Zbigniew Szczypiński: Case study rzeki Odry4 min czytania

()

13.08.2022

Potraktujmy to, co stało się rybom i innym zwierzętom w Odrze jako klasyczne case study pozwalające na wyciąganie ogólnych wniosków z pojedynczego faktu. To znana i uznana w wielu naukach metoda opisu rzeczywistości.

.

.

Odra, druga co do wielkości rzeka w Polsce, która nam, pokoleniu z przełomu wojny, kojarzy się przede wszystkim jako rzeka granicy polsko-niemieckiej. Trudnej granicy, którą Republika Federalna Niemiec uznała dopiero w 1970. Od kilku tygodni Odra jest gorącym tematem ekologicznym i politycznym.

To, że jest to katastrofa ekologiczna – jest niepodważalnym faktem. Skala tej katastrofy plasuje ją w ścisłej czołówce katastrof ekologicznych w Polsce w całej naszej historii; co do tego jest w tej chwili powszechna zgoda. O skali i wielkości tej katastrofy najwięcej do powiedzenia będą mieli ludzie nauki. To badania laboratoryjne powiedzą prawdę o tym, co zatruło wielką rzekę i zagraża już wodom zalewu szczecińskiego i wodom Bałtyku. Niech instytuty i laboratoria zrobią to, do czego mają środki, wiedzę i doświadczenie, możemy jeszcze trochę poczekać. Ale tylko trochę, bo te badania już dawno powinny być prowadzone i być może już teraz, po miesiącu od wystąpienia pierwszych oznak zatrucia, znalibyśmy wyniki i mogli wskazać winnego czy winnych.

Jest, jak jest, po blisko miesiącu „pisowska” władza obudziła się i dała głos w sprawie.

Pierwsze publiczne wystąpienia przedstawicieli tej władzy były ilustracją poziomu jej kompetencji. Tam, gdzie trzeba się znać na subtelnych sprawach ekologii i ochrony środowiska występowali nominaci „Pana Zbyszka” i mówili, co mówili. Niech trwałym świadectwem kompetencji przedstawicieli obecnego rządu pozostanie propozycja wysokiego urzędnika, chyba w randze wiceministra, który, aby udowodnić, że Odra nie jest skażona, proponował, aby dać mu chwilkę na przebranie a on się w tej Odrze wykąpie. Sądzę, że ta deklaracja wysokiego urzędnika „pisowskiego” państwa stanie się tematem dla wielu kabaretów typu Neo-Nówka i będzie bawić publiczność lepiej niż wigilijne rozmowy przy rodzinnym stole.

Zostawmy żarty, a pochylmy się nad państwem, które jest wspólną własnością wszystkich obywateli.

Katastrofa ekologiczna na Odrze pokazuje, jakie mamy obecnie państwo, kim są ludzie obsadzani wyłącznie z klucza partyjnego i jakie mają kompetencje. Tak się składa, że w podziale politycznych fruktów resort ochrony środowiska przypadł Zbigniewowi Ziobrze, ministrowi sprawiedliwości i prokuratorowi generalnemu w jednej osobie. Pomińmy śmieszność tej sytuacji, zostańmy przy faktach. Jednym z wiceministrów resortu ochrony środowiska był i jest pan Ozdoba, ten z teamu KKO (Kantak, Kaleta, Ozdoba). To wspaniali ludzie młodzi i ambitni, ale całkowicie niekompetentni. Przypomnę żelazną prawdę z organizacji i zarządzania na poziomie rządu: to minister może, jako szef resortu, być polityczny (dobrze, jeśli jest też merytoryczny), ale jego zastępcy muszą być merytoryczni.

Mamy najliczniejszy rząd w najnowszej historii Polski. To kto jest w nim jako wiceministrowie?

Wystarczy chwila, by zrozumieć. Katastrofa na Odrze to nie przypadek, to rezultat.

Studium przypadku pozwala na spojrzenie na całość. Patrząc jak władza nie radzi sobie z katastrofą na Odrze, łatwo możemy sobie wyobrazić co działoby się w Polsce w przypadku innych klęsk czy wydarzeń, z wojną włącznie. To nie są żarty, to są naprawdę poważne sprawy i lepiej sprawdzać to w ekosystemach rzeki niż w społeczeństwie. Jak dotąd giną ryby, bobry i inne zwierzęta żyjące w wodnym środowisku, ludzie nie. Jeszcze nie! Chyba że potraktujemy nadmiarowe zgony w pierwszej fali pandemii plasujące Polskę w ścisłej czołówce światowej jako spełnienie tego czarnego snu.

W siedmioletniej historii rządów Jarosława Kaczyńskiego mamy nieustający ciąg klęsk i porażek w rzeczywistości oraz przeciwstawny im ciąg sukcesów, tyle że wirtualnych, piarowych, propagandowych.

Ta szajka nastawiona jest tylko na jedno – na trwanie przy władzy, pojmowanej jako źródło korzyści materialnych dla siebie i „swoich”. Musi to doprowadzić nas do klęski. Tu nie ma żadnej innej opcji. Albo rządy Jarosława i nieuchronna katastrofa wszystkiego i wszystkich, albo zmiana władzy na inną, dowolną inną, ale normalnych ludzi.

Tertium non datur!

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

4 komentarze

  1. slawek 14.08.2022
  2. AnGor 15.08.2022
  3. wandeczka9 15.08.2022
  4. Janusz Pawłowski 22.08.2022