2015-08-28. Zupełnie z innej beczki: w ostatnich czasach kilku naszych komentatorów przekroczyło w swych wpisach granice, które uważam za dopuszczalne, w związku z czym zostali bądź zbanowani całkowicie, bądź też ich co „soczystsze” teksty nie zostały tu wpuszczone.
Pisałem o tym kilka razy: ta witryna to nie jest otwarte forum, w którym każdy może się – jak mówi Stefan Bratkowski – spluć na dowolny temat. Nie jest ona własnością komentatorów, ale redakcji; i tak jak każda – staroświecka, przyznajmy – redakcja dokonujemy świadomie i celowo wyboru nie tylko autorów, nie tylko publikowanych przez zaakceptowanych nawet autorów tekstów, ale i listów czy opinii Czytelników. Nie wszystko się ukazuje i nie wszystko się tu będzie ukazywać; proszę więc zapomnieć o zwyczajach Internetu i na nie się nie powoływać. Są bowiem te zwyczaje coraz bardziej wysycone agresją i chamstwem – a tu tak nie będzie.
Nie pozwolę na to i w nosie mam zarzuty o cenzurowanie i ograniczanie wolności słowa. I tylko dla jasności przypomnę, że z cenzurą mamy do czynienia wyłącznie wtedy, gdy jakaś władza zewnętrzna – partyjna lub państwowa – dyktuje redakcji jej politykę; tu nam nic nikt nie dyktuje, sens i wydźwięk naszych publikacji jest dokładnie taki, jaki nam się podoba. A nie musi się podobać ani czytelnikom, ani komentatorom. Nie zależy nam na tym: nasz byt nie zależy od niczyjego uznania, więc nie przywiązujemy najmniejszej wagi do liczby Czytelników ani ich opinii. Piszemy dla siebie i dla podobnie myślących, których jednak jest – jak wynika ze statystyk – całkiem sporo. Nikogo nie chcemy do niczego przekonać, ani do niczego zniechęcić, nie mamy misji propagandzistów, ani organizatorów życia społecznego czy politycznego, nie zamierzamy też tu dyskutować: publikujemy opinie; oczywiście, wymiana poglądów jest mile widziana, ale na pewnych zasadach, o których niżej. Chcecie być z nami – witamy i cieszymy się; nie chcecie – w Internecie każdy może znaleźć miejsce dla siebie; nie będziemy płakali, jeśli ten czy inny Czytelnik zrezygnuje ze spotkań z nami. Jego wybór.
Co się tyczy przywoływanej często wolności słowa. Otóż nie jest ona – wbrew niektórym opiniom – absolutna. Nie jest tak, że każdy może – czy powinien móc – powiedzieć to co chce wszędzie i zawsze. W Internecie jest istotnie miejsce dla wszystkich, także na przykład dla szaleńczych zwolenników homeopatii, negacjonistów teorii ewolucji czy upatrujących panaceum na różne bolączki w… egzorcyzmach, albo wreszcie zwolenników krwawej rewolucji społecznej (żeby wymienić tylko kilka przykładów). Każdy do danego poglądu przekonany takie miejsce znajdzie z łatwością i będzie się tam czuł jak u siebie w domu. Ale – wyjaśniamy – „Studio Opinii” do tych miejsc nie należy. Nie jest też platformą uniwersalną; jest takie, jakie tworzą jego autorzy i redaktorzy. Próba lansowania (nie mylić z przedstawianiem) takich jak wyżej i podobnych poglądów, czy sprzecznych z naszymi poglądów politycznych – nawet elegancka i z pozoru wręcz wytworna – zostanie zduszona w zarodku. Nie będzie akceptowana.
Teraz o tych zasadach. Możemy się różnić, ale na – nieco anegdotycznej – zasadzie brytyjskiego parlamentu, w którym zwrot „pan kłamie” czy „pan jest… tym lub owym” nie tylko nie jest dopuszczalny, ale dyskwalifikuje towarzysko agresora. Mówi się „mój wielce szanowny przedmówca był łaskaw – zapewne nieumyślnie – odrobinę minąć się z faktami”; rozumiemy się? Ataki osobiste, wymysły (przy czym nie chodzi tu o „słowa powszechnie uznane za obelżywe”, ale w ogóle o wypowiedzi przesycone jadem czy nienawiścią, napastliwość) – nie są i nie będą tu tolerowane. Nie mam naturalnie na myśli inteligentnych uszczypliwości czy złośliwości, które są często ozdobą wymiany poglądów; ale – umówmy się: skoro granice dopuszczalności są płynne i trudne do jednoznacznego sprecyzowania, tedy musimy zastosować jedyne czyste i skuteczne kryterium: ocenę redaktora tej witryny.
Proszę więc nie pieklić się, nie wymyślać mi od cenzorów i ograniczających prawa człowieka despotów; będzie to i tak bezskuteczne, a żądania uzasadnienia moich decyzji pozostaną bez odpowiedzi. Jedyna sankcja, z jakiej mogą nasi Czytelnicy skorzystać, to zaprzestać czytania lub komentowania tych stron. Będzie nam przykro, ale jakoś to przeżyjemy.
I myślę, że dla spokojnych dobrze wychowanych inteligentów, dla których piszemy – jest to dobra wiadomość. Choć nie nowa. Przykro, że co jakiś czas trzeba te zasady przypominać.
Bogdan Miś


Panie BM gdy zachodzi ciąg przyczynowo-skutkowy to z łajaniem albonależy wstrzymać się albo skarcić „przyczynę” a nie będzie więcej „skutków”.
Proszę zauważyć,że pan Łukaszewski dzisiaj zupełnie inaczej odnosi się do artykułu Mistrza Bratkowskiego niż czynił to wczoraj.Gdyby on był to samo napisał wczoraj co napisał dzisiaj to postawiłbym mu pięć gwiazdek i kciuk ku górze.
Bo pan jak zwykle nie rozumie słowa czytanego. Nie zmieniłem zdania na temat tekstu mistrza Bratkowskiego. Może pan wskazać stosowny fragment? Napisałem dwa komentarze na różne tematy, a że pan nie potrafi czytać to nie moja wina. Ja rozumiem, trudne dzieciństwo, do szkoły pod górkę itd.
I niech pan się wreszcie odp***i ode mnie z łaski swojej.
Łazi pan za mną jak maniak i prowokuje. Ja pana nie zaczepiam, proszę się zrewanżować.
Chyba, że panu wolno, a mnie nie. Jeśli to jest polityka redakcyjna, to jestem nieco zawiedziony.
@j.Luk
Niepotrzebnie się pan unosi.To nie przysporzy panu sympatii a SO tylko na tym straci…
Pisząc winien pan wiedzieć,że nie wszyscy mają zdanie identyczne z pańskim i wszyscy mają prawo napisać swoją opinię i piszą.Jeśli ta opinia o włos mija się z pańską to pan unosi się gniewem i wyrzuca autorowi odmiennej opinii,że nie umie czytać,że pod górkę do szkoły, itd, itp,etc.
Niedawny przykład pańskiej kłótni z Panią Therese Kosowski,kłótni z obrażaniem Jej jest tego dowodem. Wcześniej krytykując posłankę Pawłowicz za jej naganne zachowanie w Sejmie zajął się pan jej urodą fizyczną -czyż tak można?
To jest forum dla inteligentnych ludzi,tu słownik spod przysłowiowej budki z piwem nie przystoi.
—
Portal SO jest portalem społecznym,który i owszem ma swoje ramy programowe ale to nie jest portal-no,nie powinien taki być-na którym jedne racje są ważniejsze od drugich. Człowiek,który ma coś do powiedzenia i chce powiedzieć powinien nauczyć się słuchać innych.Pan-wydaje mi się-tego nie rozumie.Pańska apodyktyczność, pańskie narzucanie własnej opinii innym jest częstym powodem waśni tu wybuchającym.
Zaniechaj pan tego,pomyśl pan,że ten co miał pod górkę do szkoły skończył ją,nabył doświadczenia i ma własne opinie.
—
Ja komentując innych staram się komentować ad rem a nie ad personam.Jeśli zdarzyło się kiedykolwiek inaczej-a mogło-i jeśli kogokolwiek obraziłem-też mogło się zdarzyć-to niniejszym piszę najpiękniesze słowo świata PRZEPRASZAM.
—
Panie Łukaszewski,
ja w przeciwieństwie do pana,nie piszę panu odp*** się ode mnie.Ja proponuję panu więcej tolerancji,więcej zrozumienia i szacunku dla opinii odmiennych od pańskich.Piszmy w zgodzie a Gospodarz pochwali nas za to.
PS.
Jakieś fatum ciąży nad moimi komentarzami… Dłuuugo moderują się…
Już więcej nie powtórzę. Nie siedzę przed ekranem 24/7. Wychodzę z domu. Jem. Śpię. Wydałam różne substancje. Oglądam TV. Czytam – przeciętnie 2 książki na tydzień – i cały stosik czasopism. Buszuję po Internecie nie wgapiając się bez przerwy w Studio. Bywa (fakt: rzadko), że nie zajrzę do witryny dwa dni. Zatem jak trzeba czekać na moderację 48 godzin, to jest to NORMALNE. Jasne?
Głęboko w zupie mam czyjąś sympatię, a o SO proszę się nie martwić. BM usunie mnie w odpowiednim momencie.
„So jest dla inteligentnych ludzi…”
To co pan tu robi??!!
„Ja komentując innych staram się komentować ad rem a nie ad personam”
Kłamie pan. Ordynarnie kłamie. Gdyby była to prawda, nie byłoby z panem awantur. Tak jest od dawna i tego jakoś nikt nie zauważa. Lata pan za mną od tekstu do tekstu i atakuje ad personam. To wygląda wręcz na fobię. Natomiast jak nie wytrzymam, to wszyscy hipokryci są „zdziwieni” i „zniesmaczeni”. No ale taka jest natura hipokrytów, więc się im nie dziwię.
Dlatego powtarzam: odczep się pan ode mnie. Pan ma klapki na oczach z napisem PO i każdy kto nie wielbi tej partii jest dla pana przedstawicielem PiS. Logika na poziomie gimnazjum.
Starałem się być wobec pana delikatny i pańską nieumiejętność czytania tłumaczyłem grzecznościowo własnym brakiem precyzji, żeby panu nie było przykro. Pan źle to zrozumiał i uwierzył w zwrot grzecznościowy, więc mówię wprost. A widzę, że pan dalej nie rozumie.
Wmawia pan, że ktoś napisał czego nie napisał, a poproszony o dowody odpowiada pan, że „a u was Murzynów biją”.
Tak trudno omijać czyjeś teksty? Ja to robię z autorami, z którymi wiem, że dyskusja jest niemożliwa.
Ale nie , pan musi, bo pan ma misję. A kiedy wybucha awantura pan robi minę faryzeusza i pali głupa.
Teraz też pan to zrobił, przez nikogo nie proszony. BM napisał notkę nie wymagającą komentarza, bo jasną i czytelną. Ale nie!Pan musiał się przyczepić z czytelnym celem wywołania awantury.
BM nie będzie płakał banując mnie, ja nie będę płakał zbanowany. A pan osiągnie orgazm po spełnieniu swej życiowej misji.
I wszyscy będę zachwyceni. Czyż to nie optymistyczne?
Ainsi soit-il, Bogdanie. I dzięki za jasne postawienie sprawy. A te biedactwa, co już bezkarnie zaświniły blogi Hartmana, Szostkiewicza i wielu innych rozsądnych ludzi, a teraz rozpaczają nad brakiem tolerancji i demokracji w SO — chyba nie będą prześladowane przez Was gdy otworzą własne portale i tam otworzą krany na gnojówkę i głupotę…
Otóż to. Otóż to.
„musimy zastosować jedyne czyste i skuteczne kryterium: ocenę redaktora tej witryny.”
Wielce szanowny redaktor był łaskaw – zapewne nieumyślnie – odrobinę minąć się z faktami, a tym samym uszczknąć trochę swym nadludzkim przymiotom. Czystość jest oczywiście stuprocentowa, a skuteczność nie ma sobie równych.
Mówiąc najprościej, moje zdanie jest takie, że tego typu teksty mogą odnieść tylko jeden skutek: mniej pracy dla moderatora. Jeśli bowiem będzie się w komentarzach sączył jad, to nie przejdzie przez moderację, a autorzy takich komentarzy nic nie poradzą. Mogą narzekać na cenzurę i się odwoływać. Najlepiej przez okno. Tylko muszą uważać, żeby nie wypadli.* 🙂
*polecam „Smoleń na chorobowym”, skąd wywodzi się oryginał tekstu o „odwoływaniu”.
Może warto zmienić pojęcie, tu nie chodzi o cenzurę o o kulturę słowa. Dbanie o nią to przymiot o wzrastającej cenie i zanikający niestety. Tak więc cieszy ten przyczółek!
Panie adwersarzu @j.Luk,
ja pana nie ścigam,ja w trosce o poziom SO krytykuję tych podpoziomowych… i tyle. Od teraz z tymi podpoziomowymi-w tym i z panem nie-dyskutuję
—
@BM.
Gospodarzu Szanowny,
nie jestem pańskim wrogiema ale nie podzielam pańskich fobii w rodzaju:”szwagier podsuwał mi w Wigilię opłatek i tym obraził mnie”-tak pan skarżył się tutaj….
Jest Pan anty- wolno Panu.Wolno Panu głosić swoje anty- ale nie wolno Panu, a precyzyjniej:nie powinien Pan dyskryminować tych,którzy mają swoje inne zdanie … i zawieszać „do moderacji” komentarze niewygodne dla Pana.
A może powinien Pan zatrudnić współpracownika,który śledziłby portal na bieżąco… co?…
Usuwam komentarze nie „niewygodne dla mnie”, bo bardzo rzadko dotyczą one mnie osobiście, ale takie, które uważam albo za obraźliwe dla kogoś, albo zawierające treści, których upowszechnianie chyłkiem w tej witrynie jest niedopuszczalne: rasistowskie, religianckie, nacjonalistyczne. Pan zaś szczególnie często pisze co ślina na język przyniesie, czyli zwykłe głupstwa lub insynuacje. Tego też nie mam zamiaru tolerować. Ten wpis, do którego jest to odpowiedź, jest też obraźliwą insynuacją i nie powinien zostać dopuszczony do publikacji; zezwalam jednak na to w trybie wyjątku, żeby pan i inni podobni frustraci zrozumieli – być może – co im wolno. Już to było tu wielokrotnie mówione – chcecie się „odpluć”, to spluwaczek w sieci cała masa; idźcie sobie tam, a do tego tu towarzystwa nie próbujcie się dostać.
No właśnie… A gdybym zaczął tu wychwalać lewactwo to pan byłby szczęśliwy,no nie?…A mnie ani lewactwo ani prawactwo nie wabi.Ja,widząc wady PO,jednak popieram tę partię i jej program… i wsio.
Wszystko zależy co pan rozumie przez lewactwo. Jeśli anarchię, dążenie do wszechwładzy „ludu pracującego miast i wsi”, wezwania do rewolucji czy hasło „wszyscy mamy równe żołądki” – to jak najbardziej jestem na nie. Jeśli skrajną tolerancję, luz obyczajowy, walkę o prawa kobiet, antyklerykalizm i ateizm, walkę o związki partnerskie, negację klasycznej rodziny, ostrą progresję podatkową – to zdecydowanie tak. Podobnie niejednoznaczny jest termin prawactwo; wystarczy w powyższych dwóch określeniach lewactwa zmienić znak z minusa na plus i odwrotnie. Więc wszelkie tego rodzaju etykietki są bez sensu.
Tylko kodeks karny powstrzymuje mnie, aby dobitnie wytłumaczyć Szanownemu Panu jak bardzo się myli w sprawie „ostrej progresji podatkowej”.
Reszta wyartykułowanych przez Wielmożnego Pana kwestii jest mi kompletnie obojętna. Wszakże to, czy będzie Pan członkiem klasycznej rodziny czy prowadzał się po mieście z kangurem nie ma wpływu na mój portfel, który bardzo sobie cenię. Podobnie obojętne są mi prawa pańskiej żony, kochanki, córki czy synowej. Może Pan być czarnoskórym gejem wyznania mojżeszowego, który zmienił płeć. Nic mi to nie przeszkadza.
Tylko won od mojego portfela.
Wyśmiewa Pan, zresztą słusznie, hasło „wszyscy mamy równe żołądki”. Oczywiste, że nie mamy. Ja lubię zjeść schabowego i kilo kartofli z okrasą, i zsiadłym mlekiem, a pani Izabelli Scorupco wystarczy zapewne delikatna sałatka.
Dlaczego zatem uważa Pan, że pański mózg jest równy mózgowi człowieka, który zarabia pięć razy tyle. A właściwie nie jest równy. Pan się domaga wyrównania ekwiwalentu za używanie mózgu. To jest rodzaj złodziejstwa.
To jest klasyczna pozycja ultraliberała (to nie epitet ani obelga, ale stwierdzenie faktu). Dodam panu więcej: jestem też za podatkiem spadkowym przy wielkich wartościach dochodzącym np. do 90%, aby nie dopuścic do powstawania fortun rodowych, i za paroma jeszcze pomysłami w tym rodzaju. Nie znaczy to, że komuś chcę to narzucić; znaczy to tyle, że zagłosuję na partię, która to przyjmie do programu. Jak takiej partii nie będzie, to zagłosuję na najbliższą. A jak przegra – no to przegra.
Natomiast co do tych głów i w ogóle wartości człowieka czy ocenie jego mózgu mierzonej w pieniądzu… Znałem paru bardzo bogatych debili (pan też zna ich z pewnością, występują w różnych mediach) i wielokrotnie więcej ludzi mądrych a ubogich. Wybaczy pan, ale najobrotniejszy typ z budki z warzywami jest dla mnie w porównaniu z moimi przyjaciółmi – uczonymi, artystami, twórcami – tylko zgęszczonym powietrzem, kupczykiem jak to się niegdyś mówiło. Choćby jeździł jaguarem.
Admin BM, tak trzymać!
J.Milewczyk odpuścił w pewnym momencie zasady Alternatywy i… zdechła, a szkoda. Było podobnie, fajne miejsce.. było…
Istnieje jeszcze jeden typ wypowiedzi, których nie ma jak zbanować ani moderować ale które zaśmiecają dyskusję i powodują niepotrzebną burzę energetyczną. To pozornie merytoryczne oraz w formie kulturalne wypowiedzi ludzi, którzy posiedli (jako jedyni) prawdę absolutna niekoniecznie objawioną. Np. tutaj produkuje się jeden taki osobnik, który jest bezkrytycznym zwolnennikiem PO a każdy, kto wyrazi jakikolwiek sąd krytyczny na temat tej partii jest przez niego odsądzany od czci i wiary. Osobnik ten koncentruje się na śledzeniu ukrytej opcji propisowskiej i znajduje ja wszędzie tam gdzie nie rozumie treści wpisu, lub udaje ze nie rozumie, gdzie krytykę uznaje za atak na jego ukochana PO a przy tym chętnie rozdaje oceny jak w szkole. Nawet jawnie odmienne deklaracje traktuje jako propisowskie! Sam nie mając nic ciekawego do powiedzenia oprócz bezkrytycznego, bałowchwalczego uwielbienia dla PO (którego to uwielbienia także nie umie wyrazic na wystarczająco wiele sposobów – zarzucając np. lenistwo lub głupotę wyborcom) skoncentrował się na pouczaniu innych, z wyżyn swojego „poziomu” który jest dla niego wzorcem wyżyn refleksji politycznej. Osobnikowi temu nie wystarczy prezentacja własnych poglądów, ale czuje się w obowiązku napiętnowanie innych za niesłuszne, jak sam nazywa „subpoziomowe” wypowiedzi. Pod pozorem dyskusji „merytorycznej” kwalifikuje poglądy domniemanego adwersarza (w większości rzadko kto chce z nim polemizować) jako niesłuszne, niemerytoryczne, głupawe, wywrotowe, etc. Na słuszne reakcje atakowanych odpowiada, że wypowiedzi są pozamerytoryczne. Skala braku wiedzy, miałkości sądów, powtarzania niesprawdzonych plotek czy „prawd absolutnych” tego osobnika jest tak znacząca, że każdy z państwa może w pewnym momencie stać się jego ofiarą, a „łowca” z zapiekłością i okrucieństwem inkwizytora napiętnuje państwa wypowiedź. Raz dałem się nabrać na polemikę z tym indywiduum i starczy. O jeden raz za dużo. Obecnie stosuję jedyną technikę na jaką, moim zdaniem, zasługuje ten gigant pióra. Ładnie opisał ją Julian Tuwim a jakis czas temu przypomniał Leszek Miller:
„Próżnoś repliki sie spodziewał, nie dam ci prztyczka ani klapsa, nie powioem naweł pies cie je..ł bo to mezalians byłby dla psa.”
Zastanawiałem się czy to nie rezultat upałów, ale analiza pogody wskazuje,ze schorzenie jest trwalsze i nie poddaje sie amatorksiej diagnozie. Wskazany lekarz psychiatra.
Dyskusja pod (kolejnym na ten temat, a więc nie nowym) wpisem Redaktora biegnie takimi dziwnymi dróżkami, że staje się miejscami ezoteryczna. Zresztą w sposób przez autorów niezamierzenie zabawny (chyba że?…). Mnie po prześledzeniu kolejnych postów na myśl przyszedł Boy. Nie odmówię sobie zacytowania. Proszę go nie odnosić do meritum tekstu redakcyjnego. (Tu: jestem za cenzurą, za wycinaniem hejtu – sama go zaznałam – a niech się nazywa jak chce, może być i kultura słowa). Co do kolejnych smętnych i porywczych wpisów:
Pamiętajcie, drogie dziatki,
Nie żartować z ojca, matki,
Bo paraliż postępowy
Najzacniejsze trafia głowy
Jak zwykle popieram Bogdana Misia. Odwala tu niewdzięczną robotę, chylę czoła. Już mi nie brak Aleksego, choć kiedyś stawałem w jego obronie aby go nie banować na stałe. Ostatnio zdziczał kompletnie… Sam nieraz przysoliłem kilku osobnikom, choć przynajmniej ostatnio staram się unikać epitetów. Każdy z nas ma jakiś gwóźdź w bucie także tu na SO, ale warto stosować wkładki aby go nie odczuwać za mocno. To do Mariana, myślę, że się Pan za bardzo uczulił na Jerzego. Czasem warto odpuścić dla własnego zdrowia. Także może to i do Sławka… Którego niezmiernie cenię. Banować za inne poglądy na temat jakiejś partii? Dla mnie bez sensu. Tym bardziej, że na horyzoncie brak dobrego zmiennika.
Internet to młode medium a w połączeniu z polityką, mieszanka wybuchowa. Rządzą emocje zamiast rozumu i zapominamy o tym, czym na codzień musimy się kierować, aby współżyc w społeczeństwie. W sumie to jakiś fenomen uwolnienia emocji ze smyczy. Ani w społeczeństwie ani w internecie nie ma wolności absolutnej. Dziwne, że tak wielu o tym zapomina. Internet potrzebuje takich samych regulacji i praw, jakie na codzień mamy w nie interaktywnym bycie.
Do Autora……i za to lubię SO, i dlatego dobrze czuję się na tej stronie.Tak mało jest teraz takich miejsc.