8.02.2022
W sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa pasażerów samolotu kapitan wygłasza formułę – „mówi kapitan, proszę zapiąć pasy”.
To standard w lotnictwie pasażerskim na całym świecie. Jego przyjęcie i stosowanie w innych, nie tylko komunikacyjnych sytuacjach wydawałoby się zupełnie proste, warunek jest jeden – musi być kapitan, mający kwalifikacje, wiedzę o zagrożeniach i poczucie odpowiedzialności za pasażerów.
Czy w Polsce mamy takiego kapitana? Czy jest ktoś, kto ma świadomość grożących nam niebezpieczeństw i – co najważniejsze, ktoś, kto ma poczucie odpowiedzialności za ludzi, którymi rządzi?
Pewnie nikt nie ma żadnych wątpliwości, że jest taka osoba – to prezes kiedyś zjednoczonej prawicy, Jarosław Kaczyński.
To on od sześciu już lat rządzi Polską niepodzielnie. W pierwszej kadencji, w latach 2015 – 2019 miał większość w Sejmie i Senacie, prezydenta ze swojego obozu, swoją telewizję, kiedyś publiczną, prawie cały wymiar sprawiedliwości. Wygrał drugą kadencję, w której utracił jedynie większość w Senacie. To nadal jest kapitan tego statku politycznego, który nazywa się Polska.
Kapitan jednak słabnie. Ale nadal chce być kapitanem. Jak będzie trzeba, to pozbędzie się drugiego pilota, mechanika pokładowego, a przede wszystkim nawigatora. O wszystkim bowiem decyduje kapitan, który nie ma kwalifikacji pilota, nie potrafiłby pilotować najprostszej awionetki, a nawet prowadzić zwykłego samochodu.
Kapitan nic nie umie, ale wszystko wie; i to wie najlepiej.
Kapitan żyje w swoim całkowicie nierealnym świecie bez kontaktu z wieżą. To człowiek lecący w nieznanym kierunku. Jego kierowanie sprowadzone zostało jedynie do roszad załogi samolotu.
To pewność, że samolot ulegnie katastrofie, będzie wiele ofiar. Może nie zginą wszyscy – jak w tej katastrofie, której traumę prezes nadal przeżywa.
Tak sytuacja wewnętrzna, jak i to, co dzieje się na zewnątrz, wymaga najwyższych kwalifikacji od całej załogi. Jeżeli jest to niemożliwe, to trzeba całą załogę i kapitana zmienić, obrać prawidłowy kurs i wylądować bezpiecznie na bezpiecznym lotnisku.
Koniec figur literackich, trzeba spojrzeć na rzeczywistość.
Prezes władzy nie odda, co najwyżej zmieni premiera i pół rządu kupując sobie za stanowiska nowych pretorian. Jak będzie trzeba, to wypowie sojusze, wyjdzie z UE a może i z NATO, jeżeli rezygnacja z tych zmian będzie zagrażała utratą władzy. Protesty zostaną stłumione na wzór ościennego kraju, gdzie prezydent wybory przegrał, ale protesty stłumił i nadal rządzi, mając możnych protektorów.
Wybuch krwawego konfliktu tuż za naszą granicą będzie dla niego szansą na odwrócenie uwagi od problemów wewnętrznych.
Nadchodzi wiosna, czas na marzenia o nowym rozdaniu…

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

