Jerzy Dzięciołowski: Towarzysz Metan – idziemy po Was!4 min czytania

()

01.10.2021

Andrzej Dera, ważny minister w Kancelarii Prezydenta nawrzeszczał kilka dni temu na Monikę Olejnik w trakcie wymiany zdań w sprawie zamykania elektrowni i kopalni Turów, że gdybyśmy się bardziej upierali w sprawie cięć w Puszczy Białowieskiej, to byłaby kasa i korniki by się wytępiło.

Najlepiej zwalcza się kornika przy pomocy mniszki brudnicy, bo to jest jej przysmak – przeleciało mi przez głowę – ale nie dowieźli. Byłaby to bzdura porównywalna z myśleniem prezydenckiego urzędnika o gospodarowaniu w puszczy. Puszcza nie polega na tym, że coś się wytnie i odnowi plantację z sosny i brzozy. Puszcza dlatego jest puszczą, że sama dba o to, żeby leczyć, co jej matka natura zabrała. Na pogorzeliskach jest życie, tak samo, jak tam, gdzie grasował kornik czy inna sówka chojnówka. Lasy radziły sobie różnorodnością gatunków i bogactwem podłoża, zanim pojawił się człowiek i zaczął je „naprawiać”, wycinając w pień na uprawy i zmieniając w plantacje podatnych na zagrożenie monokultur.

Pani sędzia z Hiszpanii nakazująca w imieniu Unii zamknięcie Kopalni Turów z „dnia na dzień” też się nie popisała. Kopalni nie można zamknąć jak bramy wejściowej. W kopalni odkrywkowej podobnie jak w kopalni pięćset czy tysiąc metrów pod ziemią trwa, poza fedrowaniem, tłoczeniem powietrza, odgazowywaniem itd. stałe zmaganie się z wodą. Pompy pracują „na okrągło”. Przerwa w ich pracy to groźba zalania kopalni i nieodwracalnych szkód. Także tych związanych ze środowiskiem. Z pokładów węgla zalanych wodą już po 50 latach uwalnia się metan. Z czasem w ilościach, których utylizacja kosztuje więcej niż wartość wydobywanej kopaliny. Jak pisze Bill Gates w godnej polecenia książce „Jak ocalić świat od katastrofy klimatycznej”, Stany Zjednoczone, gdzie zbudowano wiele zapór wodnych z elektrowniami produkującymi czystą energię, jednakże na terenach z pokładami węgla, będą musiały poradzić sobie ze zgromadzonym pod tymi zbiornikami metanem, jednym z głównych gazów cieplarnianych. A metan pod zbiornikami wodnymi to pikuś w porównaniu z jego ilością w wiecznej zmarzlinie kształtującej przyrodniczy krajobraz Syberii. Roztopienie pod wpływem ocieplenia się klimatu, nawet części zmarzliny (na razie sięga 6 metrów, ale wierzchnia warstwa już topnieje do głębokości jednego metra), to uwolnienie metanu i innych gazów o skali trudnej do oszacowania.

Wyjeżdżająca z Polski pani ambasador Georgette Mosbacher, postać tyleż barwna co lubiąca powiedzieć co myśli, zauważyła, że likwidacja energetyki opartej na węglu w Polsce do roku 2030 jest niemożliwa. Pomijając wszelkie uwarunkowania społeczne i polityczne nie zaszkodzi zdawać sobie sprawę z wyłaniających się trudności obiektywnych zielonej rewolucji. Podam dwa przykłady. Słońce i wiatr jako źródła czystej energii są OK. W przyszłości pewnie liczące się w ogólnym bilansie. Chwilowo, żeby dostarczyć taką ilość energii jak odkrywka w Turowie, musiałyby zająć sto razy większą powierzchnię. Słońce i wiatr są źródłami nieciągłymi. Dostarczają energię tylko wtedy, kiedy Słońce świeci, a wiatr wieje. Oznacza to konieczność magazynowania energii na okresy bez Słońca i wiatru. Takich technologicznych możliwości dzisiaj nikt na świecie nie ma.

Fotowoltaika też jest OK. W miarę jak skokowo drożeje rządowa energia, ludzie biorą sprawy w swoje ręce. Tyle że najlepsze panele fotowoltaiczne przetwarzają mniej niż jedną czwartą padającego na nie światła słonecznego. Co w połączeniu z faktem, że mamy w Polsce nie więcej niż trzecią część w roku dni słonecznych oznacza, że może to być uzupełnienie zapotrzebowania na prąd gospodarstwa domowego. I to nie za duże. W skali globalnej fotowoltaika to marginalne źródło energii.

Żeby to jakoś podsumować: jeśli chodzi o czystą energię, to energetyka jądrowa jest konkurencją. Potem długo, długo nic. Trwają przymiarki do budowania siłowni jądrowych pod ziemią, żeby ograniczyć do minimum skutki awarii.

Bill Gates podaje, że rocznie wysyłamy do atmosfery 55 mld ton CO2. Największa na świecie instalacja do wychwytywania CO2 z atmosfery, która właśnie rozpoczęła pracę w Islandii, wychwytuje rocznie 4 tys. ton dwutlenku węgla. Jest się nad czym pochylać.

Była premier przed laty wyjaśniła w Sejmie, że żeby było lepiej „wystarczy nie kraść”. Aktualne jak amen w pacierzu. Nasza Beatka, a taki wizjoner!

Od siebie dodam, że wszyscy skorzystamy, gdy wysoki państwowy urzędnik będzie odróżniał puszczę od zagajnika.

Jerzy Dzięciołowski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

źródła obrazu

  • dzieciol: BM

2 komentarze

  1. Tomek Giebultowicz 01.10.2021
    • Paweł Grabski 02.10.2021