Mariusz Szczygieł zachęcał w Xięgarni do nabycia książki, która opisuje autentyczne zdarzenie, jakie miało miejsce jakiś czas temu w Polsce. Otóż pewna rodzina zamordowała inną, bo podejrzewała ją o kradzież kiełbasy na weselu. Morderstwo widziało około 30 osób siedzących w stojącym obok autobusie. Podobno książka świetnie napisana.
* * *Znajoma lekarka, znakomita gastrolog, na pierwszą wizytę pacjenta przeznaczała zawsze minimum 45 minut. To powodowało, że czekało się bardzo długo w kolejce, mimo że było się zapisanym na konkretną godzinę, bo pani doktor badała zawsze wszystkich pacjentów uważnie i nie liczyła czasu (nikt jej nie płacił za ten nadliczbowy czas). Kiedy po kolejnych reformach przeznaczono lekarzom na pacjenta 15 minut, pani doktor odeszła z Instytutu i dalej przyjmuje prywatnie.
Teraz lekarz na zbadanie pacjenta, ewentualne przepisanie kuracji i leków i zapisanie wszystkiego w komputerze ma niewiele czasu. Nie ma mowy o głębszym wywiadzie, o wysłuchaniu pacjenta, sprawdzeniu na co jeszcze się leczy i jakie leki bierze. Zwykle nie ma czasu nawet na pobieżne badanie.
Przypomniał mi się znajomy z lat młodości, który zapytany jak się czuje przed egzaminem, odpowiedział, że chciałby mieć szansę dojść do stołu egzaminacyjnego. Otóż egzaminator zadawał pytanie już po wejściu do pokoju i student idąc do stołu musiał prawidłowo odpowiedzieć. Jeśli nie odpowiedział szybko i prawidłowo to już nawet nie musiał się przedstawiać, tylko wychodził i przystępował do egzaminu w następnym terminie. Często mam wrażenie, że jesteśmy traktowani przez lekarzy podobnie jak ten student. To nie jest tylko wina lekarzy, ale systemu który się wytworzył.
To wszystko uświadamia nam, jak oddaliliśmy się od relacji lekarz-pacjent. Mamy świadczeniodawcę i świadczeniobiorcę, limity świadczeń i bardzo długie terminy. O tych relacjach trwała dyskusja między ministerstwem i Porozumieniem Zielonogórskim.
Pisałem już o znajomej, która po wielomiesięcznych wizytach u lekarza pierwszego kontaktu i kolejnych specjalistów otrzymała skierowanie na rehabilitację. A tam powiedziano jej, że mogą jej rehabilitować jedno kolano, bo takie mają przepisy NFZ, a jak chce żeby zajęli się też drugim kolanem to znowu musi pójść do specjalisty, potem do rehabilitanta, a ten da jej skierowanie na leczenie drugiego kolana. Na pewno każdy z nas zna podobne historie.
Na pewno jest zbyt mało pieniędzy, ale jakoś żadna z kolejnych ekip rządzących nie umiała uczynić sytuacji bliższej normalności. Wszyscy będąc w opozycji rzucali oskarżenia, a potem już rządząc nie potrafili wiele zrobić.
Przypomniała mi się historia mojej babci. We wsi, gdzie dziadkowie mieli gospodarstwo, było dwóch szewców, jeden nazwiskiem Szlachta był bardzo dobry, drugi mniej (nazwiska nie pamiętam). Do tego drugiego moja babcia, wówczas nastolatka, oddała buty do naprawy. Za dość prostą naprawę szewc policzył sobie dość drogo. Babcia zwróciła uwagę, że Szlachta mniej bierze za taką robotę. – Ty mnie dziwcze nie porównuj ze Szlachtą, on taką rzecz robi raz-dwa, a ja ile się muszę namęczyć! odpowiedział szewc.
Problemy służby zdrowia w dużej mierze wynikają ze zbyt małych pieniędzy przeznaczanych na leczenie. Wiadomo że bez dodatkowych pieniędzy niewiele da się zrobić, bo gdzieś trzeba zabrać żeby gdzieś indziej dołożyć, a władze nie mogą się zdecydować na podniesienie składki zdrowotnej.
Chciałbym zaproponować pewne rozwiązanie.
Posłużyłbym się przykładem Świątyni Opatrzności Bożej, która już teraz dostała pieniądze na nieistniejące jeszcze muzeum Jana Pawła II, które ma się kiedyś tam znaleźć. Zapewne dzięki tym pieniądzom uda się na razie dokończyć kopułę świątyni. Otóż nasza armia przeznacza na zbrojenia w najbliższych latach ogromne sumy. Można by pod hasłem: „zdrowy żołnierz gwarancją bezpieczeństwa” przekazać część tych pieniędzy służbie zdrowia.
* * *W programie Kuby Wątłego w Superstacji zwrócono uwagę na dużą liczbę pełnomocników rządu. Oto – dla uciechy czytelników – ta lista:
Pełnomocnicy rządu i Prezesa RP
- – Pełnomocnik Rządu do spraw bezpieczeństwa w szkołach.
- – Pełnomocnik Rządu do spraw projektu ustawy o zdrowiu publicznym
- – Pełnomocnik Rządu do spraw restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego
- – Pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów do spraw Koordynacji Udziału Prezesa Rady Ministrów w Spotkaniach Rady Europejskiej
- – Pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów do spraw Koordynacji Skutków Regulacji
- – Pełnomocnik Rządu do spraw Zarządzania Infrastrukturą Drogową
- – Pełnomocnik Rządu do spraw Polityki Klimatycznej
- – Pełnomocnik Rządu do spraw Rządowego Programu Rozwoju Zintegrowanego Systemu Informacji o Nieruchomościach
- – Pełnomocnik Rządu do spraw Informacji i Edukacji Finansowej w zakresie Budżetu, Finansów Publicznych i Instytucji Finansowych oraz Ochrony Finansów Publicznych
- – Pełnomocnik Rządu do spraw rozwoju wydobywania węglowodorów
- – Pełnomocnik Rządu do spraw deregulacji gospodarczych
- – Pełnomocnik Rządu do spraw Polskiej Energetyki Jądrowej
- – Pełnomocnik Rządu do spraw Wprowadzenia Euro przez Rzeczpospolitą Polską
- – Pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów do spraw Muzeum II Wojny Światowej
- – Pełnomocnik Rządu do spraw Równego Traktowania
- – Pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów do Spraw Dialogu Międzynarodowego
- – Pełnomocnik Rządu do Spraw Przygotowania Organów Administracji Państwowej do Współpracy z Systemem Informacyjnym Schengen i Wizowym Systemem Informacyjnym
- – Pełnomocnik Rządu do spraw zwalczania nieprawidłowości finansowych na szkodę Rzeczpospolitej Polskiej lub Unii Europejskiej
- – Pełnomocnik Rządu do Spraw Negocjacji w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO)
- – Pełnomocnik Rządu do spraw Osób Niepełnosprawnych
Uczestnicy audycji zgodnie doszli do wniosku, że brakuje jeszcze pełnomocnika do koordynacji działań pozostałych pełnomocników.
* * *Po 15 godzinach dodatkowych negocjacji doszło do porozumienia między ministrem i lekarzami z Porozumienia Zielonogórskiego. Pan minister wymienił dwa punkty:
- – lekarze nie będą musieli co roku podawać NFZ numeru swojego konta (najczęściej tego samego);
- – jeśli okaże się z czasem, że w pakiecie onkologicznym wykryte zostaną jakieś niedociągnięcia, to będą one usuwane i zajmie się tym specjalna wspólna komisja.
Przedstawiciel lekarzy stwierdził, że teraz i pacjenci i lekarze będą bardziej bezpieczni.
I jeszcze intrygująca zagadka. W wyniku negocjacji o 3,40 zł wzrosła roczna stawka kapitacyjna (czyli suma pieniędzy jaką otrzymuje lekarz za każdego zarejestrowanego pacjenta), ale – jak zapewnił minister – suma wydatków nie wzrosła nawet o złotówkę. Ciekawe, jak się nazywa dział matematyki który pozwala na takie operacje.
PIRS



Ten dział matematyki nazywa się teoria mnogości. Polscy matematycy udowodnili prawie 100 lat temu wynik znany jako paradoks Banacha-Tarskiego: kulę można rozłożyć na skończenie wiele części (potem udowodniono, że wystarczy na 5), z których można potem złożyć, metodą przesuwania i obracania dwie identyczne kule. Wariant tego paradoksu pokazuje, że kulę można tak pociąć, że z uzyskanych części da się złożyć kulę dwukrotnie większą 🙂
Ta książka to „Nie oświadczam się” Wiesława Łuki. I jest to reportaż znakomity a dotyczy ludzkich postaw, mentalności i zasad moralnych oraz etyki – tej katolickiej.
Treść i wartość reportażu nijak się ma do tej „recenzji recenzji”, którą Pan napisał. Na korzyść reportażu oczywiście.
Jak sie chce sprywatyzować zakład, który całkiem nieźle stoi, ma zamówienia, ludzie lubią markę, produkt, albo po prostu go potrzebują robi się tak. Dostrzega sie pod byle jakim pozorem konieczność palącej zmiany. Cokolwiek – choć by to że elewacja sie sypie albo szyby brudne od zaplecza. Zatrudnia sie koniecznie swojego człowieka na stanowisku dyrektora. Ten antagonizuje załogę i managerów, judzi pomiędzy klientami a producentem, nade wszystko pod pozorem usprawnień i racjonalizacji wprowadza wskaźniki, statystykę i zaczyna zarządzać za pomocą ekonomii naukowej. Rozpoczyna nieustanne zmiany decyzji, co pół roku, co miesiąc zmienia sie strategia. Raz sie dotuje, raz sie obcina. każdemu kto sie sprzeciwia i wskazuje na wady takiego procesu zarzuca sie populizm i żąda by wskazał komu zabrać jeśli komuś ma wzrosnąć. Po roku – dwóch latach góra zakłąd jest w rozsypce, wybitni specjaliści za granicą. I wtedy następuje sprzedaż za symboliczną złotówkę osobie która taką strategię planowała z góry i często opłacała dramatis personae.
I to jest właśnie to co PO robi w służbie zdrowia. Nie w interesie lekarzy. W interesie gigantów ubezpieczeniowych.
Syf ze służbą zdrowia i jakaś bezwładność mają dłuższą historię niż rządy PO. Przypomina to czasem reformy w szkolnictwie – żadnej nie udało się zrealizować, bo każda następna ekipa wprowadzała swoją nową.
JMP: Obawiam się że jest z tym jak z kostką Rubika – trudno to potem złożyć, choć teoretycznie jest możliwe.
Darek_lask: Chciałem to samo powiedzieć, ale widocznie mi nie wyszło i stąd wrażenie że wyśmiewam się z książki.
@ PIRS i 15 minut lekarza dla pacjenta.
Goopie to ustawowe wyliczenie czasu pracy.
Przychodzą pacjenci dobrze lekarzowi znani „po receptę” też 15 minut wizyta trwa, bo tak jest zapisane.
Ale też z drugiej strony nie rozumiem, dlaczego to lekarz ma 15 minut na wklepanie wszystkiego do komputera, przeprowadzenie wywiadu itp.
Dlaczego nie może tego zrobić ktoś inny?
Sekretarz/sekretarka biegle obsługująca komputer, która by wszystko co lekarz mówi wklepała w odpowiednie miejsce.
Kiedyś byłem w przychodni w Berlinie.
Ten sam lekarz przyjmował w dwóch gabinetach na raz. W jednym przebywał wraz z pacjentem którego badał i asystentem, w drugim kolejny pacjent już był przygotowywany do wizyty przez drugą asystenktę, która weryfikowała podstawowe dane osobowe, ubezpieczenie i robiła wstępny wywiad dopytując się np. o palenie czy częstotliwość spożycia alkoholu itp.
Lekarz stawiał diagnozę i ordynował leczenie w pierwszym gabinecie i przechodził do drugiego, gdzie czekał już pacjent, czasem rozebrany do pasa, na badanie, a nie dopiero przedstawiający się.
Wydajność lekarza była wyższa, a i tak miał więcej czasu na każdego z pacjentów. Wydaje się też, że pensja nawet dwóch asystentów razem wziętych nie sięga kwoty, jaką otrzymuje zatrudniony lekarz.
@darek_lask
Chciałem zwrócić uwagę, że PIRS żadnej książki nie recenzował! PIRS opisuje, co widział w telewizji. A tam widział taką, a nie inną akcję promocyjną tejże książki. Jeśli jest wybitna, jak Pan twierdzi (nie mam podstaw, żeby nie wierzyć), to tym bardziej zastanawia, dlaczego w TV zareklamowali ją jako „morderstwo w sporze o kiełbasę”. Czy aż tak bardzo TV sięgnęła poziomu dna? Czy naprawdę w TV uważają, że Polaków trzeba zachęcać do czytania czegokolwiek reklamując przemoc (i seks)?
Mr E: Jeszcze zdarza mi się znaleźć gabinet w Polsce (u okulisty) i to nie prywatny, gdzie wszystkie dane wypełnia asystentka i ona wypisuje recepty, a lekarz bada i dyktuje co wpisać do karty.
W Holandii dawno temu moja żona wybrała się do lekarza. Przyjął ją lekarz asystent, który dokładnie o wszystko wypytał i zapisał, częściowo też zbadał. Właściwy lekarz już był dzięki temu wprowadzony. Następnie otrzymała skierowania na badania i tak szła od gabinetu do gabinetu, a kiedy wróciła do lekarza to ten miał na biurku wyniki wszystkich badań i prześwietleń. To było w szpitalu wyposażonym w sprzęt medyczny Philipsa, być może gdzie indziej było inaczej ale powinno być tak.
I dwa obrazki z Polski, z naszych doświadczeń. Pierwsza wizyta u lekarza rodzinnego. Wizyta trwała około 3 minut, nie było badania.
Pacjentce, która chciała leki nasercowe, lekarka powiedziała: Ale to nie są obojętne leki, jakie pani ma ciśnienie?
Pacjentka: Nie wiem, jakby zmierzyć to chyba dobre.
Więc lekarka zapisała „dobre” i przepisała lek.
15 minut na zbadanie i przeprowadzenie wywiadu to dużo za mało, chyba że ktoś przychodzi z duperelą, ale wtedy może sobie sam kupić coś w aptece. To nie leczenie ale dostarczanie marnych świadczeń.
Tego wszystkiego nie udaje się zmienić od lat, chyba że na gorsze.
@darek_lask
Uważniej przeczytałem pana komentarz. Widzę, że niepotrzebnie uwagi swoje wtrącam.
Przepraszam
à propos mariusz szczygieł – také život s holou prdelí může být veseli