Andrzej Lubowski: Architekci historii, łączcie się3 min czytania

()

Republican U.S. presidential candidate Donald Trump speaks during a campaign rally at the Treasure Island Hotel & Casino in Las Vegas, Nevada June 18, 2016.   REUTERS/David Becker - RTX2GYKG

2016-11-04.

Im bliżej amerykańskich wyborów, tym bardziej prawdopodobny staje się scenariusz nieprawdopodobny, czyli Trump w Białym Domu. 

Okazuje się, że publiczność z jakiegoś względy wkurzona, i/lub niezbyt rozgarnięta, i/lub umiejętnie ogłupiona, pod każdą szerokością geograficzną lgnie ku oszołomom. Ta mało elegancka i niezbyt pogłębiona obserwacja naszła mnie dziś, gdy jadąc samochodem z Los Angeles do San Francisco, z grubsza w połowie drogi zatrzymałem się w małym miasteczku o nazwie San Miguel, w gminie San Louis Obispo.  Miasteczko ma ponoć 1400 mieszkańców, choć w południe dostrzegłem zaledwie kilkunastu. Dostrzegłem także, bo niepodobna było go nie dostrzec, wielki napis: Donald Trump – Mike Pence. Innego nie było. Zaryzykuję, że wiem na kogo mieszkańcy zagłosują we wtorek.

W ramach propagandy i agitacji do sandwicza z kurczakiem i dużej Pepsi (małej nie było) dostałem „New Times”, gazetę gminy San Louis Obispo (280 tysięcy mieszkańców, trzeci po dolinach Napy i Sonomy producent win w Kalifornii, kilka ładnych nadmorskich miasteczek, słynny Hearst Castlle, no i Paso Robles, gdzie najznamienitszym obywatelem był Ignacy Paderewski).

Przy dużej Pepsi wertuję tygodnik i mój wzrok pada na artykuł pod tytułem „Spuścizna destrukcji”. Autor, Al Fonzi, przewodniczący Partii Republikańskiej w gminie, i emerytowany podpułkownik wywiadu wojskowego o 35 letnim stażu od pierwszych słów wali z grubej rury: „Przez te wszystkie lata, kiedy obserwowałem „lewicę”, ani razu nie przyznała się ona do odpowiedzialności za nieszczęścia, jakie spowodowała, ani do społeczno-gospodarczej katastrofy, która zostawiła po sobie zniszczony kraj, ani do usprawiedliwiania tyranów. Do głowy przychodzi Mur Berliński i Kuba ze swymi więzieniami przepełnionym więźniami politycznymi, oraz miasta Ameryki zżerane przez przestępczość, desperację i biedę zinstytucjonalizowaną przez lewicowe przywództwo. Praktycznie każde miasto amerykańskie jakim przez ostatnie 60 lat zarządzali lewicowi politycy – Partia Demokratyczna doświadczyło fiaska systemu edukacji, podziałów rasowych i strukturalnej biedy. Do Partii Demokratycznej należy ta spuścizna, podobnie jak założenie Ku Klux Klanu i promocja stereotypów rasowych przez Hollywood.”

Pan pułkownik darował Demokratom — a przecież nie musiał — tsunami, trzęsienia ziemi w Japonii, zamachu na papieża,  i kilku innych tragedii ostatnich dekad.  Ale ilu z czytelników lub mieszkańców gminy – muszę dodać, że Al Fonzi produkuje się w również w telewizji – wie, że przez większość świadomego życia pana przewodniczącego w Białym Domu zasiadał prezydent z jego partii, a nie lewicy, jeśli za taką uważa Partię Demokratyczną, a jego stanem przez 32 lat z minionego półwiecza rządził republikański gubernator?

To rodzaj wygodnej amnezji podobnej do tej, na jaką cierpi pan prezydent Andrzej Duda potępiając w czambuł rządy minionych 26 lat, zapominając przy okazji, że Lech Kaczyński był w tym czasie prezydentem, a wcześniej ministrem sprawiedliwości, a jego mistrz Jarosław Kaczyński premierem. I że sprzedajny układ zawarty w Magdalence nie odbył się wtedy, gdy byli na  przymusowym zesłaniu na Elbie.

Andrzej Lubowski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

11 komentarzy

  1. wb40 04.11.2016
  2. PK 05.11.2016
  3. Obirek 05.11.2016
  4. Malgorzata Tymiankowska 05.11.2016
    • wb40 05.11.2016
      • Malgorzata Tymiankowska 05.11.2016
  5. andrzej Pokonos 06.11.2016
  6. Magog 08.11.2016
  7. PK 09.11.2016
  8. andrzej Pokonos 11.11.2016
  9. Stary outsider 12.11.2016