2015-01-25. Pamiętają państwo anegdotę o tym, jak ktoś rozwiązał problem, uchodzący za nierozwiązywalny? Kiedy zaczęto analizować to wydarzenie – okazało się, że człowiek po prostu nie miał zielonego pojęcia, że ten problem jest tak trudny… Jest bowiem tak, że czasem przechodzimy koło oczywistego rozwiązania jakiejś zagadki i nie dostrzegamy go; przeszkadza nam rutyna. Oczywiście, jeśli dysponujemy odpowiednią wiedzą i przygotowaniem zawodowym, to najpewniej zobaczymy w trakcie naszych „spacerów intelektualnych” więcej i szybciej niż inni.
No i teraz wiadomość ilustrująca te tezy. Pięciu młodych ludzi – Przemysław Strzelczyk, Mariusz Zoworka, Oskar Szczepaniak, Krzysztof Smykała i Michał Schwierz – spojrzało sobie dokładnie na… myszkę komputerową. Pierwsze co dostrzegli, to fakt, że ten akurat element systemu komputerowego zmienił się ostatni raz bardzo dawno (co do zasady pozostał niemal taki, jakim go wymyślił wielki Douglas Engelbart dziesiątki lat temu: zamiast elementów mechanicznych, zastosowanych przez niego, mamy laser – to właściwie tylko tyle). Drugie spostrzeżenie dotyczyło tego, że coraz większą rolę w praktyce odgrywa mobilność. Jednak laptop, tablet, a nawet smartfon – choć każde z tych urządzeń jest w pewnym sensie genialne – mają swoje specyficzne wady. Przydałby się więc komputer taki malutki (całkiem możliwy technicznie), żeby można go było nosić w kieszeni i żeby do jego „normalnego” wykorzystania wystarczyły dwie rzeczy: jakiś ekran i – ewnetualnie – dostęp do Internetu, jeśli się akurat chce korzystać z Sieci. Rozwiązanie problemu narzucało się właściwie samo; tyle tylko, że przed naszą piątka nikt na nie nie wpadł…
Tak powstał Mouse Box: komputer umieszczony w myszce. I stało się coś niesamowitego: świat informatyczny zwariował. Firma pięciu panów otrzymuje steki maili z zamówieniami i zapytaniami; wydaje się, że ten dość w sumie prosty gadget zrobi autentyczną światową karierę. Jest wygodny, elegancki i prosty; cóż więcej trzeba?
Początkowo przenoszenie komputerów stanowiło nie lada wyzwanie. Problemem był nie tylko ich spory ciężar, ale również gabaryty, które sprawiały, że nawet jeśli udało się je podnieść, nie wszędzie się mieściły. Mobilność komputerów poprawiła się wraz z wynalezieniem komputerów osobistych, jednak ciągle nie była idealna z powodu konieczności transportowania wielu ich części – monitora, klawiatury, jednostki centralnej, myszki. Podejście do projektowania oraz ich wyglądu pozostawało niezmienne aż do dziś. Przedstawiamy Mouse-Box – komputer inny niż kiedykolwiek. Niesamowite połączenie dwóch najważniejszych podzespołów zestawu komputerowego – komputera i myszki.
Od teraz nie musisz kupować kilku urządzeń, aby mieć swój komputer zawsze pod ręką. Mouse-Box wykorzystuje potęgę myszki, niezmiennego od wielu lat elementu zestawu komputerowego. Dzięki umiejscowieniu komputera w myszce, dwa najbardziej potężne elementy zostały połączone w jedną całość. Precyzja, wygoda i mobilność to trzy najważniejsze cechy Mouse-Boxa.
– piszą na swojej stronie internetowej konstruktorzy. Proszą też na tej stronie o pomoc, w dowolnej formie. Ze strony „Studia Opinii” mają to, co my możemy dać: popularyzację i wsparcie medialne. Zachęcamy do wejścia na tę stronę. Zachęcamy do wsparcia tych młodych ludzi. Są świetni.

Potrzebne sa jeszcze okulary, no bo jak bez monitora.
Czy pan zauważył w tekście słowo „ekran”?
No wlasnie o to mi chodzi. Nie jest juz potrzebny klasyczny monitor. Jego funkcje moga spelniac specjalne okulary. Mala myszka, okulary, wireless internet i jestem on line.
A już myślałem, że to coś poważnego. Taki mobilny komputer istnieje od dawna. Nazywa się smartfon i funkcjonalnością bije na łeb mouse-boxa.
Pomysł świetny. Mam nadzieję, że nie zostanie zmarnowany, bo w tym nasze państwo ma długą tradycję (w marnowniu). Oczywiście do konkretnych funkcji coś jeszcze się przyda. Na klawiaturze dotykowej na ekranie więcej niż kilku zdań napisać się nie da. Myślę, że zbliża sie koniec klasycznego dysku. Dziś karty pamięci mają coraz mniejsze wymiary i coraz większą pojemność.
A swoją drogą od zawsze mówiłem, że ludziom nie trzeba pomagać, tylko nie przeszkadzać. Dziś usłyszałem jeszcze o jednym ciekawym patencie. Młoda dziewczyna, nie obciążona standardami myślenia wynalazła baterię słoneczą w postaci cienkiej przezroczystej folii.
Hmm, mam wrażenie, że właśnie czytam wyjaśnienie dlaczego pomysł nie chwyci. W myśl sformułowanej przez pana Bratkowskiego zasady – winni są inni – zresztą.
A o co do „ciekawego patentu”. Bez zbytniego szukania dzięki wujkowi Google szybko trafiamy na informację z 2011r.
http://www.chip.pl/news/wydarzenia/nauka-i-technika/2011/03/ekran-smartfona-bedzie-go-ladowal
Czasami warto zainteresować się głębiej otaczającym nas światem.
Fajnie, tylko pytanie: po co komu takie urzadzenie (klasy smartphone’a a nie PC)? Jedno zastosowanie sugeruja tworcy w filmiku promocjnym: koles podmienil myszke w biurze i robi szefa w konia zabawiajac sie na mouse-boxie. Filmik oczywiscie nie pokazuje ciagu dalszego, tzn. delikwent z tradycyjnym pudlem w rekach zostaje wyprowadzony z biura 🙂
Genialna sprawa, przy atrakcyjnej cenie może okazać się nieprawdopodobnym sukcesem. Jeszcze jedna droga, do wykorzystania starego sprzętu (ekrany). Nie tylko w krajach Trzeciego świata. Dzięki za informację, będę śledził, bo dalsze losy zależą jak zwykle od przypadków, ale pomysł rewelacyjny.
Dzisiejsza dotykowa technologia komputerowa praktycznie zaczyna obywać się bez myszki. Taka technologia z mouse box to zapewne dobre na dzisiaj, ale w dłuższej perspektywie to już chyba łabędzi śpiew dla tego gadżetu, tak potrzebnego dotąd. Przez ostatnie lata używałem swoje iPady (nie mówiąc o smartfonach i myszka nie była tam wcale potrzebna. Wraz z systemem iOS8, Apple oferuje za darmo praktycznie cały Office z edytorem tekstu kompatybilnym z MS Word czy arkusze kalkulacyjne jak Excel. I to działające prościej. Plus obróbka grafiki i video. Od kiedy są ekrany dotykowe, włączając Windows 8, na czymś nieco większym niż smart phone, myszka staje się niepotrzebna. Myślę, że nawet upowszechnienie się „okularów” cyfrowych będzie obywać się bez myszki, bo każdy blat przed nami może być wirtualną klawiaturą. A pewnie nie wiele już brakuje do czasu, gdy zaczniemy kierować naszymi komputerami za pomocą naszej woli. I myślę, że oparcie systemu na naszej świadomości ma największą przyszłość.
Wracając do idei mouse box, myślę, że jego konstruktorzy wiele by wygrali, gdyby zmodyfikowali urządzenie do serii gadżetów mających więcej opcji. Przykładem jednego z nich może być rodzaj cyfrowego pióra, za pomocą którego można by pisać, rysować czy dokonywać obliczeń pisząc wzory/arkusze kalkulacyjne za pomocą ręki. Miałoby to większą przyszłość. Dzisiejsze systemy mogą działać pod dyktando, ale ani myszka ani mowa nie poruszy precyzyjnie kursora tak jak elektroniczny ołówek w ręce szybko rysującego artysty, szkicujący czy piszący tekst czy cyfry i wzory. Nisza dla tak precyzyjnego minikomputerka znajdzie się jeszcze długo na rynku gadżetów elektronicznych pomocnych w obsłudze istniejących czy przyszłych technologii.
Urządzenie które Pan wymyślił już jest na rynku…
Nie jako samodzielny komputer…
Ciesze sie, ze mlodzi ludzie zabieraja sie za unowoczesnianie „staroci”. Problem polega na tym, zeby to nowe bylo lepsze i przydatniejsze od starego. Odpowiedz da znac o sobie w niedalekiej przyszlosci. (czy trzeba bedzie zawsze „wlec” ze soba monitor i klawiature?).
Niniejszy tekst pisze na lekkim 10-calowym tablecie z wygodna klawiatura.
a czy to jest wynalazek ? bo mam duże wątpliwości. To tylko forma minimum PC. Coś takiego mam właściwie w telefonie. Ale duży plus dla studentów,że im się coś chce robić i w tym trzeba pomagać.