natan gurfinkiel: dumni polscy wyborcy

natan2015-08-27.

sytuacja coraz bardziej przypomina historyjkę o starszym panu, który żalił się przyjacielowi, że każdego ranka budzi w zasikanym łóżku.

– to na pewno jest na tle nerwowym. idź do neurologa.

nieszczęśliwiec posłuchał przyjaciela. po jakimś czasie od wizyty u lekarza ponownie spotkał się z przyjacielem.

– no i jak? byłeś u neurologa?
– byłem
– dał ci coś?
– środek uspokajający
– pomógł?
– oj tak! to, o czym ci opowiadałem, już mnie nie martwi. teraz jestem z tego dumny…

w latach dziewięćdziesiątych pracowałem dla „rzeczpospolitej”. była ona jeszcze w owych czasach solidną i rzetelną gazetą. jesienią 1992 roku, przed oficjalną wizytą premier hanny suchockiej poprosiłem o wywiad ówczesnego konserwatywnego premiera poula schlütera.

premier wdał się w rozważania na temat mechanizmów demokracji i tłumaczył mi dlaczego duński system polityczny jest stabilny, mimo że przy dwuprocentowym progu wyborczym rzadko można utworzyć rząd większościowy. podstawową wartością jest ciągłość państwa, dlatego opozycja współrządzi krajem, co najbardziej widoczne jest przy uchwalaniu budżetu, który w tych warunkach zawsze musi być wynikiem kompromisu. w ten sam sposób uchwala się inne ustawy o kluczowym znaczeniu. żaden rząd nie chce ich forsować przewagą kilku głosów, dlatego następna ekipa rządowa nie dąży do przywrócenia status quo ante.

przy okazji premier wspominał o wielkiej admiracji dla głównego politycznego adwersarza, lidera socjaldemokracji ankera jørgensena. miałem później okazję z nim rozmawiać i kiedy zacytowałem słowa już wówczas ex premiera, jego polityczny rywal zapewnił mnie że sympatia była wzajemna.

w pewnym momencie rozmowy premier schlüẗer zauważył, że polacy muszą dopiero uczyć się demokracji.

zareplikowałem, że polska jest krajem o starej tradycji demokratycznej, wspominając o konstytucji nihil novi, zasadzie neminem captivabimus nisi iure victum i konstytucji trzeciego maja, uchwalonej o 58 lat wcześniej od duńskiej ustawy zasadniczej z roku 1849, znoszącej monarchię absolutną.

premier – adwokat z zawodu nie dał się tak łatwo zbić z tropu.

– wiem o tym, powiedział. ale ta tradycja została brutalnie przerwana po wojnie i w polsce dorasta już trzecie pokolenie ludzi, dla których demokracja nie była codziennym osobistym doświadczeniem.

ta uwaga wydała mi się wówczas zręczną adwokacką sztuczką, maskującą niewiedzę na temat polskiej historii.

w tym samym mniej więcej czasie przeczytałem, w mojej dawnej gazecie „information” artykuł o tym, że polska coraz bardziej staje się państwem teokratycznym. artykuł napisany był przez dziennikarza nienajwyższego lotu, więc pomyślałem, że autor postrzega rzeczywistość wyłącznie jako kontrast czerni i bieli, nie widząc żadnych niuansów.

po latach, które minęły od tamtych dni przekonuję się, że nieznający polskiej historii premier i dziennikarz, który podporządkowuje swój wywód z góry założonej tezie mieli rację, a ja byłem naiwnym optymistą.

polska doszlusowała do widzenia, jakie mi wówczas zaprezentowano. na naszych oczach zamienia się w państwo wyznaniowe i staje się czymś na kształt europejskiego iranu. po władzę sięga partia zemsty, która z dumą zapowiada łamanie konstytucji, a prezydent państwa oznajmia, że będzie dążył do uchwalenia nowej. jej projekt przewiduje zastąpienie pojęcia swobód obywatelskich „rozwojem jednostki w ramach narodowej wspólnoty”

natan gurfinkiel

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. j.Luk 2015-08-27
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com