Dziś nie będzie w gruncie rzeczy publicystyki i nie będzie odpowiedzi. Tylko same pytania.
Możemy nakręcać w sobie spiralę nienawiści, która uczyni z nas takie samo dzikie plemię, jakie ziało nienawiścią do Prezydenta Komorowskiego i każdego kto nie był ślepym wyznawcą prawdziwego patriotyzmu spod znaku PiS. Możemy przez najbliższe pięć lat urządzać w dniu 25 każdego miesiąca marsze z pochodniami pod pałacem Prezydenta Dudy. Możemy bredzić o fałszerstwie, spisku, ruskich serwerach i watykańskojęzycznych mediach.
A możemy również zaufać mądrości Suwerena, który nie po raz pierwszy namieszał w swej historii, wywrócił do góry nogami plany demiurgów i polityków, popełniał błędy i mimo to trwa i ma swoje miejsce w Europie i świecie.
Dajmy może szansę i sprawdźmy co przyniesie nam los. Nie proponuję biernego czekania, tylko powstrzymanie się przed harakiri przynajmniej przez jakiś czas. Zamiast tego warto zadać sobie pytania, na które z całą pewnością nikt nie jest w stanie odpowiedzieć. Nawet Ci najbardziej zainteresowani.
A jeśli Duda…
- A jeśli Andrzej Duda ochłonąwszy po wygranej , której nie spodziewał się w Polsce nikt, a już na pewno nie on, zacznie się zastanawiać, myśleć i liczyć?
- A jeśli Duda dzień po zaprzysiężeniu zje śniadanie, siądzie w fotelu i dojdzie do wniosku że Jarosław Kaczyński to balast, który jest mu do niczego nie potrzebny?
- A jeśli Duda, który przeżywa przyspieszony amerykański sen od pucybuta do milionera, doceni to co otrzymał od losu, to że z trzecioszeregowego działacza stał się głową Państwa i że Noblesse oblige?
- A jeśli Duda zrozumie, wbrew oczekiwaniom działaczy PiS i takim samym oczekiwaniom zwolenników PO, że nie jest bezmyślnym aparatczykiem i bezwolnym narzędziem Prezesa Polski?
- A jeśli Duda wykona ciężką pracę i zrobi wszystko żeby być Prezydentem wszystkich Polaków?
Oczekiwania wobec Prezydenta Elekta są niewielkie. Zaskoczyć wszystkich lepszą, koncyliacyjną prezydenturą byłoby mu łatwiej niż tę prezydenturę zdobyć. Gdyby tylko chciał.
Jacek Parol



Przejrzałem sobie dziś komentarze nt. prezydenta elekta zapuszczając się w różne dziwne miejsca w internecie. No i jest od „ultranacjonalisty”, aż do jakiś różnych „ukrytych opcji” (bo teść nie dość, że Żyd, to jeszcze poeta..)
Duda to nie wiadomo kto. Polacy wybrali mniejsze zło. Na tym polega przecież demokracja. To tak sama zabawa jak granie w Toto Lotka.
Ja tam nie jestem hazardzistą więc w Tot Lotka nie gram i na wybory nie chodzę. Niech się hazardziści o Dudę martwią. Polska racjonalna już jest w połowie w Anglii.
A jeśli Duda okaże się przebranym Donaldem Tuskiem?
Nie okaże,Brudziński na to nie pozwoli.
Moim zdaniem to ciekawe, ze w parę dni po wybraniu prezydenta-elekta nie mamy zielonego pojęcia, co takowy zamierza istotnego zrobic. Wiemy mniej więcej, co zamierza zrobic nieistotnego (i juz to rozpoczął): klęknac tu i tam, pomodlic się dyskretnie acz ostentacyjnie, oraz złozyc hołd odpowiedniej osobie na odpowiednim cmentarzu. Wiemy takze, czego raczej na pewno zrobic nie zamierza (bo nie moze), a mianowicie wywiązac sie z wiekszosci swoich obietnic. Podejrzewamy, ze zamierza demonstracyjnie wniesc pare projektow ustaw, zeby pokazac, ze „chcę ale nie mogę”, trawestujac powiedzenie jednego z poprzednikow. To są wszystko czynnosci o niewielkim potencjale destrukcji, choc niektore mogą wyprodukowac całkiem silny zapach kadzidła.
.
Natomiast nie mamy pojęcia, czy elekt chce utrzymywac rownowagę polityczną w Polsce, czy raczej zechce ją przewrocic. Nie wiemy, czy chce byc odpowiedzialnym prezydentem stabilnego kraju, czy raczej kolejnym blizniakiem przyrosniętym do telefonu na wzor innego swojego poprzednika.
.
Ta niewiedza jest dosc ciekawa sama w sobie. Chyba dosc rzadko sie zdarza w demokracji, ze po glosnej kampanii, ktorą sledzily miliony, tak mało jest wiadomo o własnie wybranej głowie panstwa. Miliony sledziły, po czym wybrały kota w worku. Dziennikarze pytali, po czym nie wiadomo, co naprawdę miały znaczyc odpowiedzi. Po opadnięciu kurzu przeciwnicy elekta mają słabą nadzieję na odpowiedzialną prezydenture, zas jego wyznawcy mają wielką nadzieję na jakies istotne zmiany. Ale jakie te zmiany maja byc, to zwolennicy nie bardzo wiedza, i na pewno będą nimi zaskoczeni. W pewnym sensie dzis lepiej byc przegranym przeciwnikiem elekta, bo przeciwnik nie zawiedzie sie duzo bardziej. Natomiast jego zwolennikow czeka zimny prysznic. Poza tymi oczywiscie, ktorym kadzidło wystarcza za całe pozywienie. Mozna albowiem przewidywac, ze produkcja kadzidła będzie się nasilac nw miarę rosnących zwyczajowych trudnosci w sprawowaniu urzędu.
.
Pewien moj znajomy napisał, ze w Polsce potrzebne sa „dynamiczne zmiany”. Zapytany, jakie, nie odpowiedział zbyt jasno. (Nie to, zebym się spodziewał jakiejs spojnej odpowiedzi.) Ten znajomy, napędzany frustracją i nadzieją, zapewne nie bierze pod uwagę, ze dynamiczne zmiany moga byc zmianami na gorsze. On jest zdegustowany rządami Platformy, i w tym oczywiscie ma rację. Ale w głowie mu pewnie nie zaswitała taka prosta mysl, ze alternatywą dla ciepłej wody wcale nie musi byc woda z sokiem. Alternatywą mogą byc elektrowstrząsy. Jest moim dosc ciekawe, ze po całej tej kampanii nie wiemy, czy elekt raczej planuje produkowac kadzidlo wymieszane z sokiem, czy raczej kadzidło z elektrowstrząsami.
.
Na zakonczenie chciałbym napisac, ze brak tej jasnosci jest jednym wielkim i krzyczącym oskarzeniem srodowiska dziennikarskiego. Dziennikarze, ktorzy nie przepytali kandydata i nie zmusili go do jasnych deklaracji, powinni byc poddani elektrowstrząsom bez znieczulenia. I wiecie Panstwo co? Tak sie byc moze niedługo stanie, jesli prezydent – elekt okaze sie tym, kim chcieliby go widziec Kaczynski, Ziobro, i Macierewicz. Nie to, zebym zyczył zle dziennikarzom. Ale jakis zimny prysznic im sie zdecydowanie nalezy.
Pani Jacku, pana pytania i nadzieje przypomniały mi słowa biskupa Krasickiego:
Był młody, który życie wstrzemięźliwie pędził;
Był stary, który nigdy nie łajał, nie zrzędził;
Był bogacz, który zbiorów potrzebnym udzielał;
Był autor, co się z cudzej sławy rozweselał;
Był celnik, który nie kradł; szewc, który nie pijał;
Żołnierz, co się nie chwalił; łotr, co nie rozbijał;
Był minister rzetelny, o sobie nie myślał;
Był na koniec poeta, co nigdy nie zmyślał.
— A cóż to jest za bajka? Wszystko to być może!
— Prawda, jednakże ja to między bajki włożę.
Przy tym: też bym chciała być zaskoczona in plus.
A jeśli Duda…
…Jeśli, to moze powtórzyć sukces prezydenta Kwasniewskiego i reelekcję sobie zagwarantować już w pierwszej turze za 5 lat.
Siłą Aleksandra Kwaśniewskiego była także jego pierwsza dama. Wzór elegancji dla wielu Polek. Pani Duda (Dudowa?) ma też możliwości, żeby zaskarbić sobie sympatie ludzi i stać się dodatkowym bonusem w walce wyborczej.
.
Poza tym wydaje mi się, że (j.Luk pisał też to samo pod artykułem red. Skalskiego) nawet jak sam prezydent elekt Duda nie będzie miał siły (odwagi) żeby się od prezesa Kaczyńskiego wpływów uwolnić, to sam prezes w tym pomoże. Nie zniesie niezależnego od siebie i popularnego konkurenta i sam zacznie atakować.
.
Nawet jeśli Kaczyński zdzierży to znów wracam do pierwszej damy – jakoś nie wyobrażam sobie, żeby piersza dama godziła się na to, że jej mąż, formalnie głowa państwa, miałby być prezesowym chłopcem na posyłki.
Nawet śp. Maria Kaczyńska nie ulegała wpływom szwagra i prowadziła otwartą politykę mocno ocieplając wizerunek męża (i zbierając gromy od redaktora Rydzyka).
.
Pozdrawiam
Zabawna dyskusja. Ciepa woda w kranie skończyła się w ciepłymi siuśkami w nocniku.
@bisnetus
i ręką w tymże nocniku
Pozdrawiam
Bisnetus, nic inteligentniejszego nie potrafisz z siebie wydusic? Probuj, chłopie. Moze Ci sie uda.
Na temat Dudy? Nie. Nie znam faceta. Raz go widziałem, na początku kampanii, jak wymachiwał jakąś kartką tłumacząc, że jest prawnikiem i wie co to są umowy, więc ludzie mają gwarancję wierzyć, że on dotrzyma wszystkie obietnice. Parsknąłem śmiechem podobnie jak przy tym jak przy Ogórek, która przedstawiła się jako kandydatka niezależna albo przy Komorowskim, który się nazwał kandydatem obywatelskim.
Dałem sobie spokój z tą całą kampanią. Jedyny facet poważny w tej grupie, jedyny facet z programem, i to z poważnym spójnym i transparentnym programem to był Paweł Kukiz. I jego popierałem. Cała reszta mnie nie interesowała.
Kukiz,czyli: J(ak) O(szukać) W(yborcę).