nathan gurfinkiel: bliźnięta w lustrzanym odbiciu3 min czytania

()

natan sepia2013-11-27.

kiedyś, w latach 90., jeszcze za życia JP2, w czasach, kiedy koncern medialny toruńskiego redemptorysty stawiał dopiero pierwsze kroki, w niszowym, ale poważnym i wciąż jeszcze wówczas opiniotwórczym duńskim dzienniku „information” – moim dawnym miejscu pracy, ukazał się artykuł, w którym polska została przedstawiona jako teokracja, zawłaszczająca bez reszty sferę publiczną. autorem był nowy naonczas redakcyjny nabytek, dziennikarz znany z efektownych, acz  pustych intelektualnie stylistycznych fajerwerków i pochopnych konkluzji.

po dwóch bodaj dniach przeczytałem ze zdumieniem list do redakcji, pod którym podpisał się ambasador RP w danii, jerzy  j. sito.

znałem go jeszcze z warszawskich czasów, kiedy chętnie przesiadywał w słynnej kawiarni PIW przy ul. foksal 17. zwrócenie się do niegdysiejszego wpółbywalca kawiarni pozwalało mi uniknąć stawiania się w niezręcznej sytuacji jako osoba, pouczająca ambasadora.

wdawanie się w polemikę z gazetą – wywodziłem – a zwłaszcza z dziennikarzem nie najwyższego lotu obniża powagę urzędu ambasadora. jeżeli więc odczuwał nieodparty imperatyw odparcia kalumnii wobec państwa polskiego, mógł zlecić stanięcie do pojedynku na argumenty któremuś z młodszych rangą dyplomatów. miało by to tę dodatkową korzyść, że w przyszłości może zaistnieć jakiś poważniejszy incydent, gdzie potrzeba autorytetu ambasadora będzie większa, nie należy więc zawczasu wyzbywać się całego zapasu amunicji.

zreferewałem wówczas sprawę artykułu, łącznie z listem ambasadora do redakcji i moją polemiką z ambasadorem w korespondencji do „rzepy”, dla której naonczas pracowałem. naraziłem się z tego powodu, ale potem ekscelencja się udobruchał i podczas jakiegoś koktajlu zapewnił mnie, że jego reakcja była być może zanadto impulsywna i że puścił epizod w niepamięć.

jak mawiał znakomity duński humorysta „storm p.” (robert storm petersen) – trudno jest robić przewidywania, zwłaszcza na temat przyszłości.

dziś, kiedy supremacja kościoła w przestrzeni publicznej zaszła tak daleko, że kłuje boleśnie w oczy, mimo formalnie świeckiego charakteru państwa, nie polemizowałbym z autorem nieszczęsnego artykułu. na  polemikę bardziej zasługiwałby ambasador.

nie tylko jednak kościół przekracza granice rozsądku i wbrew najoczywistszym faktom dowodzi, że nadal pada ofiarą prześladowań. środowiska ateistyczne, lub choćby tylko antyklerykalne, w swoich usiłowaniach przeciwstawienia się fanatyzmowi kleru, same popadają w antyreligijny obłęd, odsądzając kościół od wszelkiej czci i wiary.

ta karuzela kręci się na pełnych obrotach, bo zachowanie jednych staje się lustrzanym odbiciem postępowania drugich i obydwie strony potrzebują siebie nawzajem. ta droga prowadzi donikąd, bo nie da się zlaicyzować społeczeństwa z tak długą i do tego stopnia zrośniętą z historią kraju tradycją religijną. nawet komuniści, zgrzytając zębami, rozumieli, że katolicyzm jest w polsce nie do pokonania.
ale również najbardziej fanatyczni zwolennicy kościoła muszą pojąć, że czasy inkwizycji i wypraw krzyżowych nie mają szans na wskrzeszenie i „prawdziwy” polak nie musi koniecznie być (wojującym) katolikiem – może być żydem, protestantem, prawosławnym, muzułmaninem, buddystą, gejem, ateistą…

uznajmy wszyscy, że tak być może, a nawet powinno  bo inaczej historia przemknie nam koło nosa, a my, pogrążeni w naszych sporach, nie zauważymy nawet łopotania jej skrzydeł i będziemy tkwili w coraz dalszej przeszłości…

nathan gurfinkiel

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. sugadaddy 28.11.2013
  2. sugadaddy 28.11.2013
  3. angor 01.12.2013