03.04.2019
Ileś lat temu grałem. Potrafiłem przegrać spore honorarium. Na padoku spędzałem czas, wsłuchując się, co mają do powiedzenia ekstra znawcy. Konie były moją pasją. Wyścigi na Służewcu w Warszawie czy latem w Sopocie dawały taką porcję wrażeń, jakbym złapał Pana Boga za nogi. Bajka się skończyła, gdy przegrałem wszystko, co miałem.
Historia lubi się powtarzać i to w narodowej skali. Jeszcze trochę, jeszcze kilka posunięć w stylu samobójczych poczynań z Mierzeją Wiślaną, czy też prób zrównania z ziemią Puszczy Białowieskiej, upadku stadniny w Janowie hodowli koni, których nikt już nie kupuje, a znajdziemy się z ręką w nocniku i w ostatnim szeregu zbratamy się z krajami Trzeciego Świata.
W ten oto sposób staniemy się pośmiewiskiem narodów. Wyspiański zawołał proroczo: miałeś chamie złoty róg, ostał ci się ino sznur. A lud bije brawo. Bo lud lubi igrzyska i w nie wierzy.

