2017-11-17.
Nie wiem, drodzy Państwo, jak długo jeszcze uda mi się pisać na łamach Studia Opinii – czuję, że zostałem zdekonspirowany.
Czy pamiętają Państwo mój niedawny tekst Telewizja Pokazała (390) i komentarz pana Skalskiego? Pan Skalski zaczął swoją polemikę od słów: Pani/Panie? PIRS.
Na pierwszy rzut oka można było pomyśleć, że to komentarz jakiegoś mało zorientowanego czytelnika – ot, zajrzał na stronę Studia, trafił po raz pierwszy na mój tekst, przeczytał nieuważnie, ale chciał jednak skomentować. Ale przecież to pan Skalski, wybitny dziennikarz, czyta chyba nie tylko własne teksty i na pewno kiedyś natknął się na moje, choćby wtedy, gdy komentowałem niektóre z jego błyskotliwych wypowiedzi.
Można więc byłoby potraktować to jako wyraz lekceważenia kogoś, kto nie rozumie jak ważne jest poparcie dla PO żeby powstrzymać PiS. Tak nawet przez chwilę pomyślałem, ale potem przypomniałem sobie, że to napisał autor książki „Kopenhaskie ABC”, która jakieś czterdzieści lat temu sprawiła mi przyjemność przy czytaniu. Nie, taki człowiek nie mógłby się zachować tak nieelegancko. Na pewno odniósłby się do treści mego tekstu, a nie próbowałby zdyskredytować autora.
Ciągle mnie niepokoił ten zwrot na początku polemiki, aż wreszcie zrozumiałem – zostałem zdekonspirowany! I cały tekst pana Skalskiego to próba ostrzeżenia mnie.
Opowiem Państwu jak się tu pojawiłem, a potem wyjaśnię dlaczego się dekonspiruję.
Wiele lat temu na Ziemi wylądował pojazd kosmitów. Właściwie nie było żadnego powodu żeby tu lądować; zdaje się, że znudziło im się tak lecieć i postanowili wylądować gdzie bądź. Jak mi opowiadał ojciec, nikomu nie chciało się wychodzić z pojazdu. Oglądali wcześniej ziemską telewizję, wysłali też jakieś próbniki i nic nie zachęcało do kontaktu. Ale ktoś powinien jednak wyjść i zobaczyć tę planetę skoro już tu wylądowano. Losowali i wypadło na mojego ojca.
Szedł zdaje się po wodę i kiedy znalazł jeziorko i chciał zaczerpnąć wody do wiadra, zobaczył moją przyszłą mamę. No i stało się. Ojciec już nie wrócił do pojazdu, a za jakiś czas ja się urodziłem. Imię PIRS nadał mi ojciec, w tłumaczeniu znaczy to mniej więcej „ukochany synek”. Mniej więcej, bo z tym podziałem na płcie na ojczystej planecie ojca jest jakoś dziwnie.
Urodę odziedziczyłem po mamie, ale w młodości czasem odzywały się geny ojca, stąd koledzy szydzili ze mnie, przedstawiając mnie jako jakiegoś kosmitę. Moją karykaturę z roku 1986 możecie Państwo zobaczyć na poniższym zdjęciu, a na tym z 2014 roku tylko sylwetka jest prawdziwa, a reszta to Photoshop.

Myślałem, że będę tu sobie żył spokojnie, ale widzę że zbliża się wielka lustracja.
W czasach PRL pytano w ankietach czy się posiada krewnych zagranicą. Na szczęście byłem za mały i ten wymóg mnie nie obejmował, bo co bym napisał?
Niepokoiłem się za poprzednich rządów PiS, kiedy uchwalono ustawę w istocie lustracyjną. Trzeba było wymienić kontakty z osobami w jakiś sposób podejrzanymi. PiS i PO to przegłosowali i myślałem, że już po mnie. Dlaczego? A bo na planecie mego ojca panują stosunki, które śmiało można nazwać socjalistycznymi, a może nawet komunistycznymi. Na szczęście Trybunał Konstytucyjny uwalił wtedy tę ustawę i odetchnąłem.
Ale teraz się chyba nie wywinę. To tylko kwestia czasu. Mógłbym wprawdzie wstąpić do PiS-u (nie takie dziwadła już tam wstąpiły) i w ten sposób się uratować, ale coś mnie odrzuca. Czuję, że szukają oni kozła ofiarnego, a ja się z wielu względów nadaję. Nie mógłbym czuć się bezpiecznie.
Bogdan Miś obiecał, że nie poda im namiarów na mnie, ale kto wie jak długo wytrzyma przesłuchania?
Ale nie martwcie się o mnie. Młodzi lekarze mogą wyjechać na Zachód, a ja mogę zawsze odwiedzić planetę mego ojca. Chociaż z moimi ludzkimi poglądami będę dla nich trochę dziwadłem.
PIRS

To jakieś, kulwas, jaja? Z tym pisaniem w SO?
A nie KULSON ?
A faktycznie. Dzięki za poprawkę.
Na Krypton ? Nazad ? Nie ! Bo to nie od Alfa ! Tylko od Supermana. Małe różnice w ocenie rzeczywistości mogą zakłócać obraz całościowy. Sam już tu zrobiłem kiedyś coming out, przy okazji tego „Pupusia”. Ale nie był tak drastyczny.
Szanowny Panie Pirs,
Wnioskując ze zdjęcia nie mógłby Pan być uznany za Photoshopa, szopy nawet na Melmacu wyglądają trochę inaczej. Proszę spokojnie przeczytać to co Panu pisze. Pański statek rozbił się na garażu rodziny u której Pan mieszka i proszę nie pytać o rodziców – odbiera Pan wiele bodźców i udało nam się opowiedzieć Panu historię, dzięki której mógł Pan uniknąć kilku wstrząsów, tak będzie lepiej – proszę się nie obawiać czytając mój list – pańskie wątpliwości i tak pozostaną na przewidywanym poziomie.
Do rzeczy. Powrót na planetę Taty wydaje się ciągle utrudniany, nasze statki zatrzymały się obecnie w układzie Trappist-1, to niezbyt daleko jednak z szacunku do Ziemian nie podlatujemy bliżej (par. 22 KZG – Kodu Związku Galaktyk). Proszę sobie spokojnie mieszkać i zająć się czymś przyjemnym, prosiłbym jedynie, żeby nie zjadać Luckiego. Nie musi Pan wstępować do PIS, Pańskie odczucia są zrozumiałe ale proszę mi wierzyć, że nawet Ziemia da się polubić. Sprowadzenie nowego silnika na paliwo kubitowe zajmie nam ok. 400 lat – ludzie muszą je przecież najpierw wymyśleć, przyspieszyliśmy proces lecz nie możemy ingerować przesadnie, także ma pan chwilkę i proszę się znowu tak nie przejmować.
pozostając z szacunkiem, Lucky