Nie tak modna dziś młodość, nie partyjni funkcjonariusze, ale doświadczenie i powaga zadecydowały o nominacjach premier Ewy Kopacz na stanowiska ministerialne. To jest jedyny wyraźny klucz.
Dobrze poinformowani komentatorzy, politycy opozycji opowiadający, że przecież nikt poważny nie wejdzie do takiego rządu na kilka miesięcy przed wyborami, powinni poczuć duży dyskomfort. Weszli ludzie poważni, z dorobkiem. […]. Premier Kopacz przedstawiła swoje autorskie propozycje i być może po raz pierwszy bez przecieków, co w tej partii dotychczas praktycznie się nie zdarzało. Zawsze ktoś słał SMS zaprzyjaźnionym dziennikarzom. Zaczyna się nowy styl pracy – mniej intryg i plotkowania?
Jeśli idzie o nowych ministrów, profesorowi Marianowi Zembali nikt nie odmówi kwalifikacji i autorytetu w środowisku medycznym. Andrzej Czerwiński – nowy minister skarbu – został po latach słusznie przywrócony do pierwszego partyjnego szeregu. Atutem jego jest także to, że nie zużył się w partyjnych i międzypartyjnych przepychankach.
Marek Biernacki na służbach specjalnych powinien znać się jak mało kto, był ministrem spraw wewnętrznych, sprawiedliwości, przewodniczył komisji śledczej badającej porwanie i zabójstwo Krzysztofa Olewnika. Nie jest politykiem medialnie łatwym, jest wyjątkowo powściągliwy w ocenach, ale bywa uparty i twardy. […]
Największą zagadką jest nowy minister sportu, olimpijczyk Adam Korol. Obejmuje niełatwą schedę po Andrzeju Biernacie, który zdemolował wiele bardzo dobrych programów przygotowanych przez minister Annę Muchę. […]
W sumie zmiany mogą wyjść rządowi na dobre, choć nie należy oczekiwać przełomu, gwałtownego wzrostu notowań. Nie ma jednak oczekiwanej przez opozycję kompromitacji, nie ma dobrych celów do ataku. Ewa Kopacz zeszła z linii potencjalnych ciosów. Dawni ministrowie odeszli nie dlatego, że byli słabi (tylko minister zdrowia był obiektem nieustannej krytyki), odeszli dlatego, że zostali podsłuchani. Nowi nie mają wymyślać nowych programów, mają spokojnie przeprowadzić resorty do wyborów[…].
Zadania zostały przez premier Kopacz wyznaczone. Dla Kopacz optymistyczne w tym rozdaniu jest to, że jednak do rządu weszli ludzie zupełnie nowi i fachowi, choć Platformę prawie wszyscy skazują już na polityczny niebyt. Ewa Kopacz nie musiała sięgać ani po sejmowe, nazbyt oczywiste nazwiska, ani po wiceministrów, co chętnie podpowiadano, ani też do bardzo głębokiego zaplecza, choć i w tym zapleczu są politycy ciekawi, by przypomnieć choćby niedawną nominację dla Borysa Budki na stanowisko ministra sprawiedliwości.
To na pewno nie jest gorszy rząd niż ten przed zmianami, bo przecież trudno tu mówić o wielkiej rekonstrukcji. Może się okazać nawet lepszy.
Janina Paradowska
Blog Autora w portalu polityka.pl
Tamże pełny tekst. Skróty – redakcja SO.


Nominacje ministerialne istotnie wyglądają rozsądnie. Gorzej z awansowaniem rzecznika rządu na Marszałka Sejmu. Pani MKB robi dobre wrażenie osoby poważnie traktującej swoje obowiązki. Jednakże awansowanie osoby organizującej konferencje prasowe i opowiadającej na pytania dziennikarzy na drugą osobę w państwie???
Gdyby ktoś zbadał kryteria awansu polityków PO na najwyższe stanowiska w państwie, cechy osobowe jak i poziom wiedzy, które dają w PO największe szanse zrobienia kariery, łatwo znalazłby odpowiedź na pytanie dlaczego ta partia sypie się, dlaczego większość z liderów PO to ludzie, delikatnie mówiąc, niekompetentni…
@MaSZ a kim był p. Schetyna przed marszałkowaniem? A śp. Płażyński? (pamięta pan jego początki?) itd.itd.
Akurat p. Kidawa wydaje mi się osobą bardziej kompetentną od nich obu. To nie jest osoba znikąd. A to, że była rzeczniczką rządu wg pana ją dyskredytuje? Proszę prześledzić resztę jej politycznej kariery, nie tylko ostatnie stanowisko.
Schetyna przez lata był takim szefem sztabu PO, okazał się dość sprawnym Marszałkiem. Płażyński współtworzył PO. Pani MKB to jednak inny kaliber, choć mam o niej jak najlepsze zdanie.
Ciekawsze od nominacji, które akurat są niezłe – tu zgadzam się z red. Paradowską – jest pytanie kto gra nagraniami i co jeszcze zobaczymy (usłyszymy) przed wyborami.
Kiedy chodzi o kompetencje członków PO to są one sporo wyższe niż kompetencje członków PiS. Naturalnie ani jedni ani drudzy nie spełniają naszych oczekiwań i w tym sęk.
@MaSZ „okazał się”. A pan już wie, że p. Kidawa się „nie okaże”? Pan Płażyński na początku miał problemy z odczytaniem porządku obrad, mylił się w najprostszych sprawach, nie umiał opanować sali. Nie pamięta pan tego? Co więc z tego, że współtworzył PO? Pani Kidawa zawiadywała stołecznymi strukturami PO. Mam wrażenie, że będzie lepsza, niż śp. Płażyński czy Dorn. Szkoda jej jako rzecznika, bo PO po raz pierwszy miała na tym stanowisku kogoś, kto gadał z sensem w odróżnieniu od p. Rasia, który nie wiadomo kim w sumie był.
Da sobie kobieta radę, spoko 🙂
@slawek, rzymskie powiedzenie wskazywałoby na tego, kto ma z tego korzyść.
Niektórzy już się dziwią, że jest tylko jedna partia, której nie podsłuchiwano.
Ja z kolei się dziwię, ze Stonoga jeszcze nie siedzi. W krajach, gdzie zakłada się bransoletki, są one środkiem zapobiegawczym ZAMIENNYM z aresztem. Facet ją bezprawnie zdjął. I nic. No i taki właśnie mamy system.
@ j.Luk własnie dlatego ciekawy jest ewentualny ciąg dalszy rewelacji z podsłuchów.
Marszałek Płażyński zyskał przydomek Przerwa-Płażyński z powodu „znakomitej” orientacji w regulaminie sejmowym. i tak „wspaniałym” był na każdym stanowisku.