Agnieszka Wróblewska: Kwiecień — niedobra dla Polaków pora3 min czytania

()

03.04.2020

„Nic dwa razy się nie zdarza”, jak jest w piosence, ale z drugiej strony – „historia lubi się powtarzać”. Splunęłam przez lewe ramię, kiedy sobie uświadomiłam, że wkrótce, 23 kwietnia stuknie 85. rocznica ponurego wydarzenia międzywojennego dwudziestolecia w naszej ojczyźnie. Wtedy właśnie ówczesny obóz rządzący w Polsce wprowadził autorytarny system rządów, nazywając go systemem prezydenckim. Stało się to na skutek naruszenia zapisów demokratycznej konstytucji z marca 1921 roku.

W tamtym kwietniu właśnie, inaczej niż w demokratycznej konstytucji marcowej, gdzie powszechne prawa wyborcze przyznawało się narodowi, teraz władzę w senacie, czyli izbie wyższej parlamentu, konstytucja oddawała „zasłużonej elicie”. Kto się krył pod tym pojęciem, ani też, o jakich zasługach jest mowa, nie było jasno precyzowane. Faktycznie ogromną władzę konstytucja kwietniowa przyznała prezydentowi Polski – mógł teraz samodzielnie wydawać dekrety z mocą prawa, mógł rozwiązać sejm i senat, a odpowiadał tylko „przed Bogiem i historią”.

Co się potem działo strach przypominać – od zachodu wiał wiatr faszystowskiej dyktatury a u nas, zamiast skupiać wokół władzy społeczeństwo i razem z opozycją tworzyć front obrony, rząd odrzucał propozycje tworzenia wspólnoty z opozycją i wmawiał ludziom, że kraj jest świetnie przygotowany na wypadek agresji niemieckiej i „nie oddamy ani guzika”.

Czym się to skończyło — nie trzeba przypominać.

Teraz wrogie wiatry od zachodu nie wieją, ale marzenia o autokracji na użytek wewnętrzny są obecnej władzy znacznie bliższe niż myśl o tym, żeby dla walki z wirusem poświęcić doraźny interes wyborczy. Proponują karykaturę wyborów i wierzą, że kiedy będą mieli przez kolejne pięć lat „swojego” prezydenta uda im się też ziścić sen o potędze – nie tylko własnych rządach na każdym szczeblu, „własnej” kadrze kierującej państwowym majątkiem, ale też o „własnych” elitach.

Z tym ostatnim jednak idzie władzy coraz gorzej – nasi rodacy, którzy odnoszą sukcesy w kraju i na świecie w nauce, kulturze czy sztuce rzadko się z nią utożsamiają. Kupować poparcie mas jest łatwiej niż przekonać bardziej świadomych i światłych obywateli kraju, że dla ich dobra i w ich interesie będzie urządzanie, na przykład, wyborów powszechnych w czasie panującej zarazy.

Do czego potrzebny jest władzy ten pośpiech?

Lekcja kwietniowa, zapoczątkowana w 1935 roku i następujące po niej konsekwencje rządów lekceważących demokratyczne reguły daje do myślenia – przed agresją hitlerowską bardziej demokratyczne rządy zapewne by Polski nie obroniły, ale być może straty nie byłyby największe w gronie sąsiednich krajów a kolejne konsekwencje politycznego skłócenia elit – aż tak dramatyczne.

Na pytanie, jaką korzyść upatruje obecna władza w tym, żeby wbrew zdrowemu rozsądkowi i zagrożeniu epidemią utrzymać pełnię władzy w kraju potrafi odpowiedzieć nawet dziecko.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

11 komentarzy

  1. Yac Min 03.04.2020
    • Andrzej Goryński 04.04.2020
      • Yac Min 04.04.2020
  2. Arkadiusz Głuszek 04.04.2020
    • slawek 06.04.2020
  3. asc 04.04.2020
  4. Andrzej Goryński 04.04.2020
    • Yac Min 04.04.2020
  5. Obirek 04.04.2020
    • Yac Min 04.04.2020
      • Obirek 05.04.2020