Zamach w Paryżu, jak każde tego rodzaju wydarzenie uruchomił lawinę komentarzy, analiz, prognoz i pomysłów na przyszłość.
Ponieważ zawsze byłem zwolennikiem dyskusji na tematy nawet najtrudniejsze, rzuciłem okiem na komentarze internetowe, korzystające z pozornej (ale zawsze) anonimowości, bo wydało mi się słusznym sprawdzić czy jest z kim i o czym rozmawiać.
Nie zdziwiła mnie specjalnie różnica w podejściu do tematu internautów z różnych krajów, choć szczerze mówiąc, aż takiego rozstrzału się nie spodziewałem.
Tygodnik „Charlie Hebdo”, tygodnik prowadzony przez grupę ateistów o poglądach zdecydowanie lewicowych żartował sobie dość ostro z wszystkich religii, nie wyróżniając i nie oszczędzając żadnej z nich.
Nawiasem mówiąc, pani dziennikarka z TVN i jej dzisiejszy gość jednoznacznie stwierdzili, że „przeginali i niepotrzebnie obrażali wierzących”. Warto zapamiętać, że to nie TV TRWAM.
Wracając do internautów.
Młoda dziewczyna, Polka z Calgary pisze tak:
„Poszłam na wiec pamięci dla Charlie zorganizowany w Calgary. Rzadko uczestniczę w takich akcjach, więc przyglądałam się wszystkiemu z ciekawością i takie były moje spostrzeżenia:- Większość obecnych (100-150 osób) stanowili rdzenni Francuzi. Ponoć udzielała się Alliance Française (takie coś jak Goethe Institut). – Organizacja była ogólnie dość marna… dwóch oficjeli marudziło coś bez mikrofonu ale 4 metry dalej nie było ich słychać. W większości ludzie stali i rozglądali się dookoła lub trajkotali ze znajomymi jeśli takowych mieli. Pod koniec odśpiewano Marsyliankę, ale wypadła dość blado. Było kilku reporterów.- Widziałam 4-5 osób które wyglądały na francuskich muzułmanów. Nie przyglądałam się wszystkim więc może było ich więcej. Jeden obok (ciemna karnacja, arabskie rysy twarzy) radośnie opowiadał że jest z Marsylii i że przyszedł bo jest Francuzem.- Zadziwiające jak różne mogą być motywacje ludzi. Jeden facet powiewał ogromną flagą Izraela. Nie mam nic przeciwko, ale denerwował mnie (i nie tylko mnie), bo ewidentnie korzystał z okazji żeby promować jakieś swoje idee. Nie miał flagi francuskiej, powiewał tylko tą swoją flagą tak żeby uchwyciły ją kamery. Słyszałam że niektórzy Francuzi nie byli zadowoleni (najgłośniej dziwił się mój arabski sąsiad). Jacyś Francuzi znaleźli francuskie flagi i zaczął się wyścig pod tytułem „która flaga znajdzie się przed kamerą”. Ktoś skomentował że to zachowanie jak z przedszkola. Myślę jednak że obyło się bez scysji… choć nie jestem pewna bo pan z flagą w pewnym momencie odłączył się od grupy. Na głowie miał kowbojski kapelusz a na kurtce wyszyty napis „Jesus is lord” więc to był taki Żyd jak z koziej dupy trąba…- Na koniec usłyszałam ojczysty język i okazało się że na wiecu było jeszcze przynajmniej 4 Polaków. Razem ze mną, chyba byliśmy nadreprezentowani. I następna niespodzianka, jeden z Polaków (przyszedł z wielką kanadyjską flagą która na początku jako jedyna robiła konkurencje fladze Izraela), zaczął opowiadać jakim złym człowiekiem jest mer Calgary bo popiera małżeństwa homoseksualne i jak on (ten Polak) od 10 lat walczy z radą miasta o wolność religii i sumienia. Czyli gorliwy katolik (albo siakiś inny chrześcijanin) ze staropolską żyłką pieniactwa… ale przyszedł na wiec by upamiętnić antyreligijnych, „lewackich” dziennikarzy. Go figure…może powodowały nim uczucia antyislamskie bo narzekał że mer jest muzułmaninem. „Z Bogiem” rozstaliśmy się, i każdy poszedł w swoją stronę bo wiec się kończył… Mer Calgary jest istotnie muzułmaninem o ciemnej karnacji i to wszystko w mieście konserwatywnych rednecków. Ogólnie wydaje się być lubiany.”
Francuski dziennikarz komentując sprawę, szuka winnego i wyjścia.
„My wszyscy jesteśmy winni. Daliśmy się poddać społeczeństwu, w którym wszystko dyktuje nam rywalizacja i nienawiść. We Francji całe grupy ludności są wykluczone i pogrążają się w ubóstwie. Arabowie, czarnoskórzy – na co dzień muszą zmagać się z rasizmem, segregacją, przemocą policji i agresją instytucjonalną. Od dawna zadawałem sobie pytanie: jak długo jeszcze pozostaną oni spokojni?”
„Charlie Hebdo” to tygodnik satyryczny. Nie od rzeczy więc rzucić okiem na komentarze na jednym z polskich satyrycznych portali. I cóż czytamy?
- „zażywam wypoczynku i słyszę, że w Paryżu GTAV, ale podobno nie wolno sie z tego smiac hehehehehe…”
- „Nie odpowiadala im tresc pisma wiec zlozyli reklamacje w 12 kopiach”
- „mogli troche zmienic wspolrzedne i ilosc kopii”
- „cool story bro moje hemoroidy ronią krwawe łzy”
Oczywiście, te perły rodzimego dowcipu skrzące się na moderowanym forum to małe miki w porównaniu z tym co się dzieje na portalach informacyjnych.
Oto jedna z ciekawszych „propozycji”:
„~chłodnym okiem :
Oto kilka propozycji dla „braci” muzułmanów, tak „miłujących” pokój i ludzi:1) Brak jakichkolwiek praw wyborczych.
2) Zakaz zajmowania jakichkolwiek stanowisk w administracji.
3) Zakaz pracy w policji, wojsku, innych służbach mundurowych, również jako pracownicy cywilni.
4) Zakaz budowania meczetów i publicznego wyznawania islamu, zakaz posiadania i wwożenia Koranu (zabierane na lotniskach podczas kontroli).
5) Brak prawa do pobierania jakichkolwiek świadczeń socjalnych, pomocowych itd.
6) Nakaz pracy, bez pracy tylko turystycznie, nie dłużej niż dwa tygodnie. Kolejny wjazd za 10 lat do danego kraju UE.
7) Podatki zawsze 3-krotnie wyższe niż dla obywateli danego kraju.
8) Żadnych nowych nadań obywatelstwa (a wręcz pozbawienie obywatelstwa już nadanego).
9) Zakaz zawierania małżeństw mieszanych (i między sobą, bo zakaz wjazdy imamów wyklucza udzielenie ślubu).
10) Wysłać w świat komunikat, że od dziś ciała terrorystów nie będą nikomu wydawane, a zostaną zakopane razem z wnętrznościami świń w nieznanym publicznie miejscu, zaś zdjęcia zostaną opublikowane przez odpowiednie służby, ku przestrodze. W tym samym dniu skończy się islamski terroryzm. Oczywiście w krajach, w których nie ma kary śmierci należy ją przywrócić wyłącznie dla muzułmanów. Ci na których zostanie taki wyrok wykonany mają zostać potraktowani tak samo jak ci, którzy zginą w zamachach: zakopani razem z wnętrznościami świń. Sami taki sposób walki z nimi poddają nam.”
Nie przypomina to czegoś?
I np. takie dość specyficzne podejście do narodowej historii:
„Polska była wielokulturowa. I gorzko za to zapłaciła w epokach wojen – powstania kozackie wprowadziły nas w epokę wojen, bardziej wyludniających kraj niż druga światowa, a po 1939 połowa niepolskich obywateli RP radośnie przeszła na stronę Hitlera i mordowała nas gdzie popadnie, poczynając od naszych Niemców z piątej kolumny i późniejszych volkslist, poprzez Litwinów a skończywszy na banderowcach.”
I taki najprzeciętniejszy z przeciętnych:
„Ile osób w internecie od lat ostrzegało…Kraje takie jak Niemcy, Francja, Norwegia mają niewiele czasu żeby obudzić się, zanim ich rodowici obywatele staną się mniejszością w swoich krajach. Oczywiście wszyscy ostrzeżenia ignorowali, przecież *tfu* islam to „religia pokoju”.
Przydałby się jakiś dyktator w Europie który zrobiłby porządek z tymi smrodami”
Nie chcę przeprowadzać analizy samego problemu. Są tu od tego lepsi specjaliści. Chciałem tylko pokazać do kogo trafiać będą mądrości, które wygłaszają i wygłaszać jeszcze długo będą. Do kogo się mówi – dla niektórych (nie wszystkich, wiem) to ważne. Mnie uczono, że argumenty i środki wyrazu należy dobierać odpowiednio do audytorium. Jakie tu zastosować?
Wracając do domu, w oknie jednego z domów pod lasem zobaczyłem francuską flagę przewiązana kirem. Zdjęcie kiepskie, bo z telefonu, ale nic innego pod ręka nie miałem, a uznałem, że to też trzeba zapamiętać.
Jerzy Łukaszewski



@ narciarz2↗
Przeciez juz to pisalem – slepy o kolorach. Jezeli nie ma uczucia, rzeczy za ktora gotowy jest pan oddac zycie, to panski problem. Ludzie sa inni, i dzieki im za to. Pare dni temu na tym forum odbyla sie dluga dyskusja o relacjach Polska Ukraina. Jej koniec dopisal dzisiej prezydent Czech Milosz Zeman. Proponuje wrocic do tej dyskusji a potem przeczytac list Zemena do Ukraincow. To tez o uczuciach. O religijnych nie bede dyskutowal, bo tez jestem slepym, ale nie mam zadnego problem szanowac je u innych.
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/milosz-zeman-do-ukraincow-czy-znacie-rozkaz-bandery-dot-mordowania-polakow/y0lqp
@W.Bujak:
chyba piszemy o dwu roznych rzeczach. Ja pisze o tym, w jaki sposob kapłani manipuluja znaczeniami słow, podobnie jak kiedys komunisci. Moj mysl jest taka, ze kapłani tworza wymyslona rzeczywistosc, ktorej naprawde nie ma. Wyznawcy wierza w cos, co nie istnieje. Wiara jest oparta na uczuciach i emocjach, ktore nazywane sa „uczuciami religijnymi” i podlegaja specjalnej ochronie prawnej (w Polsce) albo zbrojnej (w islamie). Ten mechanizm słuzy manipulacji, doraznym interesom politycznym, zniewalaniu całych grup ludzi, a w skrajnych przypadkach usprawiedliwia eksterminacje. W sumie idzie o interesy i polityke, sprytnie kamuflowane jako wartosci wyzsze i wrecz metafizyczne. Tzw. „uczucia religijne” sa jednym z narzedzi tej manipulacji. To było w skrocie streszczenie mojego stanowiska.
.
Natomiast Pan wydaje sie przywiazywac samoistna wartosc do tych „uczuc”, choc wedle własnych deklaracji Pan ich nie podziela.
.
” Jezeli nie ma uczucia, rzeczy za ktora gotowy jest pan oddac zycie, to panski problem.”
.
Rzeczywiscie, trudno byłoby mi znalezc usprawiedliwienie dla wziecia do reki kałacha. Zdrowie psychiczne to nie problem, tylko dar niebios. Jestem za to wdzieczny niebiosom.
.
Proponuje zamknac te dyskusje tu i teraz, bo przekroczylismy setke i poprzednie komentarze sie schowały. Do zobaczenia w nastepnym watku.
@Jerzy Łukaszewski pisze: 2015/01/11 o 22:20
@narciarz2, prawo poważnego kraju powinno w ogóle unikać określeń niejednoznacznych…. W czyim to interesie?
.
Chcialbym odpowiedziec przed pozegnaniem tego wątku (chyba ze Redaktor BM pozwoli wyswietlac sie wszystkim komentarzom). Otoz mi sie wydaje, ze niejednoznaczne prawo jest w interesie rządzących według powiedzenia „pokazcie mi obywatela, a znajde paragraf”. W kraju z niejednoznacznym prawem sedzia bedzie sie raczej wysługiwał władzy niz obywatelowi. Władza, tworząc takie prawo, robi to w interesie swoim i przyjaciol krolika, a nie w interesie obywatela. Bałagan w polskim prawie ja bym interpretowal jako bałagan zamierzony przez jego tworcow. Przykładem jest brak dobrej ustawy reprywatyzacyjnej w Warszawie (to nie szeregowy obywatel na tym korzysta) oraz niesławne „uczucia religijne” zamierzone jako narzedzie represji w rekach Koscioła i jego prawicowych sojusznikow.
.
Nie bardzo sobie wyobrazam stwierdzenie „są jeszcze sądy w Berlinie” w dzisiejszej Polsce. Bardziej by mi pasowało powiedzenie „o tym, co jest sluszne, decyduje JA”, gdzie „ja” oznacza dygnitarza albo koscielnego hierarche. Niejednoznaczne i metne prawo jest w interesie takiego JA, i własnie dlatego jest ono konsekwentnie tworzone przez polskich prawodawcow.
@narciarz2, no to myślimy tak samo. Równie dobrze można by zapisać w prawie „poczucie estetyki”, czy „uczucie nadmiernej słodyczy”.
I Am Not Charlie Hebdo.
http://www.nytimes.com/2015/01/09/opinion/david-brooks-i-am-not-charlie-hebdo.html?_r=0