Jerzy Szperkowicz: Odchodzisz, Stefanie3 min czytania

()

23.04.2021

Ostatni dar Stefana dla myślących. Ta wyspa niezależnego dziennikarstwa – Studio Opinii – pozwala wypowiedzieć się bez obaw przed hejtem, bez rachub honoraryjnych. Piszemy tutaj wtedy, gdy milczenie byłoby zdradą ideałów obranego zawodu.

„Studio Opinii” dociera również do Nowego Jorku

Darów Stefana było sporo. Poczynając od „Życia i Nowoczesności” czwartkowego dodatku do „Życia Warszawy”, którym Stefan Bratkowski przy wsparciu red. Henryka Korotyńskiego, naczelnego, znalazł odpowiedź na zarzut czarnowidztwa prasy głoszony przez bossów partyjnej propagandy.

Żadnego biadolenia, żadnych utyskiwań. Opisujemy problemy proponując od razu ich rozwiązanie – tak brzmiała formuła dodatku. I mieliśmy w „Życiu i Nowoczesności” niezawodne recepty na wszystko. Wiedzieliśmy jak należy pisać podręczniki algebry, które centrale telefoniczne będą najlepsze dla Polski, dlaczego niezbędna jest mała retencja i że nie możemy się obejść bez ombudsmana, czyli Rzecznika Praw Obywatelskich.

Nasz pozytywizm okazał się pułapką dla władzy.

Odpowiadając na list Górali Zakopiańskich dotkniętych arbitralnymi inwestycjami zaproponowaliśmy budowę Drugiego Zakopanego pod Śnieżnikiem w Sudetach. Gazetowe wezwanie uruchomiło pokłady zamrożonej przez system energii społecznej włącznie z najdziwniejszą gotowością deficytowych kopalni, hut i uczelni sfinansowania przedsięwzięcia metodą składkową.

Poczynania „Życia i Nowoczesności” zyskały uznanie środowiska. Otrzymaliśmy pierwsze DROŻDŻE nagrodę tygodnika Polityka za działanie będące zaczynem myślenia. Inaczej nas odbierała władza. Zostaliśmy (1973) rozpędzeni jako siewcy zwątpienia w socjalizm Edwarda Gierka, podrasowany Europą. Hasło Drugiego Zakopanego swoim gorącym kopytem wypaliła cenzura.

W 5 lat później, kiedy w klubie księgarza na Starym Mieście król przedwojennego reportażu Melchior Wańkowicz dopominał się Lauru Prześladowanego dla siebie, Stefan uruchamiał swój bodaj najpoważniejszy program Konwersatorium Doświadczenie i Przyszłość. Kolejne raporty DiP–u gromadziły opinię najwybitniejszych uczonych na temat stanu rzeczy w kraju i ich propozycje niezbędnych zmian. DiP domagał się oddzielenia gospodarki od polityki i dopuszczenia do głosu różności. Jak napisze w pamiętnikach politycznych oficjel Mieczysław F. Rakowski proponowane niezbędne zmiany są w istniejącym systemie niemożliwe, musi on upaść.

Dzieje naszej znajomości, współpracy i przyjaźni przedstawia tekst „Przejście przez Morze Czerwone” zaczynający się słowami „Z małolata, sieroty, późnego repatrianta dziennikarstwem wrastałem w Polskę”. Obaj wybraliśmy Warszawę. Stefan, syn radcy polskiej ambasady w przedwojennym Wrocławiu, czyli Breslau, skończony krakowski prawnik szukał przestrzeni dla swojej energii naprawy świata. Niniejszy sługa pióra wyważył: jak poznawać obecną Polskę to od głowy.

Służba socjalna koncernu RSW ulokowała nas obu w bursie prasowej na Malczewskiego, z braku miejsc w jednym pokoiku. Stefan był już znaczącą figurą w „Po prostu”, tygodniku otwartym na rzeczywistość, w przeszłości śmiertelnie jałowym studenckim pisemku. Dużo pracował i odprężał się oglądając kreskówki Disneya na telewizorze, który zakupił. Mnie, reportera działu miejskiego, zaprzątały bez reszty problemy stołeczne oraz odnajdywanie się w nowym środowisku czołowych pism i gazet. Przewodnika bardziej taktownego od Stefana nie widzę.

Napisałem kiedyś o nim, że jest nieoperowalnym pozytywistą. Opinia może obcesowa, ale raczej zasłużona. Akcje, które wszczynał, jego książki, prezesura Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wszystko to zmierzało ku poprawie zastanego.

Twoje odejście, Stefanie, oznacza, że spadają na nas twoje role. Przy całej dysproporcji możliwości między tobą a nami, nie uchylamy się od tego.

Wspieraj nas, Stefanku, stamtąd, gdzie jesteś.

Jerzy Szperkowicz

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

One Response

  1. Hanna Dabrowska 30.04.2021