andrzej duda zainaugurował swą kampanię prezydencką w najlepszym kabaretowym stylu. już sam porządek dnia na imprezie miał uprzytomnić publiczności, że nasz heroiczny naród obalił komunę (i z tej radochy jeszcze po 3/4 litra gorzały na statystyczny łeb), bo w PRL wszelkie uroczystości z udziałem polityków zaczynały się od części oficjalnej, podczas której wygłaszano długie przemowy i dopiero po ich zakończeniu występy artystyczne przerywały zbiorowe chrapanie publiczności.
teraz zaczęło się od rozrywki z występami recytatorsko-wokalnymi sił artystycznych ze środowiska sympatyków partii, która ma pionierskie zasługi w walce o prawo bez sprawiedliwości.
na publiczność sypały się z sufitu confetti, mające zapewne symbolizować mannę z nieba, która spadnie, jeżeli naród dokona słusznego wyboru i uczyni bohatera imprezy głową swego państwa. owa głowa in spe przewiduje, że tak się stanie, naród który dał radę obalić komunę, teraz zmiecie ze sceny politycznej postkomunę, która dla ściemy udaje liberalną i demokratyczną partię. kiedy więc wyborcy wybiorą właściwego kandydata nareszcie będzie po PO i polska przestanie staczać się z równi pochyłej.
w naprawdę artystycznej części już po rozrywce wystąpił sam kandydat:
„Mój ojciec mówił mi wielokrotnie: bądź gotowy do służby dla Polski. To tak jak z powołaniem. Ono przychodzi i wtedy już wiesz. Tak było w przypadku mojej współpracy z PiS – mówi Duda.- Kiedy znajomi pytają mnie, dlaczego zdecydowałem się kandydować na prezydenta, opowiadam, że kiedy 8 kwietnia 2010 r. lecieliśmy z panem prezydentem Kaczyńskim z Wilna do Warszawy, pan prezydent, już rozluźniony po spotkaniach z prezydent Litwy, opowiadał nam o czasach pierwszej i drugiej „Solidarności”. Historie te były b. ciekawe, bo nie były przedstawione tak, jak to opisują a podręcznikach – opowiada Duda.
– W pewnym momencie Lech Kaczyński spojrzał w okno, po czym odwrócił się do nas i powiedział: „Ja już mam swoje lata i moje pokolenie będzie odchodzić, ale kiedy to się będzie działo, to na was spocznie ciężar prowadzenia polskich spraw”. Dwa dni później nie było już pana prezydenta – dodaje Duda. – Kiedy opadły emocje związane z 10 kwietnia, zrozumiałem, że nie ma dla mnie innej drogi niż prezydentura – mówi kandydat PiS.”
po tej wzruszającej inwokacji kandydat zapowiada, że jedną z pierwszych jego inicjatyw ustawodawczych będzie złożenie projektu ustawy przywracającej poprzedni wiek emerytalny, bo jak mówi, prezydent nie powinien być jedynie notariuszem i on nie będzie takim prezydentem.
ja też mam silną nadzieję, że nie będzie, bo to co zapowiada w każdej szanującej się demokracji parlamentarnej jest psuciem państwa. państwo nie jest piaskownicą, w której chłopiec, który zwyciężył w bójce rozdaje i odbiera innym dzieciom zabawki.
natan gurfinkiel
PS. Dudocytat (kursywa) za internetowym portalem Gazeta.pl



Też jestem z tego odcho.. poko.., więc confetti kojarzy mi się z tymi paseczkami cynfolii czy staniolu (WW2), aby radary nie wiedziały którędy ten bombowiec poleci. Mam nadzieję, że do tego tam szeolu, adjaru, albo innego niebytu.
P.S. Zapomniałem: jest jeszcze ta Gehenna (po naszemu piekło).
Polaku głosuj dziś na Andrzeja Dudę bo nikt ci tyle nie da ile obiecał Andrzej Duda i jego pryncypał Pan Prezes”zbawiciel”Jarosław Kaczyński
Tym amerykancom wszystko wolno, a jak my sprobujemy zaraz po lapach. Nie zeby to oni, nas po tych lapach. Sami sie obsluzymy.
Moją ulubioną książką Tadeusza Konwickiego jest rzadko przywoływana „Dziura w niebie”, opowieść o chłopcach z przedwojennej podwileńskiej miejscowości. Obok urwisów typowych dla każdej epoki występuje tam prymus, grzeczny chłopczyk z tzw. dobrego domu. Po prostu płaczliwy maminsynek, a zarazem prymus klasowy, specjalista od pełnych patosu wypracowań patriotycznych np. o żołnierzach pięknie i malowniczo padłych za ojczyznę, których posoka ją uświęca. Dęty i infantylny występ pana Dudy pokazuje, że nadal ktoś chce kroczyć (bo przecież nie iść) ta drogą. Śmiech mnie brał, gdy komentatorzy zachwycali się „amerykańskim stylem”, pomijając te żałosne treści.
Wzorowanie się na Prezydencie Tysiąclecia, wyjątkowo nieudolnym, który nie mógł liczyć na drugą kadencję, może panu Dudzie nic nie mówi. Na szczęście większość Polaków pociesza.
hmmm… klasyk powiedział.
Nie ma znaczenia kto i co o tobie pisze, ważne że pisze!
Cel został osiągnięty.
Ile płacą za takie komentarze?
Niełatwo się wzruszam, ale łzy mi „leciały jak groch” gdy czytałem jak pan Duda odkrył w sobie, na drugi dzień po katastrofie w Smolensku że teraz on powinien zostać Prezydentem. No i potem już wszystko poleciało z górki. Poszedł do Jarosława Polskęzbawa, klęknął przed nim i powiedział: chce być Prezydentem, ale tylko za twoim błogosławienstwem Mój Prezesie, a Dobry Prezes Jarosław powiedział: Dobrze mój chłopcze, ale na kilka lat musze cie wsadzić do kapelusza i wyciągnę Cie przed wyborami w 2015 roku.
I tak się stało. Alleluja………..
Pan D. przeszedł dziś samego siebie, powalił mnie na kolana swą wiedzą o kraju ojczystym.
Zapowiedział mianowicie, że „trzeba wrócić do budowy polskich autobusów”. Jestem za. Może podbijemy rynek 28 państwa na świecie, bo na razie za tych marnych rządów wysyłamy nasze autobusy jedynie do 27.
http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/fol1.jpg