smutno mi. bo jedno z moich haseł zapadło na nieuleczalną chorobę i lada moment wyda ostatnie tchnienie. nieszczęsnym tym hasłem są prawa obywatelskie. winna jest temu ta (… za przeproszeniem) demografia i jej córka – dwojga imion struktura ludności.
z pełni praw obywatelskich korzystają głównie młodzi mężczyźni.
młode kobiety też miałyby na to korzystanie chrapkę, ale litościwie nam panujący kościół katolicki jest temu stanowczo przeciwny, bo uważa że dzielne podtrzymywaczki patriotycznych tradycji rodzinnych i (roz)płodne matki polki dopadła jakaś zaraza, przez co ulegają wpływom ideologii dżęder zamiast rodzić dzieci i gotować ich ojcom smaczne obiadki. gdyby młode kobiety pracowały za równą płacę i były tak chętnie zatrudniane jak ich męscy koledzy, to wymyśliłyby nie daj boże jeszcze jakiś strajk kołysek, dlatego biskupi, arcybiskupi, kardynałowie, ordynariusze diecezji i biskupi pomocniczy sprzeciwili się ratyfikacji konwencji rady europy o zwalczaniu i zapobieganiu przemocy w rodzinie.
młode kobiety są więc nadal wyłączone spod pełnego korzystania z praw obywatelskich…
dzieci również nie mogą z nich korzystać, bo są zbyt infantylne, by potrafiły zgłębić naturę demokracji swymi bardzo małymi rozumkami. a zresztą jak mogą być objęte prawami, skoro nie uiszczają podatków. (odsyłam tu do definicji demokracji znanego oceniacza wszelkich uprawnień dr gurnatko finkla: demokracja jest wyrazem pochodzenia greckiego i w przekładzie na współczesny język polski znaczy płacić te cholerne podatki!)
ludzie starsi, też nie mogą korzystać z pełni praw, bo są dyskryminowani. banki odmawiają im kredytu, a NFZ, ZUS i inne instytucje sabotujące fundamenty ładu społecznego, obowiązujące w europejskiej cywilizacji, wyrosłej na fundamencie chrześcijańskiej miłości bliźniego, nakazują ZOZ- om, przychodniom i pogotowiu stosowanie zasady pierwszeństwa wobec osób w wieku produkcyjnym (lub przedprodukcyjnym, ale nie poprodukcyjnym), próbując jeszcze na dodatek ukryć te niepisane reguły przed opinią publiczną.
temu ukrywaniu skandalicznej moralności strażników naszego zdrowia stoi jednak na przeszkodzie postęp we wszystkich dziedzinach medycyny – tak wielki, że długość życia systematycznie rośnie mimo wysiłków by skorygowanić statystykę wieku ludności na korzyść powiększaczy PKB.
odsetek pełnych korzystaczy z praw obywatelskich zmniejsza się więc z roku na rok i sytuacja coraz bardziej przypomina historię karelo-fińskiej socjalistycznej republiki radzieckiej.
powstała ona w roku 1940 po wojnie zimowej* (przedtem miala status republiki autonomicznej) i została rozwiązana w roku 1956. jak głosi wieść gminna stało się to w wyniku skrupulatnych badań demograficznych, zarządzonych w ramach liberalizacji i demokratyzacji po pamiętnym XX zjeździe partii.
badania wykazały, że w całej karelo-fińskiej republice było zaledwie dwóch finów: fininspektor (inspektor finansowy) i finkielsztajn. kiedy wszczęto jeszcze bardziej pogębione badania, okazało się, że tym fininspektorem był właśnie obywatel finkielsztajn. jasne więc było było że utrzymywanie całej republiki dla jednego tylko człowieka byłoby szkodliwym nonsensem. i tak oto ZSRR składający się z 17. republik zredukował ich liczbę do 16.
wiem, iż naśladownictwo jest brzydką rzeczą, ale grupa pełnokorzystaczy z praw obywatelskich zmniejsza się do tego stopnia że… właśnie!
natan gurfinkiel
_______________________________________________________
* wojna zimowa między ZSRR a finlandią trwała od listopada 1939 do marca 1940 r. według agencji WG (wieść gminna) wybuchła ona, ponieważ granica z finlandią przebiegała tak blisko leningradu, że kiedy każdego ranka w kolebce rewolucji formowała się kolejka po chleb, wystawała coraz częściej po za terytorium ZSRR. rząd radziecki poczuł się zmuszony wystosować ultimatum w sprawie skorygowania linii granicznej, które finlandia bezczelnie odrzuciła.
natan gurfinkiel



W ramach pocieszenia powiem Ci, że my po prostu nie jesteśmy rozrzutni. Nie nurzamy się bez opamiętania jak zdziczałe prosięta w błocku tych wszystkich nienaturalnych praw, co powoduje, że gdy przyjdzie bilans i inni stwierdzą, że ich prawa obywatelskie są wytarte, zbrukane jak ścierka od częstego używania, my wyjdziemy na plus, a nasze prawa zachowają swoje pierwotne walory, czyste, niezużyte, gotowe do wykorzystania. Przez kogoś.
Ta Płatek, (obok), jeszcze raz wspomniała temat tej bezpłatnej pracy kobiet. Ona mi się automatycznie kojarzy z „tą bokser” u Białoszewskiego, co rzeczywiście może ugryzła, ale dlatego „bo na nią szczekali”. (to było jak Miron mieszkał na Pl. Dąbrowskiego, dwa kroki od Przemka). Ale to mi przypomniało, że w tym NRFie, 30 lat temu, taki jeden spryciarz podatkowy – Konz, co publikował poradniki, doradzał, aby zatrudnić żonę na etacie gospodyni domowej, z dowolnym uposażeniem, opłacać jej ubezpieczenie socjalne i zdrowotne, co w rezultacie miało przynieść jej to co się należy, ale nawet temu, co się zdecydował, korzyści od fiskusa. Ten Konz jeszcze żyje, bo w książce, co akurat tłumaczę, znalazłem go, jako autora publikacji o zdrowym życiu po 80-ce. Jak z tym w tej Danii? Można zatrudnić żonę? Za ile?