Jacek Pałasiński: Drugi obieg (272)14 min czytania

()

20.04.2022

1.

20 kwietnia, 53 lata temu, pewna śliczna i mądra Dziewczyna powiedziała głupawemu chłopaczkowi, który nie wiedział jeszcze, że któregoś dnia będzie redagował D.O.: „możemy ze sobą chodzić”.

I tak chodzi D.O. do dziś z tą Dziewczyną, chociaż obojgu tu strzyka, a tam pobolewa.

2.

Rosja rozpoczęła zmasowaną ofensywę na Wschodnią Ukrainę. Full scale war. To kolejna apokalipsa dla narodu i państwa ukraińskiego. A dla reszty świata? Business as usual? Stand by and observe, jak zwykle?

Chwilowo D.O. uchwycił się jedynej potencjalnie pozytywnej wiadomości wczorajszego dnia. Znajduje się na stronach Białego Domu (https://www.whitehouse.gov/…/readout-of-the-presidents…/) i w krótkiej depeszy agencji Reutera (https://www.reuters.com/…/biden-allies-hold-video-call…/). Niestety, D.O. nie jest zapewne jedynym, który nie potrafi dokładnie zinterpretować tego komunikatu. Może oznaczać „Robimy to, co do tej pory, jeszcze za wcześnie na silniejsze reakcje”, a może oznaczać również „Teraz już Rosjanie przesadzili, podnosimy na znacznie wyższy poziom nasze zaangażowanie po stronie kraju zaatakowanego”.

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst
Komunikat Białego Domu o rozmowie Bidena z grupą liderów (no, jeden jest lider pożal się Boże!) na temat nowej fazy wojny w Ukrainie.

3.

Przeczytaj, proszę poniższy komunikat. Jak ci się wydaje: czy oznacza to pierwsze, czy to drugie?

Prezydent Joseph R. Biden, Jr. był dziś gospodarzem wideokonferencji z sojusznikami i partnerami, aby omówić międzynarodowe wsparcie dla Ukrainy w obliczu rosyjskiej agresji, w tym trwające zapewnianie bezpieczeństwa, pomocy gospodarczej i humanitarnej. Przywódcy potwierdzili swoją solidarność z narodem ukraińskim i potępili humanitarne cierpienia spowodowane niesprowokowaną i nieuzasadnioną inwazją Rosji. Omówili również swoje skoordynowane wysiłki na rzecz nałożenia poważnych kosztów ekonomicznych, aby pociągnąć Rosję do odpowiedzialności. Zobowiązali się do dalszych ścisłych konsultacji, w tym do współpracy z G7, UE i NATO oraz za ich pośrednictwem.

Do prezydenta Bidena dołączyli: Kanada (?!), przewodnicząca Komisji Europejskiej von der Leyen, przewodniczący Rady Europejskiej Michel, prezydent Francji Macron, kanclerz Niemiec Scholz, premier Włoch Draghi (mimo covida!), premier Japonii Kishida, sekretarz generalny NATO Stoltenberg, prezydent Duda z Polski, prezydent Rumunii Iohannis i premier Wielkiej Brytanii Johnson.

4.

Znak zapytania z wykrzyknikiem pochodzi od zdumionego D.O.: czyżby w Białym Domu zapomnieli nazwiska Justina Trudeau, czy też może Trudeau miał lepsze rzeczy do roboty, niż rozmawiać z Bidenem i pół tuzinem liderów europejskich i oddelegował urzędnika tak niskiej rangi, że nie wypadało go w tym salonowym kontekście wymieniać?

No i jeszcze pytanie: co w tym towarzystwie robi Kishida san? Japonia nie jest w NATO… Ale jest żywo zainteresowana odzyskaniem ukradzionej przez ZSRR części swego terytorium, czyli Wysp Północnych, zwanych przez złodziei moskiewskich „Wyspami Kurylskimi”. Zaraz po 24 lutego, w Japonii nasiliły się głosy, że Rosja wyspy powinna oddać. W odpowiedzi Putin kazał przeprowadzić wokół Kuryli manewry z udziałem wojsk rakietowych, co miało Japonię od swoich rewindykacji odstraszyć? Odstraszyło?

Oczywiście sztaby i wywiady wiedzą, a my nie, czy Rosja ściągnęła oddziały z Dalekiego Wschodu do walki w Donbasie. Na pewno miała ogromne problemy kadrowe, czego dowodem może być – jeśli dać wiarę niektórym doniesieniom medialnym (https://www.theguardian.com/…/russia-deployed-20000…) – fakt, że po jej stronie ma walczyć nawet 20 tysięcy najemników, głównie wagnerowców i Syryjczyków. Jeśli uzupełniła straty oddziałami z dalekiej Azji, no to Japonia miałaby ułatwione zadanie w ewentualnym odzyskiwaniu swojego terytorium.

5.

A w kwestii merytorycznej: D.O. sądzi, że jedynym źródłem optymizmu w komunikacie Białego Domu jest data. Wideokonferencja kluczowych partnerów odbyła się w 24 godziny circa po rozpoczęciu wielkiej rosyjskiej ofensywy w Donbasie, w pierwszy poranek (czasu waszyngtońskiego) po świętach wielkanocnych. Szybkość reakcji sugeruje, że NATO poważnie podchodzi do problemów Ukrainy. Ale w komunikacie Białego Domu jest mowa o „trwającym zapewnianiu bezpieczeństwa” („ongoing provision of security”). Ponieważ nie ma słowa „increasing”, „augmenting”, „upgrading” itp., nadzieje na drastyczne zwiększenie pomocy wojskowej Ukrainie nie są raczej zbyt wielkie. Ale sam Biden odpowiedział „yes” na pytanie, czy USA wyślą Ukrainie dodatkową artylerię. Natomiast jego (jeszcze, niebawem zostanie gwiazdą telewizji CNBC) rzeczniczka Jen Psaki powiedziała, że Ukraina prosiła o broń, której USA nie mają, stąd rozmowa z partnerami (którzy prawdopodobnie ją mają i obiecali dostarczyć). W sumie – powiało umiarkowanym optymizmem.

No i tutaj też: oni wiedzą, a my nie wiemy, co już zostało do Ukrainy dostarczone i czy jest to wystarczające do powstrzymania rosyjskiej ofensywy.

6.

Ale – doda D.O. – samo powstrzymanie nie wystarczy. Zdobycie Mariupola przez okrutnych Czeczeńców zasadniczo zmienia sytuację strategiczną Rosji – zapewniając jej wygodny, szeroki i bezpieczny dostęp lądowy do Krymu. Zmienia też pozycję Ukrainy, odcinając ją od kluczowych portów na Morzu Azowskim. Z tym że te porty były absolutnie kluczowe, kiedy chociaż część Donbasu znajdowała się na terenie Ukrainy, kiedy Donbas produkował Ukrainie bogactwo, dające się eksportować przez Morza Azowskie i Czarne.

A zdobycie przez Rosję Odessy – znacznie mniej prawdopodobne po zatopieniu „Moskwy”, byłoby śmiertelnym ciosem dla gospodarki ukraińskiej, która nie miałaby już sposobu taniego transportowania swoich zbóż na dewizogenne rynki zachodniej Europy i na wygłodzone rynki Trzeciego Świata.

7.

Ten scenariusz znany jest oczywiście decydentom zachodnim i ich sztabom wojskowym. Porażka Ukrainy tak dramatycznie zmieniłaby funkcjonowanie świata, że świat, logicznie rzecz biorąc, nie powinien do tego dopuścić. I nie chodzi tylko o drastycznie zmniejszenie bezpieczeństwa Europy Zachodniej, poczynając od Polski. Nie chodzi tylko o zwycięstwo okrutnego, chaotycznego i zabałaganionego Wschodu nad dążącym do racjonalizmu Zachodem. Chodzi o to, że ludzie w Afryce i części Azji mogą zacząć umierać z głodu, że Rosja nie będzie już tylko dysponentem surowców energetycznych, na których ceny będzie miała decydujący wpływ, ale będzie trzymała też swoją zakrwawioną rękę na źródle pożywienia paru miliardów istot ludzkich. A w obliczu głodu żadne perswazje Zachodu, żadne szantaże, nie będą skuteczne. Wschód będzie miał w rękach decydujące argumenty, Zachód – tylko demokrację, znakomity ustrój dla ludzi pozbawionych większych problemów egzystencjalnych.

8.

W tym kontekście uwagę D.O. przykuła wiadomość, która mogła P.T. Czytelnikom umknąć. Otóż Wyspy Salomona podpisały porozumienie z Chinami, dające Pekinowi prawo do decydowania o bezpieczeństwie archipelagu.

I co z tego? Zapytacie?

Ano to, że gdzie Rzym, gdzie Krym, gdzie Wyspy Salomona, gdzie Chiny? Ano to, że Wyspy Salomona są doskonałym, stosunkowo niezatapialnym lotniskowcem w pobliżu skłóconej z Chinami Australii i równie Chinom niechętnej Nowej Zelandii. Ich „splendid isolation” właśnie się skończyło, ich bezpieczeństwo zostało zagrożone. To dość brutalna odpowiedź na zawarty w ubiegłym roku sojusz zwany „AUCUS” (AUstrialia, Canada USa), który po raz pierwszy, przyniesie na kontynent australijski urządzenia atomowe (reaktory na łodziach podwodnych; nie francuskich, ku wściekłości Macrona). Oczywiście, że AUCUS ma funkcję antychińską, że powinien być pewną zaporą chińskiego ekspansjonizmu. Ale chińskie instalacje wojskowe na Południowym Pacyfiku to już prawdziwe, bezpośrednie zagrożenie. I tak oto małe Wyspy Salomona stały się epicentrum globalnego starcia cywilizacji, co odnotowały nawet niektóre media.

W listopadzie 2021 r. doszło na Wyspach Salomona do masowych zamieszek. Rząd zwrócił się o pomoc do Australii, w ramach dwustronnego traktatu o bezpieczeństwie z 2017 r. Australia wysłała swą policję i zamieszkom położyła kres. I oto ludzka niewdzięczność: Wyspy Salomona podpisały umowę o bezpieczeństwie z Chinami, pozwalającą na stałą obecność chińskiej armii i marynarki wojennej na archipelagu.

Co to ma do Rosji i Ukrainy? Nic, poza tym, że to kolejne zwycięstwo sił przywoływanego przez Bidena w Warszawie Autorytaryzmu nad siłami Demokracji. Model zachodni nie jest już magnesem, ma złowrogą alternatywę, która przyciąga kolejne kraje.

A zasadniczo Chiny nie robią nic innego niż związek Radziecki w latach 50.: kupowanie za garść paciorków i obietnicę pomocy w walce z kolonializmem kolejnych krajów afrykańskich, azjatyckich i kilku latynoamerykańskich.

Rosja po ewentualnym zwycięstwie nad Ukrainą będzie robiła to samo.

9.

Z innej beczki: co oni mają z tymi syrenami?! Książę Bogusław R. znów głuchy na prośby i argumenty?

A D.O. niecierpliwi się, czekając, aż on sam zawyje. Albo lepiej: on z całą resztą szajki.

10.

Dość przykry spektakl w brytyjskiej Izbie Gmin. Boris Johnson, który organizował party podczas najostrzejszego lockdownu, nawet podczas żałoby narodowej po śmierci księcia Philipa, w swoje przemówienie z przeprosinami wplątał swoją podróż do Kijowa i przechadzkę z Wołodymyrem Zełenskim ulicami ukraińskiej stolicy. „Przechodnie widząc mnie mówili: »pamiętaj synku, że musisz być zawsze wdzięczny Wielkiej Brytanii za to, że nam pomagała«” – powiedział.

Potem, kiedy Keir Starmer, lider laburzystów powiedział „to chyba żart” i wyliczył wszystkie winy premiera, przypominając ludzi, którzy nie mogli zobaczyć swoich umierających na covid bliskich, którzy nie mogli brać udziału w ich pogrzebach, Johnson odpowiedział „spodziewałbym się, że lider opozycji zamiast osobistych ataków na mnie będzie mówił o trwającym kryzysie w Ukrainie”.

Pierwszą część tej debaty transmitowało wiele czołowych telewizji światowych, wliczając w to al-Jazeerę, więc setki milionów ludzi na całym świecie mogło obserwować, jak Johnson wije się i, wstając co chwila, by odpowiedzieć na ataki, raz po raz przeprasza „tę Izbę i cały kraj”.

11.

W każdym razie to rzadki widok, by szef rządu dużego państwa przepraszał publicznie za łamanie prawa. D.O. chciałby zmusić swoją wyobraźnię do zobaczenia oczyma duszy któregoś z bossów rządzącej Polską szajki za choćby jedno z niezliczonych przestępstw popełnionych w ciągu ostatnich lat. Niestety, wyobraźni nie starcza.

Więc stara się zmusić swoją logikę do nakreślenia przyszłych konsekwencji, jakie szajka… no właśnie: poniesie, czy nie poniesie?

12.

Zła passa F1 trwa. Na tyle, że zaczął być bohaterem dość nieprzyjemnych rysunków satyrycznych, co przez 9 lat pontyfikatu, aż dotąd raczej się nie zdarzało (patrz poniżej). Raczej wzbudzał rozczulającą sympatię. A ta, znanego włoskiego grafika-satyryka jest dość trudna do przetłumaczenia. Ale D.O. spróbuje.

a. Istnieje ogólnie przyjęty sztuczny twór, zwany „językiem włoskim”.

b. Spora część Włochów porozumiewa się między sobą lokalnymi językami lub dialektami.

c. Są jednak zwroty dialektalne, przyjęte przez ogół Włochów.

d. Należą do nich różne przekleństwa i bluźnierstwa.

e. Najpopularniejszy z nich to, excusez le mot, „vaffan’culo”, co jest skrótem od, excusez le mot ancore, „vai a fare in culo”, czyli, dosłownie „idź robić w d…”. To zwrot bardzo wulgarny.

f. Występuje samodzielnie albo w wiązankach. Jedną z popularniejszych jest „a’m vedi de vaffan’culi”, co dosłownie tłumaczone znaczyłoby Ach zobacz mi byś poszedł robić…” i tak dalej. Ale sens zwrotu oddaje tłumaczenie „zorganizuj się i spier…aj”.

g. To w liczbie pojedynczej. W mnogiej: „a’m vedete di andare”… i tak dalej.

h. Ale jeśli się chce utrzymać w słowach cenzuralnych mówi się „idźcie dać się pobłogosławić”.

i. Może słowa bardziej cenzuralne, wymowa nadal jednoznacznie obraźliwa.

j. I właśnie taki podpis znajduje się przy rysunku. Najbliższe znaczeniowo tłumaczenie brzmiałoby „A idźcie wszyscy do diabła”.

I to jest aluzja do mocnej plotki zza spiżowej bramy, głoszącej, że papież jest wściekły na dziennikarzy, wypominających mu, delikatnie mówiąc, chwiejną postawę wobec agresji na Ukrainę.

Podpis pod spodem jest grą słów między „papa” – papież i „Pasqua” – Wielkanoc. „Buona papasqua”…

Notabene, po raz pierwszy od kilku dekad, telewizja ukraińska nie transmitowała papieskiego „Urbi et Orbi” na znak protestu przeciwko zaakceptowanej przez papieża inicjatywie tajnej organizacji o charakterze półmafijnym „Opus Dei” niesienia krzyża podczas wielopiątkowej procesji wspólnie przez Ukrainkę i Rosjankę.

13.

Nieumiejętność odróżnienia między katem a ofiarą jest chyba dość rozpowszechniona wśród fanatyków religijnych: pamiętasz, Czytelniku, jak Łotr Krzywomordy mówił o Żydach, ofiarach Zagłady „perpetrators” (sprawcy) podczas tzw. monachijskiej konferencji pokojowej?

Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby i tekst
Bardzo interesująca zbitka materiałów w „Wyborczej”. Po lewej stronie „szajka zwycięzcą”, po prawej „szajka przegrywa przez inflację”. Tobie, Czytelniku, decyzja, która wersja bardziej ci odpowiada.

Czy potem stanął przed Sejmem i rozpaczliwie kajał się za swoje kolosalne łajdactwo? Czy był atakowany z ław opozycji i większości za składanie wieńców pod pomnikiem brygady kolaborantów Hitlera, zajmujących się z upodobaniem mordowaniem żydowskich kobiet i dzieci?

Ba… Najważniejsze, że co trzeciemu z was Krzywomordy się podoba, Drodzy Polacy…

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
No brawo, brawo…

Szajka ściągnie na was nieszczęście, to oczywiste, ale w pełni na nie zasługujecie.

14.

Rosjanie okupujący położone na południu Ukrainy miasto Heniczesk ponownie ustawili w nim pomnik Lenina (https://www.rmf24.pl/…/news-rosjanie-ponownie-ustawili…). I wydawać by się mogło, że nic głupszego nie da się już wymyślić, zważywszy, że w ciągu krótkiego flirtu Rosji z demokracją w latach 90., otwarcie mówiono, że to niemiecki agent, i na dodatek ludobójca.

Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby, na świeżym powietrzu i tekst
A jednak komuś udało się ten idiotyzm przebić! A co Wy na to, Warszawiacy: tabliczka tabliczką, ale przecież między nami możemy mówić „Rondo Praw Kobiet”, nieprawdaż? D.O. tak będzie mówił, a oni niech się cieszą, że mają fanatycznie katolicką kanalię na tabliczkach! W Rzymie są dwa place: „Repubblica” i Buenos Aires,, ale mieszkańcy wiedzą i mówią: Piazza Esedra i Piazza Quadrata. Choć tabliczki wiszą.

15.

Ale jednak komuś udało się to przebić. Lokator podpisał ustawę „Broń Dmowskiego i Lecha Kaczyńskiego” (https://warszawa.wyborcza.pl/…/7,54420,28351769…). D.O. ciekaw jest, czy ochroną faszyzującej szajki objęta została ulica Zbója Madeja, Kuby Rozpruwacza, Plac Nieznanego Szpicla oraz Aleja Szmalcowników?

Jest też zakaz demontowania pomników JPII, Smoka Wawelskiego i Chrząszcza na rynku w Szczebrzeszynie. Niedopatrzenie: nic nie ma o maszcie do anten telefonii komórkowej w Świebodzinie.

W ustawie – no szajka nie byłaby sobą! – są też wrzutki, umożliwiające szajce dokonywanie kradzieży lege artis.

16.

Koniecznie obejrzyjcie to. Koniecznie!

Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.