02.11.2021

Jak wiadomo, wysmarkanie całej prawdziwej prawdy jest dla PiS-u i jego przydupasów przedsięwzięciem bolesnym i z tego powodu niewykonalnym. Powiedzenie, że zamach i wybuch, są to durnowate pomysły na jeszcze większe zaciemnianie faktów, przekracza możliwości powołanej komisji.
Nie przeszkadza to w dalszym celebrowaniu obchodów kolejnych miesięcznic tragedii. Obchodów nie wszystkich jej ofiar, ale ofiar wybranych. Ofiar strawnych dla inicjatora tej groteskowej panichidy. I tak oto, choć w obliczu Boga wszyscy są równie kochani, w zacne szeregi prawomyślnych ofiar wkradły się „lewackie pomioty” niewarte upamiętnienia; tu też, jak wśród żywych, powstały rozróżnienia pomiędzy nieboszczykami na lepszy i gorszy sort.
Nie poruszałbym tego wypadku, gdyby nie problem następujący. A mianowicie, że każdego miesiąca odżywa dramat i na nowo kaprys jednego człowieka skazuje rodziny zmarłych na bezustanne przywoływanie wspomnień. Tak czasowo przewlekła stypa staje się zjawiskiem nieznośnym dla najbliższych. Wieloletnie rozpamiętywanie i bezustanna rozpacz, ciągły płacz po zmarłych, niemożność godnego ich pożegnania, to efekt poczynań istoty bez skrupułów. Osoby świadomie, złośliwie i z premedytacją znęcającej się nad wdowami i sierotami.
Prowadzący te cykliczne zabawy ze śmiercią naigrawa się z cudzej traumy, ma za nic osobiste cierpienia rodzin, a śmierć odnawialna, to jego wynalazek.

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM
