09.09.2018

Nasz krzywousty Pinokio stara się wybić na pierwsze miejsce w krętactwie. Szef PSL, Władysław Kosiniak–Kamysz, korygował ostatnio kilka spektakularnych kłamstw premiera. Wygląda na to, że każda partia powoła pełnomocnika do prostowania kłamstw polityków PiS. Konkurencję w partii premier ma dużą. Potrzebne będą duże biura dla pełnomocników i liczne grono współpracowników.
Warto zauważyć, że premier przejął też dawny (?) zwyczaj prezydenta Dudy – kiedy przemawia to macha rękami tak jakby od razu tłumaczył swój tekst na język migowy.

* * *
Nie uczy się ludzi, jak być ludźmi, a uczy się ich wszystkiego innego; im zaś nigdy tyle nie zależy na reszcie, co na tym, aby być ludźmi. Zależy im wyłącznie na umiejętności jedynej rzeczy, której się nie uczą. – Blaise Pascal „Myśli”.
Sądząc po mediach wydaje się, że poza polityką życie nie istnieje. Ulegamy temu. Co więcej, odnosi się wrażenie, że wystarczy tylko zmienić władzę, albo coś poprawić w rządach, czy dokształcić elektorat na jakiś temat, a już będzie dobrze i niczego nam nie będzie brakować do szczęścia. Pytałem już: czy jak będzie lepiej, to już będzie dobrze?
Przeczytałem niedawno opinię kogoś, kto się rozczarował, bo był przekonany, że po wojnie ludzie się odmienią, bo widzieli tyle okropności i doznali tyle cierpień. Jakaż to naiwność – gdyby tak było, to po pierwszej wojnie światowej już nie powinno być więcej wojen, przynajmniej w Europie.
Podobne rozumowanie – że pozytywne zmiany nastąpią automatycznie – dotyczy ekip politycznych, które uważały, że wprowadzenie demokracji zmieni ludzi, a wszystkie sprawy ułożą się pozytywnie. To jest także złudzenie wielu religii – skoro wierni znają zasady religii i uznają się za wyznawców to będą wspaniałymi ludźmi.
* * *
Za rządów PO księża przejmowali w szkołach klasy na lekcje religii, a nauczycielom proponowano przeniesienie się do… pomieszczeń plebanii. Znam dobrze takie przypadki.
Teraz, za czasów „dobrej zmiany”, brakuje miejsc w klasach i dzieci często uczą się na dwie zmiany albo w kilku miejscach na mieście. To wynik niedopracowanej i nieprzygotowanej „reformy”. Uleganie Kościołowi i nieumiejętność zarządzania wydaje się wspólną cechą wielu ekip rządzących.
Ostatnio zabrała głos i przypomniała o sobie była minister edukacji Joanna Kluzik–Rostkowska. Pomijam już, że to ona była szefową kampanii Jarosława Kaczyńskiego, a potem gładko przeszła do PO i została ministerką. Przypomnę niektóre z jej osiągnięć na tym stanowisku.
– Wystąpiła swego czasu (2013 r.) z propozycją, aby lekcje wychowania seksualnego w szkołach były zróżnicowane w zależności od opcji rodziców. Jeśli rodzice zechcą aby dziecko poznało nowoczesne sposoby antykoncepcji, to dziecko będzie miało odpowiednie lekcje. Inni rodzice mogą życzyć sobie, aby dziecko usłyszało tylko o tradycyjnych sposobach zapobiegania ciąży i wtedy będzie miało lekcje przygotowania do życia w rodzinie.
Przypomina to inicjatywę Mirosława Handkego, ministra edukacji narodowej w rządzie Buzka, który wystąpił kiedyś z propozycją, aby podzielić szkoły na katolickie i świeckie i odpowiednio dostosować nauczanie.
– W 2014 r. oznajmiła: Przed wprowadzeniem powszechnej edukacji seksualnej do szkół potrzebne jest przeprowadzenie badań.
Edukacja seksualna w szkołach to nowość dla pani minister, więc wymaga to badań.
Jeżeli ktoś sądzi,że to co się dzieje ma szanse się zmienić na lepsze po zmianie władzy, to może się rozczarować. Nie widziałem żadnego rozsądnego programu zmian. Zwykle politycy robią wszystko żeby dojść do władzy, choćby do jej części, a potem mianowany minister w pośpiechu coś wymyśla. Marzy mi się partia z pozytywnym, rozsądnym, nieogólnikowym programem, która walczy o jego realizację. Myślę że mieliby nie tylko mój głos.

* * *
Jeszcze o pedofilii. Kościół cytuje często słowa Jezusa: – Poznacie Prawdę, a Prawda was wyswobodzi.
Interpretują to (moim zdaniem, błędnie) jako wezwanie do głoszenia prawdy, unikania kłamstwa.
Skoro tak, to otwórzcie archiwa – poznamy wszyscy prawdę o pedofilii księży i jej ukrywaniu.
A jaka jest praktyka?
OKO.press przypomina dalszy ciąg historii księdza-pedofila, o której już pisałem.
Księdza skazano w 2014 r. za molestowanie ministranta. Reporterzy TVN24 odkryli, że mimo ciążącego na nim wyroku za molestowanie ksiądz wciąż jest proboszczem, odprawia msze i opiekuje się 32 ministrantami (został skazany na rok więzienia w zawieszeniu za molestowanie 11-letniego ministranta w latach 2001–2; i nie jego jednego). Innego ministranta, w innej parafii, zgwałcił. Abp Hoser wiedział o tym, ale odsunął księdza od posługi dopiero po reportażu w TVN24.
Kanclerz kurii na konferencji po ukazaniu się reportażu mówił, że „inna czynność seksualna to kwestia podlegająca interpretacji”.
OKO.press:
„Zgodnie z watykańskimi zasadami dotyczącymi postępowań w sprawach przestępstw przeciwko szóstemu przykazaniu popełnianych z nieletnim, duchowny winien być ukarany odpowiednio do wagi przestępstwa, nie wyłączając wydalenia lub pozbawienia urzędu. Na przykład w latach 2011–2012, tuż po aktualizacji watykańskich wytycznych przez Benedykta XVI, ze stanu kapłańskiego usunięto 384 księży”.
Nowy (po Hoserze) biskup diecezji warszawsko–praskiej mianował tego księdza administratorem Domu Księży Emerytów.
Abp Hoser został przez papieża Franciszka mianowany niedawno „wizytatorem apostolskim o charakterze specjalnym” dla parafii w Medjugorie w Bośni i Hercegowinie.

* * *
Smutna jest propaganda wyborcza wszystkich partii i organizacji. Dla kogo jest przeznaczony ten przekaz i ten język? Nie identyfikuję się z żadną z partii. Nie mam duszy kibica piłkarskiego, który kocha i wspiera swój klub, bez względu na to kto tam i jak gra. Idee wielu partii, jeśli je miały, już się dawno rozmyły. Swoboda, z jaką politycy przechodzą do innych partii i tam działają, świadczy o umowności języka „lewicowego”, „prawicowego”, „konserwatywnego”, „liberalnego” itd.
Mętlik w głowach mają też wyborcy i chyba nie zdają sobie z tego sprawy, choć są gotowi spierać się z ludźmi o innych sympatiach politycznych. Ale to jest jak z wiarą w Boga, która dla wielu jest ogromnie ważna. Kiedy spytać kogoś, jak rozumie to pojęcie, to okazuje się, że ma trudności z opisem, a na pewno ma wyobrażenia Boga różne niż inny współwyznawca. To samo dotyczy niewierzących – powiedz, w jakiego Boga nie wierzysz?
Przypomina mi się program telewizyjny, gdzie dziennikarze rozmawiali z młodymi działaczami jakiejś prawicowej partii. Młoda działaczka tłumaczyła, że jest bezwzględnie przeciwko liberalizmowi, wręcz go nienawidzi. Dziennikarz ją zapytał, co to jest ten liberalizm. I tu dziewczynę zatkało – nie umiała nic na ten temat powiedzieć.
Poruszamy się wśród odczuć „dobry” – „zły”, a dopiero potem dodajemy uzasadnienie dla tych emocji. Nie trzeba uzasadniać że przeciwnik polityczny nie ma racji – wystarczy przekonać ludzi że to jest zły człowiek.
* * *
Kiedyś rozpoczęcie roku szkolnego uświetniał minister oświaty i edukacji i wygłaszał parę banalnych słów do młodzieży. Ale teraz mamy nasilenie działań politycznych przed wyborami samorządowymi i wszyscy politycy PiS chcą zabłysnąć. Prezydent Duda był w liceum ogólnokształcącym w Gdyni. Działacze KOD stojący na zewnątrz (a potem i uczniowie znajdujący się w sali) wołali „Konstytucja”, co prezydenta zdenerwowało. Tak więc swoje wezwania do jedności, jakich nam ostatnio nie żałował, zakończył: – Będziemy mieli Polskę silną i wolną od komunistów i postkomunistów. Jeżeli ktoś się z tego ucieszył to warto przypomnieć, że to władza określa kto jest komunistą czy postkomunistą.
Pani Szydło inaugurowała rok szkolny w Pcimiu. Również tam przywitali ją członkowie KOD wołaniem „Konstytucja” i okrzykami „oddaj nagrody”. A internauci napisali: „Wydałam 160 tys. na makijaż, 100 tys. na oglądanie meczu, wylałam sobie asfalt do domu, rozwaliłam kilka limuzyn za 2,5 mln każda, spłynęłam Dunajcem. A co u was?”.
Oczywiście w naszym świeckim państwie, gdzie chroni się wolność wyznania i sumienia, inauguracje roku szkolnego odbywają się najczęściej w kościołach, a dzieci przyprowadzają tam nauczyciele. Jak można byłoby zacząć rok szkolny bez nabożeństwa? Fundacja Wolność od Religii podała, że 63% ważnych uroczystości szkolnych odbywa się w kościele.
* * *
Kiedy człowiek zostaje politykiem, to automatycznie zaczyna znać się na wszystkim. Każdy polityk wypowiada się swobodnie na każdy temat i, co gorsza, ma swoje propozycje usprawnień – czy to będzie ruch drogowy, hodowla koni czy ekologia. Okazuje się, że wystarczy zostać duchownym i także nabywa się wszelkich umiejętności i wiedzy. Jest to zresztą o tyle prostsze, że wymaga tylko powołania się na Biblię i już można wypowiadać się na każdy temat i oceniać dowolne projekty. Ale czy trzeba? Taką potrzebę odczuwają ministrowie „dobrej zmiany”. Jak podaje OKO.press:
Do Narodowej Debaty o Rodzinie minister Rafalska zaprosiła 2 księży, teologa, świeckiego duszpasterza rodzin i 2 naukowczynie. Na konferencji ekologicznej pod patronatem ministra Gowina debatować będzie [na 15 uczestników] 5 księży, 5 polityków rządowo–prezydenckich i 4 inne osoby. Prowadzi dziennikarka TVP i ksiądz.
Organizatorzy Debaty o Rodzinie zapowiadają:
„Pragniemy wykazać, że zarówno w przeszłości, jak i obecnie to rodzina jest miejscem przekazywania tradycji, kodu kulturowego, zwyczajów oraz ducha olskości. Dobra diagnoza wskaże niedostatki oraz wyznaczy kierunki działań wychowawczych, aby rodzina mogła skutecznie wypełniać stojące przed nią wyzwania.
Ciekawa teza – rodzina jako miejsce przekazywania tradycji. No, no.
Jak podaje OKO.press:
Po wprowadzeniu minister Rafalskiej szóstka ‘cenionych ekspertów’ ukaże te kierunki odpowiadając na sześć pytań, m.in. o skuteczne wychowanie do wartości, kształtowanie postaw patriotycznych i zadania ojca w zakresie wychowania do wartości. Jako przeszkody w wychowaniu wymienione zostały rozwody oraz rozłąka związana z emigracją zarobkową.
Gowin z kolei organizuje konferencję „Ekologia, solidarność społeczna, zrównoważony rozwój”. Punktem wyjścia debaty ma być „postępująca degradacja środowiska przyrodniczego, ale też społecznego i osobowego, która stanowi wyzwanie natury etycznej, społecznej i politycznej, a dla wierzących – także religijnej”.
Konferencję rozpocznie uroczysta „Msza Święta w Intencji Kościoła i Ojczyzny, koncelebrowana przez metropolitę warmińskiego”.
W końcu, jak powiedział pewien prawicowy polityk: Nie jest ważne, czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy będzie dobrobyt – najważniejsze, aby Polska była katolicka.
A przy okazji pani Rafalska i pan Gowin zbliżą się bardziej do zbawienia.
* * *
Ponad 30 lat temu Zygmunt Kałużyński pisał:
Dlaczego w Polsce każda próba demokratyzacji zawsze upada? Prawdopodobnie dlatego, że każda nowa siła, która dochodzi do jakiego takiego wpływu, usiłuje kompletnie zniszczyć inne, co jest w gruncie rzeczy zaprzeczeniem demokratyzacji. Zawsze mnie zastanawiała ta różnica, gdy przyglądałem się walce politycznej w innych krajach: toczy się ona do pewnej granicy, po czym następuje generalne uzgodnienie. Niezwykły był dla mnie widok przeciwników, lejących się w najbrutalniejszy sposób, po czym, gdy jeden przeważył albo gdy nastąpiło porozumienie, niespodziewanie dawali sobie buzi, fundowali łapę i szli wziąć się do wykonawstwa.
Kolega mi opowiadał, że był w Ameryce w okresie wyborów Nixon-Kennedy i w decydujących godzinach siedział w kinie; seans przerywano raz po raz, by podawać rezultaty, i gdy wymieniano, że ten lub ów ma przewagę, na widowni rozlegały się z jednej strony frenetyczne oklaski, z drugiej dzikie gwizdy, przy tym wymieniano najgwałtowniejsze obelgi. Wreszcie konferansjer oświadczył: „Kennedy wybrany”, na co cała sala, zarówno przeciwnicy jak zwolennicy, wstaje i śpiewa chórem: „Niech żyje nasz prezydent”. Było to dla niego przeżycie bardziej fantastyczne niż widok Szatana w filmie „Egzorcysta”, który oglądał.
* * *
Czytam: „Przełom w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek”. Iwona Wieczorek zaginęła osiem lat temu. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku umorzyła postępowanie. Na czym polega przełom? Na tym, że sprawę przejmuje Prokuratura Krajowa, a kiedyś ta prokuratura przejęła sprawę Iwony Cygan i wtedy sprawa ruszyła z miejsca.
Czytam o takich przełomach z zażenowaniem. Ile już razy ogłaszano przełom w sprawie zabójstwa gen. Papały? W końcu dwie różne prokuratury znalazły dwóch różnych podejrzanych. A kiedy po wielu latach ktoś zabrał się za przeglądanie akt i dowodów, to odkrył, że na filmie z miejsca zabójstwa widać na samochodzie łuskę naboju, której wtedy szukano, a nikt jej nie zauważył.
W sprawie zabójstwa Olejnika po latach dokonano ponownie wizji lokalnej jego domu i znaleziono krew obcej osoby, czego wiele lat wcześniej w czasie dochodzenia nie zauważono.
Kiedy zamordowano w lesie Kabackim panią Jolantę Brzeską, paląc ją żywcem, prokuratura stwierdziła, że to było samobójstwo. Teraz, po siedmiu latach, poszukuje się świadków, którzy mogli widzieć zwęglone zwłoki pani Brzeskiej. A prokuratura, przesłuchując córkę pani Brzeskiej i osoby, które ją znały, korzysta z pomocy psychologa, starając się dociec czy te osoby czasem nie mają odchyleń psychicznych i stąd być może nie chcą przyjąć wersji o samobójstwie.
PIRS
