2015-08-01.

Czy wraca Pani czasami do tekstu Juliana Tuwima „My Żydzi polscy”? Dla mnie ten tekst jest tak ważny może dlatego, że sam nie jestem Żydem, a może dlatego, że dotyka ważnego skrzyżowania dróg naszego „ja”.
Napisany w sierpniu 1944 roku, kiedy jeszcze trwała wojna, kiedy jeszcze trwała Zagłada, kiedy jeszcze nie wiedziano, że koniec wojny nie będzie oznaczał końca antysemityzmu.
Tuwim był wtedy w Londynie i w tych czasach grozy spotykał się ze strony swoich rodaków nie tylko z podejrzliwymi spojrzeniami. Dla wielu jego żydowskie pochodzenie było powodem do wykluczenia. Wzruszał ramionami na wynurzenia łajdaków, ale w końcu przelał na papier kilka gniewnych myśli. Pisał wówczas miedzy innymi:
„Dzielę Polaków jak Żydów i jak inne narody, na mądrych i głupich, uczciwych i złodziei, inteligentnych i tępych, interesujących i nudnych, krzywdzonych i krzywdzących, gentlemenów i nie-gentlemenów itd. Dzielę też Polaków na faszystów i kontrfaszystów. Te dwa obozy nie są, oczywiście, jednolite, każdy z nich mieni się odcieniami barw o rozmaitym zgęszczeniu. Ale linia podziału na pewno istnieje, a wkrótce da się całkiem wyraźnie przeprowadzić. Odcienie zostaną odcieniami, lecz barwa samej linii zjaskrawieje i pogłębi się w zdecydowany sposób.
Mógłbym powiedzieć, że w płaszczyźnie politycznej dzielę Polaków na antysemitów i antyfaszystów. Bo faszyzm to zawsze antysemityzm. Antysemityzm jest międzynarodowym językiem faszystów.”
To zdumiewające do jakiego stopnia antysemityzm jest papierkiem lakmusowym. Niedawno jeden ze znajomych zapytał, czy przypadkiem nie wpadam w filosemityzm. Ubawiło mnie to niezmiernie, znam zbyt wielu Żydów głupich, zbyt wielu podłych. Antysemityzm to przypisywanie grupie narodowej zmyślonych cech, które usprawiedliwiają zabijanie. Antysemityzm to niechęć do grupy etnicznej wystarczająco silna, żeby dniami i nocami szukać co złego można jeszcze o nich powiedzieć. Antysemityzm to sadystyczna potrzeba odczłowieczenia drugiej istoty ludzkiej. Filosemityzm byłby jego odwrotnością, też irracjonalnym głupstwem, ale bez domieszki bestialstwa.
Ponad siedemdziesiąt lat temu Tuwim odpowiadał łajdakom dlaczego jest Polakiem:
„Jestem Polakiem, bo mi się tak podoba. To moja ściśle prywatna sprawa, z której nikomu nie mam zamiaru zdawać relacji, ani wyjaśniać jej, tłumaczyć, uzasadniać.”
Ta krótka i szorstka odpowiedź jest skierowana do tych, z którymi rozmawiać nie warto. Dla innych wyjaśnia obszerniej:
„Gdyby jednak przyszło do uzasadnienia swej narodowości, a raczej narodowego poczucia, to jestem Polakiem dla najprostszych, niemal prymitywnych powodów przeważnie racjonalnych, częściowo irracjonalnych, ale bez „mistycznej” przyprawy. Być Polakiem – to ani zaszczyt, ani chluba, ani przywilej. To samo jest z oddychaniem. Nie spotkałem jeszcze człowieka, który jest dumny z tego, że oddycha.
Polak – bo się w Polsce urodziłem, wzrosłem, wychowałem, nauczyłem, bo w Polsce byłem szczęśliwy i nieszczęśliwy, bo z wygnania chcę koniecznie wrócić do Polski, choćby mi gdzie indziej rajskie rozkosze zapewniono.
Polak – bo dla czułego przesądu, którego żadną racją ani logiką nie potrafię wytłumaczyć, pragnę, aby mnie po śmierci wchłonęła i wessała ziemia polska, nie żadna inna.
Polak – bo mi tak w domu rodzicielskim po polsku powiedziano; bo mnie tam polską mową od niemowlęctwa karmiono; bo mnie matka nauczyła polskich wierszy i piosenek; bo gdy przyszedł pierwszy wstrząs poezji, to wyładował się polskimi słowami; bo to, co w życiu stało się najważniejsze – twórczość poetycka – jest nie do pomyślenia w żadnym innym języku, choćbym nim jak najbieglej mówił.”
Od trzech pokoleń większość Polaków rozpoczyna swój kontakt z polską literaturą od Tuwima. Uczymy się naszej polskości od Żyda, i nie od tego jednego Żyda.
Pojęcie narodu jest trudne, język, religia, kultura, wspólnota państwowa. We wspólnocie państwowej ludzie nie muszą wyznawać jednej religii, nie muszą mówić jednym językiem, pojęcie kultury jest bardzo szerokie. Naród może być jednak pojęciem wykluczającym albo akceptującym różnorodność. Antysemityzm jest odwiecznym narzędziem ksenofobów. Jest wytrychem porządkującym odrazę do wszelkiej inności.
Tuwim pisze o faszyzmie. Siedemdziesiąt lat temu faszyzm był wiodącą ideą ksenofobów. Możemy się długo rozwodzić nad różnicami między antysemityzmem, antyjudaizmem, antysyjonizmem. Łączy je jedno, potrzeba wzorca kogoś, kogo wolno bezkarnie zbijać. Potrzeba przyzwolenia na zabijanie. Tuwim w sierpniu 1944 roku odpowiadał również dlaczego czuje się Żydem. Odpowiada: „Z powodu krwi.” Nie tej rasistowsko rzekomo łączącej, a tej drugiej:
„Druga krew – to ta właśnie, którą ów herszt międzynarodowego faszyzmu wytacza z ludzkości, aby zadokumentować tryumf własnej juchy nad moją juchą – krew niewinnie pomordowanych milionów ludzi, krew nie ukryta w arteriach, lecz krew ujawniona.”
Nie jest to jednak to samo uczucie co „Je suis Charlie”. Nie można się wyrzec wspólnoty z zapędzonymi do komór gazowych, ani z tymi, którzy zostali zapędzeni do stodół. Głupstwa mówię. Oczywiście, że można. Przecież jest Noam Chomsky, jest Norman Finkelstein, jest Richard Falk, jest sędzia Goldstone i tysiące innych. To Julian Tuwim nie mógł. To Julian Tuwim wybierając swoją polskość nie mógł wyrzec się swojej żydowskości.
Czy zastanawiała się Pani nad paradoksem dzisiejszego sojuszu zachodniej lewicy z islamofaszyzmem? Czy używa Pani pojęcia islamofaszyzm? Muzułmańscy liberałowie nie mają wątpliwości, że polityczny islam jest dziedzicem faszyzmu. Temu islamskiemu faszyzmowi też nieodzowny jest antyjudaizm i też czasem maskują go jakimś antysyjonizmem. Ich antysyjonizm różni się nieco od antysyjonizmu wyznających ten światopogląd czytelników komentujących na Pani blogu. Islamofaszyzm informuje bez ogródek o swojej chęci mordowania, ci nasi, nieco bardziej jedwabni antysyjoniści, bełkoczą o swojej empatii dla tych, którym Żydzi utrudniają mordowanie syjonistów. Mówią to jeszcze delikatniej, jeszcze jedwabniej, nazywają to tylko współczuciem.
Minęło siedemdziesiąt lat od tamtej pożogi i znów ludzie dzielą się na tych, którzy są za i przeciw faszyzmowi.
Czasy się zmieniają. Konkretne zdarzenia stawiają nas przed wyborami moralnymi. Mieszkam w Dobrzyniu nad Wisłą. Kilkanaście kilometrów stąd urodził się Paweł Włodkowic. Wspaniały prawnik, humanista, protestujący przeciw nawracaniu mieczem i człowiek, który miał odwagę stanąć w obronie Jana Husa. Prezydent Obama przywołał niedawno chrześcijańskie barbarzyństwo. Nie mówił, że to barbarzyństwo stopniowo cofało się pod naporem przychodzących z różnych stron humanistów. Jego słowa sprawiały wrażenie usprawiedliwienia jego nowych przyjaciół. Podczas Reformacji Bracia Polscy, (arianie), mieli czelność głoszenia, że ludzie są równi wobec Boga i powinni być równi wobec prawa. Dla większości polskiej szlachty i polskiego kleru (tak katolickiego, jak i protestanckiego) było to bluźnierstwo zasługujące na karę śmierci. Zanim zostali wygnani byli prześladowani i mordowani. Dziś zdajemy sobie sprawę, że to ich wybory moralne zasługiwały na uznanie.
Niewolnictwo do Polski nie dotarło, Tadeusz Kościuszko należał w Ameryce do zwolenników natychmiastowego zniesienia niewolnictwa. Wyjeżdżając zapisał cały swój majątek na wykupienie niewolników. Jego testament nie został nigdy wykonany. Kiedy po latach, w Polsce poproszono go, by stanął na czele powstania, postawił warunki dotyczące zniesienia pańszczyzny, mówiąc; „za samą szlachtę bić się nie będę”.
W historii wszystkich narodów obserwujemy ten sam fenomen. Powszechnie akceptowane barbarzyństwo natrafia na opór nielicznych, kiedy w końcu proporcje zaczynają się zmieniać, większość udaje, że przecież zawsze tak myślała.
Artykuł redakcyjny ”Jerusalem Post” przypomina banalne prawdy niedawnej historii. Stosunek do niewolnictwa dzielił społeczeństwa zachodnie XIX wieku. Abolicjoniści kierowali się motywami religijnymi lub świeckimi. Zwolennicy niewolnictwa kierujący się motywami religijnymi lub ekonomicznymi opowiadali się po stronie moralnego zła. Faszyzm, komunizm, kolonializm były przedmiotem sporów w dwudziestym wieku. Tak wielu gniewnie odrzucało informacje o nowym zniewoleniu, o masowych mordach, o planach zniewolenia całej ludzkości, iż można zasadnie podejrzewać, że uratowała nas nie mądrość społeczeństw i polityków w wolnych krajach, a błędy i pośpiech tyranów. Ci którzy opowiedzieli się przeciw faszyzmowi, komunizmowi i kolonializmowi okazali się mieć rację, nie dlatego, że historia przyznaje rację zwycięzcom, a dlatego, że kiedy usunięto zasłonę, świat zobaczył góry trupów.
Wie Pani, kiedy przyjechaliśmy do Szwecji, w początkach lat siedemdziesiątych, niektórzy tamtejsi profesorowie socjologii biegali w maoistowskich czapkach i wzywali do solidarności z jednym z największych tyranów w historii. Stalin był już niemodny, ostrzegano przed niektórymi starymi profesorami, którzy w młodości wzywali młodzież do solidarności z Hitlerem. Czy zwróciła Pani uwagę jak niewielu zachodnich intelektualistów umiało odrzucić tak faszyzm, jak i komunizm oraz kolonializm?
W czasach mojej młodości patrzyliśmy z podziwem na ludzi takich jak Tadeusz Kotarbiński. Jak niewielu z przedwojennych nauczycieli akademickich umiało przeciwstawić się antysemityzmowi. Jak niewielu z powojennych nauczycieli akademickich umiało ustrzec się przed pokusą oportunizmu.
Jakie wybory moralne przynosi nam XXI wiek? Radykalny islam jest nowym totalitaryzmem. To nie jest, jak niektórzy sądzą, kilku fanatyków, to nie są samotni szaleńcy, to jest idea, która porywa umysły i która, tak jak wcześniej faszyzm, podpiera się antysemityzmem, nienawiścią do Żydów, nienawiścią do Izraela, nienawiścią do demokracji i państwa prawa. Patrzący z zaciekawieniem na tę ideę mieszkańcy Zachodu nie mają cienia współczucia dla jej ofiar, czasem mają złudzenia, że dołączyli do tych, którzy zwalczali kolonializm, czasami, łudzą się, że walczą z faszyzmem, najczęściej chcą wierzyć, że wszystko będzie dobrze, jeśli tylko mocno zamkniemy oczy.
Pod naszą szerokością geograficzną jedni cieszą się, że idea państwa narodowego osłabła wraz ze spadkiem zagrożenia ze strony najbliższych sąsiadów, inni są przerażeni perspektywą rozmycia się narodowej świadomości w europejskim tyglu. Europa wprowadza coraz to nowe sankcje dla Izraela i coraz to nowe ułatwienia dla tyranów. Podobno powodem jest okupacja. Syberii przez Rosję? Nie. Tybetu przez Chiny? Nie. Cypru przez Turcję? Nie, Gujany przez Francję? Nie. Okupacja Judei przez Żydów. Okupacja, w której okupanci gwarantują pełną samorządność i stawiają jeden warunek – żądają elementarnych gwarancji, że ten sąsiad nie będzie zabijał. Wszystko wskazuje na to, że europejska myśl narodowa i europejska myśl socjalistyczna solidarnie oburzają się na to barbarzyńskie żądanie, domagając się natychmiastowej zmiany tych niecnych żydowskich praktyk.
Kiedy widzimy słowo naród w prasie arabskiej, musimy rozważyć, w którym znaczeniu jest używany. Czasem oznacza ono naród tak jak go rozumiemy w Europie – państwo lub grupa etniczna. Czasem jest to termin używany jako określenie większej grupy – jako naród arabski, czasem jako ummah – czyli zbiorowość muzułmanów. Świadomość narodowa w krajach muzułmańskich to ogromnie złożony i ciekawy problem, oglądana przez pryzmat mediów muzułmańskich wydaje się być zdominowana przez islamofaszyzm. Muzułmańscy liberałowie wyrażają obawy, że jest on na różne sposoby wspierany przez Zachód. U nas religia utraciła swój przemożny wpływ na politykę, islamofaszyzm jest amalgamatem faszyzmu z religią.
Nakreślone przez Tuwima linie podziału pozostają w mocy.
P.S. Pisałem ten list w dniu, w którym dostaliśmy informację o zbrodni na Zachodnim Brzegu. Podpalono dwa palestyńskie domy. Zginęło półtoraroczne dziecko, jego rodzice i brat są w ciężkim stanie. Sprawców jeszcze nie złapano, ale podejrzenia kierują się na osadników (dowodem są napisane po hebrajsku słowa na murze) i premier Izraela wydał natychmiast polecenie skorzystania z wszelkich środków, aby jak najszybciej ująć sprawców. W społeczeństwie izraelskim nikt nie rozdaje cukierków, nikt nie kryje oburzenia na (najprawdopodobniej) żydowskich bandytów. Czy dostrzega Pani różnicę w reakcjach świata (i własnych) na bandytyzm palestyński i bandytyzm (nadal tylko bardzo prawdopodobnie) żydowski?
Andrzej Koraszewski


Jaka szkoda że Pan Bóg nie skupił całej ropy naftowej gdzieś w okolicach pustyni Negew. Bardzo by się zmieniły poglądy wielu polityków i słyszelibyśmy o obrzydliwych okrutnych Arabach i szlachetnych Żydach. Nie jest dobrze być narodem wybranym przez Boga.
„Bo faszyzm to zawsze antysemityzm. Antysemityzm jest międzynarodowym językiem faszystów.”
Czy mozna z tego wniskowac, ze gdyby nie bylo Zydow, to nie byloby faszyzmu?
Nie, taki wniosek byłby logicznie wadliwy. Gdyby nie było Żydów, nie byłoby Jezusa, gdyby nie było Jezusa, nie byłoby św. Pawła, gdyby nie było św. Pawła nie byłoby chrześcijaństwa, gdyby nie byłoby chrześcijaństwa zadawałby Pan inne pytania.
To wszystko przez to, że Mojżesz się jąkał. I Bóg skierował ich do ziemi Kaa… Kaa.. Kaaa… (nan), zamiast do upragnionej Kalifornii. W 40 lat to nawet ja bym przeszedł tam przez Atlantyk i dalej, skacząc po górach, przeskakując pagórki, zamiast kręcić się na pustyni.
Rozważania odważnych filozofów czy w naturze ludzkiej przeważa dobro czy zło są niepotrzebnie sekowane. Trzeba poważnie brać pod uwagę, że w równowadze dobra i zła, wyjściowe jest zło. Mimo poprawności politycznej coraz bardziej nas obowiązującej.
@ autor
Probowalem byc zlosliwy,ale pan tylko zapunktowal na tym. Moje uznanie.
@ slawek
Gdy nie pisze pan o PO i PIS, mozna pana lubic. Ja bym powiedzial, ze dobra jest wiecej ale jest slabsze. Trzeba duzo dobrych by pokonac jednego zlego.
Szkoda, że tuwimowego podziału na krzywdzonych i krzywdzących nie chce, albo z innych motywacji nie może Pan rozciągnąć na sytuację okupowanych Palestyńczyków i okupujących ich Izraelczyków. W całym tekście utożsamia Pan krytykę działań państwa Izrael z nienawiścią, lub conajmniej niechęcią do narodu Żydowskiego bądź religii Żydowskiej. Tak samo środowisko Radia Maryja utożsamia krytykę działań państwa Polskiego lub poszczególnych Polaków z niechęcią lub nienawiścią do Polskości i Polaków w ogóle. Gratuluję Panu towarzystwa.
Ludzie którzy wytykają Panu tą nieścisłość „bełkoczą o empatii”, albo są zdrajcami narodu,których dzielnie piętnuje Pan po nazwisku: Michniki i Kuronie zostały zastąpione Chomskymi, Finkelsteinami, Falkami i Goldstoneami.
W grabieniu ziemi autochtonom i osadzaniu na niej pomocą państwa dobranych po kątem narodowościowym lub religijnym osadników nie jest Pan w stanie dopatrzyć się nawet cienia kolonializmu. Bierze Pan za dobrą monetę potępienie terroru i zapewnienia izraelskiego premiera Netaniachu, ale nie dowierza Pan analogicznym zapewnieniom i potępieniom terroru ze strony palestyńskiego prezydenta Abbasa. Ciekaw jestem Pańskich kryteriów poza dość oczywistym kryterium narodowościowym.
Jeśli porównuje Pan okupację Palestymy przez Izrael z innymi Państwami, to w kontekście Rosji bardziej pasuje okupacja Krymu niż Syberii, co na pewno umknęło Panu tylko w korekcie.
No i jeszcze pozwolę sobie pochwalić Pana za ten akapit: „Ci którzy opowiedzieli się przeciw faszyzmowi, komunizmowi i kolonializmowi okazali się mieć rację, nie dlatego, że historia przyznaje rację zwycięzcom, a dlatego, że kiedy usunięto zasłonę, świat zobaczył góry trupów.”
To najbardziej miażdżąca krytyka operacji Cast Lead jaką kiedykoliek słyszałem i jestem zdziwiony i poruszony słysząc ją właśnie z Pańskich ust.
z poważaniem