Chiny się zmieniają. I choć dostrzegamy wiele – może nawet coraz więcej – problemów na ich drodze do unowocześnienia gospodarki, to warto jednak już teraz zauważyć, jak wiele się tam zmieniło. Używamy w pobieżnych dyskusjach starych, utartych frazesów, wciąż uznajemy za pewne dawne mity, należałoby zatem poddać weryfikacji przynajmniej niektóre z nich.
Pierwszy mit:
Chiny to „kapitalizm państwowy” gdzie wiodącą rolę grają przedsiębiorstwa należące i będące pod kontrola władz centralnych, bądź lokalnych. (tzw. SOE – state owned enterprises). Agencja rządowa (State Assets Supervision and Administration Commission – SASAC), zarządza wiodącymi firmami państwowymi, pozostałe są pod zarządem władz lokalnych.
To jednak już niezupełnie prawda. Jeszcze w roku 2007 jedna piąta – 20% -produkcji przemysłowej Chin pochodziła z przedsiębiorstw prywatnych, obecne szacunki podają że to już 60%. Udział przedsiębiorstw państwowych w eksporcie spadł z 33% w roku 1995 do zaledwie 11% w roku 2012.
Wśród czterdziestu gałęzi przemysłu tylko w sześciu z nich przewagę (w sensie wielkości produkcji) mają firmy państwowe. Nawet w wiodących przemysłach firmy państwowe (tzw. national champions) nie wykazują specjalnych osiągnięć, z pewnością zaś ich zyskowność jest o wiele niższa. Patrz ilustracja.
Tabela wskazuje nam zwrot z zainwestowanego kapitału w firmach prywatnych (linia niebieska) i ten sam wskaźnik dla firm państwowych( linia czerwona).
Według agencji Xinhua w roku 2013 przedsiębiorcy prywatni działali w 12,53 milionach firm, a zarejestrowano także około 44 milionów firm indywidualnej działalności gospodarczej. Ostatnia tendencja to wzrost prywatnych usług, np. w roku 2005 było 3000 prywatnych szpitali, obecnie jest ich 7000. Statystyki wykazują, że przedsiębiorczość prywatna wytwarza już 60% chińskiego PKB.
Wiąże się z tym powszechne, a już nieprawdziwe przekonanie, ze firmy prywatne maja ograniczony dostęp do kredytu. Według danych banku centralnego, w ciągu ostatnich trzech lat ponad polowa kredytów została zaciągnięta przez firmy prywatne.
Mit drugi:
Większość ludności miejskiej w wieku produkcyjnym pracuje w firmach państwowych.
Była to prawda w roku 1978, gdzie 99% ludności miejskiej pracowało „na państwowym”, obecnie to zaledwie 18%. Poniższa ilustracja wskazuje rozmiar wzrostu zatrudnienia w sektorze prywatnym w miastach (kolor brązowy)
Ostatnie reformy zakładają zwiększenie udziału kapitału prywatnego w przedsiębiorstwach państwowych ( tzw.mix ownership ).Własność państwowo- prywatna ma zwiększyć efektywność zarządzania w tych firmach. Sinopec, największa w Azji firma w branży surowców energetycznych planuje podobno sprzedaż części udziałów (około 16 miliardów US$ ) prywatnym inwestorom. Państwowa agencja zarządzania aktywami państwowymi SASAC podobno chce postąpić w podobny sposób z jeszcze sześcioma gigantami państwowymi, aby zwiększyć uprawnienia menadżerom, którzy będą zarządzali tymi firmami.
Trzeci mit:
Chiny polegały w swym rozwoju na inwestycjach zagranicznych, a teraz zagraniczni inwestorzy wycofują się z Chin. Fakty temu przeczą. Wycofują się co prawda inwestorzy z niektórych branż przemysłu przetwórczego (wynoszą się do Indonezji, Bangladeszu lub Wietnamu) ale napływają inni, zarówno do gałęzi z wyższej technologicznej półki, jak i do usług . Ponadto chińskie inwestycje poza krajem zrównały się w wielkości z napływem inwestycji do kraju . Poniższy wykres pokazuje wartości inwestycji płynących do Chin (linia czerwona) i wypływających z Chin (linia niebieska).
Największy udział w chińskich inwestycjach za granicą ma Australia (około 60 miliardów US$, następne są USA, Kanada i Wielka Brytania. Afryka jako całość (około 9 miliardów US$ ) jest na szóstym miejscu za Francją
Czwarty mit ; polega na przekonaniu, ze Chiny mają ogromną, obciążająca system biurokrację ( liczona sumą zatrudnionych w organizacjach partyjnych, instytucjach rządowych i instytucjach publicznych ). Ostatnie badania Międzynarodowej Organizacji Zatrudnienia wykazały jednak że na 1000 mieszkańców Francja -wiodąca – zatrudnia aż 95 biurokratów, USA-74, Niemcy 53, Turcja i Meksyk 38 a Chiny zaledwie 30.
Istnieje jeszcze wiele innych mniej powszechnie funkcjonujących mitów na temat aktualnej sytuacji w Chinach, ale to temat na następny artykuł.
Dr Krystyna Palonka
CENTRUM STUDIÓW POLSKA-AZJA





To rzeczywiście zaskakujące dane. W Polsce na prawie 14 mln zatrudnionych, 20% pracuje w budżetówce, a 1 mln w administracji… Polska zajmuje 4 miejsce w Europie, pod względem ilości zatrudnionych w biurokracji. To niechlubne dane. Np ostatnio w Wielkiej Brytanii skasowano 300 tyś etatów w biurokracji. Bardzo ostro zredukowała biurokrację Łotwa, jak znalazła się w kłopotach ekonomicznych. Jest tu wiele do zrobienia.
Wracając do Chin, cieszy wzrost sektora usługowego, bo oznacza to wzrost rynku wewnętrznego i konsumpcji. To przecież duży rynek wewnętrzny sprzyjał łagodnemu przejściu Polski przez ostatnie 7 lat kryzysu.
Chiny mają ogromne problemy z ochroną środowiska, zanieczyszczenie powietrza i wód jest krytyczne. Chiny stoją także przed problemami demograficznymi wynikającymi z regulacji urodzeń i tradycji posiadania syna jako rękojmii pomocy rodzicom na state lata. Stąd aborcje dziewczynek. W przedziale wiekowym 15-64 lata jest 73,6% populacji i nadwyżka mężczyzn nad kobietami wynosi ok. 27 mln na 983,3 mln. W młodszej populacji, 0-14 lat, jest zawarte 17,6% populacji i nadwyżka męskiej populacji wynosi ok 18 mln na 235 mln dziewcząt i chłopców.
Chiny stanowią ponad 19% światowej populacji, wskaźnik urodzeń przewyższa liczbę zgonów (odpowiednio 12,31 urodzeń/1000 mieszkańców i 7,17 zgonów/1000 mieszkańców). Czyli populacja Chin nadal rośnie.
Jestem ciekaw, co o powyższych wyzwaniach i problemach (także etnicznych) napisze autorka w następnych artykółach, na które już czekam.
Narzekamy w Polsce na zasiłki i służbę zdrowia? W Chinach opieka medyczna jest płatna, dopiero od niedawna niektórzy pracodawcy wspomagają w tym pracowników. Prawo nakazuje dzieciom opiekę nad rodzicami na stare lata, ale bezrobotni nie dostają zasiłków i są zdani na pomoc rodziny. Wieś praktycznie nie ma żadnej pomocy od państwa…
@ andzrej Pokonos
widzę tu niestety niezgodność danych :(. wg autorki w Chinach mamy „… tylko 30 biurokratów na 1000 mieszkańców …” . wg mnie w 38 milionowe Polsce 1 milion to nieco ponad 26 i to jest dużo? 4 miejsce w Europie ? Może to zależy od tego kto i co liczy ?
pozdrawiam
td
@Tomasz Dziuba: być może autorka się pomyliła. Te dane odnosi się zwykle nie do populacji, ale do liczby zatrudnionych. Moje dane dotyczą 1 milion na 14 milionów pracujących. Jeśli rzeczywiście autorka ma rację, to trzeba pomnożyć ten wynik razy półtora czy dwa, aby otrzymać liczbę pracujących w Chinach w adminstracji w stosunku do ogólnej liczby zatrudnionych.
Dziękuję 🙂 zawsze warto się uczyć (aby zrozumieć) od źródeł 🙂
Dziękuję. Dobrze jest rozumieć ciut więcej.
Ale to, ze w Chinach nie ma na ogol ubezpieczenia zdrowotnego i emerytalnego to chyba nie mit. Nawet wiec gdyby Chinczyk zarabial na reke tyle co Polak, to koszt pracy jest o 60-70% nizszy. I jak tu z takimi konkurowac?
To wszystko do czasu. Skażenie powietrza i wód stworzy tysiące chińskich Erin Brokowicz, które upomną się o ochronę środowiska i pracowników. To tylko kwestia czasu. Tak dewastująca środowisko i ludzi gospodarka ma krótkie nogi.
Chyba rzeczywiście trudno będzie nam konkurować z ich dbałością o własne zdrowie i kondycję. Tam każda Chinka zanim pójdzie do pracy ćwiczy co najmniej pół godziny. Próbowałam dołączyć do nich, ale wymiękłam po 10 minutach i potem ledwo dysząc podziwiałam jak wcale nie młodsze ode mnie panie z uśmiechem na ustach ćwiczyły dalej.
Ponadto biorąc pod uwagę ich tradycyjną medycynę, to nawet jeśli poszerzy się ich zakres ubezpieczenia zdrowotnego, to nie będzie to tak kosztowne jak u nas.
Podejrzewam, że intencje Autorki szły w kierunku formalizacji oceny zmian – jakąż ogromną przewagę ma prywatny rozwój gospodarczy nad państwowym. To byłoby bardzo powierzchowne – i w doborze hierarchii znaczenia mylące te liczne a niezbędne wytyczne naszych pogłębionych analiz – ujęcie. Tam są cenne elementy właśnie po stronie państwowej, historycznie akceleracyjnej, które Autorka prawie lekkomyślnie, w każdym razie dość jednostronnie pomija. Te wykresy są obrazem dobrze wyobrażalnej zwykłej nieuchronności gospodarczej, i zapewne tak były planowane.