Na Facebooku zamieściłem wpis, że według nowej ustawy o IPN Twórcy Religii Smoleńskiej powinni dostać 3 lata odsiadki. Byłem przekonany, że wpis ten odbije się szerokim echem, zostanie powielony w setkach tysiącach udostępnień i spowoduje narodową debatę na ten temat.
Nic takiego się nie stało- moi najwierniejsi Przyjaciele zalajkowali, a nikt nie udostępnił. Mój Syn zaś poprosił, żebym wyjaśnił, co niniejszym czynię, bo znowu okazuje się, że to, co dla mnie jest oczywiste, wcale takowym może nie być.
Przytoczmy więc słowa ustawy:
Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie określone w art. 6 Karty Międzynarodowego Trybunału Wojskowego załączonej do Porozumienia międzynarodowego w przedmiocie ścigania i karania głównych przestępców wojennych Osi Europejskiej, podpisanego w Londynie dnia 8 sierpnia 1945 r. (Dz. U. z 1947 r. poz. 367), lub za inne przestępstwa stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne lub w inny sposób rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3.
Oczywiście Religia Smoleńska nie ma nic wspólnego z II Wojną Światową, ale ma taką frazę, którą można wyekstrahować z ustawy: „Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Państwu Polskiemu przestępstwo stanowiące zbrodnię przeciw pokojowi podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3”.
Twórcy Religii Smoleńskiej głoszą ją publicznie i wbrew faktom. Co takiego zaś głoszą? Ano to, że był zamach dokonany przez Putina razem ze współpracownikami polskimi, bo bombę (bomby) mogli zainstalować tylko Polacy, a za tych, co mogli to zrobić, odpowiedzialny był polski Rząd z premierem Tuskiem na czele. Oskarżenie takie dotyczy nie tylko Państwa Polskiego reprezentowanego przez ten Rząd, ale i Narodu Polskiego, który wybrał tych zbrodniarzy i zdrajców.
Pozostaje jedynie kwestia czy imputowany Putinowi i Tuskowi zamach można uznać za zbrodnię przeciw pokojowi? IMHO, absolutnie tak. Zorganizowanie takiego zamachu to prosta droga do wojny, którą zresztą teraz PiS podąża. Za chwilę, jak się nie opamiętamy, wypieprzą nas z hukiem z NATO i UE, mamy Polaków mogących zaraz strzelać do siebie, mamy Rosjan nastawionych wrogo do nas (bo Ich oskarżamy bezpodstawnie), mamy Niemców, Amerykanów, Żydów, Francuzów, Anglików uważających nas za niespełna rozumu. Nikt nie kiwnie palcem, żeby nas bronić.
Dlatego uważam, że działalność Biskupstwa Smoleńskiego jak najbardziej podpada pod ustawę o IPN-ie, ale może ja czegoś nie rozumiem.
[responsivevoice_button voice=”Polish Female” buttontext=”Czytaj na głos”]
Hazelhard


Podejrzewam, że gdyby w dniu 10.04.2010 na pokładzie samolotu do Smoleńska znajdowali się obaj bracia Kaczyńscy, tzw. decyzje sprawcze byłyby korzystniejsze dla bezpiecznego zakończenia lotu. Ponieważ myśl ta niesłychanie mnie gnębi, wręcz przytłacza, upraszam – czy mógłby ktoś wspomóc mnie w odejściu od tej nieprawomyślności?
Poza tym zwracam uwagę, że nad całym zwrotem w polskiej rzeczywistości lat ostatnich wisi „kłamstwo smoleńskie”, które to określenie jest rozumiane przez demokratycznie wybrane władze jako całość, opartych na dowodach materialnych, ustaleń Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, a przez różnych niegodziwców, jako dorabianie do katastrofy komunikacyjnej teorii o zamachu (na kogo właściwie i po co, i jakimi sposobami przeprowadzonego?)
Kłamstwo smoleńskie nie jest niczym szczególnym w świecie, w którym większość prawd oczywistych to mniejsze lub większe kłamstwa. Komu potrzebna jest prawda ?
Zmodyfikowałbym nieco ten pomnik i na szczycie postawił gilotynę… Całość nabrałaby zdecydowanie głębszego wyrazu.
Zdecydowanie brakuje na schodach jakiejś postaci. Led Zepplin grali „Stairway to Heaven”. Bronisław Geremek był znany z tego, że jak jest na schodach, to nie wiadomo, czy wchodzi, czy schodzi. I tym tropem bym poszedł. Postać, która jednocześnie wchodzi i schodzi (już blisko fizyki kwantowej!). Nie musi to być Bronisław Geremek. Lepiej dać Leopolda Infelda.
Ja tam bym postawił na tych schodach „arschmanna” (dupnika), którym chwalił się tu na łamach SO A. Goryński. Mógłby być nawet w pozie Geremka.