Które – w tym przypadku to oczywiste – często ujawniają silny opór zainteresowanych środowisk. Przypomnijmy, że projekt lex Sasin zakłada, że stolica powiększy się o kilkadziesiąt okolicznych gmin, w tym o miasta tak odległe, jak Otwock, Góra Kalwaria czy Wołomin.
30 stycznia projekt znalazł się w Sejmie. Już 1 lutego, jako Druk Sejmowy nr 1259 został skierowany do pierwszego czytania.
Projekt ustawy o ustroju Warszawy wywołał gwałtowną reakcję i burzliwą dyskusją. Oprócz debaty na temat samych zapisów ustawy, szeroko komentowane było też ryzyko przyjęcia jej z pominięciem konsultacji z samorządowcami i mieszkańcami Warszawy oraz gmin, których projekt dotyczy. A przecież każdy warszawiak powinien mieć prawo głosu w tak istotnej sprawie. Właśnie dlatego Rada Warszawy zdecydowała o referendum.
Proponowane przez radnych pytanie w referendum brzmi: „Czy jest Pan/Pani za zmianą granic Miasta Stołecznego Warszawy poprzez dołączenie kilkudziesięciu sąsiednich gmin?”. Pod pytaniem umieszczone będą dwa warianty odpowiedzi: „TAK”/ „NIE”
Wobec ujawnionego oporu samorządowców i silnego społecznego poparcia dla referendum projekt zniknął z oczu publiczności, pisowcy usilnie przekonują, że to był tylko szkic, że przedwcześnie trafił do Sejmu (sam trafił?), że będą nad nim jeszcze pracować. I że będą prowadzić konsultacje, nie wiadomo więc, w jaki kształt ten pomysł na koniec się oblecze. Sam Sasin kręcił, jak najęty.
Na wszelki jednak wypadek pisowska władza przeszła do przeciwnatarcia i decyzją wojewody mazowieckiego wstrzymała akcję informacyjną o referendum, a najpewniej też będzie usiłowała uznać całą uchwałę Rady Warszawy za sprzeczną z prawem. Samorządowcy niechybnie odwołają się do sądu, sąd administracyjny wpuści skargę w swoje powolne tryby, termin 26 marca minie… i warszawiacy zostaną z niczym.
Dlatego warto, by wzięli sprawę w swoje ręce. Jeżeli można było przeprowadzić referendum w sprawie odwołania prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz nie w drodze uchwały radnych, tylko przez organizacje pozarządowe, to czemu warszawiacy nie mogliby wziąć udziału w referendum, zorganizowanym przez jakieś Koło Bemowskie, Klub Prażan czy… Komitet Obrony Demokracji?
Oczywiście, Koło Bemowskie i Klub Prażan to organizacje nieistniejące, ale KOD jest stowarzyszeniem jak najbardziej realnym i to już mocno zaprawionym w przeprowadzaniu różnych działań protestacyjnych. Jak dotąd, były to marsze i zgromadzenia oraz zbiórka podpisów pod projektem ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.
Od pewnego czasu KOD przeżywa wewnętrzny kryzys. Zebranie podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum warszawskiego byłoby niezłym sprawdzianem jego możliwości mobilizacyjnych, a także – przez działanie pozytywne i praktyczne – dałoby Komitetowi szansę na wyjście z kłopotów.
Więc Komitecie – do roboty!
Piotr Rachtan


>>Od pewnego czasu KOD przeżywa wewnętrzny kryzys. Zebranie podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum warszawskiego byłoby niezłym sprawdzianem jego możliwości mobilizacyjnych, a także – przez działanie pozytywne i praktyczne – dałoby Komitetowi szansę na wyjście z kłopotów.<<
Znakomity pomysł!!
Komitet ma wyjść z kłopotów? KOD ma się sprawdzić na żywotnym interesie Warszawy?
A Warszawę niech szlag…?
Oczywista oczywistość, KOD udupi referendum.
A to jest zgodne z interesem PiS!
Ja już nikomu nie wierzę, zwykła kombinatoryka polityczna, urwać swój kawałek sukna..
ps.
Ja mam zadbać o interes bliżej niesprecyzowanego ruchu politycznego będąc warszawiakiem od pokoleń?
Czyli mam olać to glosowanie na temat Warszawy bo podpinają się pod nie politycy od siedmiu boleści?
Bo z KOD nie mam już ochoty wiązać swoich preferencji politycznych?
@Piotr Rachtan: kryzysem Kodu jest niechęć lidera mazowieckiego – pana Kijowskiego do tworzenia sytuacji kryzysowych utrudniających żywot obecnych władz. Czarno to widzę.
KOD niczego już nie zorganizuje. Zwłaszcza na Mazowszu. Tutaj przewodniczący zarządu regionu Mazowsze, czyli MK nie zrobi nic realnego przeciw PiS, bo go pisowska prokuratura ugotuje. Dopóki MK drepcze w miejscu, lub pisze manipulacyjne odezwy do swoich zwolenników, robi krecią robotę w KOD, to jest to na rękę PiS i prokuratura zamroziła śledztwo. Kiedy zacząlby działać poważnie na szkodę PiS prokuratura natychmiast wróciłaby do śledztwa.
Zarząd Główny KOD, a przede wszystkim pan Krzysztof Łoziński popełnił błąd. MK nie jest człowiekiem honoru i będzie bruździł aż do końca KOD. Wiedząc to trzeba było go wezwać do ustąpienia z funkcji oraz nie kandydowania do władz, pod groźbą zwolnienia dyscyplinarnego. Ponieważ tego nie zrobiono KOD degeneruje się i będzie się degenerował nadal w tempie wolniejszym ale nieuchronnym. Już dziś aktywność dawnych zwolenników KOD nie przekracza 10% poziomu z okresu szczytowego, a będzie jeszcze gorzej.
Rozumiem postulat Autora, ponieważ KOD to wzniosła i piękna idea, jednak jego reaktywacja jest mało prawdopodobna. Zawiedzione zaufanie a wcześniej zgaszony entuzjazm nie dadzą się łatwo odbudować, zwłaszcza w strukturze gdzie główny winowajca pozostaje bezkarny i ponownie wybrany aby siać destrukcję i zgorszenie.