24.08.2018

O Donaldzie Trumpie i jego wyczynach napisano, także w Studiu Opinii, tak wiele, że z odrobiną zażenowania piszę po raz kolejny.
Ostatnie kilka dni to jednak przypomnienie, że lokator Białego Domu to nie tylko ignorant, notoryczny kłamca, cham, oszust, rasista i piesek Putina, uzależniony finansowo od rosyjskiej mafii, ale także człowiek o gangsterskich manierach i języku prosto z serialu „Soprano”.
Szefa swej kampanii wyborczej, Manaforta, ledwo pamiętał, gdy wyszły na światło dzienne jego multi-milionowe kanty. Dziś mówi o nim z uznaniem, bo malwersant prezydenta nie sypnął.
Swego wieloletniego prawnika, Cohena, wynosił pod niebiosa, gdy ten się zaklinał, że prędzej umrze, niż powie coś złego o swym bossie. Dziś szydzi z niego i określa jako „szczura”, bo Cohen w batalii o własną skórę odsłania niemiłe „detale”, takie na przykład, które są dowodami łamania prawa wyborczego, i w normalnych warunkach mogłyby same w sobie zatopić prezydenta.
Kilka lat temu, w eseju po tytułem „Lenin meets Corleone. Understanding Vladimir Putin”, George Weigel (amerykański pisarz katolicki, teolog, działacz społeczny i polityczny, autor najlepiej sprzedającej się biografii Jana Pawła II, „Świadek nadziei”) napisał, że szukając w literaturze narzędzi do zrozumienia Putina i współczesnej Rosji najlepiej sięgnąć po „Ojca chrzestnego” Mario Puzo. Ponieważ, pisze Weigel, gnijąca oligarchiczna elita polityczna Rosji funkcjonuje w sposób podobny do mafii. Pod każdym względem potężniejszej od tej sycylijskiej.
Na jej czele stoi globalny Don, przy którym blednie Vito Corleone; wyposażony w polityczną metodologię leninizmu, i uzbrojony w nową propagandową broń mediów społecznościowych.
Don Trump nie ma ani tej siły, ani tego aparatu, ani tego talentu. Sięga natomiast po to, co ma we krwi: język mafii i pozy gangstera.
Andrzej Lubowski

„lokator Białego Domu to nie tylko ignorant, notoryczny kłamca, cham, oszust, rasista i piesek Putina, uzależniony finansowo od rosyjskiej mafii, ale także człowiek o gangsterskich manierach i języku prosto z serialu „Soprano”.
I za to wlasnie kocha go namietnie ok. 40% amerykanskich wyborcow liczonych w sumie, a 80% republikanskich.
No to dolożę…
Jest 45-tym Prezydentem USA, jednym z dziesięciu Prezydentów nie skoligaconych
z brytyjską rodziną królewską.
Nie ma co sie dziwić, że to prostak, cham bez manier, glupi dorobkiewicz.
Idiota co nie zna dworskiej etykiety i swojego statusu spolecznego.
Mnie to nie dziwi, że jest taki a nie inny.
Z ludu?
ps.
To taki sieciowy, znaleziony przypadkowo przypis.
Przypomnial mi sie stary dowcip z serii Radio Erywan:
„Dorogoje Radio Erywan! Czy to prawda ze Piotr Iljicz Czajkowski byl homoseksualista?”
„Dorogoj Sluszatiel! Tak, ale nie tylko za to go cenimy.”