14.10.2019

Nie ulegam złym nastrojom, ze spokojem przyglądam się na razie cząstkowym wynikom. Były do przewidzenia. Osobiście wolałbym by rządząca partia nie miała większości i by z większym szacunkiem traktowała opozycję. Ale jestem przekonany, że PiS polegnie od własnej broni. Rozbudził socjalne apetyty, których nikt, nawet partia dysponująca większością nie będzie w stanie zaspokoić. Dobrze się więc stało, że to ona będzie zdawała rachunek z nieodpowiedzialnych obietnic minionej kadencji.
W pierwszych komentarzach nie pojawia się rola kleru, a to on znowu zadecydował o zwycięstwie partii Kaczyńskiego. Rachunek wystawiony przez rozczarowane społeczeństwo będzie wystawiony również Kościołowi.
PiS przegrał w Warszawie, a Kaczyński na Żoliborzu przegrał sromotnie. To dobry prognostyk. Rola wielkich miast jest ciągle niedoceniana. To, że w Krakowie przegrał ojciec urzędującego prezydenta to jest znaczące. PSL osiągnął dobry wynik na Podkarpaciu, gdzie bezkonkurencyjnym zwycięzcą okazał się znowu PiS. A to oznacza, że wieś i małe miasteczka widzą alternatywę w partii ludowców. Jeśli obietnice rządzącej partii okażą się płonne, to ten wyborca będzie się zwracał coraz chętniej do PSL-u.
Zagrała też zmasowana propaganda mediów PiS-owskich, bo większość społeczeństwa ciągle wierzy temu, co widzi, słyszy i czyta. Nie wierzy własnym oczom, uszom i zdrowemu rozsądkowi. To ten wyborca zapłaci najwyższą cenę za iluzje, którym uległ. Wiadomo, partia się wyżywi, a w każdym razie zgromadzi wystarczająco środków, by nawet w przyszłej opozycji nadal Polaków mamić mirażami wielkości i wzmacniać poczucie krzywdy.
Na koniec słówko o katolicyzmie. To on będzie największym przegranym tej zwycięskiej kadencji. Nadal będzie traktowany w sposób uprzywilejowany, nadal będzie wzrastała przepaść między lokalnymi konserwatywnymi hierarchami a coraz śmielszym w swych reformach Watykanem.
Nadwiślański katolicyzm już jest archaicznym skansenem. Takim będzie przez najbliższe lata. Alternatywa się nie pojawi. Być może pojawią się nowe formy religijności, które rozsadzą katolicyzm od wewnątrz.


Pan Profesor popełnił artykuł w Newsweeku okraszony zdjęciem czterech kościelnych dygnitarzy.. Nie mam prenumeraty, wiec lekturę zakończyłem na zdaniu „Oznacza to, że rachunek wystawiony z czasem PiS przez społeczeństwo będzie wystawiony również Kościołowi.”
Chciałbym wiec zapytać, czy Pan Profesor kiedykolwiek słyszał o przypadku, ze nałogowy alkoholik wystawił rachunek sklepowi monopolowemu, w którym się zaopatrywał? Czy Pan Profesor tak na poważnie sugeruje, ze ci dygnitarze kiedykolwiek poniosą odpowiedzialność za jakiekolwiek swoje draństwo? Jakim cudem?
https://www.newsweek.pl/opinie/polityczna-deprywacja-polskiego-kosciola/w5ng3gx
Odnoszę wrażenie, że Pan Profesor Obirek ciągle i z przekonaniem wierzy w samooczyszczenie Kościoła! Nie on jeden zresztą. Mam kilku znajomych, których wiara w Kościół nie doznaje uszczerbku żadnym świństwem, draństwem czy inną przywarą tegoż podmiotu. Ich umysł nie może się wydobyć z mazi, w której został unurzany za młodu. Nie ich to wina. Nie każdy ma siłę wyciąć sobie polipa wysysającego mu siły witalne. Z czasem przywykają, jak daltonista na codzień nie dostrzegający różnicy między swoją, a innych wizją świata.