ECHA WYDARZEŃ: Przepraszam, że tak często zapraszam Czytelników do lektury. Ale tak to jest, że dziennikarstwo, w nim sportowe polega na szybkiej reakcji pióra. „Dzień po” zostawiamy pisarzom, poetom i komentatorom, którzy się z wiedzą o faktach przespali…
Nie zagrają nasi piłkarze ręczni o złoty medal mistrzostw świata. Zagra Katar. Naszym zostanie mecz i myśl o brązowym medalu, co też jest czymś ważnym w rejestrze osiągnięć sportu!
Myślę, że w kalkulacjach przedmeczowych wspólnie popełniliśmy pewien błąd. Skupiając się na opisie reprezentacji Kataru wyłącznie w kategoriach armii zbiorowo zaciężnej (powtórzę – nie chodzi o jednoosobowe, jakoś naturalnie uzasadnione obywatelstwo, lecz o zbiorową regułę) oraz na tym, ze sędziowie i trybuny będą przeciwnikiem trudniejszym niż rywale. A na boisku przeciwników jednak… jakoś da się przeskoczyć, bo jednak, jako zespół chyba jesteśmy lepsi. Ostatnie się potwierdzało, ale… tylko w pierwszej fazie
Potem okazało się, że wprawdzie w drużynie rywali ze świecą szukać urodzonych i wychowanych w Katarze, to jednak paszporty zaproponowano takim gwiazdom sportu, że wielojęzyczne towarzystwo skleiło się w świetny, zgrany zespół. 31:29, to nie tylko sędziowie oraz uśmiech fortuny… Podkreślam – nie tylko sędziowie, choć fakt, naszych nie pieścili…
O naszych złego słowa nie dam powiedzieć – walczyli jak lwy, starali się wygrać, ale… samych sytuacji sam na sam z bramkarzem przeciwnicy wypracowali ze 2 – 3 razy więcej… I wprawdzie zostaję przy przekonaniu, że nie odpowiadają mi w sporcie formuły „armii zaciężnej” – na szczeblu reprezentacji kraju, (bo klubowo – niech sobie będzie, Wisły kijem zawracać nie ma sensu), to jednak lepsi w tym meczu byli gospodarze turnieju. Nie tylko wedle liczby strzelonych bramek.
A my za bardzo nie biadolmy – medal wciąż w zasięgu, a ducha walki i poświęcenie w grze widać bez okularów… Mało?
… Ze strony PZLA ważne informacje: „Adam Kszczot, osiągając czas 1:46.48 wygrał bieg na 800 metrów podczas mityngu w Düsseldorfie i został liderem światowych tabel. Minima na mistrzostwa Europy w Pradze wypełnili , oprócz Kszczota, także Marcin Lewandowski i Joanna Jóźwik w biegu na 800 metrów oraz Robert Sobera, który wygrał konkurs skoku o tyczce.
Nasi 800-metrowcy do Niemiec przylecieli prosto ze zgrupowania w Republice Południowej Afryki. Polacy kontrolowali bieg przez cały dystans. Kszczot, podobnie jak przed rokiem, wygrał w Düsseldorfie z najlepszym wynikiem na świecie – 1:46.48. Za plecami mistrza Europy Zurychu finiszował Marcin Lewandowski – 1:46.74.”
… Sąd dał głos. Karząc nibykibiców piłkarskich. Kładę nacisk na „niby”… Przypomnienie: „Sprawa dotyczyła wydarzeń z kwietnia 2011 r. Wówczas na stadionie przy Łazienkowskiej w Warszawie, podczas meczu pomiędzy Legią i Widzewem pseudokibice wielokrotnie wznosili okrzyk: „Hamas, Hamas, Juden auf den Gas”. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do stołecznego sądu w marcu zeszłego roku.
Zgodnie z Kodeksem karnym – „kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch”.
Na drodze prawnej było kilka punktów, odwołanie teraz podobno w apelacji postawiono kropkę nad „i”. Czyli – m. in. „… mężczyźni będą musieli poddać się wyrokowi i obejrzeć film Izabelli Cywińskiej. „Cud purymowy” opowiada o Janie Kochanowskim, łódzkim robotniku i zagorzałym kibicu piłkarskim jednocześnie. Za utratę z pracy obwinia Żydów. Pewnego dnia dzwoni prawnik informując o… czekającym na niego spadku. Okazuje się, że robotnik ma żydowskie korzenie i – aby otrzymać spadek – musi przejść na judaizm. Decyduje się spełnić wymogi testamentu …”
Andrzej Lewandowski



Ta drużyna „katarska” trochę psuje te mistrzostwa. Po co je w ogóle organizować? Niech każdy pokaże ile ma kasy i przy stole się zdecyduje o zajętych miejscach.
O opłacaniu kibiców mówili sami kibice, głównie z Hiszpanii.
A może byłoby wyjściem sprzedać im nieco naszych kiboli? Jedna dobra zawierucha i organizatorom przeszłyby takie pomysły.
Poza ujawnieniem kont mam jeszcze inny rewelacyjny pomysł: niech lekarze drużyn ujawnią swoje recepty, a grono międzynarodowych profesorów rozsądzi, które są skuteczniejsze. Zawodnicy staną się zupełnie niepotrzebność, co bardzo obniży koszty sportu. Profesorów wprawdzie tez można kupić, ale „wsio taki” będzie taniej.
Biało-Czerwoni przegrali z gospodarzami turnieju 29:31.
Niespodzianka? Dla kogo?
BM, dokładnie tak, po co udawać, że to jeszcze jest sport?
Ja bym aż tak nie wydziwiał. Fakt, kasa to sojusznik, ale za duża i nadto dowolnie wydawana to też śmiertelne zagrożenie dla sportu. Nie polemizuję. Ale granie- nawet za straszliwe pieniądze- jest wciąż urzekającą oko walką. Z rywalem, z sobą. Rywalizacja wciąż kształtuje emocje i szalenie podnieca- nas, niegrających. Jak bardzo- nie trzeba czytać analiz „oglądalności”, wystarczy przelecieć wzrokiem w sieci wysyp komentarzy. Nie oceniam wartości, nie klasyfikuję, po prostu sumuję…
Ciekaw jestem, czy się zgodzimy (zakładam, że nie): uważam piłkę ręczną za jedną z najbrutalniejszych dyscyplin sportowych, w której wyjątkowo trudno nie walczyć nie fair, po prostu z uwagi na przepisy. Nie mówię o sportach walki, bo to w ogóle mnie są żadne sporty. Widziałem oczywiście ten mecz i byłem mocno zbrzydzony. Nigdy więcej nie otworzę telewizora z takiej okazji.
Każdemu wolno kochać, każdy ma prawo nie lubić… Ale prawda, że boks przy tym to chwilami zabawa w piaskownicy.
@Andrzej Lewandowski, zawsze możemy wrócić do starogreckiego boksu, kiedy to zawodnicy owijali dłonie rzemieniami, a nie takimi „balonami” jak dziś. Krew będzie tryskała, aż miło 🙂
Za tym nie tęsknię, ale… boks ma inny problem. We wszystkich sportach odbyła się unifikacja reguł sportu zawodowego z tzw. olimpijskim, a w boksie wciąż jest po staremu…Więc ten olimpijski z czasem się wykończy, jak już ligowy u nas…
Nie ma to jak takie miłe dla oka „sporty” typu siatkówka plażowa (damska) lub pływanie synchroniczne (pań).
Planuje się wprowadzić na igrzyska bilard i rzucanie „rakietkami” do tarczy.
*
Piłka ręczna – zbyt brutalna? Nie żartujcie panowie.
Czy naprawdę nie wiecie, jakimi kontuzjami i utratą zdrowia okupione są biegi na wszystkich dystansach (ze śmiercią na maratonie włącznie)?
A skok o tyczce? A kolarstwo? A wioślarstwo? Siatkówka (ta prawdziwa)? itd. itd.