Natan Gurfinkiel: W czym przyczyna mizerii?3 min czytania

()

natan 22015-01-21. Felieton Antoniego Kopffa (Antoni Kopff: Mizeria), jak zwykle  sugestywny i napisany ze swadą, przeczytałem jednym tchem i w pierwszym odruchu gotów byłem podpisać się oburącz pod każdym słowem. Musiała upłynąć długa chwila, nim otrząsnąłem się z sugestii, wywołanej zaletami stylu – chapeau bas, Antoni!

Opisowi choroby, toczącej współczesne państwo polskie, nie można właściwie nic zarzucić, bo wszystkie jej objawy mamy wygarbowane na własnej skórze. Wystarczy wymienić chroniczną zapaść systemu opieki zdrowotnej jako pierwszy z brzegu przykład.

Ale nie zdarza się prawie nigdy, by  jedna strona w sporze  miała całkowitą rację. Upłynęło już ćwierć wieku odkąd odzyskaliśmy suwerenność i swobody obywatelskie, a mimo to aparat państwowy nadal jest spętany nawykami z czasów nagiej opresji. Państwo polskie jest paranoicznie podejrzliwe, małostkowe, zakompleksione, przeczulone na punkcie swej reputacji i wrogie obywatelowi.

Po to, żeby obywatele mogli całkowicie identyfikować się z państwem, muszą  mieć przekonanie, że stoi ono ono na straży ich swobód i że samo jego istnienie ma na celu służenie dobru powszechnemu, a więc również każdemu z nas.

Ta świadomość nie utorowała sobie jeszcze drogi w administracji publicznej dowolnego szczebla. Wygoda rządzących nadal jest ważniejsza od praw i swobód jednostki, a obywatel traktowany jest przez kastę urzędniczą jak własność państwa.

Kolejne ekipy sprawujące władzę utożsamiają się z państwem, a opozycja traktowana jest jako element destrukcji, którą należy zwalczać – dla dobra obywateli, oczywiście.
Nie może więc zaistnieć sytuacja, że tak jak w krajach skandynawskich opozycja współrządzi i budżet wypracowywany jest w drodze kompromisu.  Również inne ustawy o kluczowym znaczeniu  nie są przeforsowywane  nieznaczną większością, nawet gdy istnieje taka możliwość. Zamiast tego partie koalicji rządzącej szukają konsensu, idąc niekiedy na poważne nawet ustępstwa. Nie jest to zawarowane w żadnych regulacjach, ale takie panują obyczaje parlamentarne.  Powszechna jest bowiem świadomość, że rządy  się zmieniają, a państwo, które jest wspólnym dobrem obywateli ma trwać.

Obserwowałem kiedyś w Sztokholmie to rozróżnienie między rządem a państwem. Szwedzcy socjaldemokraci sprawowali władzę  przez ponad pół wieku od lat 30.  XX wieku, aż po rok 1991 (z krótkim intermedium w połowie lat 70.) Gdy po tak długim czasie koalicja partii centroprawicowych usadowiła się u steru, wyrzekła się dobrowolnie rządzenia krajem po trzech  zaledwie latach.

W listopadzie 1994 Szwedzi mieli w referendum wypowiedzieć się za lub przeciw przystąpieniu do UE.   Wybory krajowe miały odbyć się miesiąc wcześniej. Ówczesny premier Carl Bildt nie chciał ich wygrać i oddał władzę niemal walkowerem, ledwo zachowując pozory gry. Zdawał on sobie bowiem sprawę z tego, że tylko socjaldemokraci byli zdolni wprowadzić Szwecję do UE.

Chciałbym doczekać w Polsce sytuacji, w której dominująca partia dobrowolnie oddaje  władzę w ręce swego politycznego adwersarza, ponieważ wymaga tego interes państwa.

natan gurfinkiel

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

13 komentarzy

  1. Jerzy Łukaszewski 21.01.2015
  2. Marian. 21.01.2015
  3. natan gurfinkiel 21.01.2015
    • Jerzy Łukaszewski 21.01.2015
  4. Jerzy Łukaszewski 21.01.2015
  5. natan gurfinkiel 22.01.2015
  6. andrzej Pokonos 22.01.2015
  7. Kubanos 22.01.2015
    • Stanisław Stupkiewicz sr 22.01.2015
  8. W. Bujak 22.01.2015
  9. W. Bujak 22.01.2015
    • Marian. 22.01.2015
  10. jmp eip 22.01.2015