2014-11-09. opisany tutaj przez PIRS-a spot reklamujący polskę „telewizja pokazała(90) ” przeżyłem niegdyś niemal na jawie, tyle tylko, że z odwróconymi wektorami.
nie byłem co prawda w papui – nowej gwinei, ale w niezbyt odległym regionie geograficznym – na północnej sumatrze, a tam na wyspie samosir, położonej pośrodku toba – jednego z największych jezior wulkanicznych w świecie.
w czasie przechadzki zgłodniałem i wstąpiłem do niewielkiej knajpki, położonej nieco na uboczu. byłem o tej porze jedynym gościem, więc właścicielka zabawiała mnie rozmową:
– skąd przyjechałeś? (where from?)
– from poland
– oh. holland. welcome!
– no, not holland. poland
na twarzy właścicielki uwidocznił się najpierw ogromny wysiłek umysłowy, a po chwili zapytała:
– to jest nazwa kraju?
– tak
– a gdzie on leży?
– w europie
– a gdzie w europie?
– między russia a germany
– aha… a po jakiemu tam mówią?
– po polsku
– to jest osobny język polski?
– jest. mówi nim prawie 40 milionów ludzi.
– niebywałe. ale welcome, welcome. moja restauracja karmi wszystkich.
wiem, że powinienem był unieść się honorem i wyjść z dumnie podniesioną głową – tym bardziej, że ten despekt zadała nam katoliczka. wyspę samosir zamieszkuje bowiem plemię bataków. jeszcze niecałe trzysta lat temu i, nim nie zostali nawróceni przez portugalskich misjonarzy, byli oni ludożercami. dziś batakowie – poprawni hotelarze i restauratorzy urządzają dla turystów taneczne widowiska, ukazujące ich kanibalską przeszłość…
jedzenie w tej skromnej knajpce było tak znakomite, że trudno mi było skupić myśli wokół urażonej dumy narodowej.
rodacy, wybaczcie!
natan gurfinkiel


Ja jako rodaczka wybaczam, a nawet daję 10/10 za świetny tekst o patriotyzmie na dalekiej Sumatrze.
Z wyrazami szacunku
Wiedza o naszym wspaniałym kraju nie jest zbytnio rozpowszechniona.
Wiele lat temu, w latach 60tych byłem ze znajomymi w Bułgarii a wracając postanowiłem odwiedzić znajomą Bułgarkę, która mieszkała w miasteczku na trasie do Warszawy. Pojechałem wcześniej, spędziłem parę godzin i czekałem na pociąg z moimi znajomymi.
Zawsze miałem łatwość do języków (niestety, także do ich zapominania), szczególnie do wymowy, a że byłem w Bułgarii już drugi raz, i to miesiąc, no i znałem rosyjski, więc sobie radziłem w prostych sprawach.
Na dworcu był młody wieśniak Bułgar z żoną i kilkuletnim dzieckiem. Zapytał mnie o coś, ja mu odpowiedziałem, chwilę gawędziliśmy, i nagle zapytał mnie o coś czego w ząb nie zrozumiałem. Mówię mu że ne razbiram, czyli nie rozumiem. On powtarza pytanie, ja mu tłumaczę że nie rozumiem bo nie jestem Bułgarem.
– A skąd jesteś?
– Z Polski.
– A gdzie leży Polska – w Rosji?
– Nie, obok Rosji.
– A jak się tam mówi, po rosyjsku?
– Nie, po polsku.
Nie wiem czy mi uwierzył.
No niby tak… Ale czy każdy Rodak z nad Wisły potrafi wymienić francuskie kraje zamorskie?
Zdumiewa polska powszechna meglomania i poczucie wyzszosci w stosunku do slowianskich sasiadow …. Z czego to wynika …????!!!!!!
@jacek2: to wynik naszej dumy z mowy ojczystej, którą sobie wspólnym wysiłkiem wytworzyliśmy, aby skutecznie obrażać tych innych, sąsiednich narodów.