24.09.2022
Oglądam uroczystość odznaczenia Orłem Białym Antoniego Macierewicza, Piotra Naimskiego i Mirosława Chojeckiego za działalność KOR. Z jednej strony Antoni Macierewicz faktycznie był założycielem KOR-u i autorem jego manifestu. Faktycznie za tę działalność wszystkim trzem odznaczenie się należy, ale…
No i tu jest duże ale.
Po pierwsze, ja bym od Andrzeja Dudy żadnego odznaczenia nie przyjął, tak jak odmówiłem przyjęcia czegokolwiek od Lecha Kaczyńskiego. I tu się dziwię Mirkowi Chojeckiemu, bo pozostałym się nie dziwię. Oni od dawna przeszli na czarną stronę mocy.
Po drugie, uznanie prezydenta jest wysoce selektywne. Bo są i byli ludzie tworzący KOR, o których cała celebra selektywnie milczy, a byli postaciami pierwszego planu w KOR. Mówię o Jacku Kuroniu, Grażynie Kuroń, Karolu Modzelewskim, Adamie Michniku, Henryku Wujcu, Janie Lityńskim i wielu innych, z którymi obecnej władzy nie po drodze.
Tak się jakoś składa, że według obozu bliskiego prezydentowi, ci ludzie to „komuniści i złodzieje”. Szczególnie ten obóz lżył przez lata Adama Michnika, ubliżał obojgu Kuroniom i wielu innym ludziom. Ja byłem w tym czasie bardzo małym żuczkiem, zaledwie współpracownikiem KOR, i to nie wybitnym, ale też „komunistą i złodziejem”, z ust stojącego w tle Jarosława Cykora, zostałem.
Po trzecie, w przemówieniu prezydenta roiło się od historycznych kłamstw. Wspominano harcerską drużynę „Czarną Jedynkę”, a jakoś zapomniano o innej drużynie: tzw. Walterowcach. No bo to wraży Kuroniowie i Modzelewski. Można by odnieść wrażenie, że KOR zakładali ludzie kościoła, w tym Karol Wojtyła (sic!), który w tej sprawie nawet palcem nie kiwnął. Zapomniano kompletnie o tzw. starym KOR i takich ludziach jak Jan Józef Lipski.
No i kłamstwa współczesne, np. Lech Kaczyński jako twórca Gazoportu. Ale to już pryszcz.
W pierwszych dniach marca 1968 roku, na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego zbierałem podpisy pod listem otwartym do Sejmu, protestem przeciw zdjęciu przez cenzurę przedstawienia „Dziadów” Mickiewicza w Teatrze Narodowym. Podszedł do mnie wówczas i podpisał się (mam kopię tej listy) nieznany student pierwszego roku historii, Antoni Macierewicz. Zapamiętałem go, bo mówił dziwne rzeczy. Powiedział mi, że jest zwolennikiem Fidela Castro i „Che” Guevary, oraz ma żal do Chruszczowa, że w czasie kryzysu kubańskiego nie wypowiedział wojny Stanom Zjednoczonym.
Listę z podpisami zaniosłem wieczorem do domu Jacka Kuronia. Adam Michnik i Henryk Szlajfer byli już aresztowani, Jacek Kuroń i Karol Modzelewski zostali aresztowani trzy dni później (zostali skazani na 10 lat więzienia).
Tak na koniec, bardzo przepraszam wszystkich za to, że nieświadomie przyczyniłem się do wejścia Antoniego Macierewicza w środowisko opozycji.
Poniżej list do Sejmu z marca 1968. Pierwsze nazwisko moje, jako zbierającego, na pozycji 41 Macierewicz.

Krzysztof Łoziński
Emeryt
Ur. 16 lipca 1948 r., aktywista wydarzeń marca 68. Były działacz opozycji antykomunistycznej z lat 1968-1989, wielokrotnie represjonowany i dwukrotnie za tę działalność więziony.
Członek Honorowy KOD i NSZZ „Solidarność”


Trzeba pisać, przypominać. Kiedyś się historie napisze na nowo bez dzisiejszych kłamców i klakierów.
Zawsze się zastanawiam czy ten niedouczony prawnik wierzy w to co mówi, czy tylko mówi bo musi?