29.03.2022
1.
No więc Macron się obraził. Obraził na Bidena, że swoim warszawskim przemówieniem „podjudza”.
A razem z Macronem cała, długa europejska kanapa, ci z lewej, ci z prawej i ci pośrodku. „Jak mógł nazwać Putina rzeźnikiem”? „Przecież to nie przybliży nas do wytęsknionego porozumienia, do kompromisu” (polegającego na tym, że Ukraina grzecznie odda Rosji obszerne połacie swego terytorium, że obieca, że nie przystąpi tam, gdzie chciałaby przystąpić i że się rozbroi, stając się państwem kadłubkowym i faktycznym protektoratem putinowskiej Rosji).

„My nic nie mamy do narodu rosyjskiego”! – prześcigają się z żarliwych zapewnieniach politycy i dziennikarze z Francji i Włoch. To wina jednego tylko człowieka, ale należy z nim rozmawiać, przekonywać!
Po kilku tygodniach przerwy znowu w gazetach i telewizjach słychać lamenty, że z powodu jakiegoś głupiego Zełenskiego nie przyjadą do Wenecji i na Capri rosyjscy turyści, którzy lubią zostawiać takie wspaniałomyślne napiwki, kiedy mieszają najlepsze wina po 1500 euro za butelkę z coca-colą.
A w ogóle, to z nieba im spadł Will Smith, więc hajże wypełniać nim gazety i magazyny, hajże obłudnie tłumaczyć na czym polega alopecia areata, choroba, na którą cierpi żona aktora. „No już dosyć tej Ukrainy, przegrajcie wreszcie tę wojnę i niech wszystko wróci tak, jak było”!
Nb. Monsieur Macron jeszcze się publicznie nie wytłumaczył z dostawy do objętej embargiem Rosji podzespołów do czołgów i helikopterów, które teraz służą do agresji na sąsiedni kraj i mordowania tysięcy Ukraińców? A może się wytłumaczył, tylko D.O. to umknęło?
2.
Papież Franciszek też się obraził. Że to skandal, jak wiele pieniędzy wydaje się na broń, zamiast dawać, jak Bóg przykazał, na tacę!

Papież już ponosi moralną odpowiedzialność za masakrę Syryjczyków: to na jego naleganie Barack Obama nie dotrzymał słowa i nie pozwolił na amerykańską interwencję w Syrii, kiedy Bashar al-Assad użył znów broni chemicznej przeciwko walczącej z nim opozycji. Wyznaczył „czerwone linie” i nie interweniował po ich przekroczeniu, otwierając drogę dla interwencji putinowskiej Rosji, dla której Syria była poligonem przyszłych masakr w Ukrainie. Tyle, że zleconymi przez Putina masakrami Syryjczyków nikt się nie przejmował.
Teraz papież Franciszek, swoimi filipikami przeciwko broni i pośrednio przeciwko wojnie obronnej Ukraińców, znów chce wyczyścić drogę rosyjskim czołgom, rosyjskim samolotom z bronią kasetową i helikopterom z bombami beczkowymi. „Wstydziłem się” – mówi. D.O. sądzi, że powinien wstydzić się nadal.
A wraz z papieżem obraziła się cała europejska kanapa, ci z lewej, ci z prawej i ci z centrum. „Z winy jakiejś tam Ukrainy, co to na pewno jest Rosją, skoro mówią po rosyjsku, obetną nam dotacje! Benzyna jest po dwa euro przez tego głupiego Zełenskiego, co to nie chce się poddać, żeby wszystko znowu było, tak jak kiedyś!
A papież jeszcze publicznie nie wytłumaczył się z dyrektywy do biskupów, by nie udostępniali akt księży gwałcących dzieci władzom świeckim? Czy może się wytłumaczył, tylko D.O. to umknęło?
3.
I dalejże kanapa wyliczać, a ile to kosztuje stinger, ile javelin; przecież te pieniądze my sami chętnie byśmy wydali na wakacje w luksusowym hotelu nad ciepłym morzem!
W Rzymie b. premier, a dziś, pożal się Boże lider, pożal się boże odwalonych populistów z Ruchu 5 Gwiazd, których wszystkie 5 gwiazd już zachodzi i niedługo na zawsze zniknie za horyzontem, niejaki Giuseppe Conte, grozi zerwaniem porozumienia koalicyjnego w przypadku wniesienia pod obrady parlamentu projektu ustawy o zwiększeniu budżetu obronnego do 2% PKB. I – gnojek – znajduje dla tego swego stanowiska wielu sojuszników z partii bynajmniej Ruchowi 5 Gwiazd nie przyjaznych.
Nb. właśnie dziś wyszły sondaże, wskazujące, że pierwszą partią polityczną Włoch jest faszystowska „Fratelli d’Italia” Giorgii Meoni. Przyjaciółeczki Putina i naszych, polskich putinków, wśród których Wał Krzywomordy „czuje się wśród przyjaciół”.
4.
Po drugiej stronie oceanu nie lepsi: trumpowa gadzinówka, w jaką przekształcił się zacny niegdyś dziennik ekonomiczny „Wall Street Journal”, daje nawet na pierwszej stronie tytuł „prezydent nie powinien przemawiać publicznie” (https://www.wsj.com/…/the-president-should-avoid-public…).

Czy już Trump i jego wielbiciele wytłumaczyli się z ataku na Kapitol i niezliczonych przekrętów finansowych? A Wall Street z kryzysu roku 2008 i późniejszych mega przekrętów? Czy może się wytłumaczyli, a D.O. umknęło?
5.
Czy w świetle tych wypowiedzi, tej atmosfery znużenia ukraińskim oporem, zapewnienia Bidena, że będą bronić „każdego cala terytorium NATO”. Są wiarygodne? Biden wydaje się człowiekiem, na którym można polegać, ale gdyby gwarancje bezpieczeństwa Polski pochodziły z Paryża, Rzymu, czy nawet Berlina, to D.O. sądzi, że spałoby się nam wszystkim znacznie gorzej.
I kiedy Zełenski mówi, że „Zachód nie ma odwagi”, ma rację.
I kiedy Biden apeluje i apeluje o jedność Zachodu, to znaczy, że jeden apel nie wystarczył. Że po rozczarowujących rozmowach w Brukseli z sojusznikami z NATO i partnerami z G7, przyjechał do Warszawy rozczarowany i nieco rozgoryczony.
A kanapa ma mu za złe…
6.
To, co na rozkaz Putina robi się w Mali, Republice Środkowoafrykańskiej i w Libii; to co na rozkaz Putina robiło się i robi Syryjczykom, to co teraz, w tej chwili, kiedy czytasz, Czytelniku, te słowa, na rozkaz Putina robi się Ukraińcom, nie upoważnia czujących i współczujących ludzi, do nazywania go „rzeźnikiem”?
No to może D.O. jeszcze raz przypomni: w 1999 roku, w ciągu dwóch tygodni, w Bujnaksku, Moskwie i Wołgodońsku miały miejsce zamachy bombowe na budynki mieszkalne. Zginęło w nich 313 osób, 932 osoby zostały ranne. Dwa inne zamachy zostały udaremnione, aresztowano zamachowców, którzy okazali się agentami FSB. W książce „Wysadzić Rosję” autorstwa były agenta FSB Aleksandr Litwinienko i Juriji Fielsztinski dowodzą, że zamachy były przeprowadzone na polecenie szefa FSB, niejakiego Władimira Putina, by uzasadnić brutalną, zbrojną pacyfikację Czeczenii, czyli II Wojnę Czeczeńską.
No, ale Putin nie jest rzeźnikiem!
Pamiętają państwo, co stało się Aleksandrowi Litwinience kilka lat po tych rewelacjach? W 2006 został poczęstowany przez wysłanników już prezydenta Putina, agentów FSB Andrieja Ługowoja i Dmitrija Kowtuna herbatą zatrutą radioaktywnym polonem. Po strasznej, trzytygodniowej agonii, Litwinienko zmarł. W nagrodę, Putin odznaczył Ługowoja medalem za „zasługi dla ojczyzny”. Podczas procesu w Londynie, ustalono, cytuję, „Litwinienko został otruty przez agentów FSB Andrieja Ługowoja i Dmitrija Kowtuna, którzy działali na polecenie „prawdopodobnie zatwierdzone przez Patruszewa (nowego szefa FSB), a także przez prezydenta Putina”.
No, ale Putin nie jest rzeźnikiem!
W dniu wyroku, reprezentujący wdowę po Litwinience słynny specjalista międzynarodowego prawa karnego Benedict Emmerson, powiedział: „Putin powinien zostać uznany jako za pospolitego przestępcę udającego głowę państwa”.
Litwinienko nie był pierwszą ofiarą Putina. W 2003 r. były pułkownik armii Siergiej Juszenkow właśnie zarejestrował swój ruch „Liberalna Rosja” i zbierał dowody, że to Putin stał za przynajmniej jednym z zamachów bombowych na bloki mieszkalne w 1999 roku, kiedy został zastrzelony przez nieznanego sprawcę przed swoim domem w Moskwie.
No, ale Putin nie jest rzeźnikiem!
Niemal równocześnie, dziennikarz śledczy Jurij Szczekoczikin, też zbierający dowody zamieszania FSB w tamte zamachy, zmarł nagle, kilka dni przed planowanym wyjazdem do Stanów Zjednoczonych. Jego dokumenty medyczne zostały uznane przez władze rosyjskie za tajne.
No, ale Putin nie jest rzeźnikiem!
Paul Klebnikow był amerykańskim dziennikarzem, redaktorem naczelnym rosyjskiego wydania magazynu Forbes. Zajmował się dziennikarstwem śledczym, redagował listę 100 najbogatszych Rosjan, dopisując komentarze o sposobie zdobycia prze nich fortuny. Wiele wiedział też o Władimirze Putinie i jego otoczeniu. Został zamordowany w lipcu 2004 r.: po wyjściu z biura został ostrzelany z wolno jadącego samochodu. Został trafiony cztery razy, lecz wydawało się, że przeżyje, jednakże przysłano po niego karetkę bez butli z tlenem, a potem zepsuła się szpitalna winda, którą był wieziony na salę operacyjną. Trzech Czeczenów oskarżonych o udział w morderstwie zostało uniewinnionych. W Moskwie krążą dwie wersje: jedni mówią, że zleceniodawcą był Władimir Putin, inni, że ówczesny jego sprzymierzeniec, oligarcha, Borys Bierezowskij.
No, ale Putin nie jest rzeźnikiem!
Wracając do Litwinienki, to oskarżył on Putina także o wydanie rozkazu zabójstwa Anny Politkowskiej, bohaterskiej dziennikarki dziennika Nowaja Gazieta”, opisującej rosyjskie zbrodnie wojenne w Czeczenii. Jak państwo pamiętają, Anna Politkowska, została zabita w 2006 przed windą na klatce schodowej własnego domu. Za jej morderstwo zostało skazanych pięciu Czeczenów, ale sędzia stwierdził, że było to zabójstwo na zamówienie i nie udało się odkryć tożsamości osoby, która zapłaciła killerom za to zabójstwo 150.000 dolarów.
No, ale Putin nie jest rzeźnikiem!
W 2009 r. strzałem w głowę została zamordowana inna dziennikarka, opisująca brutalność Rosjan w Czeczenii działaczka Stowarzyszenia Memoriał Natalia Estemirowa. Estemirowa została porwana przed swoim domem, a killerzy, nim strzelili jej z bliska w głowę, ranili ją wcześniej kilkakrotnie. Jej ciało agenci porzucili w pobliskim lesie. Nikt nigdy nie został oskarżony o jej morderstwo.
No, ale Putin nie jest rzeźnikiem!
Może państwo słyszeli o tzw. Ustawie Magnickiego, uchwalonej przez Kongres Stanów Zjednoczonych, nakładającej automatyczne sankcje na Rosjan, zamieszanych w łamanie praw człowieka? Nazwa tej ustawy pochodzi od Siergieja Magnickiego, prawnika, pracującego dla brytyjskiej firmy w Rosji, który ujawnił ogromną skalę łapownictwa przez wysokich urzędników administracji Putina. Został aresztowany pod fałszywym pretekstem i trzymany w areszcie przez 358 dni. Na podstawie ustawy, uchwalonej przez administrację Putina, oskarżonego można przetrzymywać w areszcie przez rok bez procesu. Magnicki, wśród różnego rodzaju tortur, ciężko zachorował: zapalenie pęcherzyka żółciowego a następnie trzustki, odmówiono mu opieki medycznej, ale kiedy w listopadzie 2009 r. brakowało kilku dni do jego wyjścia, padł ofiarą śmiertelnego pobicia. Po uchwaleniu ustawy Magnickiego, w ramach swoistego, szyderczego odwetu, moskiewski sąd skazał go pośmiertnie za korupcję.
No, ale Putin nie jest rzeźnikiem!
W tym samym 2009 r. rzekomi członkowie młodzieżowej organizacji faszystowskiej zabili prawnika, obrońcę praw człowieka i dziennikarza Nowoj Gaziety Stanisława Markiełowa i dziennikarkę Anastazję Barburową, która usiłowała pomóc zastrzelonemu koledze. Wracali z konferencji prasowej, na której po raz kolejny przedstawili dowody zbrodni, popełnionych w tej republice przez Rosjan. Był też adwokatem ludzi, których krewni zostali zabici podczas przeprowadzonego na rozkaz Putina śmiertelnego szturmu służb specjalnych na teatr na Dubrowce. Został zamordowany kilkaset metrów od Kremla. Według rosyjskiego analityka Pawła Felgenhauera, sposób przeprowadzenia zabójstwa wskazuje, że dokonano go na zlecenie FSB.
No, ale Putin nie jest rzeźnikiem!
W 2013 r. przyszła kolej na Borysa Bieriezowskiego. Uważa się, że Bieriezowski jako samozwańczy potentat, który stał się stałym elementem wewnętrznego kręgu Jelcyna pod koniec lat 90., odegrał kluczową rolę w dojściu Putina do władzy, w tym w kampanii medialnej, która pogrążyła Niemcowa. Liczył, że będzie mógł manipulować Putinem, którego wyniósł do władzy, a gdy okazało się, że nic z tego uciekł przed zemstą swojego byłego protegowanego do Wielkiej Brytanii. Tam odgrażał się, że obali prezydenta. Oskarżył Putina o zlecenie zabójstwa Aleksandra Litwinienki. I cóż – któregoś dnia Bieriezowski został znaleziony martwy w zamkniętej łazience w swoim domu w Wielkiej Brytanii, z pętlą na szyi. Początkowo uznano to za samobójstwo, jednak koroner wyraził wiele wątpliwości, co do przyczyny śmierci. W Moskwie rozeszły się pogłoski, że Putin był bardzo zadowolony z przeprowadzenia tego „samobójstwa”.
No, ale Putin nie jest rzeźnikiem!
Świeże jest jeszcze wspomnienie z 2015 r., kiedy to na moście w pobliżu Kremla zastrzelony został lider antyputinowej opozycji Borys Niemcow (najnowsze informacje poniżej). W latach 90. był on polityczną gwiazdą tzw. „młodych reformatorów”. Został wicepremierem i przez jakiś czas był postrzegany jako pewny kandydat na prezydenta, ale w wyniku nigdy nie wyjaśnionych manewrów Jelcyn podał się do dymisji, wskazując na swego zastępcę nieznanego KGB-istę Władimira Putina, o którym głośno zrobiło się tylko wtedy, gdy jako asystent burmistrza Petersburga sprzeniewierzył 100.000 niemieckich marek, przelanych przez władze Hamburga na realizację programu partnerstwa tych miast. Obrońcą Putina w procesie, jaki mu wówczas wytoczono był młody prawnik, niejaki Dimitrij Miedwiediew, zbieżność nazwisk absolutnie nieprzypadkowa. Nowy prezydent Rosji zepchnął Niemcowa na margines rosyjskiego życia politycznego, w zemście za krytykę duszenia swobód obywatelskich. Niemcow był organizatorem masowych protestów po sfałszowanych wynikach wyborów do Dumy w 2011 roku; był kilkakrotnie aresztowany na takich protestach. Publikował także raporty o korupcji wśród najbliższego otoczenia Putina. W lutym 2015 r., w kilka godzin po wezwaniu do udziału w wielkim marszu przeciwko rosyjskiej agresji na Ukrainę, Niemcow został czterokrotnie postrzelony w plecy. Putin przejął „osobistą kontrolę” nad śledztwem w sprawie zabójstwa Niemcowa, ale zabójca pozostaje na wolności. Najbardziej prawdopodobna wersja mówi, że zabójstwa dokonali, na prośbę Putina, ludzie jego protegowanego, rzeźnika Czeczenii, Ramzana Kadyrowa.
No, ale Putin nie jest rzeźnikiem!
W tym samym, 2015 r. były rosyjski minister ds. mediów Michaił Lesin zginął w swoim pokoju hotelowym w Waszyngtonie z powodu „tępego urazu głowy, zadanego przez nieznanych sprawców”. Lesin założył anglojęzyczną sieć telewizyjną Russia Today, dziś reżimową szczekaczkę, znaną jako RT. Przez lata znajdował się w centrum życia politycznego Rosji i wiedział wiele o sprawach i sprawkach Putina i jego otoczenia. Podobno zamierzał podjąć współpracę z Amerykanami.
No, ale Putin nie jest rzeźnikiem!
W 2016 r. w Kijowie zamordowany został Denis Woronenkow, były członek Rosyjskiej Partii Komunistycznej, który po ucieczce z Rosji został głównym świadkiem w procesie byłego prezydenta Wiktora Janukowycza, oskarżonego o zdradę. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko nazwał to zabójstwo „aktem państwowego terroryzmu ze strony Rosji”.
No, ale Putin nie jest rzeźnikiem!
I jesteśmy już w naszych czasach, dlatego zapewne wszyscy państwo pamiętają, że 4 marca 2018 w Salisbury w Anglii, Siergiej Skripal, były rosyjski oficer służb specjalnych i podwójny agent służb brytyjskich oraz jego córka Julia zostali otruci bojowym środkiem chemicznym nowiczok. Ucierpiał również policjant, a kilka dni później para brytyjskich przechodniów, która w koszu na śmieci znalazła butelkę po perfumach z nowiczokiem, użytym do zamachu na Skipalów. Kobieta, która spryskała sobie nim nadgarstek zmarła.
Władze brytyjskie zidentyfikowały dwóch Rosjan, posługujących się nazwiskami Aleksandra Pietrowa i Rusłana Boszirowa, z rosyjskiego wywiadu GRU jako bezpośrednich wykonawców zamachu, oraz ich nadzorcę, generała GRU Denisa Siergiejewa. Później, dziennikarze śledczy ze stowarzyszenia Bellingcat zidentyfikowali rzekomego Ruslana Boszirowa jako pułkownika GRU Anatolija Czepigę, zaś Aleksander Pietrow okazał się dr Alexanderem Myszkinem, też pracującym w GRU. Brytyjczycy odkryli, że cała trójka, podczas pobytu w Wielkiej Brytanii, utrzymywała stałe kontakty z dowództwem w Moskwie. Ustalono też, że zamach został zorganizowany przez tajną jednostkę 29155 rosyjskiego GRU pod dowództwem generała dywizji Andrieja Averjanowa. Jednostka ta odpowiada za destabilizację krajów europejskich i organizację nieudanej próby prorosyjskiego zamachu stanu w Czarnogórze.
No, ale Putin nie jest rzeźnikiem!
Wszyscy pamiętamy także próbę zabicia Nowiczokiem opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Tylko wyjątkowemu zbiegowi okoliczności można zawdzięczać, że próba się nie powiodła. Nie będę opisywał okoliczności, ponieważ z pewnością mają je państwo świeżo w pamięci, przypomnę tylko, że znów grupie dziennikarzy śledczych z Bellingcat, współpracującej z The Insider, CNN, Der Spieglem i Anti-Corruption Foundation zawdzięczamy odkrycie wszystkich sprawców tego nieudanego zamachu.
W styczniu ub. roku Bellingcat w odrębnym wspólnym śledztwie z Der Spieglem połączył jednostkę, która dokonała zamachu na Nawalnego ze śmiercią dwóch innych działaczy, opozycyjnych: Timura Kuaszeva w 2014 roku i Rusłana Magomedragimowa w 2015 roku.
No, ale Putin nie jest rzeźnikiem!
7.
Jednym z najbardziej znanych psychiatrów włoskich Raffaele Morelli, wystąpił wczoraj w Unomattina – oglądanym programie śniadaniowym pierwszego programu publicznej telewizji RAI. Atmosfera była typowa, dla włoskich mediów ostatnich dni: „co ten Zełenski jeszcze chce, dosyć już tego oporu, przegrajcie wreszcie, żeby wszystko było po staremu”. A profesor Morelli zepsuł zupełnie atmosferę w studiu: „Putin to ewidentny psychopata – powiedział – jakiekolwiek rozmowy z nim nie mają żadnego sensu, ponieważ psychopata żadnej nie dotrzyma”.
I dalej: „Putin czuje się niepokonany, czuje się Bogiem”.
I na koniec: „strzeżcie się, żeby nie popadł w depresję”, bo wtedy będzie gotowy na wszystko”.
No i zepsuł zabawę w studio i w domach telewidzów.
W innym wywiadzie, dla RTL (https://www.rtl.it/…/raffaele-morelli-a-rtl-1025-negli…/), profesor Morelli powiedział: „Kiedy myślimy o Putinie, nasze myśli natychmiast biegną do Hitlera. Kiedy mówi słowa takie jak „każdy, kto się sprzeciwi, poniesie konsekwencje, jakich nigdy wcześniej nie widziano”, to są to słowa, które w nas pozostają. Widzimy, czyste zło”. „Pamiętamy, że poszedł swoją drogą, tworząc zniszczenie, śmierć, całkowicie obojętny na to, czym jest ból. Aby można było dokonać tych okrucieństw, musiał mieć jedną cechę: całkowicie uwolnić się od zaangażowania emocjonalnego, być zimnym. Jeśli spojrzymy w oczy Putina, ten stanowczy, zdecydowany wyraz jego twarzy, ten chłód, wiemy, że może pójść na całość. Mamy nadzieję, że ludzie wokół niego zatrzymają go”. „Paranoja polega na tym, że ‘żyję w złym świecie i muszę go zniszczyć, aby potwierdzić swoją czystość’”. „W jego słowach pojawiają się narkomani, naziści: oni wszyscy są jego wymysłami, pokazującymi prawdziwe delirium: uważa, że zło jest wokół niego, podczas gry w rzeczywistości zło jest w nim”.
8.
A propos świrów: Orbanowi zupełnie odwaliło (https://tvn24.pl/…/wegry-referendum-w-sprawie-osob-LGBT…).
Zobaczył, jak to świetnie wyszło Kaczyńskiemu i jego przydupasom: Krzywomordemu i lokatorowi i postanowił wygrać wybory atakując mniejszości seksualne. Rozpisał referendum. „W tym referendum zatrzymamy na naszej granicy szaleństwo, które roznosi się na Zachodzie. Ochronimy nasze rodziny i dzieci. Ojcem jest mężczyzna, matką jest kobieta, a nasze dzieci powinny zostać pozostawione w spokoju – mówił 15 marca.
Putinki Nadwiślańskie mówiły to samo, a nawet gorzej. Ale od Orbana się teraz, jeden po drugim, odcinają, bo – no niesamowite! – po tych wszystkich latach odkryli, że jest prorosyjski!
Główka pracuje, co nie?
9.
Tym, co wczoraj ujawniły media można by obdzielić pół tuzina powieści kryminalnych i pół tuzina filmów szpiegowskich kategorii II.
Najpierw „The Times” Murdocha (vhttps://www.thetimes.co.uk/article/ukraine-war-roman-abramovich-skirts-sanctions-and-radar-in-role-as-the-go-between-7cg9vspqk ) publikuje z zaskakującym bogactwem szczegółów historię „mediacji”, jakiej podjął się Roman Abramowicz. Opis po polsku znajdzie Czytelnik w „Wyborczej” (https://wyborcza.pl/7,154903,28272495,jak-tajny…): najpierw Abramowicz widział się z Zełenskim, dostał od niego odręczny list do Putina, potem z tym listem, ze Stambułu, poleciał do rezydencji Putina do Nowo-Ogariowa pod Moskwą. Putin miał mu powiedzieć, żeby wyrzucił list Zełenskiego do kosza.
Nie wiadomo, czy w końcu Putin list Zełenskiego przeczytał i czy się jakoś do niego odniósł.
Potem Abramowicz wrócił do Stambułu, by przy udziale rzecznika i doradcy Erdogana, niejakiego Ibrahima Kalina, knuć z zadomowionym w Turcji Krymskim Tatarem Rustamem Umerowem. Co knuli – można się tylko domyślać na podstawie spekulacji „Timesa”, który przypomina, że to właśnie Kalin kilka dni wcześniej opublikował na podporządkowanej rządowi tureckiemu, niegdyś świetnej gazecie „Hürriyet” opublikował projekt nadania Krymowi statusu terytorium wydzierżawionego przez Ukrainę Rosji, podobnie, jak Hongkong był wynajęty Wielkiej Brytanii. Kalin utrzymuje, że Zełenski już się zgodził na obietnicę, że nie wejdzie do NATO i demilitaryzację Ukrainy. Terefere!
No, ale to tylko spekulacje. A Abramowicz z Umerowem mieli polecieć do Kijowa, do Zełenskiego, a stamtąd do Warszawy, gdzie przebywał Biden, Austin i Blinken. Czy i z kim się mieli w Warszawie spotkać – tego nie wiadomo.


Wiadomo, że D.O. na S-17 Warszawa – Lublin spotkał w niedzielę trzy osobne konwoje: w środku każdego była luksusowa limuzyna, a dookoła pół tuzina migających na niebiesko suk. Ministrów ukraińskich było dwóch, mogli ich eskortować do granicy, ale trzecie? D.O. nie potrafił sobie odpowiedzieć.
Kto to wszystko mógł „Timesowi” opowiedzieć? MI5? Nie, nie dotarłby do gabinetu Putina w Nowo-Ogariewie! Jedynym źródłem podobnych informacji mógł być wyłącznie sam Abramowicz. Już od jakiegoś czasu krążyły pogłoski, że jest podwójnym agentem, zważywszy pobłażanie, z jakim traktowały jego szemrane interesy władze brytyjskie.
Wow!
Już dawno takiego filmu nie widzieliście, prawda?
10.
Ale to nie koniec. Niedługo potem BBC (https://www.bbc.com/news/world-europe-60878663) wyskoczyła z kolejnym scoopem grupy dziennikarzy śledczych „Bellingcat”, o tym, że od skorumpowanych agentów FSB kupiono porcję dokumentów na temat roli FSB w morderstwie Borysa Niemcowa.
Z dokumentów tych jasno wynika, że agent FSB, który posługiwał się dokumentami na nazwisko Walerij Suchariew śledził Borysa Niemcowa w czasie co najmniej 13 jego podróży po Rosji, ostatni raz 10 dni przed zamachem. Odnaleziono wszystkie rezerwacje podróży Suchariewa: w stu procentach pokrywały się z podróżami Niemcowa, przy czym Suchariew, najwyraźniej znając plany Niemcowa, czasami przybywał do celu podróży wcześniej niż sam Niemcow.

Kiedy Niemcow niespodziewanie zarezerwował lot do Nowosybirska przez Internet, tuż po północy, 10 minut później Suchariew też kupił bilet do Nowosybirska i przyjechał tego samego dnia co Niemcow.

Suchariew już wcześniej był zamieszany w dwa podobnymi próbami zabójstwa, wymierzonymi w prominentnych krytyków Putina: Władimira Kara-Murzę i Aleksieja Nawalnego.
Przed zamachem na Nawalnego w Tomsku, Suchariew 145 razy kontaktował się z co najmniej czterema członkami komanda FSB-owskich killerów na usługach Putina.
Cudowna BBC poprosiła rząd rosyjski i FSB o skomentowanie dowodów na to, że Niemcow był śledzony przez agenta powiązanego z szwadronem zamachowym, ale wysoce prawdomówny rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział: „To wygląda na kolejną fabrykację”.
Dobry materiał na powieść kryminalną?
11.
Koniec? A skąd! Po południu Wall Street Journal na pierwszej stronie opublikował sensacyjną wiadomość, że Roman Abramowicz, Umarow i ukraińscy negocjatorzy mieli objawy zatrucia po spotkaniu w Kijowie na początku marca. Źródło gazety? „Ludzie zaznajomieni z tą sprawą”.

Objawy obejmowały zaczerwienienie oczu, ciągłe i bolesne łzawienie i łuszczenie skóry na twarzach i rękach.
Zainteresowani podobno twierdzą, że to był atak twardogłowych z Moskwy, którzy, chcieli sabotować rozmowy o zakończeniu wojny. „Osoba bliska Abramowiczowi powiedziała, że nie jest jasne, kto był celem tego ataku” – pisze WSJ. Znaczy, że Abramowicz pracuje aż na trzy fronty?
Nie! Raczej na cztery, zważywszy, że ma również obywatelstwo izraelskie, a tam lojalność jest w cenie. Może nawet na pięć, bo ma też paszport portugalski, na który podobno wjechał do Polski, no a jak wiadomo, Osculati też lubi zamieszać.
Zatruci czują się już dobrze. Rzecznik Zełenskiego powiedział, że prezydent nie miał żadnych objawów zatrucia.
Pan Abramowicz i ukraińscy negocjatorzy, do których należy krymsko tatarski ustawodawca Rustem
Zachodni eksperci, badający incydent – pisze WSJ – stwierdzili, że trudno jest ustalić, czy objawy były spowodowane przez czynnik chemiczny, biologiczny, czy też przez jakiś rodzaj ataku promieniowania elektromagnetycznego.
Potem WSJ przyznaje, że śledztwo przeprowadził Christo Grozev, szef grupy dziennikarzy śledczych Bellingcat, który doszedł do wniosku, że atak pana Abramowicza i ukraińskich negocjatorów mógł zostać przeprowadzony we Lwowie, przez który wszyscy przejechali. I dodaje, że nie można było na czas zorganizować pobrania próbek z ciał ofiar ataku, „ponieważ ci ludzie spieszyli się do Stambułu”.
Wspomnianymi wcześniej „Ekspertami” miał być niemiecki zespół kryminalistyczny, jednakże minęło zbyt dużo czasu by wykryć rodzaj trucizny.
„Abramowicz był widziany na Białorusi pod koniec lutego, kiedy rozpoczęły się oficjalne rozmowy między Kijowem a Moskwą i działał jako równoległy kanał rozmów z Kremlem, osobiście spotykając się z Putinem.
Zmarła matka Abramowicza pochodziła z Ukrainy.

12.
A z innej, ale nie za bardzo innej beczki: na to, co te putinki zrobiły ponownie sędziemu Igorowi Tulei, powinna być reakcja już nie UE, nie Trybunału Sprawiedliwości czy Trybunału Praw Człowieka: to już sprawa dla NATO. To sojusz obronny, który został trzy dni temu rzucony do walki z autokracjami, z reżimami, niszczącymi demokrację i rządy prawa. Pora, żeby wolny świat stał się bardziej stanowczy wobec Putinów i putinków.

Walka z pisem jest walką o Polskę, o polską niezależność, o Polskę demokratyczną.
To niejaki Antoni Wręga, kiedyś działacz opozycji, internowany, obecnie chargé d’affaires w ambasadzie w Pradze uważa, że upominanie się o prawo do sprawiedliwości jest działalnością antypolską. Trzeba panu Wrędze podziękować! Antoni Wręga określa Tuleyę jako sędziego „o zaciętym temperamencie politycznym” i nazywa go „telewizyjnym celebrytą z kompleksem męczennika”.
Na każdego bohatera w Polsce czeka podziękowanie w postaci plwociny jakiegoś – by uciec się do określenia Napoleona pod adresem Talleyranda – „błota w garniturze”.
Jacek Pałasiński
