tekstami Hazelharda komentarze mają prawo wpisywać: Hazelhard, Łukaszewski, Pirs, Obirek, Rachtan, Gurfinkiel, Koraszewski, Kwapisz-Kulińska, Skalski, Bratkowski, Miś.
Pod tekstami Obirka komentarze mają prawo wpisywać: Obirek, Łukaszewski, Pirs, Hazelhard, Rachtan, Gurfinkiel, Koraszewski, Kwapisz-Kulińska, Skalski, Bratkowski, Miś.
itd. itd.
—
Komentarze niewłaściwych osób (zewnętrznych) będą automatycznie odrzucane.
—
W praktyce dla czytelników SO wprowadzenie nowego regulaminu niewiele zmieni, bo osób obcych (-> wrogich) biorących udział w dyskusjach na forach jest już właściwie tylko kilka, ale za to bardzo usprawni pracę redakcji, bo nikt nie będzie musiał marnować sił umysłowych na wyłapywaniu w tekstach różnych zakazanych słów i reakcyjnych treści.