W ciszy wyborczej 2005 wspinałem się na 4 piętro kamienicy przy ulicy Czerwonego Krzyża, gdzie mieszkał idol Andrzeja Dudy. Otworzyła mi Maria Kaczyńska, która tę wizytę zaaranżowała. Wciąż prezydent Warszawy, Leszek rozmawiał przez telefon z szefem policji, który zapewniał go, że w plecaku porzuconym na moście Poniatowskiego, nie było materiałów wybuchowych.
Chodziło mi o Szopena, bo robiłem dla telewizji amerykańskiej film o konkursie szopenowskim. Żona kandydata na Prezydenta RP powiedziała: “mężowi słoń nadepnął na ucho i na muzyce się nie zna, ale interesuje go Szopen jako wielki Polak”. Po włączeniu kamery okazało się, ze Lech Kaczyński woli tematy polityczne, wiec zapytałem go czy nie widzi problemu w tym, że jeden bliźniak jest premierem, a drugi może zostać prezydentem, na co odpowiedział, że “w rodzinie trzeba być uczciwym” i że nikt nie kwestionował braci Kennedy.
Przeszliśmy do polityki zagranicznej: – Jaką politykę zagraniczną może mieć Polska, poza popieraniem wszystkiego co chcą Stany Zjednoczone i w ten sposób wyrabianiem sobie pozycji w Europie? – powiedział, dodając –Poza jednym wyjątkiem: Izrael. – Dlaczego Izrael ?- zapytałem. – Bo Izrael ma polskie korzenie, tam się mówi i czyta po polsku, a filmy polskie ogląda się bez napisów, w ten sposób możemy wpływać na Izrael, żeby przekonywał świat, ze nie jesteśmy antysemitami. (Później dowiedziałem się, ze Prezydent Kaczyński uznał liczbę 7 tysięcy polskich “sprawiedliwych” za niewystarczającą i stworzył budżet na zwiększenie tej liczby co najmniej o połowę).
Pojechaliśmy do Filharmonii na koncert laureata Blechacza. – Mam tylko nadzieje, ze nie przeniesie się, jak inni, za granice i zostanie w Polsce – powiedział w samochodzie Lech, ale przerwał mu telefon brata, który uważał, że w ciszy wyborczej kandydat nie powinien pojawić się w Filharmonii. Kamera odprowadziła żonę i córkę do loży, przyszły prezydent wrócił do domu.
Nie mieszkajac w Polsce, rejestrowalem tylko telewizyjne okruchy jego prezydentury: “spieprzaj dziadu!”, “panie prezesie, melduje wykonanie zadania” ,“tu jest Polska!” (z prezydentem na klęczkach, ladowanie helikoptera w Gruzji, samobójczy lot do Katynia, bliźniak w żałobie oskarżający o “zbrodnię smoleńską”.
W czasie wizyty na Czerwonego Krzyża Pani Maria cieszyła się na przeprowadzkę do większego mieszkania w pałacu. Teraz na pałac chcą się załapać państwo Dudowie. Świętej pamięci profesor Lech Kaczyński miał powierzyć tę misję Doktorowi Andrzejowi z nadzieja, że będzie pamiętał o dobrych stosunkach z Izraelem i klękaniu przed świętymi obrazami.
Wygląda jednak na to, że w pałacu pozostanie przyzwoity urzędnik państwowy Komorowski. Miejmy nadzieje, ze za 5 lat zastąpi go świecki przywódca młodej generacji. który pałac przeznaczy na muzeum,, W pałacach powinni mieszkać tylko biskupi.
Marian Marzyński



Jak wiesz, na przełomie roku odbywają się zawsze takie kongresy establiszmentu wróżek i wróży. Oni rozdzielają między siebie (losowo) przepowiednie i przepowiadki na najbliższy rok. Kto wygra, kto przegra, kto zdechnie, albo przynajmniej zachoruje. I coś musi się przypadkiem zgodzić z biegiem wydarzeń. Któremuś z nich. A to się opłaca, bo wiara w jakiegoś podbudowuje wiarę we wróżaki w ogólności. Ekstrapolacja trendów dla przepowiedni jest zasadniczo zawodna, co w długiej, ale pasjonującej książce opisał kiedyś mój prorok, Karl Popper. (mam paru takich) Sam przekonałem się o tym, kiedy moja przepowiednia dotycząca napadu Saddama na Kuweit obsunęła się o 6 lat. Okazałem się niecierpliwy. Ale jako były hazardzista (coś jak ten Dostojewski, ale bez jego obsesji i talentów) bawię się nadal w przepowiednie. Więc np. ten ostatni (niewątpliwie, oczywiście) z koreańskich Kimów Północnych zakończy życie w październiku, natomiast Komorowski wygra najbliższe wybory przewagą 6,4 %. Chi vivra, verra!
@A. Goryński , a spróbuj się pomylić, to ja Cię dopadnę! 🙂
Zajoączek, zaojączek, przez kapusteczkę chciał mi zbiec, ucieekał, co siiły, a a jaagoo, a jago ajago chyc!